160. rocznica wybuchu powstania styczniowego

Autor: dr hab. Marek Gałęzowski
22 stycznia 1963 roku wybuchło powstanie styczniowe. W 160. rocznicę tego wydarzenia zachęcamy do przeczytania fragmentów katalogu wystawy czasowej „Ramię przy ramieniu? Żydzi w polskich dążeniach niepodległościowych 1794-1918" poświęconych uczestnictwu Żydów w tym zrywie niepodległościowym.
340411.jpg

Powstanie styczniowe, ok. 1863 r., Biblioteka Narodowa, Polona

 

W nierównym boju

Obecność polskich Żydów na polach bitew i potyczek powstania styczniowego od pierwszego dnia zmagań po ich kres nie ulega wątpliwości. I gdyby podjąć próbę zgromadzenia ich nazwisk, to listę mogliby rozpoczynać bracia Filip, Maurycy i Leon Kahane. W pierwszych dniach lutego 1863 roku pierwsi dwaj wstąpili w Krakowie do żuawów śmierci. […] Żuawi weszli w skład oddziału, który dokonał wspomnianej próby zajęcia Miechowa 17 lutego 1863 roku. W pewnym momencie bitwy Filip Kahane podniósł powstańczą chorągiew z wizerunkiem Matki Boskiej, wypuszczoną z rąk przez rannego żołnierza, i utrzymał ją do końca przegranej ostatecznie walki, po czym zdjął tkaninę z drzewca i jak sam napisał, niczym relikwię ukrył na piersi, by następnie oddać Rochebrune’owi. Ten po klęsce pod Miechowem szybko odtworzył oddział i dołączył do kilkutysięcznego zgrupowania generała Mariana Langiewicza. Z nim zaś Filip i Maurycy Kahane, którzy wkrótce wzięli udział w jednej z największych bitew powstania – pod Grochowiskami.

W trakcie batalii Filip został ciężko ranny i stracił rękę, przez co zyskał przydomek „Sanbra”, od francuskiego sans bras – czyli „bez ręki”. Gdy przechodził rekonwalescencję, jego brat Maurycy bił się w oddziale generała Antoniego Jeziorańskiego pod Kobylanką. Filip po dłuższej przerwie także wrócił na plac boju. […] Znów stawił się w oddziale żuawów śmierci – został mianowany porucznikiem, nauczył się też strzelać lewą ręką. Ten etap powstańczej walki skończył się dlań klęską pod Poryckiem w pierwszych dniach listopada 1863 roku i koniecznością odwrotu za granicę, gdzie został aresztowany i uwięziony przez Austriaków.

Miechów.jpg [1.82 MB]
Jędrzej Brydak, Atak powstańców na Miechów 17 lutego 1863, ok. 1863 r., Biblioteka Narodowa, Polona

 

W powstaniu uczestniczył również trzeci z braci. Leon Kahane w odróżnieniu od Filipa i Maurycego był zawodowym podoficerem w pułku piechoty austriackiej w Rzeszowie. Niemal od początku walk służył w oddziale pułkownika Karola Kality „Rębajły”, z czasem – pod pseudonimem „Sęp” – został jego adiutantem i wziął udział we wszystkich bojach, także w jednym z ostatnich zwycięstw powstańczych – pod Iłżą 17 stycznia 1864 roku. Sześć dni później został ciężko ranny pod Radkowicami. Jak wspominał pułkownik „Kalita” w tomie Żydzi bojownicy o niepodległość Polski:

Szedłem naprzód z adiutantem Żydem Kahanym i trębaczem, który ciągle grał do ataku. [...] Kule moskiewskie koło mnie świstały i wtedy mój biedny adiutant Leon Kahany, zasłaniając mnie swoją osobą, padł w pierś trafiony. […] Nazajutrz udałem się do szpitala, aby odwiedzić biednego adiutanta. Był przytomny i żalił się, że mu mundur powstańczy zabrano. Pocieszaliśmy go, że jak się z ran wyleczy, mundur mu wydadzą i zdrów powróci do pułku.

Zmarł miesiąc później.

Wyznawcy religii mojżeszowej służyli również w wielu innych oddziałach powstańczych. Aleksander Edelstein, jeden z obecnych w nocy z 15 na 16 października 1861 roku w katedrze św. Jana, walczył najpierw pod komendą Ludwika Mierosławskiego w zakończonej klęską, kilkudniowej kampanii na Kujawach w lutym 1863 roku, później służył pod dowództwem Kazimierza Błaszczyńskiego „Bończy”, wreszcie Ignacego Chmieleńskiego w Kieleckiem. Mianowany za okazaną odwagę rotmistrzem, „lubiany przez kolegów dla swego dowcipu i dobrego humoru” (jak zanotowano w jego biogramie w Polskim słowniku biograficznym), poległ pod Sprową w grudniu 1863 roku i został pochowany na cmentarzu katolickim w Pińczowie. Miał 23 lata.

Henryk Eichmann z Warszawy był kosynierem w partii Zygmunta Padlewskiego – jednego z pięciu członków Centralnego Komitetu Narodowego, który zdecydował o wybuchu powstania. Walczył w nieudanej kampanii Padlewskiego na północnym Mazowszu, a następnie znalazł się w oddziale naczelnika powiatu ostrołęckiego Ignacego Mystkowskiego. Uczestniczył w zwycięskim boju 5 maja 1863 roku pod Stokiem, a osiem dni później w ataku na pociąg pod Kietlanką  (między Czyżewem a Małkinią). Uderzenie zakończyło się rozbiciem oddziału, a wraz z Mystkowskim poległ i Eichmann.

W pierwszej swojej bitwie – pod Kleczewem – poległ ledwie dwudziestoletni Juliusz Dinte, którego zwłoki wśród wielu poległych rozpoznano po cycesie – frędzlach chusty modlitewnej. Zginął, jak się wydaje, w bitwie stoczonej 10 czerwca 1863 roku przez oddział Edmunda Calliera, w drugim boju rozegranym przez powstańców pod tą miej scowością leżącą w powiecie konińskim (pierwsze starcie miało charakter potyczki). [...]

W powstaniu wzięli też udział Żydzi absolwenci szkoły wojskowej utworzonej na początku lat 60. XIX wieku przez polskich emigrantów politycznych we włoskim Cuneo. Porucznik Jakub Witkowski był w partii Seweryna Siemińskiego. W kwietniu 1863 roku zaskoczony przez kozaków we wsi Kosemin w powiecie sierpeckim na północnym Mazowszu, „poległ po rozpaczliwej obronie” (jak podano w publikacji Żydzi bojownicy o niepodległość Polski). Wincenty Grosstern był kolejnym Żydem służącym w oddziale Padlewskiego, a Izydor Lewinson trafił w Kieleckie pod komendę generała Józefa Haukego „Bosaka”. Po klęsce obaj emigrowali z kraju.

Pod komendą jednego z czołowych dowódców powstańczych, Marcina Borelowskiego „Lelewela”, walczył inżynier Leon Grünbaum, który wcześniej dowodził oddziałem na Rusi. Gdy Moskale stłumili tam powstańczy zryw, przedostał się do Królestwa Polskiego. Losy tego żydowskiego powstańca po rozbiciu oddziału Borelowskiego pod Batorzem, gdzie zginął sam dowódca, nie są znane. […]

Kapitan August Rosner, wywodzący się z zasłużonej małopolskiej rodziny lekarskiej, oficer armii austriackiej, jako „Gustaw Róża” był jednym z najwyższych stopniem Żydów służących w powstańczym wojsku. 20 października 1863 roku objął dowództwo piechoty oddziału Dionizego Czachowskiego. Następnego dnia pod Jurkowicami przy drodze na Sandomierz stoczył bitwę z przeważającymi liczebnie Moskalami. Jedna z jego kompanii zdołała się przebić, lecz on sam z resztą oddziału został otoczony w murowanej owczarni dworskiej, gdzie – jak pisał o tym boju Eugeniusz Niebelski – „poczyniwszy w jej murach strzelnice, ostrzałem wstrzymywał ataki Rosjan […]. Przy wyczerpującej się amunicji jedynie jego najlepsi strzelcy utrzymywali stały ostrzał, pozostali ładowali karabiny. W celności odznaczał się sam Rosner, kładąc Rosjan ze znacznej odległości”. Powstańcy w pewnym momencie przestali jednak reagować na rozkazy – nawet przykład atakującego z dobytą szablą dowódcy nie powstrzymał rejterady żołnierzy, gdy ten padł ugodzony kulą powstańczą. Dopiero podpalenie owczarni zmusiło powstańców do desperackiej próby przebicia się, podczas której Rosner poległ. […]

