Marysia Ajzensztadt, słowik getta warszawskiego

05.08.2020
Autor: Przemysław Batorski
Wyjątkowo piękny sopran uczynił ją na niecałe dwa lata „najpopularniejszą osobą w Warszawie”. Wspominamy Marysię Ajzensztadt, jedną z najbardziej lubianych artystek getta warszawskiego.
miriam_ajzensztadt_fb.jpg

Marysia Ajzensztadt  /  Zbiory ŻIH

 

Maria Ajzensztadt (Miriam Eisenstadt) urodziła się w czerwcu 1921 lub 1922 w Warszawie. Była jedyną córką Dawida Ajzensztadta, kompozytora i dyrygenta chóru chłopięco-męskiego Wielkiej Synagogi na Tłomackiem oraz chóru Synagogi Nożyków. W dzieciństwie mieszkała na tyłach Wielkiej Synagogi. Ojciec pragnął, by została pianistką, ale Miriam wolała śpiewać i po długich namowach przekonała go, by zgodził się na jej przeniesienie do klasy śpiewu.

W 1940 r. cała rodzina Miriam znalazła się w getcie warszawskim. Dziewczyna zaczęła zarabiać jako zawodowa śpiewaczka – „została odkryta podczas wojny”[1], jak napisał Emanuel Ringelblum. Jako Marysia Ajzensztadt zadebiutowała w grudniu 1940 r. w Teatrze Melody Palace przy Rymarskiej 12[2], kierowanym wtedy przez Jerzego Jurandota[3]. Śpiewała pieśni żydowskie i hebrajskie, arie operowe i operetkowe „Verdiego, Mozarta, Pucciniego, Rimskiego-Korsakowa, Glucka i Rossiniego”[4], popularne szlagiery i pieśni romantyczne. Występowała na koncertach charytatywnych na rzecz chorych i podczas świąt żydowskich (np. 2 czerwca 1941 r. w koncercie z okazji święta Szawuot śpiewała w Głównej Bibliotece Judaistycznej na Tłomackiem 5)[5]. Jej sopran liryczny stał się znany w całym getcie.

ARG II 226_6.jpg [185.51 KB]

Bilet wstępu z programem koncertu muzyki oratoryjnej - w ramach akcji "Miesiąc Dziecka" - w Wielkiej Synagodze przy ul. Tłomackie,
w dniu 19 października 1941 r. / Archiwum Ringelbluma, Centralna Biblioteka Judaistyczna

ARG II 226_7.jpg [241.80 KB]

„Publiczność proszona jest o powstrzymywanie się od oklasków”. / Archiwum Ringelbluma

„Młoda, piękna, czarnowłosa Marysia była najpopularniejszą osobą w Warszawie” — dodawał Ringelblum. — „Jej program składał się z utworów najznakomitszych poetów żydowskich, polskich i hebrajskich”[6]. Szybko weszła do kręgu najbardziej podziwianych artystów dzielnicy żydowskiej. Występowała najczęściej w teatrze „Femina” (ówczesny adres: ul. Leszno 35) i kawiarni „Sztuka” (ul. Leszno 2). „Sztuka” była to „niewątpliwie jedna z najbardziej znanych, najoryginalniejszych i najczęściej chyba przywoływanych we wspomnieniach kawiarni getta”[7] – lokal należący do wielu rodzin żydowskich gościł między innymi kabaret literacki Żywy Dziennik, prowadzony przez Władysława Szlengla. Teksty dla „Sztuki” pisał między innymi Andrzej Włast, śpiewała Wiera Gran, a akompaniował Władysław Szpilman[8]. Do takich lokali przychodziła żydowska inteligencja, elita getta, dla której występy artystów były także ulgą od koszmaru okupacji[9]. Niemcy zmusili Marysię, by w restauracji „Riwiera” przy ul. Nowolipki 17/Karmelicka 20 zaśpiewała jedną ze swoich najpopularniejszych pieśni – Ejli, Ejli, lama azawtani (Boże, Boże, czemuś mnie opuścił) – i umieścili nagranie w swoim filmie propagandowym, by pokazać, że elita żydowska żyje w getcie w luksusie.

Podczas deportacji w lecie 1942 roku „[d]okonano wielkiej rzezi w środowisku śpiewaków i muzyków. Zabrano dyrygentów i kantorów największych warszawskich synagog, znanego dyrygenta Zaksa i innych. Najgłębsze wrażenie wywarła jednak śmierć pięknej, kwitnącej i młodziutkiej Marysi Ajzensztadt, córki dyrygenta Ajzensztadta” – napisał Ringelblum. – „Jej występy wprowadzały atmosferę czystości i sztuki do różnych lokali rozrywkowych, w których występowała. W czasie blokad spotkałem Marysię, jak chodziła swobodnie po ulicach. Nawet dla takich zbójców, jak policjanci żydowscy, imię Marysi było dostateczną rękojmią, która chroniła przez złapaniem na Umschlagplatz”[10].

W sierpniu 1942 r. rodzice Marysi, nazywanej „słowikiem getta”, zostali poprowadzeni z domu przy ul. Ceglanej na Umschlagplatz. Córka pobiegła za nimi do wagonu i została zastrzelona na miejscu – to najczęściej powtarzana wersja jej śmierci. W zgodnej opinii autorów wspomnień (m.in. Szpilmana), gdyby przeżyła wojnę, mogłaby zrobić wielką karierę w Europie i na świecie.

„W sierpniu [1942 r.] Niemcy zaciągnęli ją na Umschlagplatz, gdzie dzięki ratującemu wartościowych ludzi Rembie [Nachum Remba, sekretarz Judenratu, który wyciągnął setki ludzi z transportów[11] – red.] została uratowana z wagonu śmierci, do którego zagnali ją razem z jej rodzicami. «Przemyt”» ten zauważył SS-man i biciem zapędził rodzinę Ajzensztadtów z powrotem do wagonu. Wkrótce po tym Remba ponownie posłał swych ludzi, żeby uratowali Marysię i jej rodziców. Marysia była jednak zbyt wstrząśnięta po wcześniejszych razach, aby jeszcze raz spróbować szczęścia. Zastrzelono ją na Umschlagplatzu, gdy stawiała opór SS”[12].

 

 

logos_TaubePhilanthropies.png [7.41 KB]

Projekt współfinansowany ze środków Taube Philanthropies.

 

 

Przypisy:

[1] Archiwum Ringelbluma, t. 29a, Pisma Emanuela Ringelbluma z bunkra, opracowali Eleonora Bergman, Tadeusz Epsztein, Magdalena Siek, Wydawnictwo ŻIH, Warszawa 2018, s. 225.

[2] Przedwojenna ul. Rymarska dobiegała do ul. Leszno mniej więcej tam, gdzie dziś znajduje się Plac Bankowy.

[3] Jacek Leociak, Biografie ulic, Warszawa 2017, s. 427.

[4] Tamże, s. 428.

[5] Tamże.

[6] Archiwum Ringelbluma, t. 29a, dz. cyt., s. 225.

[7] J. Leociak, dz. cyt., s. 215.

[8] Tamże.

[9] Tamże, s. 216, 415.

[10] Archiwum Ringelbluma, t. 29, Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, opracowała Joanna Nalewajko-Kulikov, tłum. Adam Rutkowski i in., Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2018, s. 456. Przypisy pominięto.

[11] Archiwum Ringelbluma, t. 29a, dz. cyt., s. 230–231.

[12] Tamże, s. 225.

Przemysław Batorski   redaktor strony internetowej ŻIH