Relacja z obchodów 77. rocznicy powstania w obozie zagłady w Treblince

2 sierpnia w muzeum obozu zagłady Treblinka II odbyły się uroczystości upamiętniające rebelię więźniów z 1943 r. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, dyplomaci i reprezentanci okolicznych miast, którzy złożyli hołd wszystkim zamordowanym w byłym obozie zagłady w Treblince.

Wide 1  25  comp
odczytanie fragmentów relacji Jakuba Krzepickiego, uciekiniera z Treblinki  /  fot. Przemysław Batorski, ŻIH

Relacja filmowa z obchodów 77. rocznicy powstania w Treblince jest dostępna pod tym linkiem.

Na początku rabin Oriel Zaretsky zaśpiewał modlitwę El Male Rachamim (Boże Pełen Miłosierdzia). Następnie fragment relacji Abrama Jakuba Krzepickiego, uciekiniera z Treblinki, spisanej przez Rachelę Auerbach z grupy Oneg Szabat w 1942 r., odczytał aktor Waldemar Barwiński. – To jest lektura, którą każdy powinien przeczytać w całości, powinien wracać do tego – powiedział prof. Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego.

„Około godziny 8 przyjechał pociąg z Warszawy” – brzmią pierwsze słowa fragmentu relacji Krzepickiego. – „Widzieliśmy, jak otwierają i zamykają bramę wjazdową i w ciągu minuty pełną parą rozpoczęło się czarne wesele. Naraz otworzono wszystkie drzwi od pociągu. I już podskakują esesmani i Ukraińcy z nahajkami, i rozpoczyna się dzika nagonka na przybyłych Żydów. Kto ma siłę, wybiega z ciemnego wagonu na światło dnia. Ludzie muszą rozprostować kości, rozciągnąć zaspane członki po długim siedzeniu albo leżeniu w ciasnocie. Ale nie tu jest miejsce na to, by pozwolić ludziom na dojście do siebie. – Szybciej, szybciej – poganiają diabły. My, wprawieni, którzy już uczestniczyliśmy w tych męczarniach tydzień wcześniej, patrzyliśmy na przestraszone twarze Żydów i współczuliśmy im. Co tu się będzie działo, jak temu zaradzić? Ludzie, powiedzcie, co robić?”.

– Ci ludzie trafili, czy mieli trafić, do dołów zapomnienia. Mieli zostać zapomniani na zawsze. Myśmy przyjechali tutaj, aby pamiętać. Żeby dać znać, że my tu jesteśmy. Jesteśmy chociaż raz w roku, właśnie 2 sierpnia, w rocznicę rewolty w Treblince – powiedział prof. Śpiewak.

– Ten teren, jaki państwo widzą, w czasie wojny nie wyglądał tak, jak teraz wygląda. Były baraki niemieckie, duża liczba komór gazowych, lazaret, gdzie od razu zabijano chorych, inwalidów. To jest miejsce, które mówi ciszą, inaczej nie jest w stanie mówić. Jest wiele relacji zachowanych, są książki o losie w Treblince. Uratowało się kilkadziesiąt osób i te kilkadziesiąt osób ciągle do nas krzyczy, mówi, zadaje nam jedno pytanie: gdzie my jesteśmy wobec tej zbrodni, wobec cierpienia, którego tutaj ludzie zaznali? Gdzie jesteśmy wobec tego, co można nazwać złem radykalnym? Nic straszniejszego niż to, co było na tej ziemi, się nie zdarzyło – dodawał.

– Ta machina nie zatrzymała się i zbierała krwawe żniwo, ponieważ świat milczał – powiedział Ambasador Izraela Alexander Ben Zvi. – Jedynymi, którzy próbowali zniszczyć nazistowski obóz w Treblince, byli sami jego więźniowie, tacy jak Samuel Rajzman, Irena Lewkowska, Leon Haberman, Chaim Sztajer czy Hersz Sperling. Heroiczni bojownicy, którymi dowodzili między innymi Julian Chorążycki, Zelomir Bloch, Marceli Galewski, Adolf Friedman, Berek Lajcher. Na szczególne wspomnienie zasługuje również zmarły cztery lata temu w Izraelu Samuel Willenberg, który jest bohaterem naszych dwóch narodów, ponieważ był uczestnikiem zarówno powstania w Treblince, jak i powstania warszawskiego. Jako ocalały, poświęcił całe życie, by dawać świadectwo zagłady Żydów w Treblince.