Spośród żydowskich powstańców najdłużej na polu walki pozostawał chyba Izydor Karlsbad. Ten kolejny uczeń Warszawskiej Szkoły Rabinów […] po wybuchu powstania wstąpił do oddziałów generała Langiewicza, następnie zaś – Czachowskiego i Chmieleńskiego. Gdy i ten ostatni został rozbity, Karlsbad znalazł się pod komendą ostatniego powstańczego generała – Józefa Haukego „Bosaka”. Mianowany porucznikiem, objął dowództwo plutonu w stopnickim pułku piechoty i wziął udział w jednym z ostatnich powstańczych zwycięstw – pod Iłżą w połowie stycznia 1864 roku. W lutym zetknął się osobiście z generałem „Bosakiem”, kiedy ten przeprowadzał inspekcję podległych sobie oddziałów. […]

Jeszcze w tym samym miesiącu powstańcy ponieśli klęskę w ataku na Opatów. […] Pobici powstańcy zebrali się na zboczach Góry Witosławskiej w Puszczy Świętokrzyskiej. Złamane klęską opatowską i poniesionymi stratami zgrupowanie generała „Bosaka” nie było już zdolne do stawienia oporu. „Ze wszystkich stron świstały na nas kule, ze wszystkich stron błyskały najeżone bagnety […]. Niewyspani, znużeni do najwyższego stopnia, bezsilni, zziębnięci, wygłodniali, nie byliśmy zdolni do oporu, do obrony. Nie była to już bitwa, ale obława”. Generał Hauke usiłował odtworzyć rozbite oddziały, m.in. z pomocą Karlsbada mianowanego kapitanem, lecz bez powodzenia. W końcu kwietnia 1864 roku, krótko po tym, jak uczynił to sam „Bosak”, wycofał się on do zaboru austriackiego.

Izydor Karlsbad.jpg [1.37 MB]
Adolphe Legros, Portret Izydora Karlsbada,
ok. 1861 r., 
Biblioteka Narodowa, Polona

 

W pierwszym polskim tajnym państwie

Powstanie styczniowe nie było jedynie epopeją wojskową, romantycznym zrywem, w którym chyba po raz ostatni na taką skalę zdeterminowani powstańcy uderzali na zaborców z białą bronią – kosą osadzoną na sztorc. Była to też, jak napisał Maksymilian Stanulewicz, „niezwykła epopeja egzekutywy, administracji i sądownictwa powstańczego”, jak również innych instytucji, typowych dla niepodległego państwa, a tworzonych w konspiracji: dyplomacji, skarbu, policji, poczty, a także rozbudowanego aparatu wydawniczego, który za pomocą prasy i druków ulotnych upowszechniał cele prowadzonej walki i wzywał do wytrwania.

W tym podziemnym aparacie władzy, posługującym się pieczęcią Rządu Narodowego, byli i Żydzi. […] Wśród wybitniejszych przedstawicieli powstańczego aparatu państwowego był Henryk Wohl, urzędnik banku Samuela A. Frenkla w Warszawie, kolejny, który wywodził się ze środowiska Warszawskiej Szkoły Rabinów. Związany z białymi, w trakcie powstania wszedł w skład Wydziału Skarbu Rządu Narodowego […]. Prawdopodobnie w końcu sierpnia 1863 roku Wohl objął kierownictwo Wydziału Skarbu, któremu przewodził również po ustąpieniu rządu i ustanowieniu dyktatury przez Romualda Traugutta. Na początku listopada Wohla aresztowano, nie udowodniono mu jednak działalności konspiracyjnej i zesłano go do Solikamska w guberni permskiej. Gdy wkrótce dotarła tam z Warszawy wiadomość o jego rzeczywistej roli we władzach powstańczych, został skierowany na dalsze śledztwo do Włodzimierza, po czym otrzymał wyrok 10 lat ciężkich robót w Usolu. […]

