Ciemna miłość. 100. rocznica urodzin Krzysztofa Kamila Baczyńskiego

Autor: Przemysław Batorski
100 lat temu w Warszawie urodził się Krzysztof Kamil Baczyński, jeden z najwybitniejszych polskich poetów okresu wojny.
bacz_4a1_c_kontrast_3.png

„Drogi Kazimierzu (…) poznaliśmy w tych dniach z Czesławem [Miłoszem] chłopca, który mając lat zaledwie dwadzieścia, jest już zupełnie wybitnym zjawiskiem poetyckim” – pisał Jerzy Andrzejewski do Kazimierza Wyki 22 września 1941 r. – „Zupełnie zadziwiająca u niego czystość poetyckiej wizji, samodzielne obrazowanie bardzo, bardzo… Chłopak nad wiek swój dojrzały, chory zresztą na astmę i z płucami nie w porządku, tak wygląda i zachowuje się, jak można wyobrazić sobie, że wyglądał młody Słowacki w swoich latach wileńskich. Wielka pewność siebie, bez cienia zarozumiałości, świadomość własnych wartości, a także ogromny krytycyzm w stosunku do własnych dokonań. Myślę, że jeśli ten chłopiec będzie żył, to jego nazwisko dużo może oznaczać. Jest to syn nieżyjącego już Baczyńskiego, Krzysztof. Oczywiście w warunkach materialnych bardzo ciężkich. W ogóle młodych chłopców poznaliśmy ostatnio kilku, ale reszta to dwudziestolatki przede wszystkim interesujące się zagadnieniami filozoficznymi i socjologiczno‑kulturalnymi”[1].

Krzysztof Kamil Baczyński, jeden z najwybitniejszych polskich poetów czasów wojny, urodził się w Warszawie 22 stycznia 1921 r. Jego ojciec, Stanisław Baczyński, był pisarzem, byłym żołnierzem Legionów Polskich i uczestnikiem III powstania śląskiego. Matka, Stefania z domu Zieleńczyk, była nauczycielką metodyki, pochodziła z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Niektórzy świadkowie określają ją wręcz jako dewotkę. Z matką łączyła Krzysztofa silna więź, to dla niej pisał wiele wczesnych wierszy. Po ślubie Krzysztofa z Barbarą Drapczyńską w 1942 r. relacje między żoną a teściową stały się tak napięte, że młodzi nie byli w stanie mieszkać ze Stefanią. „Była taką klasyczną mamusią żydowską, lwio nadopiekuńczą, potwornie zaborczą”[2] – wspominała przyjaciółka Drapczyńskiej.

Żydowskie pochodzenie poety jest faktem znanym badaczom jego życia i twórczości, jednym z pryzmatów, przez które interpretuje się jego wojenne utwory. Jak pisze Natan Gross:

Krzysztof Kamil Baczyński był Polakiem, uważał się za Polaka i całym sercem oraz twórczością to wyrażał. Jednakże Hitler miał na to inny pogląd. Toteż, kiedy w Warszawie zaczęto stawiać mury getta, Krzysztof Kamil wraz z matką Stefanią oraz rodziną jej brata, prof. Adama Zieleńczyka postanowili pozostać po aryjskiej stronie, „na aryjskich papierach”[3].

Według niektórych źródeł także ojciec Krzysztofa był Żydem, pierwotnie nosił nazwisko Bittner i władał językiem żydowskim „w mowie i w piśmie”[4]. Według innych, Stanisław poznał jidysz w młodości we Lwowie, kiedy uczył języka polskiego żydowskich uchodźców politycznych[5]. Jednak już w czasie wojny trudno było uściślić kwestie pochodzenia – jak pisze Czesław Miłosz, ze względu na bezpieczeństwo nie mówiło się otwarcie o tym, że ktoś ma żydowskich przodków[6]. Adam Zieleńczyk, wuj Baczyńskiego, filozof, w 1943 r. został aresztowany przez gestapo i prawdopodobnie rozstrzelany w ruinach getta.

