Społeczeństwa europejskie wobec Zagłady

W kolejnym dniu sesji trwającej w ramach konferencji „Być świadkiem Zagłady” udział wzięli prelegenci z kraju i zagranicy.

Wide  mgl1145

W kolejnym dniu sesji trwającej w ramach konferencji „Być świadkiem Zagłady” udział wzięli prelegenci z kraju i zagranicy. W swoich wystąpieniach mówili o stosunku społeczeństw różnych krajów Europy, m.in. Niemców, Ukraińców, Holendrów, Rumunów i Polaków, wobec Zagłady. 

Otwierający sesję wykład dr. Beate Kosmala poświęcony był postawom, które tzw. zwykli Niemcy, mieszkańcy Berlina, przyjmowali wobec deportacji Żydów. Prelegentka podważyła wiarygodność dwóch skrajnych wyobrażeń dotyczących Berlina czasów wojny – z jednej strony, miasta w pełni znazyfikowanego, a z drugiej – stanowiącego centrum ruchu oporu wobec polityki Hitlera. Berlińczyków wyróżniało, zdaniem Kosmali, to, że częściej niż mieszkańcy innych dużych miast niemieckich decydowali się pomagać ukrywającym się Żydom.

Prof. Tomasz Stryjek mówił o postawie społeczeństwa ukraińskiego wobec pamięci o Zagładzie. Główną osią referatu było świadome pomijanie przez władze państwowe tematu Zagłady w realizowanej przez nie polityce pamięci. Stryjek, szukając powodów tego milczenia, wskazuje na to, że problem ukraińskiego antysemityzmu, podatności na niemiecką propagandę i udziału Ukraińców w Zagładzie niezwykle silnie antagonizuje społeczeństwo. Władze obawiają się więc, że spory te mogą osłabić spójność ukraińskiej tożsamości narodowej, która i tak obciążona jest historycznym podziałem. Społeczeństwo ukraińskie dzieli się bowiem na tych przyjmujących wzorzec nacjonalizmu europejskiego, i tych wiernych wzorcowi sowieckiemu, w którym sprawy etniczne były marginalizowane.

Tematem wystąpienia prof. Dana Michmana była postawa społeczeństwa holenderskiego wobec Zagłady oraz powojenny kształt pamięci o niej. W pierwszych dwóch powojennych dekadach dominowało przekonanie, że Holendrzy zachowywali się wyjątkowo przyzwoicie i powszechnie pomagali swoim żydowskim sąsiadom. Świadczył o tym najwyższy na świecie odsetek tytułów Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, nadanych Holendrom, oraz popularna wizja przedstawiona w „Dzienniku Anny Frank”. Ze wspomnień Frank wynika, że Holendrzy nie stanowili zagrożenia dla ukrywających się Żydów. Przekonanie to odmieniły prowadzone od połowy lat 60. XX w. badania. Okazało się wówczas, że część Holendrów odniosła finansowe korzyści w związku z deportacją Żydów. Głośno zrobiło się również o tym, że wielu funkcjonariuszy holenderskiej policji gorliwie pomagało w poszukiwaniu ukrywających się Żydów. Przywołane fakty pozwoliły wytłumaczyć zjawisko, dlaczego pomimo – częstego wśród Holendrów – niesienia pomocy prześladowanym Żydom, wojnę przeżyło ich tylko 25%.

Prelekcja Radu Ioanida dotyczyła kształtu pamięci o Zagładzie w Rumunii. Pierwsza część wykładu poświęcona była rumuńskiemu antysemityzmowi przed wojną i współudziałowi Rumunii pod rządami marszałka Iona Antonescu w Holokauście. W drugiej części wystąpienia Ioanid mówił o tym, że po upadku komunizmu – i jakby w kontrze do tego reżimu – nieżyjący już marszałek zaczął urastać do rangi bohatera narodowego. Większość Rumunów skłonna była wybaczyć mu zbrodnie wojenne, które zresztą wielu historyków negowało. Sytuacja odmieniła się, gdy Rumunia wstąpiła do NATO i rozpoczęła pertraktacje z Unią Europejską. Instytucje te wymusiły na Rumunii zaprzestanie eksponowania, uznanego za zbrodniarza wojennego, Antonescu. Władze Rumunii posłuchały tych wezwań – pomniki usunięto, zmieniono nazwy ulic pod patronatem Marszałka, zweryfikowano także sposób mówienia o niedawnym bohaterze. Skutkiem tych poczynań, zdaniem Ioanida, jest trwała zmiana świadomości społecznej co do faktycznego przebiegu Zagłady w Rumunii.

Ostatni referat sesji, wygłoszony przez Adama Sitarka, poświęcony był obrazowi łódzkiego getta w oczach polskich i niemieckich mieszkańców miasta. Sitarek badał zachowane dzienniki oraz relacje. Zarówno w zapiskach Polaków, jak i Niemców odnalazł pełne spektrum odczuć – od satysfakcji z tego, jaki los spotkał Żydów, przez obojętność do współczucia. Prelegent wskazał na jedną wyraźną różnicę między Niemcami (mieszkańcami miasta) i Polakami w ich stosunku do żydowskich sąsiadów. Sitarek zauważa, że Polacy (zwłaszcza mieszkający w dzielnicach położonych blisko getta) mieli z Żydami więcej osobistych stosunków, gdyż często trudnili się szmuglem towarów do getta.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem