Żydowskie ulice w Warszawie

27.04.2021
Autor: dr Zofia Borzymińska, dr hab. Rafał Żebrowski
Gdzie w Warszawie była ulica Żydowska, skąd nazwa Alei Jerozolimskich, jak powstała legenda Nalewek? Przez ponad 500 lat warszawscy Żydzi tworzyli, mimo ograniczeń ze strony władz, „jakby odrębne miasto” – miejsce bogatego życia społecznego, dynamicznego handlu, gdzie szabas świętowano tak, jakby była to już „ziemia Izraela”.
nalewki_4_comp.jpg

Skrzyżowanie ulicy Nalewki z ulicą Franciszkańską w Warszawie, ok. 1934 r. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Wprowadzenie

W Warszawie, inaczej niż w wielu innych stolicach Europy, od czasu średniowiecza do II wojny światowej nigdy nie było oddzielnej przestrzeni wydzielonej dla Żydów do mieszkania (getta). Kiedy w XIX w. zostały zniesione wszelkie ograniczenia ich praw do zamieszkiwania w dowolnym miejscu, byli obywatelami wszystkich części miasta, ale wyraźnie przeważali w tzw. dzielnicy północnej oraz niektórych rejonach Starej i Nowej Pragi, nigdzie jednak nie byli pozbawieni sąsiedztwa ludności chrześcijańskiej. W 1919 r. tylko na Muranowie stanowili przeszło 90% mieszkańców, a na Powązkach, świeżo włączonych do tzw. Wielkiej Warszawy, nieco poniżej 80%. Jeszcze na Grzybowie i Lesznie było ich ponad 50%, zaś w obwodzie Ratuszowym – nieco mniej niż połowa, w pozostałych rejonach stolicy stanowili już mniejszość. Zjawisko ciążenia do skupiania się miało wiele przyczyn, w tym kulturowo-religijnych, lecz wyjaśnienie tej kwestii przekracza ramy tego szkicu.

wielka_warszawa_1919_3.jpg [979.39 KB]
Plan informacyjny Wielkiej Warszawy, 1919 r. Na planie zaznaczone na zielono „place niezabudowane” – tereny włączone do miasta decyzją niemieckich władz okupacyjnych w 1916 r. Żoliborz jeszcze nie istnieje, powoli buduje się Mokotów. Do 1913 r. granice miasta były sztucznie ograniczane przez władze rosyjskie, które urządziły w nim „twierdzę". Miało to wpływ na nadmierne zagęszczenie zabudowy. Polona

Tak więc w Warszawie nigdy nie było ściśle zakreślonych granic dzielnicy żydowskiej, a jednak często (do II wojny światowej) mówiono o niej jako o getcie i to nie tylko ze względu na wyrazisty koloryt. Świadomość istnienia tej niczym niewyznaczonej linii podziału była obecna od początku legalnego funkcjonowania Żydów w Warszawie w okresie nowożytnym. W pierwszych dekadach XIX w. – jak podaje Hilary Nussbaum – zdarzało się, że aspirujący do asymilacji wyznawcy judaizmu przekraczając „granicę”, przebierali się w bramach ze strojów tradycyjnych w tzw. europejskie okrycia. Co ciekawe, niektóre ulice – nawet kluczowe dla dzielnicy żydowskiej – nie w całości do niej należały (np. sam początek słynnych Nalewek). Warszawiacy wspominają, że do II wojny światowej na tzw. polskiej części ulicy ruch był wyraźnie mniej ożywiony, a stawał się znacznie bardziej intensywny po przekroczeniu owej niewidzialnej granicy, w jej części żydowskiej.

W Księstwie Mazowieckim i Rzeczpospolitej

Początki obecności wyznawców religii mojżeszowej w Warszawie sięgają XIII wieku. Była ona wówczas grodem, do którego książę mazowiecki Bolesław II wezwał kupców, aby urządzili miasto nowego typu. Najstarsze dokumenty, pośrednio potwierdzające ich obecność, pochodzą z 1414 r., czyli z następnego roku po tym, jak książę Janusz I potwierdził i rozszerzył prawa miejskie Warszawy oraz przeniósł do niej z Czerska swą główną siedzibę.

Gmina żydowska ukształtowała się tu w końcu XIV w. Żydzi zamieszkiwali wewnątrz miasta, a nie na jego przedmieściach, jak to miało miejsce w innych stolicach miast europejskich. Było to miejsce poza rynkiem, przeznaczone przez księcia Bolesława II na handel oraz usługi. Teren ten był ograniczony ulicami: Piekarską, św. Marcina (współcześnie Piwna), Dunajem (współcześnie Wąski Dunaj) i Rycerską. Znajdowała się tam później ulica nazywana Żydowską (łac. platea Judaeorum; okolice Wąskiego bądź Szerokiego Dunaju); stały też przy niej domy chrześcijan. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1430 r.

Z osiemnastowiecznych dokumentów wynika, że była rodzajem placyku, który nazywano też placem żydowskim albo Abrahamowskim. Znajdował się on za starą łaźnią i domostwami mieszczan. Nie był to jednak jedyny obszar, na którym znajdowały się domostwa Żydów, albowiem przy innych ulicach miasta oraz na przedmieściach również posiadali oni własne domy i ogrody.

Wszystko zaczęło się zmieniać pod koniec XV wieku, kiedy to narastający na tle ekonomicznym konflikt z mieszczanami doprowadził do wygnania Żydów z miasta. Jednak przełomowym wydarzeniem dla ich osadnictwa w Warszawie było nadanie miastu w 1527 r. przez Zygmunta I Starego przywileju de non tolerandis iudaeis. Żydzi musieli je opuścić. Ulica Żydowska stała się ulicą Baryczkowską. Nowa nazwa pochodziła od nazwiska właściciela gruntów, mieszczanina Baryczki, który w XVII wieku nabył przy niej większość nieruchomości pozostałych po Żydach; od 1619 r. grunty te stanowiły część jego posiadłości. W 1698 r. stały się jednak własnością kamedułów z Bielan. Z planów miasta ulica Żydowska ostatecznie zniknęła dopiero w XVIII wieku.

wąski_dunaj_comp.jpg [258.52 KB]
Ulica Wąski Dunaj na Starym Mieście w Warszawie,
pozostałość po ulicy Żydowskiej/Abrahamowskiej/Baryczkowskiej,
istniejącej od XV do XVIII w. Ulica ta zniknęła w wyniku zniszczeń Warszawy
po oblężeniach przez Szwedów w XVII i XVIII w.
i zamurowaniu jej przez nowych właścicieli sąsiednich posesji.
Pocztówka z ok. 1915-1918 r., Polona

 

Dla obecności Żydów niezwykle istotna była decyzja króla Zygmunta II Augusta z 1570 r., który zezwolił im na przebywanie w Warszawie i prowadzenie handlu w czasie trwania obrad sejmowych oraz innych zjazdów publicznych, zaś poza tymi okresami – na pobyt dla załatwiania różnych interesów i spraw, w tym także sądowych. W Warszawie mogły też mieszkać osoby pozostające na służbie króla, kiedy przebywał on w mieście. Od tego czasu stała obecność starozakonnych w mieście stała się faktem.

Odkąd Warszawa została miejscem elekcji monarchów, a potem zyskała status Miasta Rezydencjonalnego Jego Królewskiej Mości, stała się jeszcze bardziej atrakcyjna. Przybywający do niej Żydzi zamieszkiwali przede wszystkim w jurydykach, będących niezależnymi od władz miejskich enklawami szlacheckimi (magnackimi), kościelnymi (duchownymi), lub królewskimi; podlegali w nich opiece właścicieli; nie obowiązywało też w nich prawo miejskie. W połowie XVIII w., w aglomeracji miejskiej, którą tworzyły Stara i Nowa Warszawa wraz z jurydykami, liczącej – według różnych szacunków – od ok. 20 do 40 tys. mieszkańców, oraz na praskim brzegu Wisły, istniały już dość znaczne skupiska Żydów. Mieszkali przede wszystkim na terenie Aleksandrii – jurydyki założonej jeszcze w 1670 r. w okolicach współczesnych ulic: Oboźnej, Kopernika, Tamki, Topiel i terenów przylegających od wschodu do Nowego Światu – graniczącej z założoną w 1768 r. jurydyką Stanisławów (rozpościerającą się między ulicami: Leszczyńską, Radną, Lipową i Wiślaną), w tym także w pobliżu koszar kadeckich na Krakowskim Przedmieściu, jak również w rejonie ul. Senatorskiej oraz w Pólkowie nad Wisłą (na północ od Warszawy). Było ich tam tak wielu, że miejsce to nawet nazywano miasteczkiem żydowskim. Eleonora Bergman sugeruje, że Żydzi zamieszkiwali również na północno-zachodnim krańcu jurydyki Świętokrzyskiej, na terenie powstałym po rozbiórce starszych Wałów Zygmuntowskich.

W 1775 r., kiedy uzyskali dyskusyjne prawo do osiadania poza murami miejskimi, w dobrach magnackich utworzyli własne osiedla – Nową Jerozolimę, Nowy Potok i Nowe Brody. Osady te funkcjonowały jednak bardzo krótko, gdyż już w styczniu 1776 r. zostały, decyzją sądów marszałkowskich, zniesione. Pamiątką po jednym z nich jest nazwa jednej z głównych ulic Warszawy – Alej Jerozolimskich.

Ze spisu Żydów sporządzonego w styczniu 1778 r. wynika, że na warszawskim brzegu Wisły mieszkało ich ogółem 3 534. Mieszkali pojedynczo, razem ze służącymi albo wraz z całymi rodzinami w różnych częściach miasta, w 145 nieruchomościach, usytuowanych przy 42 ulicach, znajdujących się zarówno w centrum Warszawy, jak i na peryferiach. Najwięcej z nich rezydowało w pałacu Pociejowskim i na Golubskiem, a więc na posesjach przy ul. Senatorskiej (nr hip. 476 i 467), oraz na Tłomackiem (w jurydyce należącej do starosty tłumackiego Eustachego Potockiego, na którą składały się dwie posesje przy ul. Bielańskiej – nr hip. 599 i 600).

Według danych zebranych latem 1781 r., większość Żydów w Warszawie mieszkała na terenie jurydyk, stanowiąc blisko 4,5% ogółu mieszkańców miasta. Prawie połowa z nich – na terenie znajdującego się na jego skraju, jednak niezbyt odległego od centrum, Marywilu. Był to okazały kompleks budowli zajmujący teren między późniejszymi ulicami: Senatorską, Nowosenatorską, Trębacką i Wierzbową (a więc na terenie dzisiejszego Placu Teatralnego i gmachu Teatru Wielkiego). Zabudowania pociejowskie, zapewne ze względu na bezpośrednią bliskość owego kompleksu, często również określano mianem Marywilu. Rejon ten stanowił rodzaj „matecznika” żydowskiego w Warszawie. W stosunku do wspomnianego 1778 r. w lewobrzeżnej części miasta liczba Żydów nie uległa zasadniczej zmianie, ale niemal dwukrotnie zwiększyła się liczba ulic, przy których zamieszkiwali.

Konflikt przybywających do Warszawy i mieszkających w niej Żydów z magistratem Starej Warszawy, Konfraternią Kupiecką oraz cechami sprawiał, że co jakiś czas, w okresach między sejmami i innymi zjazdami publicznymi, ogłaszano rugi Żydów. Opuszczając Warszawę, zatrzymywali się w jurydykach, na przedmieściach albo w pobliskich miejscowościach. Zazwyczaj wkrótce do miasta powracali.

marywil_comp.jpg [332.43 KB]
Widok na Marywil i ratusz (pałac Jabłonowskich). Akwaforta Friedricha Christopha Dietricha z 1820 r. Polona

W 1786 r. wcześniej wygnanym Żydom miasto oddało do dyspozycji zabudowania Marywilu i Pociejowa, gdzie już wcześniej wielu z nich przemieszkiwało. W istniejących tam sklepach można było kupić niemal wszystko, poczynając od przedmiotów codziennego użytku, aż po towary rzadkie i luksusowe. Z czasem Żydzi zaczęli wypełniać również pobliskie ulice, uliczki i zaułki. Wkrótce obszar ten, aż do kościoła Św. Trójcy, na rogu Nalewek i Długiej, stał się rodzajem żydowskiego miasteczka (sztetla) w Warszawie; mieszkało w nim około 2,5 tys. (tj. ok. 46%) wszystkich stołecznych Żydów. Powstało tam nie tylko żywo rozwijające się centrum handlowe z licznymi sklepami, sklepikami, składami towarów, kantorami, bankami, oficynami wydawniczymi, ale też została stworzona sieć instytucji o charakterze usługowym – zajazdy, hotele, garkuchnie, szynki, restauracje. Coraz liczniejsi starozakonni zamieszkiwali również przy ulicy Miodowej, uważanej wówczas za jedną z najlepszych w mieście, Długiej, Królewskiej, jak też przy Krakowskim Przedmieściu – głównym trakcie ówczesnej Warszawy; oraz na Solcu (nazywanym wtedy Szulcem), Czerniakowie i Powiślu. Mieszczanie skarżyli się, że Żydzi w jurydyce stanisławowskiej urządzili sobie „eldorado”; budynki znajdującego się tam magazynu miejskiego, który został urządzony w zabudowaniach dawnego królewskiego browaru przy ul. Leszczyńskiej, w istocie stanowiły dla nich bardzo wygodne miejsce.

Ze spisu sporządzonego w 1792 r. wynika, że 80% Żydów w Warszawie mieszkało przy 31 ulicach, w 370 domach. W tymże roku blisko 30% posesjonatów na Starym Mieście stanowiła szlachta i duchowieństwo; w posiadanych przez nich nieruchomościach Żydzi często znajdowali gościnę. Dlatego tak wielu ich mieszkało w samym sercu Starej Warszawy.

Liczni Żydzi mieszkali też na Pradze. I choć przywilej de non tolerandis iudaeis obowiązywał na terenie dwóch mil okalających miasto, a więc i na praskim brzegu rzeki, to jednak znajdowały się tam jurydyki. Ich właścicielami byli magnaci świeccy bądź duchowni, którym zależało na rozwoju ekonomicznym. Szczególnie dobre dla siebie warunki starozakonni znajdowali w Skaryszewie, gdzie zamieszkiwali początkowo przede wszystkim przy głównych ulicach – Wołowej i Targowej, a także przy tamtejszym rynku oraz przy ulicach prowadzących ku Wiśle. A kiedy król Stanisław August Poniatowski postanowił założyć w swojej jurydyce (Golędzinów Królewski) miasteczko żydowskie i zaczął Żydom dzierżawić ziemię, a Szmul Jakubowicz Zbytkower uzyskał prawo do założenia na Pradze cmentarza żydowskiego oraz własnego folwarku (późniejsza Szmulowizna), liczba wyznawców religii mojżeszowej na prawym brzegu rzeki zaczęła szybko rosnąć. Rychło też ukształtowało się centrum ich osadnictwa w okolicach ul. Targowej i Brukowej (dziś Szerokiej), które dzięki ulokowaniu tam synagogi i mykwy stało się trwałym elementem stołecznego krajobrazu.

W czasie Sejmu Wielkiego (1788-1792) ściągający do stolicy starozakonni zamieszkiwali zarówno na odległych krańcach miasta, jak i w jego centrum, zwłaszcza w okolicach Marywilu, Pociejowa i Tłomackiego. Podczas insurekcji kościuszkowskiej liczba Żydów w stolicy znacznie wzrosła, jako że szukali oni tu schronienia przed zagrożeniami wojennymi. Mieszkali po całym mieście, wypełniając każdy kawałek wolnej przestrzeni; wielu na Pradze, gdyż większość uchodźców napływała do Warszawy ze wschodu, skąd też ciągnęły wojska rosyjskie. Prawobrzeżne dzielnice zostały włączone do stolicy dzięki zapisom konstytucji o miastach z 1791 r., a potem konstytucji grodzieńskiej z 1793 r. (w istocie proces ten trwał długo), a więc praskie ulice stały się lege artis warszawskimi, ale na to, aby taki sam status uzyskali tamtejsi Żydzi, trzeba było poczekać pół wieku z okładem.

Po upadku insurekcji, spaleniu Pragi przez Rosjan oraz rzezi jej mieszkańców, ocalali Żydzi, podobnie jak inni prażanie, w większości utracili swe siedziby. Na ulicach długo jeszcze leżały nieuprzątnięte zwłoki ludzi i zwierząt, grożąc wybuchem zarazy. Starozakonni mieszkali więc w coraz głodniejszej i bardziej wyludnionej Warszawie, dla bezpieczeństwa skupiając się w domostwach, które im chcieli wynajmować właściciele i zarządcy, wbrew coraz surowszym ograniczeniom wprowadzanym przez rosyjskich zarządców miasta.

Komendant miasta Fiodor Buxhöwden (Friedrich von Buxhoeveden), zmierzając do ograniczenia liczby Żydów, a przede wszystkim do złupienia ich i odarcia z resztek majątku, decydował, którzy z nich będą mogli pozostać w Warszawie. Zapowiedział również, że przy ulicach pryncypalnych, to jest: w Rynku Miasta Starej i Nowej Warszawy, Krakowskim Przedmieściu, oraz przy Miodowej, Piwnej, Długiej i na Podwalu, nie mogą oni „i nie powinni” utrzymywać sklepów, pod groźbą osobistych kar. Na pozostałym obszarze miasta zezwolił im sprzedawać towary, zaznaczając jednak, że czyni to czasowo, z powodu potrzeb wojska rosyjskiego. Zanim jednak doszło do realizacji zarządzeń Buxhöwdena, Rosjanie opuścili Warszawę, pobrawszy wcześniej od Żydów sowite opłaty za przedłużenie wyznaczonego na wyprowadzkę terminu.

Okres porozbiorowy

Prusacy, którzy przejęli Warszawę po trzecim rozbiorze Polski, pod koniec swego panowania, 17 lipca 1806 r. zarządzili wyprowadzenie się Żydów z głównych ulic Warszawy, wyznaczając im na to czas do Wielkanocy 1808 r. (17-18 kwietnia). W wydanym kilka dni później obwieszczeniu (25 lipca) wymieniono ulice, na których nie będzie wolno Żydom mieszkać. Zarządzono wówczas, że zarówno ich siedziby, oraz sklepy i warsztaty itp. mają być usunięte z głównych ulic „na oddalone części miasta” wskazane przez władze. Niedostępnymi dla Żydów miały być: Stare Miasto, Podwale, ulica Freta i Nowe Miasto (aż do dawniejszego kościoła franciszkanów), Długa, Miodowa i Senatorska, aż do pałacu Czartoryskich (obecnie Senatorska 37), Krakowskie Przedmieście, aż do pałacu Sułkowskiego, Trębacka, Kozia i tzw. ulica żydowska (Żydowska), gdzie sprzedawano tandetę i gdzie znajdowały się jatki (ul. Nowa, obecnie ul. Moliera) oraz graniczące z nimi ulice.

Tymczasem 27 listopada 1806 r. Warszawę zajęły wojska Napoleona. Żydzi sądzili, że tym samym zarządzenie wydane przez Prusaków utraciło moc. Jak się okazało, 7 grudnia 1808 r. Prefektura Departamentu Warszawskiego podtrzymała prawomocność pruskiego reskryptu, wyznaczając stołecznym starozakonnym czas na wyprowadzkę do Wielkanocy (tj. do 2-3 kwietnia) 1809 r. Trzy dni później policja wydała zarządzenie starszym żydowskim, żeby ogłosili wyznawcom religii mojżeszowej, że do tego czasu „ze wszystkich ulic publicznych ustąpić mają”.

Zaskoczeni Żydzi podjęli liczne interwencje, aby im pozwolono pozostać w centrum miasta. Zabiegi o przedłużenie terminu wyznaczonego na przeprowadzkę wiązały się dla nich z poważnymi kosztami. Przekupni urzędnicy kilkakrotnie go przesuwali. Ostatecznie jednak 16 marca 1809 r. król saski książę warszawski Fryderyk August wydał dekret o ograniczeniu od 4 października 1809 r. możliwości zamieszkiwania i prowadzenia działalności zawodowej przez starozakonnych na części warszawskich ulic. Należały do nich: Stare Miasto (cały jego obszar); Podwale oraz jego przecznice – Kapitulna, Grodzka i Wąska; Freta z Mostową, Świętojerska i Koźla; Nowe Miasto z rynkiem, ulicą Starą, Kościelną z Przyrynkiem i uliczką Zakroczymską; Długa z Bielańską i Przejazdem; Miodowa; Senatorska z ulicą Nową, czyli Żydowską, Wierzbową, Rymarską i Daniłowiczowską; Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat, aż do domu Sułkowskich (obecnie Nowy Świat 64) włącznie, z Bednarską, Dziekanką, Czystą, Królewską, aż do początku Mazowieckiej; Mazowiecka, aż do początku Świętokrzyskiej; Świętokrzyska, Trębacka i Kozia.