Henryk Wohl.jpg [1.28 MB]
Marian Dubiecki - weteran powstania z 1863 roku w towarzystwie przyjaciół.
Od lewej widoczni: Marian Dubiecki, Henryk Wohl, Benedykt Dybowski, Feliks Zienkowicz i Leon Dąbrowski.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Tak jak Wohl pełnił ważną funkcję w powstańczej skarbowości, tak student medycyny Paweł Landowski – w podziemnej policji. Na początku kwietnia 1864 roku objął on kierownictwo Tajnej Straży Bezpieczeństwa, a później powstałej w jej miejsce Żandarmerii Narodowej. Była to część policji powstańczej i jednocześnie coś w rodzaju biura ochrony Rządu Narodowego. Trzonem oddziału byli sztyletnicy, którzy przeprowadzali zamachy na członków rosyjskiego aparatu policyjnego.

Kres tej służbie powstańczej położył nieudany zamach dokonany 19 września 1863 roku na carskiego namiestnika Nikołaja Berga. Nie tylko zdarzenie to nie spowodowało zmniejszenia terroru, jak spodziewali się organizatorzy, ale wręcz przyczyniło się do jego wzmożenia. […] Po nieudanym zamachu Landowski z częścią swoich żandarmów opuścił Warszawę i przeszedł do partyzantki na Podlasiu. Jego niewielki oddział dość szybko został pobity przez kozaków pod Oziemkówką w powiecie łukowskim, a w ostatnich dniach lutego 1864 roku całkowicie rozbity pod Wólką Konopną. […] 13 sierpnia 1864 roku szefa sztyletników skazano na karę śmierci. Podobnie jak wcześniej Sochaczewskiemu darowano mu jednak życie w chwili, kiedy stał pod szubienicą, i zmieniono wyrok na 20 lat katorgi […].

Nie wszystkich jednak uczestników powstania czekał tak dramatyczny los. Wielu z nich nie zostało zdekonspirowanych i zdołali uniknąć rosyjskich prześladowań. Tak stało się w wypadku dwudziestoletniego Aleksandra Kraushara, publicysty podziemnych czasopism wydawanych przez Rząd Narodowy – „Prawdy” i „Niepodległości”. […]

 

Doczekali Legionów i Niepodległej

Niektórym polskim i żydowskim weteranom 1863 roku dane było jeszcze zobaczyć polski sztandar z orłem białym i usłyszeć polską komendę wojskową. Kapitan Karlsbad do końca życia – a zmarł w 1917 roku – aktywny w środowisku powstańców styczniowych we Lwowie, po wybuchu pierwszej wojny światowej żegnał z garstką sędziwych powstańców spadkobierców ich idei – strzelców. Ruszali oni na bój z Rosją, do tworzonych przez Józefa Piłsudskiego Legionów Polskich. […]

Niektórzy spośród nich mogli wśród legionistów Piłsudskiego spotkać swoich krewnych. Leon Hertz […] w 1915 roku, w oswobodzonej od rosyjskiego zaborcy Warszawie witał swojego bratanka, Henryka Hertza „Barwińskiego”, oficera I Brygady Legionów […]. Leon doczekał odzyskania przez Polskę niepodległości i uhonorowania go, jak innych powstańców, Krzyżem Niepodległości z Mieczami – najwyższą klasą najważniejszego odznaczenia, przyznawanego za udział w walce o niepodległość Polski. […]

