Dzień wyzwolenia warszawskich robinsonów

17.01.2015
Autor: Żydowski Instytut Historyczny
„ — Wychodźcie, przeżyliśmy, żyjemy! Ludzie wygrzebywali się spod ziemi, przecierali oczy oślepione światłem dnia, z niedowierzaniem podbiegali jedni do drugich — jak w dniu zmartwychwstania!” Tak dzień 17 stycznia 1945 roku wspomina jeden z warszawskich robinsonów, przez 15 tygodni ukrywających się wśród ruin wysiedlonego miasta.
beck_.jpg

Zdecydowaną większość tych, którzy po upadku powstania pozostali w kontrolowanej przez Niemców i systematycznie przeczesywanej w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów Warszawie była Żydami. Z powodu „złego wyglądu” bali się opuścić miasto wraz z wypędzaną ludnością, mężczyźni obawiali się badań lekarskich w pruszkowskim obozie, wielu nauczonych „wysiedleniami” wiodącymi wprost do obozów zagłady nie ufało niemieckim zapewnieniom o losie wypędzanych warszawiaków. Liczba ukrywających się trudna jest do ustalenia — nie wiadomo jak wielu z nich  zginęło pod wysadzanymi kamienicami, umarło z pragnienia, głodu, tyfusu lub zostało wytropionymi przez niemieckie patrole. Wyzwolenia doczekało według szacunków badaczy około 800 osób. W Archiwum ŻIH znajdują się ich relacje o ciągłej walce o przetrwanie, nieustannej gotowości do ucieczki, dręczących insektach, chorobach i brudzie, ale też solidarności pomiędzy ukrywającymi się, precyzyjnych zasadach współżycia i dbałości o zachowanie swego człowieczeństwa, są one wstrząsającym obrazem podziemnego życia uśmierconego miasta. 

 

Najbardziej znanym spośród robinsonów, którym udało się doczekać wyzwolenia Warszawy jest zapewne Władysław Szpilman. Jego sytuacja była wyjątkowo trudna z powodu samotności. Większość jednak ukrywała się grupami, czasem liczącymi nawet kilkadziesiąt osób. 

W piwnicach domu przy Siennej 20/22 wraz z 40 osobami bunkier współtworzył wybitny ginekolog i położnik dr Henryk Beck wraz ze swą „aryjską” żoną. Jak wspomina jedna z ocalałych w tej grupie Żydówka: „Na jednym z pierwszych zebrań Beck wygłosił przemówienie, ostrzegając, że w tych nienormalnych warunkach życia będą wybuchać kłótnie i swary, że należy unikać zadrażnień”. Ustalono więc żelazną dyscyplinę porządkującą regulamin dnia, z obowiązkowym podziałem prac oraz zajęć dodatkowych, pozwalających utrzymać równowagę psychiczną. Czytano przynoszone z wypraw po żywność książki, grano w szachy i karty, wygłaszano pogadanki samokształceniowe. Dr Beck w wolnych chwilach rysował scenki z życia w bunkrze na znajdowanych skrawkach papieru. Są to niezwykle sugestywne i zarazem jedyne tego rodzaju świadectwa życia warszawskich robinsonów. Kryjówka przy Siennej 20/22 nie została zdemaskowana, oprócz Menachema Fiszera, który zmarł w niej na raka, cała grupa przeżyła wojnę. 

 

Rysunki Henryka Becka oglądać można w ŻIH na wystawie „Ocalałe”. 

Żydowski Instytut Historyczny