Były to tzw. ulice egzymowane. Mogły na nich pozostać po dwie rodziny żydowskie, które mogły udowodnić, że posiadają niezadłużony majątek wysokości 60 tys. złp.; głowa rodziny jest bankierem albo „prowadzi handel przyzwoity i otwarty”, umie czytać i pisać po polsku lub po francusku, albo „przynajmniej po niemiecku”, posyła dzieci do szkół publicznych, nie używa też żadnych „znaków powierzchownych”, odróżniających go od innych mieszkańców miasta. Mogły tam również mieszkać, po złożeniu odpowiedniego świadectwa, osoby (wraz z rodzinami), poświęcające się naukom, biegłe „w jakiej sztuce wyzwolonej” (np. lekarze, malarze itp.). Nadto wszyscy ci, którzy nabywszy jeden z pustych placów, zbudowali na nim dom „podług przepisów policyjnych założony i ukończony, oraz czytają i piszą we wspomnianych językach europejskich, posyłają dzieci do szkół publicznych, oraz noszą się podobnie jak inni chrześcijańscy mieszkańcy miasta”. Na wspomnianych ulicach mogli także mieszkać hurtownicy (poza osobami zajmującymi się produkcją i handlem alkoholem), wraz z rodzinami, spełniający te same warunki, co wcześniej wymienione kategorie osób. Na zmianę wspomnianej decyzji nie wpłynęły ani prośby Żydów, ani też chrześcijańskich właścicieli domów, w których oni mieszkali.

Wątpliwości, jakie się pojawiły w związku z wydaniem tego zarządzenia zostały wyjaśnione w kolejnym dekrecie Króla Saskiego Księcia Warszawskiego z 7 września 1809 r. Starozakonnym dodano dwa tygodnie po św. Michale na zakończenie przeprowadzek. Pozwolono też nadal użytkować synagogę postępową przy ul. Daniłowiczowskiej, mimo, że znalazła się ona przy ulicy egzymowanej.

Ograniczenia dotyczące prawa Żydów do mieszkania na wyłączonych ulicach w Warszawie kontynuowali później Rosjanie. Ukaz carski z 19/31 lipca 1821 r. zawierał spis ulic, na których Żydom nie będzie wolno mieszkać. Wyznaczał on dzień 4 października 1824 r. jako ostateczny termin ich wyprowadzki. Powodem takiej decyzji miał być „wzrastający porządek i ozdoba” ulic. Zabroniono wówczas Żydom mieszkania przy Żabiej, Granicznej – od placu za Żelazną Bramą, aż do ulicy Królewskiej, na Nowym Świecie – poczynając od pałacu Sułkowskich, aż do Łazienek; na Lesznie, aż do okopów miasta; na Marszałkowskiej, Chłodnej i Elektoralnej; Zakroczymskiej, od domu Gurowskich (nr hip. 1857), Gwardiackiej, Bitnej, na Faworach, aż do rogatek Marymonckich oraz Nowo-Jerozolimskiej (obecnie Aleje Jerozolimskie). Równocześnie pozwolono im nabywać puste place, znajdujące się przy ulicach dla nich niezakazanych. Mogli wznosić na nich murowane domy, zgodnie z planem potwierdzonym przez Rząd, a także nabywać domy i budynki drewniane znajdujące się na ulicach i przedmieściach niezakazanych dla nich do mieszkania, i na ich miejscu wznosić domy murowane. Liczne interwencje Żydów i zapewne przekazane urzędnikom łapówki sprawiły, że 5/17 sierpnia 1824 r. pojawił się ukaz carski o przedłużeniu ostatecznego terminu wyprowadzki do 1 maja 1825 r.

Żydzi przenosili się z miejsca na miejsce, próbując na nowo układać sobie życie. Ponieważ wspomniane przepisy były nieprecyzyjne, po upadku powstania listopadowego Rada Administracyjna Królestwa Polskiego 19/31 sierpnia 1832 r. wydała Objaśnienie postanowienia względem zamieszkania Żydów w domach narożnych przy ulicach zakazanych. Najliczniejsze i najbardziej bezkompromisowe ich przenosiny miały miejsce po przeznaczeniu dużego obszaru miasta pod budowę Cytadeli. Mieszkająca na tym terenie ludność musiała szukać innych miejsc osiedlenia. Nowa zabudowa w północnej części miasta, z licznymi domami czynszowymi przyciągnęła wielu Żydów. Zamieszkali m.in. przy ulicach Franciszkańskiej, Gęsiej, Bonifraterskiej, Żelaznej, Walicowie, Smoczej, Lesznie, Nowolipkach, czy Nalewkach wyrastały sklepy i sklepiki żydowskie. Tym bardziej, że decyzją Rady Administracyjnej z 4/16 marca 1847 r. część ul. Chmielnej od Nowego Światu do ul. Brackiej, gdzie w międzyczasie stanęły nowe domy, a i „bliskość kolei żelaznej coraz większy wzrost onej rokował”, została wyłączona z prawa do zamieszkania przez Żydów. Mieli się stamtąd wynieść do 19 czerwca/1 lipca 1847 r.

plan_warszawy_1931_1_polnoc_comp.jpg [648.57 KB]
Fragment planu Warszawy z 1931 r. – widoczny obszar „dzielnicy północnej” od placu Bankowego do Dworca Gdańskiego i Powązek. W prawej części widoczna ulica Nalewki. Czerwone linie to trasy tramwajów. Polona

Dla ludności żydowskiej nie była to zupełnie obca część miasta, albowiem zamieszkiwała tu ona już na długo przed wspomnianymi przenosinami. W XVII w. był tu piaszczysty trakt wiodący ku Zakroczymowi, wzdłuż cieku wodnego (nazwa ulicy pochodziła od drewnianych zbiorników przezeń zasilanych). Na przełomie XVIII i XIX w. przeważała luźna zabudowa, poza samym początkiem, gdzie się wznosiły klasztor benedyktynek i arsenał Władysławowski (później ów początek ulicy zwany był polskimi Nalewkami). W okolicy dominowały zabudowania drewniane, także małe dworki. Jeszcze w 1783 r. Nalewki zostały częściowo wybrukowane. Potem zaczęły wyrastać coraz większe kamienice z rozbudowanymi oficynami. W 1792 r. znajdowało się tam już wiele domów czynszowych, w których mieszkali Żydzi. „Kariera” Nalewek, jako głównej ulicy dzielnicy zwanej żydowską lub północną, rozpoczęła się w latach 30. XIX w. Z czasem jej miano stało się synonimem tej części miasta. Wbrew stereotypom, nie była to ulica biedoty, a wprost przeciwnie – raczej ludzi zamożnych, bądź tych, którzy prowadzili najbardziej dynamiczne interesy. Odchodzące od niej trakty komunikacyjne były natomiast zróżnicowane, zarówno pod względem zabudowy, jak i pozycji społecznej oraz zawodowej ich mieszkańców, bowiem im dalej od Nalewek w kierunku Okopowej, tym bardziej zaniedbane i ubogie były domy, a także tym uboższa ludność je zamieszkiwała.

Niedaleko, przy Nowolipiu w końcu XVIII w. mieścił się pierwszy hekdejsz (szpital-przytułek), skąd – jako szpital – został przeniesiony na Marszałkowską (1808), by potem znaleźć równie nietrwałą siedzibę przy ul. Zielonej (1827), a wreszcie w ramach „oczyszczania” przedpola Cytadeli zostać eksmitowanym na ul. Pokorną (1833). Właściwie dopiero przeprowadzka na Czyste do nowo wybudowanej siedziby (1902) podyktowana była względami modernizacyjnymi, a w pewnym wymiarze także stanowiła manifestację ambicji Żydów warszawskich.

Postępujące ograniczenia w prawie do mieszkania na terenie miasta oraz zajęcie terenów pod budowę Cytadeli sprawiły, że wyznawcom religii mojżeszowej coraz trudniej było w Warszawie żyć i pracować. Być może ich starania sprawiły, że ukazem carskim z 8/20 czerwca 1848 r. znowu im zezwolono na zamieszkanie przy ul. Koźlej i części ul. Nowiniarskiej, które dotychczas były dla nich zakazane, a potem – ukazem z 7/19 września 1848 r. – pozwolono nie trzem, lecz pięciu rodzinom mieszkać przy 13 ulicach egzymowanych. Oprócz udowodnienia, że posiadają one czystego majątku 9 tys. rs., musiały one spełniać również pozostałe warunki, (np. umiejętność czytania i pisania w krajowym języku, albo jednym z cudzoziemskich; posyłanie dzieci do szkół rządowych; „że żadnych znaków powierzchownych, lud starozakonny odróżniających, nie używają”; są bankierami albo prowadzą przyzwoity i otwarty handel). Złagodzono również inne ograniczenia uniemożliwiające Żydom osiedlanie się na ulicach, które dotąd były dla nich zabronione (odtąd wolno było tam mieszkać starozakonnym, „bez ograniczenia liczby rodzin”, którzy mogli udowodnić, że posiadają czystego funduszu 3 tys. rs., a równocześnie spełniają pozostałe wymagane warunki). Mogli też nabywać na tych ulicach puste place albo zabudowane drewnianymi domami, lecz byli zobowiązani w określonym czasie postawić na ich miejscu murowane.

Wzniesienie Cytadeli miało też negatywny wpływ na praskie „ulice żydowskie”. Wyznaczona dla niej esplanada oraz zakaz wznoszenia budynków murowanych w jej okolicy limitowały boleśnie rozwój dzielnicy. A choć nie obowiązywały tu ograniczenia prawa do zamieszkiwania Żydów, bowiem prawobrzeżną Warszawę uznawano w całości za przedmieście, to jednak miejscowi wyznawcy religii mojżeszowej nadal osiedlali się w dość zwartych skupiskach.

fabryczka_1.jpg [160.37 KB]
Fabryka Zilbersztajna, Warszawa, ul. Leszno 92, 1933 r. Na zdjęciu: Ofereman, Ciesia Keler, Frajda Zajdman, Hela Dutkiewicz, Szmerek, Alter Sandalewicz, Mechulka, Froim Zaoretki (?), Gezundhajt, Warszawski, Szpiewak. Zbiory ŻIH, Centralny Komitet BUND do 1939 roku, CBJ

Ukaz tolerancyjny z 1862 r. zniósł większość ograniczeń prawnych ciążących dotychczas na Żydach w Królestwie Polskim, a więc i dotyczące swobody osiedlania się w Warszawie. Choć był to wielki przełom w ich sytuacji, to jednak nie przyniósł jakichś gwałtownych zmian w ich rozsiedleniu w mieście. Nadal większość z nich preferowała miejsca, w których miała za sąsiadów stosunkowo licznych współwyznawców. To zapewniało stosunkowo łatwy dostęp do instytucji religijnych oraz przestrzeganie różnych religijnych przepisów, np. związanych z organizowaniem tzw. ejruwu, czyli symbolicznego rozszerzenia własnego obejścia, poprzez jego formalne ogrodzenie (np. zawieszonym łańcuszkiem), co pozwalało na poruszanie się na szerszym terenie, bez naruszania przepisów dotyczących święcenia szabatu.

Tej sytuacji nie zmienił nawet napływ poddanych licznym ograniczeniom i rugom Żydów z ziem Cesarstwa Rosyjskiego (tzw. litwaków). Choć bardzo różnili się kulturowo od swych warszawskich współwyznawców, nie stworzyli oni trwale odrębnego środowiska. Początkowo wyróżniali się niemal wszystkim – strojem, językiem, obyczajami, a nawet duchowością. Generalnie uważano ich za głęboko zrusyfikowanych, co niepokoiło ich zasiedziałych w Polsce konkurentów wyznania mojżeszowego, a także asymilatorów, którzy dostrzegali w nich zagrożenie, podobnie zresztą jak i znaczną część polskiej opinii publicznej. Równocześnie jednak zdynamizowali oni żydowskie życie kulturalne i polityczne. Natomiast dzieci większości z nich, uczące się w miejscowych szkołach polskich i żydowskich, dość szybko uległy wpływom otoczenia i przestały się od niego odróżniać.

W czasie I wojny światowej niemieccy okupanci zdecydowali o włączeniu do miasta podmiejskich dzielnic i w ten sposób powstała tzw. Wielka Warszawa. Pośród tych „nowych nabytków” wyjątek stanowiły Powązki, które miały być naturalnym rozszerzeniem „dzielnicy północnej”. Natomiast pozostałe obszary włączone wówczas do miasta, zwłaszcza słabo zurbanizowane na Pradze, ani nie miały licznych żydowskich mieszkańców, ani też później nie okazały się dla nich atrakcyjne. Prace nad nadaniem tamtejszym ulicom bardziej wielkomiejskiego charakteru ruszyły pełna parą dopiero w latach 30. XX w., za rządów prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego. Można więc powiedzieć, że istniało zjawisko konserwatyzmu osadniczego Żydów warszawskich, czemu sprzyjała dominacja pośród nich żywiołów mniej lub bardziej ortodoksyjnych.

nalewki_3_comp.jpg [299.84 KB]
Demonstracje Żydów przeciwko zakazowi wyjazdu do Palestyny. Uczestnicy demonstracji na ulicy Nalewki, 1930 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przed Zagładą

Jak pisał Izaak Baszewis Singer,

Warszawscy Żydzi dzielili stolicę na „te” i „tamte” ulice. […] Ten ogólny podział miasta pokrywał się z grubsza z podziałem na część północną i południową […]. Za dobre uważano ulice położone w południowej części żydowskiej Warszawy: Śliską, Pańską, Grzybowską, Twardą, plac Grzybowski, Gnojną, Krochmalną, Mariańską […]. Tutaj mieszkała najpobożniejsza i najbardziej konserwatywna część warszawskich Żydów. Duże firmy raczej się tu nie instalowały, najczęściej widziało się małe sklepy z żywnością, przyprawami korzennymi, mlekiem, słodyczami oraz składziki węglowe. Większość mieszkańców żyła ubogo, ale jeśli już ktoś był bogaczem, to solidnym bogaczem, bez bankructw, długów, hipoteki. Na „tych" ulicach prawie w każdym podwórku mieścił się chasydzki sztibł, a na kilka domów przypadała rytualna łaźnia. Chłopcy i młodzi mężczyźni studiujący Torę rzadko kiedy chowali pejsy, okręcając je wokół uszu – tutaj nie było takiej potrzeby. [...] W piątek wieczorem, przed nadejściem szabasu, całą okolicę obchodziła straż czuwająca, by wszystkie sklepy zostały zamknięte wcześniej niż w pozostałe dni tygodnia. Nie zdarzyło się, żeby jakiś sklep czy magazyn był otwarty w szabas. W sobotę rano ulice wypełniały się zapachem czulentu i kuglu. Ze wszystkich okien dobiegały dźwięki szabasowych pieśni. Tutaj była ziemia Izraela. [...]

Do „tamtych" ulic należały: Dzielna, Pawia, Gęsia, Miła, Niska, Stawki, plac Muranowski, a już przede wszystkim Nalewki i Franciszkańska. Panował tam wieczny rejwach i zamęt. Tamtejsi Żydzi handlowali przed I wojną z Władywostokiem, Pietropawłowskiem, a nawet z Chinami. Sklepy mieli zapakowane towarami pod sam sufit. Czynsze w tamtej okolicy płacono wysokie, bowiem każde mieszkanie było małym przedsiębiorstwem. Doprawdy nikt by nie zliczył fabryczek, które tam się mieściły. Harmider zapamiętale targujących się głosów nie słabł w ciągu dnia nawet na chwilę. Tam również stały domy nauki i chasydzkie sztiblech, ale były one niewidoczne wśród sklepów, warsztatów i fabryk, które je otaczały. Na „tamtych" ulicach ludzie chodzili przyspieszonym krokiem i nawet chcąc dostać się gdzieś w pobliże, wsiadali do tramwaju. Tysiące komiwojażerów rozjeżdżało się stąd z towarem, aż po najdalsze okolice. [...] Prawie każde mieszkanie na „tamtych" ulicach służyło jednocześnie za sklepik lub noclegownię. Nieustannie trwał wyładunek sprowadzanych towarów. Na Gęsiej mieściły się olbrzymie składy bławatne, gdzie zaopatrywali się klienci z całej Polski. To tu rozmawiało się o wzroście i spadku akcji, komentowało kurs zagranicznych walut, to tu zachodziło się w głowę, czy funt szterling pójdzie w górę. Tutaj chasydzi zakładali sztywne kołnierzyki i krawaty, bo to pomagało w interesach. W tej okolicy ludzie śnili o budowie Izraela i o socjalistycznej rewolucji. [...] Trudno sobie wyobrazić, że całe to pulsujące i pełne blasku życie zgasło, że ten olbrzymi zbiór ludzkich niezwykłości został starty z powierzchni ziemi.

Ten długi cytat bywa dość często przywoływany nie tylko ze względu na renomę noblisty, który znał te okolice ze spędzonego tu dzieciństwa, ale także z racji jego niezwykłej celności. Można go wszakże w sposób znaczący uzupełnić. Nalewki i ich okolice stanowiły główne centrum handlowe Warszawy. Wzniesiony u ich początku Pasaż Simonsa, w założeniu miał przejąć część tej wymiany i ją unowocześnić, ale w istocie żadne chyba rozwiązanie wówczas nie było w stanie pokonać żywotności tej centralnej ulicy dzielnicy żydowskiej. Zabudowę jej stanowiły wielkie kilkupiętrowe kamienice z oficynami, o kilku podwórkach, z zasady ciągnących się do następnego równoległego traktu komunikacyjnego. Taki gmach, czy raczej moduł architektoniczny, był czymś pośrednim między odrębną uliczką a małym miasteczkiem. Wiele lokali od dawna już nie pełniło tu funkcji mieszkalnych, lecz służyło jako placówki handlowe, które zwykle miewały w głębi kompleksu swoje magazyny, ale także liczne zakłady wytwórcze. Natomiast było to królestwo rozmaitych szyldów, zastępujących przestronne witryny wystawowe, a więc musiały one zawierać możliwie wiele informacji o tym,
co leży na półkach danej placówki.

nalewki_2_comp.jpg [620.92 KB]
Warszawa, ul. Nalewki, róg Długiej, ok. 1910-1919, z prawej widoczny Pasaż Simonsa. Polona

Praca rozpoczynała się tu wczesnym rankiem, a zamierała dopiero wieczorem. Krzątanina ta ustawała w szabas (sobota) oraz w święta żydowskie. Aby zaś liczni wyznawcy religii mojżeszowej mogli spełnić swe obowiązki religijne, było tu wiele oficjalnie zarejestrowanych oraz pewnie więcej wymykających się jakiemukolwiek nadzorowi modlitewni. Do niektórych z nich pobożni oraz niezbyt bogobojni Żydzi wpadali jak po ogień, aby odmówić modlitwę; stali w kolejce do pulpitów, za którymi poprzedni minjan (grupa co najmniej 10 wiernych) jeszcze wymawiał przepisane rytuałem słowa.

Choć domy na Nalewkach robiły wrażenie całkiem dostojne, w istocie były dość zaniedbane. Wiele z nich należało już do Żydów, ale bynajmniej nie wszystkie. Poważniejsze remonty zdarzały się tu rzadko i raczej ograniczały się do powierzchownego odmalowania frontonów, a im dalej od tego centrum „dzielnicy północnej”, tym było gorzej. Nierzadko odpadające części elewacji raniły przechodniów i kręcących się przekupniów. Wedle badań prowadzonych na zlecenie magistratu, panowało tu największe zagęszczenie w lokalach mieszkalnych, najintensywniejszy ruch uliczny, jakość powietrza była zdecydowanie najgorsza, hałas był wszechobecny, występował niemal kompletny brak zieleni (poza Ogrodem Krasińskich), stosunkowo często pojawiały się choroby zakaźne, podobnie jak wszelkiego rodzaju zaniedbania społeczne (skrajna bieda, unikanie obowiązku szkolnego itp.). Władze miejskie do lat 30. godziły się na niemal niczym nieskrępowany handel uliczny, w tym obnośny i naręczny, oraz budowę rozmaitych budek i straganów, co sprawiało, że poruszanie się chodnikami bywało trudne. Dopiero za czasów prezydenta Starzyńskiego zaczęto z tym na poważnie walczyć, ale na odniesienie pełnego sukcesu zbrakło już czasu.