Henryk Hertz-Barwiński nie był jedynym żydowskim żołnierzem Legionów, którego najbliżsi krewni uczestniczyli w ruchu 1863 roku. Maksymilian Konrad Heilpern, sierżant I Brygady, był bratankiem Izydora Heilperna z oddziału Langiewicza. Poległ w kampanii wołyńskiej, a za okazane bohaterstwo został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. W III Brygadzie służył Motel Natan Lewinson, syn powstańca i sybiraka Szmula Lewinsona. I on poległ w walkach na Wołyniu, kilka miesięcy po śmierci Heilperna. W Legionach byli też siostrzeńcy Bernarda Libana – Arnold i Leon Fraenklowie. […]

 

◆◆◆

Zbliżając się do końca opowieści o Żydach w powstaniu 1863 roku, warto zastanowić się, czy udział w nim był postawą typową dla większości przedstawicieli tej społeczności zamieszkującej ziemie dawnej Rzeczypospolitej? Innymi słowy – czy wykazywali oni zainteresowanie kwestią niepodległości Polski? Rozważając te kwestie, Władysław Bartoszewski skonstatował, że „dla mas żydowskich problematyka ta jednak była raczej odległa i nie znajdowała się w ogóle w ich świecie wartości i wyobrażeń”, uzasadniając to przede wszystkim odrzucaniem przez większość polskich Żydów asymilacji i dążeniem do zachowania własnej odrębności, a często wręcz do izolacji od nieżydowskiego otoczenia. […]

Z drugiej strony obojętność wobec idei odbudowy niepodległej Polski nie była jednak typowa wyłącznie dla Żydów. Czynny udział w walce, a chociażby w spisku, który tę walkę przygotowywał, wymagał silnego przekonania do sprawy, wyrosłego z niezgody na rzeczywistość. Powszechność tej postawy wśród samych Polaków podważał Jerzy Łojek, uznając za bezpodstawny popularny pogląd, że byli narodem „wyjątkowo skłonnym do nieustannego trwania w duchu powstańczym”. […]

Pewne jest to, że hasło niepodległości nie było obojętne wyznawcom religii mojżeszowej. Płacili za to wysoką cenę, ginąc na polu bitwy lub na szubienicy, znosząc okrutny los zsyłki na Syberię, niekiedy pozostając tam na zawsze. […]

I nie było przypadkiem, lecz raczej symbolem, że w odbywających się we Lwowie do wybuchu pierwszej wojny światowej pochodach patriotycznych powstańców 1863 roku na czele szedł, jak wspominał Józef Wittlin, „skromny, lecz czerstwy cywil, pan Izydor Karlsbad. Tak się bowiem złożyło, że z osiadłych we Lwowie powstańców najwyższą rangę, kapitana, piastował Żyd. To on prowadził oddziałek”. I to jego słowami, zapisanymi we wspomnieniu Z ostatniej walki, zakończmy tę opowieść o udziale polskich Żydów w manifestacjach patriotycznych, a następnie powstaniu styczniowym i ich losach po klęsce tej walki: „Rzewne, promienne wspomnienie, rzewne acz smutne uczucie dnia dzisiejszego budzić się musi w sercu żyda Polaka, co krew niósł i życie, w ofierze za Wolność, Niepodległość, a także za tak pięknie się zapowiadającą Równość i Braterstwo wszystkich tej ziemi dzieci”.

 

_44A5978.jpg [392.44 KB]
fot. Grzegorz Kwolek, ŻIH

 

_____

Katalog wystawy czasowej „Ramię przy ramieniu? Żydzi w polskich dążeniach niepodległościowych 1794-1918" można kupić w stacjonarnej i internetowej Księgarni na Tłomackiem.

Wystawa „Ramię przy ramieniu? Żydzi w polskich dążeniach niepodległościowych 1794-1918"  jest otwarta do 26 marca 2023 roku. Przez cały styczeń 2023 r. wstęp na wystawę jest darmowy.

Więcej informacji o wystawie.

 

_____

Projekt pn. „Organizacja wystaw dotyczących bohaterstwa Żydów w dziejach Polski” dofinansowano z środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

10.2022_logo_MKiDN.png [70.33 KB]

dr hab. Marek Gałęzowski