List od Premiera Mateusza Morawieckiego odczytał dr Edward Kopówka, dyrektor Muzeum Treblinka:

„Ponawiamy nasze zobowiązanie, że dramat Treblinki i innych miejsc kaźni II wojny światowej zapiszemy w pamięci pokoleń” – napisał premier. Odwołał się do przykładu Samuela Willenberga i jego słów: „Jestem adwokatem współwięźniów, którzy mieli mniej szczęścia. Przeżyłeś – masz opowiedzieć prawdę”. „Dziś nie ma wśród żyjących nikogo z tych, którzy pamiętali obóz. I to nakłada na nasze barki jeszcze większą odpowiedzialność. Zobowiązuje nas do dokumentowania prawdy historycznej i przekazywania jej tym, którzy po nas nastaną. Ale pamięć o piekle Treblinki to nie tylko przywoływanie faktów dotyczących tej niewyobrażalnej zbrodni. To także refleksja o jej źródłach, refleksja o niszczącej sile nienawiści, o pogardzie dla człowieka i jego niezbywalnych praw, o tym, co legło u podstaw dwudziestowiecznej katastrofy naszej cywilizacji”.

„Czy współczesny człowiek może zrozumieć skalę zagłady, jakiej nazistowskie Niemcy dokonały w tym miejscu? W Treblince poniosło śmierć około 900 tysięcy Żydów, z czego około 90 procent to obywatele polscy” – przypomniał Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, profesor Piotr Gliński w liście odczytanym przez Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Magdalenę Gawin. Zapewnił też o planowanej rozbudowie Muzeum Treblinka.

– Warszawa-Treblinka to niespełna półtoragodzinna droga. (…) W tych, którzy prosto z transportów nie trafili do komór gazowych, narastała rozpacz, a potem bunt, wewnętrzny opór. W maju 1943 r. do obozu dotarły wieści o powstaniu w getcie warszawskim, co zainspirowało więźniów Treblinki do własnej akcji. Nie myśleli, jak przekazywali potem, czy pozostaną przy życiu. Ich głównym celem było położyć kres tej fabryce śmierci, w której się znaleźli – powiedziała Aldona Machnowska-Góra z Biura Kultury Miasta Stołecznego Warszawy. Hanna Machińska, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, przypomniała: – Dziś oddajemy hołd ofiarom, oddajemy hołd bohaterom bestialsko zamordowanym, którzy nie są znani – jeszcze – z imienia i nazwiska, i są często zapomniani przez świat. Ale dzisiaj chcemy też uczcić pamięć tych, którzy podjęli heroiczną decyzję o powstaniu, mierząc się z przytłaczającą siłą wroga. To wspomnienie o wielkich czynach, to wspomnienie, kiedy mówimy nie tylko o ratunku przed śmiercią. Była to walka o przetrwanie, o pamięć, o to, byśmy dziś mogli mówić światu o tej tragicznej historii.

Ze względu na pandemię koronawirusa, w obchodach wzięła mniejsza liczba osób, niż w latach poprzednich. Nie mogła się pojawić Ada Krystyna Willenberg, wdowa po Samuelu Willenbergu, zmarłym w 2016 r. ostatnim uczestniku powstania w Treblince. List pani Willenberg odczytał prof. Śpiewak:

„Wasza obecność i odbywający się ceremoniał nie pozwolą, by pamięć Treblinki uległa zapomnieniu. Dla mnie Treblinka jest świętym cmentarzem, w którym znajdują się prochy mojej matki i licznych członków mojej rodziny. Tutaj też mój nieżyjący małżonek przecierpiał dziesięć miesięcy. Jego ostatnim marzeniem było, aby w tym miejscu powstał godny tego miejsca, okazały budynek, w którym będzie można sobie wyobrazić wszystko, co się tu działo. Bo w Treblince w czasie powstania i po nim zostały zatarte wszelkie ślady tego, co się tu odbywało. Mój małżonek nie doczekał tej chwili, ja też nie jestem taka młoda, mam jednak nadzieję, że dożyję chwili, kiedy przychylne władze dadzą wreszcie pozwolenie na rozpoczęcie prac. Może już w przyszłym roku będzie mi dane być wraz z Wami świadkiem tego wydarzenia. (…) jeszcze raz wszystkim dziękuję, że nie zapominacie o Treblince. Do zobaczenia!”.

Na zakończenie uroczystości zmówiono modlitwy oraz złożono wieńce i zapalono znicze.

*

2 sierpnia 1943 r. więźniowie obozu zagłady Treblinka II wzniecili długo przygotowywane powstanie. W walce obezwładnili lub zabili nieznaną liczbę ukraińskich strażników, podpalili baraki i wysadzili cysternę z benzyną, doprowadzając do pożaru na terenie obozu. Około 200 z 800 uczestników powstania — walczyli niemal wszyscy więźniowie — uciekło na wolność. Mniej więcej 100 z nich (według innych szacunków, około 70 osób) przeżyło wojnę. Ponieważ w walce nie zginął prawdopodobnie żaden Niemiec, władze obozu starały się zatuszować rebelię. Kilka tygodni później Niemcy rozpoczęli niszczenie obozu i zatarli niemal wszystkie ślady jego istnienia.



Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem