„Ponad 160 tysięcy żywych, dyszących ludzi otoczono deskami i drutem i odcięto ich od świata”. 80. rocznica zamknięcia getta łódzkiego

8 lutego 1940 roku prezydent policji w Łodzi Johannes Schäfer wydał zarządzenie o utworzeniu „żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej”. Obszar planowanego getta wytyczono w północnej, najbardziej zaniedbanej części miasta – na Starym Mieście i Bałutach. Do końca kwietnia 1940 roku mieli się tam przenieść wszyscy łódzcy Żydzi.

Wide bundesarchiv bild 101i 133 0703 34  polen  ghetto litzmannstadt  bewohner
Getto łódzkie, niemieckie zdjęcie propagandowe, 1941 r.  /  Bundesarchiv, Bild 101I–133–0703–34 / Zermin / CC-BY-SA 3.0

Masowe przesiedlenia przypadły na wyjątkowo mroźną zimę. Najpierw przebiegały według harmonogramu, ale z czasem przerodziły się w bezładną ucieczkę. Niemcy organizowali brutalne łapanki, które dodatkowo spotęgowały pośpiech przesiedleńców, starających się ocalić dobytek.

„Chaos zapanował wśród mieszkających w getcie, jak również na ulicach nieoczyszczonych jeszcze z Żydów. Wszyscy w panice ruszyli do getta. W ten sposób [Niemcy] osiągnęli swój cel i oczyścili ulice z Żydów”[1], wspominała jedna z uczestniczek tych wydarzeń w relacji, która znalazła się w Archiwum Ringelbluma.

Początkowo można było się jeszcze przemieszczać. Część osób korzystała z tej możliwości, aby zabrać z opuszczonych mieszkań pozostawione w nich rzeczy. Wkrótce potem teren getta został otoczony drewnianym ogrodzeniem i zasiekami z drutu kolczastego, a wzdłuż jego granic postawiono tablice informujące o zakazie ich przekraczania, którego przestrzegania pilnowali funkcjonariusze niemieckich formacji policyjnych i żydowskiej Służby Porządkowej (policji żydowskiej).

30 kwietnia 1940 roku getto łódzkie zostało zamknięte. Od tego momentu nikt nie mógł opuścić jego terenu bez specjalnego pozwolenia. Tego dnia nadburmistrz miasta Franz Schiffer skierował do Przełożonego Starszeństwa Żydów Chaima Mordechaja Rumkowskiego pismo, w którym czynił go odpowiedzialnym za przestrzeganie zakazu opuszczania żydowskiej dzielnicy. Kilka dni później, 10 maja 1940 roku Johannes Schäfer nakazał strzelać do Żydów chcących opuścić getto. Każdy, kto próbowałby nielegalnie przekroczyć granicę z miastem, mógł zostać zastrzelony. Prawie rok później, 11 kwietnia 1941 roku, rozkaz użycia broni został rozszerzony na wszystkie osoby próbujące naruszyć granicę getta, a więc także nie-Żydów.

„1 maja 1940 r. – dwa lata temu ponad 160 tysięcy żywych, dyszących ludzi otoczono deskami i drutem i odcięto ich od świata”[2], pisał Józef Zelkowicz 1 maja 1942 roku. Rzeczywiście, tyle osób znalazło się na obszarze liczącym niewiele ponad 4 km2.

Rumkowski otrzymał swobodę w zorganizowaniu wewnętrznego życia getta. Dość szybko stworzył aparat administracyjny, którego poszczególne oddziały odpowiedzialne były za konkretne sfery życia mieszkańców getta: aprowizację, zakwaterowanie, szkolnictwo, służbę zdrowia itd. To właśnie na administracji żydowskiej spoczął obowiązek zakwaterowania przesiedleńców na terenie getta. Rumkowski był jedyną osobą upoważnioną przez nadburmistrza Litzmannstadt do kontaktów z niemieckimi władzami.

W związku z tym 30 kwietnia 1940 roku, w dniu ostatecznego zamknięcia getta, Przełożony Starszeństwa Żydów zwołał zebranie swoich najbliższych współpracowników, na którym przedstawił plan organizacji getta:

„Od jutra getto będzie zamknięte. Będziemy zamknięci bez żadnych dochodów i możliwości prowadzenia działalności zarobkowej. Gdy jeden z przedstawicieli władz zapytał mnie, jak sobie wyobrażam rozwiązanie problemu zapewnienia możliwości egzystencji dla tak wielu tysięcy mieszkańców getta, odpowiedziałem: «Naszą walutą jest nasza praca». Musimy wykorzystać [nasze] możliwości pracy po to, żeby w możliwie największej liczbie ludności zapewnić warunki bytowe. Nie powinniśmy się łudzić i kalkulować na szybki koniec wojny, przeciwnie, musimy czynić wszystko, by możliwie wielu Żydów włączyć do pracy. Do realizacji tego planu musimy wprowadzić, choćby w miniaturowych rozmiarach, cały szereg nowych urzędów i form rządów, tak jak w każdym państwie. Nie śmiejcie się z określenia, ale zaczniemy od stworzenia ministerstw, a mianowicie tych najważniejszych: pracy, zdrowia, aprowizacji, finansów i gospodarki. Co tyczy się następnych, życie nam pokaże w kolejnych dniach, jakie urzędy będą niezbędne. Mamy własną policję, własną administrację i pocztę, będziemy mieć własną walutę”[3].