Źródła zgodnie wskazują, że Krzysztof „wychowywał  się w  środowisku,  którego  patriotyzm  stał  na  antypodach etnicznych  niechęci  i «narodowego egoizmu»”[7]. Konstanty Jeleński, przyjaciel Baczyńskiego w latach nauki w gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, wspominał, że Krzysztof stawał w obronie kolegów, którym wytykano żydowskie pochodzenie[8]. Nie obawiał się brać udziału w bójkach z tego powodu, chociaż był niewielkiego wzrostu i cierpiał na astmę[9]. W szkole miał problemy na lekcjach języka polskiego i marzył o karierze grafika – obok wierszy, zachowały się liczne jego rysunki. W tym okresie miał też być ateistą, interesował się ruchem komunistycznym, wstąpił do Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej ,,Spartakus”, a nawet czytał Trockiego[10]. Wycofał się ze „Spartakusa” po ataku ZSRR na Polskę.

Wiarę katolicką odnalazł po wybuchu wojny, jednak pozostał samotnikiem, niezaangażowanym w życie żadnego środowiska i mało związanym z Kościołem, czego odbicie można widzieć w jego wierszach. „Motywy  religijne  wierszy  Baczyńskiego  nie  mają  wymiaru dekoracyjnego” – pisze Justyna Baran, podkreślając różnorodność postaw, z jakimi stykał się w rodzinie: ojciec poety był ateistą, a matka miała skłonności do katolickiego mistycyzmu. Baczyńskiego „relacja  z  Bogiem  pozostawać  musiała  niełatwa, pozbawiona fundamentu oczywistości”[11].

Chociaż słowo „getto” pojawia się tylko w wierszu Do Pana Józefa w dniu imienin 19 marca  1942 r.[12], badacze dopatrują się w utworach Baczyńskiego odniesień nie tylko do losu Polaków pod okupacją, lecz również do losu Żydów. Także ze względu na jego pochodzenie nie byłoby dziwne, gdyby najsłynniejszy polski poeta czasów wojny pozostawał nieobojętny na los uśmiercanego w getcie i w Treblince narodu. Interpretację taką uwiarygodniają daty powstania wierszy takich jak Tren I z września 1942 r.:

 

Ciemny głuchy, nieszczęsny

ludu mój. Ciemności

buchają. O! za wiele,

za wiele miłości,

za mało ukochania.

Czarny dym się ściele.

Kwiaty są – martwe głownie,

domy są – jak trumny

w rozwalonym kościele,

gdzie Chrystus roztrzaskany

i oczy jego – rany.

I jego sercem bolisz,

ludu burz i niewoli.

[…………………..][13]

 

Na pierwszy rzut oka dominuje analogia narodu – zapewne narodu polskiego – i Chrystusa. Zakończenie, mówiące o Duchu Bożym, który podniesie „lud”, wskazuje na kontekst chrześcijański. Zwróćmy jednak uwagę na intensywne obrazowanie: domy jak trumny, „czarny dym”: czy wiersz ten nie jest bardziej dosłowny? O jakiej mówi rzeczywistości? Czy tak, jak pisał Kazimierz Wyka o wierszach Baczyńskiego sprzed 1944 r., stanowi „proroctwo” powstania śmierci „pokolenia Kolumbów” albo ma wyłącznie „uniwersalną” wymowę[14]? A może mówi o tym, co dzieje się po drugiej stronie muru?[15] Utwór powstał w październiku 1942 r., krótko po tym, jak dobiegła końca wielka akcja deportacyjna z warszawskiego getta do Treblinki. „Serce Zbawiciela” – pisze badaczka – „pochylającego się w Boskim cierpie­niu nad bólem mordowanego «ludu» żydowskiego, staje się ideą tej miłości, przez której pryzmat Baczyński patrzy na niemożliwą do wyrażenia rzeczywistość Szoa”[16].

Podobny zabieg mówienia nie wprost o Zagładzie stosuje Baczyński w wierszu zaczynającym się od słów „Byłeś jak wielkie stare drzewo”:

 

* * *

Byłeś jak wielkie stare drzewo
narodzie mój jak dąb zuchwały
wezbrany ogniem soków źrałych
jak drzewo wiary, mocy, gniewu.

I jęli ciebie cieśle orać
i ryć cię rylcem u korzeni,
żeby twój głos, twój kształt odmienić,
żeby cię zmienić w sen upiora.

Jęli ci liście drzeć i ścinać,
byś nagi stał i głowę zginał.

Jęli ci oczy z ognia łupić,
byś ich nie zmienił wzrokiem w trupy.

Jęli ci ciało w popiół kruszyć,
by wydrzeć Boga z żywej duszy.

I otoś stanął sam, odarty
jak martwa chmura za kratami
na pół cierpiący, na pół martwy
poryty ogniem, batem, łzami.

W wielości swojej – rozegnany
w miłości swojej – jak pień twardy
haki pazurów wbiłeś w rany
swej ziemi. I śnisz sen pogardy.

Lecz kręci się niebiosów zegar
i czas o tarczę mieczem bije
i wstrząśniesz się z poblaskiem nieba,
posłuchasz serca: serce żyje.

I zmartwychwstaniesz jak Bóg z grobu
z huraganowym tchem u skroni,
ramiona ziemi się przed tobą
otworzą. Ludu mój! Do broni!

 

Wiersz ten, powstały w kwietniu 1943 r., ponownie łączy z „narodem” zmartwychwstanie. Współbrzmi z nim datowana na maj 1943 r. Ciemna miłość:

 

[…………………………………………………]

Bo ciemne miłowanie jest na dnie człowieczem,

które pragnących traci i czystość rozdziera,

a które się do dłoni bierze razem z mieczem,

lecz się w nim cierpi długo, chociaż nie umiera.

I znów widzimy miasta płonące i dymy,

co się powoli wznoszą pnąc na stopnie niebios,

i szubieniczne drzewa skrzypią, i z daleka

bicz strzela i rozcina z ziemią wraz – człowieka.

 

A nad tym krzewy kwitną. Z pąków zielonkawe

chmury płyną. Dojrzałość lepko się przelewa

Widnokręgiem o świtach ciągną kluczem drzewa

I ludzie ci żałośni, w nie obeschłych gruzach,

pod namiotami cyrków, w świergocie karuzel,

unoszą się jak łachman, wśród dymu śpiew, niosą

weseli. Jak wyzwanie sczerniałym niebiosom.

 

Długie, suche koryto – jest to dno strumienia,

gdzie leżymy jak kamień pod kurzawą gwiazd.

Tyle jeszcze milczenia strasznego jest w ziemi,

że chyba go wystarczy na niejedną śmierć!

Módlmy się, módlmy słowami ciemnemi!

Siejmy, o, siejmy, chociaż ziarnem serc!

 

Znowu gruzy i dym, miasta płonące i drzewa, „ciemne miłowanie” – splot miłości i śmierci. Czy karuzela nie przypomina karuzeli – otoczonej mitem – z wiersza Campo di Fiori Czesława Miłosza[17]?

Miłosz zaznacza: „Konflikt, z którym jego wola musiała się uporać, jest pomijany. (...) Krzysztof był (...) po matce Żydem. (...) Musiał być doskonale świadomy, że miejsce jego w getcie, co narzucało niemożliwy do rozwiązania problem solidarności. (...) Czuł, że jego lud, z którym łączy go nie tylko krew, ale historia kilku millenniów, to żydowski lud w getcie. Niektóre wiersze świadczą o tym wyraźnie”[18]. Świadectwa takie – to nie klarowne nawiązania do kultury i religii, których oczywiście brakuje. Żydowskie pochodzenie Baczyńskiego nie przesuwa interpretacji całej jego twórczości na nowe tory. Ale uświadamia, że tożsamość poety była złożona, a w jego krótkim, lecz obfitym życiu oraz dziele o niezwykłej wartości istniało także to rozdarcie, ta troska.

*

Krzysztof Kamil Baczyński nie zdążył dotrzeć do swojej jednostki 1 sierpnia 1944 r. Wybuch walk zastał go w okolicach Placu Teatralnego. Dołączył do oddziału Lesława „Leszka” Kossowskiego, który zdobył pałac Blanka. Po zajęciu budynku wymiana ognia ograniczała się do pojedynczych strzałów – Baczyński zginął od kuli niemieckiego snajpera 4 sierpnia 1944 r. [19] Jego matka jeszcze w 1945 r. miała nadzieję, że być może udało mu się przeżyć[20]. Po ekshumacji w styczniu 1947 r. rozpoznała zwłoki syna po medaliku ze św. Krzysztofem i inicjałami KKB. Ciało przeniesiono na Cmentarz Wojskowy na Powązkach.

 

 

 

Przypisy:

[1] Za: Bić się czy pisać? [fragmenty książki: Jerzy Andrzejewski i in.; Pod okupacją: listy, wstęp Marta Wyka; red. Maciej Urbanowski, Warszawa 2014] https://www.zeszytyliterackie.pl/bic-sie-czy-pisac/, dostęp: 20.01.2021.

[2] Za: Barbara i Krzysztof Baczyńscy. Tragiczna historia wojennej miłości od pierwszego wejrzenia, https://www.1944.pl/artykul/barbara-i-krzysztof-baczynscy.-tragiczna-histor,5076.html, dostęp: 20.01.2021.

[3] Natan Gross, Poeci i Szoa, Sosnowiec 1993. Za: Joanna Rostropowicz-Clark, Wódz  powstańców,  poeta  bohater, „Teksty Drugie” nr 2/1994, s. 119.

[4] Tamże.

[5] Tomasz Żukowski, Kręgiem ostrym rozdarty na pół. O niektórych wierszach K.K. Baczyńskiego z lat  1942-1943, „Teksty Drugie” nr 3/2004, s. 147. Por. Józef Lewandowski, Wokół biografii Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, w: tegoż, Szkło bolesne, obraz dni...: eseje nieprzedawnione, Uppsala 1991, s. 119-121.

[6] Za: J. Lewandowski, dz. cyt., s. 123-124.

[7] T. Żukowski, dz. cyt., s. 146.

[8] Za: Wiesław Budzyński, Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila, Warszawa 1998, s. 38-40.

[9] Za: J. Lewandowski, dz. cyt., s. 123-124.

[10] W. Budzyński, dz. cyt., s. 39-40.

[11] Justyna Baran, Żywioł i duch. O wyobraźni pneumatologicznej Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Katowice 2014, s. 192-193, https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/5560/1/Baran_Zywiol_i_duch.pdf, dostęp 20.01.2021.

[12] T. Żukowski, dz. cyt., s. 146.

[13] Wiersze podaję za wydaniem: Krzysztof Kamil Baczyński, Utwory zebrane. t. I-II, oprac. Aniela Kmita-Piorunowa, Kazimierz Wyka, Kraków 1994.

[14] J. Rostropowicz-Clark, dz. cyt., s. 123-124.

[15] Interpretację taką podaje Eliza Kiepura w artykule „Będziemyż sobie jak posąg wydarty pokrywom wieków?”: ślady doświadczenia zagłady w poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego: próba zrozumienia, „Pamiętnik Literacki” z. 2/2008, s. 40-44.

[16] Tamże, s. 43.

[17] Podążam tu za interpretacją Elizy Kiepury: E. Kiepura, dz. cyt., s. 145-146.

[18] Za: Magdalena Grochowska, Wezwani, by umrzeć, „Gazeta Wyborcza” 6 sierpnia 2004, http://polish-jewish-heritage.org/Pol/Aug_04_Wezwani-GWgdalena_Grochowska.htm, dostęp 20.01.2021.

[19] W. Budzyński, dz. cyt., s. 136-145.

[20] Stefania Baczyńska, Listy do Kazimierza Wyki, https://www.zeszytyliterackie.pl/4966-2/, dostęp 20.01.2021 r. W. Budzyński, dz. cyt., s. 169.

Przemysław Batorski   redaktor strony internetowej ŻIH