Wysunięte ku centrum miasta ulice Bielańska i Tłomackie z Wielką Synagogą postępową miały już inny charakter. Tam nawet w szabas i niektóre święta żydowskie można było znaleźć pojedyncze otwarte sklepy, należące do Żydów. Z zasady zamykano je w tzw. Straszne Dni, a ściślej w święta Rosz ha-Szana (Nowy Rok) i oczywiście Jom Kipur (Dzień Sądu).

Mieszkańcy żydowscy byli do swej dzielnicy i jej ulic bardzo przywiązani. Główną tego przyczyną była chyba umiejętność tworzenia zwartych środowisk i kolorytu lokalnego. Życie żydowskiej Warszawy było bowiem bardzo zdecentralizowane. Nie miała ona swej głównej synagogi, choć dla wielu nieformalnie była nią Wielka Synagoga na Tłomackiem. Imigrujący tu ludzie zamieszkiwali obok swych dawniejszych współziomków. Na to nakładały się jeszcze więzi religijne bogatej mozaiki judaizmu, która nie miała analogii pośród przedstawicieli innych wyznań. Wreszcie silne były też grupy zawodowe i to na długo przed tym, jak żydowscy socjaliści zaczęli budować swoje odrębne światy, bowiem nawet pochody pierwszomajowe były organizowane tu osobno przez kilka ich ugrupowań partyjnych.

W jednym domu mogło się mieścić obok siebie wiele różnych instytucji; np. pod adresem Nalewki 2a mieściły się liczne instytucje syjonistyczne: redakcja dziennika „Hajnt"; centrala organizacji oświatowej Tarbut oraz dwie związane z nią placówki szkolne; Keren Kajemet i Keren ha-Jesod, organizacja studencka Jardenia i młodzieżówka Gdod Keren Kajemet, a także sportowa centrala Makabi. Skomplikowaną geografię tej dzielnicy znał każdy jej mieszkaniec, bowiem wiedział, że jeśli chce pójść do kabaretu, to przede wszystkim musi się udać na Muranów, tymczasem pobożni potrafili omijać niestosowne dla siebie miejsca. Jednak ponad wszystko silne było tu poczucie wspólnoty losu, które często dawało o sobie znać w chwilach zagrożeń, nawet pojedynczych rodzin, jak np. wizyta komornika w konkretnym sklepiku.

Dla pozostałych warszawiaków było to jakby odrębne miasto. Zapuszczano się tu niechętnie, a raczej wstydzono się czynionych tu zakupów. Łatwo dostrzegalny koloryt sprawiał, że często w opisach z epoki dochodzi do sporych przekłamań, bowiem ulegający wpływom ekspresjonizmu literaci i żurnaliści kreślili obrazy żydowskiej ulicy zdecydowanie w zbyt ciemnych barwach, czego dobitnym przykładem jest zbiór reportaży Wandy Melcer pt. Czarny ląd – Warszawa. Nie znaczy to, by sami mieszkańcy nie dostrzegali istotnego upośledzenia swych ulic. Jeszcze w XIX w. kierowali do władz miejskich postulaty o uporządkowanie siatki ulic i poprawienie warunków komunikacyjnych. Natomiast Towarzystwo Przyjaciół Dzielnicy Nalewkowskiej powstało stosunkowo późno, bo dopiero w 1927 r., do czego asumptem stały się plany jej „sanacji”, snute przez gen. Felicjana Sławoja-Składkowskiego, który rychło po przewrocie majowym został Komisarzem Rządu na m.st. Warszawę. Niestety, dość szybko ten lekarz i higienista z powołania awansował na ministra spraw wewnętrznych, a potem – najdłużej zasiadającego w fotelu premiera. Nie da się wszakże nie zauważyć, że skala zaniedbań była tak wielka, iż miasto nie mogło sobie z nimi poradzić, mimo deklaracji dobrej woli ze strony prezydenta Starzyńskiego.

 

Kres żydowskim ulicom i „dzielnicy północnej” przyniósł czas Zagłady. Najpierw Żydzi z Pragi musieli się przenieść do getta na lewy brzeg Wisły, które Niemcy wyznaczyli w centralnej części tego rejonu miasta. Ostatecznie został on zrównany z ziemią po powstaniu w 1943 r., a następnie – dosłownie na jego gruzach – pobudowano powojenny Muranów, który poza nazwami ulic nie ma niemal nic wspólnego ze swym poprzednikiem sprzed 1939 r. Nawet nazwa Nalewki została nadana całkiem innej ulicy, a zachowany niewielki relikt dawnych Nalewek otrzymał nazwę Bohaterów Getta (w 2019 r. przemianowano ten fragment na Stare Nalewki).

muranów_comp.jpg [367.12 KB]

Osiedle Muranów od strony skrzyżowania al. gen. Karola Świerczewskiego i ul. J. Marchlewskiego (obecnie Aleja „Solidarności” i Aleja Jana Pawła II). Widoczna ul. J. Marchlewskiego w kierunku Żoliborza. Widok z lotu ptaka. 1959 r. Fot. Zbyszko Siemaszko, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

 

Przedstawiamy rekomendacje w kategorii publikacji o Warszawie:

Nalewki. Opowieść o nieistniejącej ulicy, red. Agnieszka Kajczyk, wyd. ŻIH

Miejsce po Wielkiej Synagodze, Jana Fuchs, wyd. ŻIH

Odkrywanie żydowskiej Pragi, red. naukowa Zofia Borzymińska, wyd. ŻIH

Warszawska społeczność żydowska w okresie stanisławowskim 1764-1795, Paweł Fijałkowski, wyd. ŻIH

Wszystkie książki są dostępne do zakupu online w

Księgarnia na Tłomackiem

www.ksiegarnianatlomackiem.pl/

 

 

Bibliografia:

Baruch M., Warszawa średniowieczna. Dawne mury warowne miasta Starej Warszawy,
z przedrukiem rozprawy W. Kolberga, Ślady dawnych murów otaczających miasto Starą Warszawę, Warszawa 1929.

Baruch M., Wojciechowski J., Kamienica Książąt Mazowieckich, Warszawa 1928.

Bergman E., Czy był rewir żydowski w Warszawie w latach 1809-1862, [w:] Żydzi Warszawy. Materiały konferencji w 100. rocznicę urodzin Emanuela Ringelbluma (21 listopada 1900 - 7 marca 1944), Warszawa 2000, s. 75-80.

Bergman E., „Dzielnica Północna” w Warszawie: miasto w mieście?, [w:] Przywracanie pamięci. Rewitalizacja zabytkowych dzielnic żydowskich w miastach Europy Środkowej, red. nauk. M. Murzyn-Kupisz, J. Purchla, Kraków 2008, s. 287-299.

Bergman E., „Nie masz bóżnicy powszechnej”. Synagogi i domy modlitwy w Warszawie od końca XVIII do początku XXI wieku”, Warszawa 2007.

Bystroń J. S., Warszawa, Warszawa b.r.w. [1949].

„Dziennik Praw Królestwa Polskiego”, t. 39, Warszawa 1847, s. 36-43; t. 40, Warszawa 1848, s. 215-217; t. 41, Warszawa 1848, s. 107-115.

Fijałkowski P., Polsko-żydowska topografia Warszawy. Z pism varsavianistycznych Ringelbluma, „Kwartalnik Historii Żydów” 2015, nr 4, s. 659-672.

Frenk E.N., Z przeszłości żydostwa warszawskiego, „Nasz Przegląd” 1925, nr 149, s. 5, nr 151, s. 4-5 (cz. 2), nr 152, s. 5 (cz. 3), nr 153, s. 5 (cz. 4).

Galiński F., Gawędy o Warszawie, Warszawa 1960, przedm. L.B. Grzeniewski, Warszawa 1960.

Gieysztor A., Społeczeństwo Warszawy w średniowieczu i w dawnej Rzeczypospolitej, [w:] Społeczeństwo Warszawy w rozwoju historycznym, Warszawa 1977, s. 11-26.

Gomulicki W., Z historii ulic i uliczek warszawskich, Warszawa 1905.

Herbst S., Ulica Marszałkowska, Warszawa 1978.

Jezierski F.S., Opis Warszawy w roku 1790 pod panowaniem Stanisława Augusta, „Dziennik Warszawski” 1827, t. 10, nr 30, s. 186.

Kosacka D., Północna Warszawa w XVIII wieku, Warszawa 1970.

Magier A., Estetyka miasta stołecznego Warszawy, Wrocław - Warszawa -Kraków 1963.

Mahler R., Coł un ceszprejtung fun di Jidn in Warsze in 18-tn j.h., „Landkentnisz/Krajoznawstwo. Czasopismo Zarządu Głównego Żydowskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Polsce, poświęcone zagadnieniom krajoznawstwa i turystyki, folkloru i etnografii oraz badaniom nad dziejami osiedli żydowskich w Polsce” 1934, nr 2, s. 40-50.

Nussbaum H., Szkice historyczne z życia Żydów w Warszawie. Od pierwszych śladów pobytu ich w tem mieście do chwili obecnej, Warszawa 1881.

Pochodzenie nazwisk, położenie i rozległość ulic miasta Warszawy, czyli spis całkowity ulic pod względem topograficznym, etymologicznym i historycznym, „Józefa Ungra Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy na rok przestępny 1856”, Warszawa 1856, s. 38-53.

Przyborowski W., Z przeszłości Warszawy. Szkice historyczne, Warszawa 1899.

Przyborowski W., Żydzi w Warszawie. Szkice z przeszłości, „Rola” 1884, s. 400-402; 412; 425-426; 436-437; 461-462.

Regestr osób żydowskich spisany w miesiącu styczniu roku 1778 w Warszawie, oprac. H. Węgrzynek, Warszawa 2016.

Ringelblum E., Nemen fun warszewer gasn, „Landkentnisz-Krajoznawstwo” 1935, nr 1, s. 3.

Ringelblum E., Di nemen fun di warszewer gasn, „Warsze” 1930, nr 3, s. 13-15.

Ringelblum E., Żydzi w Warszawie, t. 1: Od czasów najdawniejszych do ostatniego wygnania
w r. 1527
, Warszawa 1932.

Schiper I., Ludność żyd[owska] w Warszawie w ciągu 19-go stulecia. (Szkic demograficzno-gospodarczy), „Landkentnisz/Krajoznawstwo. Czasopismo Zarządu Głównego Żydowskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Polsce, poświęcone zagadnieniom krajoznawstwa i turystyki, folkloru i etnografii oraz badaniom nad dziejami osiedli żydowskich w Polsce” 1935, nr 2, s. 3-11.

Sobieszczański F.M., Krótka wiadomość historyczna o Żydach w Warszawie od najdawniejszych czasów, „Józefa Ungra Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na Rok Zwyczajny 1866”, s. 75-90.

Sobieszczański F.M., Rys historyczno-statystyczny wzrostu i stanu miasta Warszawy
od najdawniejszych czasów aż do 1847 roku
, Warszawa 1848.

Sokolow N., Rechow ha-jehudim be-Warsze, „Ha-Asif” w 1897.

Stara Warszawa. Ulica Żydowska, „Kurier Warszawski” 1878, nr 47, s. 2-3.

Szwankowski E., Ulice i place Warszawy, Warszawa 1970.

Szymanowski W., Pociejów, „Tygodnik Illustrowany” 1865, nr 310, s. 93-94.

Szymkiewicz S., Warszawa na przełomie XVIII i XIX w. w świetle pomiarów i spisów, Warszawa 1959.

Wagner K., Weszpiński P.E., 1768, Gerges Louis Le Rouge. Plan Warszawy dedykowany Stanisławowi Augustowi Królowi Polskiemu Wielkiemu Księciu Litewskiemu, przez jego pokornego i uniżonego sługę Le Rouge’a. Ze zbiorów kartograficznych Muzeum Warszawy, Warszawa 2014.

Wejnert A., Ulica Baryczkowska w Warszawie od r. 1438 do 1766, „Biblioteka Warszawska” 1865, t. 2, s. 330-342.

Węgrzynek H., Illegal Immigrants. The Jews of Warsaw 1527-1792, [w:] Warsaw. The Jewish Metropolis. Essays in Honor of the 75th Birthday of Professor Antony Polonsky, ed. by G. Dynner and F. Guesnet, Leiden - Boston 2015, s. 19-41.

Węgrzynek H., Socjotopografia skupiska żydowskiego na Pradze u schyłku XVIII wieku, [w:] Odkrywanie żydowskiej Pragi. Studia i materiały, red. Z. Borzymińska, Warszawa 2014, s. 49-67.

Węgrzynek H., Żydzi w Warszawie przed XIX wiekiem, [w:] Żydzi Warszawy. Materiały konferencji
w 100. rocznicę urodzin Emanuela Ringelbluma (21 listopada 1900 - 7 marca 1944)
, red. E. Bergman, Olga Zienkiewicz, Warszawa 2000, s. 27-40.

Wiz. M., Wydalenie Żydów z Warszawy i zakaz osiedlania się na przedmieściach, „Nowiny Codzienne” 1934, nr 127, s. 5.

Wywod Przywileiów, Dokumentów, Statutów, Konstytucyi i Dekretów, wolność handlowania szczególniey w Warszawie Zydom pozwalaiących, i mieszkanie ich w tymże Mieście dowodzących postępkiem czasu i Akt Kraiowych Chronologicznie ułożony a Prześwietney Deputacyi, dla urządzenia Warszawy wyznaczoney, podany Roku 1790, (druk) b.m.w. [Warszawa] 1790.

Z dziejów Żydów w Warszawie. Na jakich ulicach mieszkali Żydzi przed 150 laty, „Nasz Przegląd” 1935, nr 2, s. 6.

Zieliński J., Żydowskie domy i ich właściciele w rejonie ulic Targowej i Ząbkowskiej od XVIII do XX wieku, [w:] Odkrywanie żydowskiej Pragi. Studia i materiały, red. Z. Borzymińska, Warszawa 2014, s. 166-186.

dr Zofia Borzymińska, dr hab. Rafał Żebrowski