Rzeczywiście, obok niezwykle rozbudowanego aparatu urzędniczego Rumkowski stworzył aparat produkcyjny. W getcie łódzkim istniało wiele tzw. resortów, czyli fabryk i warsztatów, działały również szpitale, szkoły, poczta, a od pewnego momentu miało ono nawet własną walutę – kwity markowe (niem. Markquittungen), nazywane przez mieszkańców getta „chaimkami” lub „rumkami”. Na zewnątrz nie miały one żadnej wartości. Ten potężny system administracyjny skoncentrowany był w rękach Przełożonego Starszeństwa Żydów. Wszystko zostało zorganizowane zgodnie z jego główną zasadą – pracą na potrzeby niemieckiego okupanta, co miało zapewnić utrzymanie getta.

„Naszą jedyną drogą jest praca”, mawiał często Rumkowski, wierząc, że przydatność gospodarcza Żydów daje większą szansę na ich szansę na przetrwanie. Kiedy władze niemieckie podjęły decyzję o deportacjach części ludności z getta łódzkiego, do transportów kierowani byli w pierwszej kolejności ci, który nie pracowali lub nie mogli pracować, a więc bezrobotni, chorzy, dzieci, osoby starsze, a także „elementy aspołeczne” – przestępcy. W ten sposób po najtragiczniejszych deportacjach z jesieni 1942 roku, gdy z getta wysłano ponad 15 tys. dzieci i osób starszych do ośrodka zagłady w Chełmie nad Nerem (Kulmhof am Nehr), zamieniło się ono de facto w obóz pracy. Pod koniec 1943 roku w getcie działało 117 zakładów, w których pracowało prawie 74 tys. robotników, stanowiących ponad 85 proc. całej ludności getta. Główna część produkcji tzw. resortów przeznaczona była dla Niemców. Ponad 70 proc. stanowiły zlecenia władz państwowych, przede wszystkim wojskowych, policyjnych i organizacji paramilitarnych. W mniejszym stopniu wytwarzano także towary dla prywatnych firm.

Getto łódzkie istniało od 8 lutego 1940 roku do 29 sierpnia 1944 roku. W tym czasie na skutek głodu oraz epidemii zmarło około 45 tys. osób. Zdecydowana większość więźniów została zamordowana w obozach zagłady w Chełmnie nad Nerem (Kulmhof am Nehr) i Auschwitz-Birkenau. Szacuje się, że do zakończenia wojny przeżyło zaledwie od 5 do 7 tys. osób.


Przeczytaj także:

Wielka szpera w getcie łódzkim

„Rok za drutem kolczastym”. Kronika życia w łódzkim getcie


 

Źródła:

Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. Losy Żydów łódzkich (1939–1942), t. 10, opracowała Monika Polit, Warszawa 2013.

Encyklopedia getta. Niedokończony projekt archiwistów z getta łódzkiego, wyd. Monika Polit, Krystyna Radziszewska, Adam Sitarek, Jacek Walicki, Ewa Wiatr, Łódź 2014.

Józef Zelkowicz. Notatki z getta łódzkiego 1941–1944, red. M. Trębacz i in., Łódź 2016.

Andrea Löw, Getto łódzkie/Litzmannstadt Getto. Warunki życia i sposoby przetrwania, Łódź 2012.

Adam Sitarek, Otoczone drutem państwo, Łódź 2015.

Dorota Siepracka, Stosunki polsko-żydowskie w Łodzi podczas okupacji niemieckiej [w:] Polacy i Żydzi pod okupacją niemiecką 1939–1945. Studia i materiały, red. Andrzej Żbikowski, Warszawa 2006, s. 691–762.


Przypisy:

[1] Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. Losy Żydów łódzkich (1939–1942), t. 10, oprac. Monika Polit, Warszawa 2013, s. 118.

[2] Józef Zelkowicz. Notatki z getta łódzkiego 1941–1944, red. Michał Trębacz i in., Łódź 2016, s. 69.

[3] Cyt. za Adam Sitarek, Otoczone drutem państwo, Łódź 2015, s. 93–94. Zob. też Andrea Löw, Getto łódzkie/Litzmannstadt Getto. Warunki życia i sposoby przetrwania, Łódź 2012, s. 81.


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem