22 czerwca 1941. Losy Żydów na Kresach po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej

79 lat temu nazistowskie Niemcy zaatakowały Związek Radziecki w ramach operacji „Barbarossa”. Wobec szybkich postępów Wehrmachtu liczna ludność żydowska, zamieszkała na przedwojennych polskich Kresach, znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Relacje osób, które przeżyły pierwsze tygodnie walk na froncie wschodnim, zbierali ankieterzy Archiwum Ringelbluma.

Wide slonim ogolny polona comp
Słonim, widok ogólny, przed 1939 r.  /  Polona

Słonim

W lecie 1942 r. członkowie grupy Oneg Szabat spisywali relacje uchodźców z Kresów. W wielu przypadkach były to osoby, które w 1939 r. przekroczyły nową granicę niemiecko-radziecką, uciekając przed niemieckimi szykanami. W 1941 r. Kresy zostały szybko zajęte przez nacierający Wehrmacht. W miastach takich tak Wilno, Białystok, Słonim czy Lwów założono getta, a ludność żydowską poddawano szykanom. Przedstawiamy fragmenty relacji anonimowego uchodźcy, z którym rozmawiał Daniel Fligelman, jeden z najmłodszych współpracowników Archiwum Ringelbluma:

„Wybuch wojny z Niemcami był dla całego społeczeństwa sowieckiego, absolutnie do niej nie przygotowanego (np. nie urządzono u nas ani razu ćwiczeń obrony przeciwlotniczej), więcej niż niespodzianką. (…) wieść nie wywołała na mieście żadnej paniki (poza kolejkami do sklepów spożywczych, gdyż każdy chciał zrobić sobie jakiś zapas: jest to zresztą objaw normalny w czasie wojny), przewidywano wprawdzie, a raczej liczono się z możliwością wkroczenia Niemców do Słonimia, ale tak wierzono w potęgę armii sowieckiej, że odkładano na termin odległy o parę tygodni.

22 czerwca wieczorem był już bombardowany Białystok. Następnego dnia z rana dokonano wielkiego nalotu na będące w budowie, olbrzymie lotnisko pod Słonimiem. Dnia 24 6 [24 czerwca 1941 r.] lotnicy niemieccy zaatakowali już samo miasto. Naloty miały na celu wyłącznie uszkodzenie obiektów wojskowych, ale w rezultacie ich straty poniosła przeważnie ludność cywilna, toteż zaczęła w popłochu opuszczać Słonim, udając się do wiosek okolicznych. Ja wraz z rodziną usadowiłem się w chałupie jakiegoś chłopa, mieszkającego o 2–3 km od miasta. Zamierzaliśmy wieczorem, kiedy samoloty niemieckie przestaną krążyć, powrócić do domu. Któż jednak zdoła opisać nasze zdumienie i przerażenie, gdy około 9 z rana usłyszeliśmy strzały armatnie. Pierwszym naszym odruchem było przypuszczenie, że wróg wysadził desant w pobliżu, przez myśl nam nie przeszło, by to mogła być niemiecka armia lądowa, ale jeden rzut oka na leżące pod nami miasto (znajdowaliśmy się na wzniesieniu) uświadomił nam rzeczywistość. Ulicami uciekali bolszewicy, dążąc ku wznoszącemu się na wschód wzgórzu, gdzie usadowiła się ich artyleria i ostrzeliwała niemiecką, zajmującą wzgórze zachodnie i odpłacającą czerwonym piękne za nadobne. Pociski artyleryjskie przelatywały więc zasadniczo nad miastem, ale niektóry granacik nie trafiała pod właściwy adres i padał na nie, wzniecając pożar (domki słonimskie są przeważnie drewniane). Po paru godzinach paliło się już we wszystkich dzielnicach. Tymczasem pospólstwo, złożone z mętów białoruskich, żydowskich i polskich, rzuciło się do rabowania sklepów i składów, w czym przeszkodziły im około godz. 1 wkraczające wojska niemieckie[1]. Niemcy widocznie wychodzili z założenia, iż przywilej rabowania przysługuje wyłącznie im, gdyż odpędziwszy rabusiów cywilnych, sami zaczęli wybierać ze składów użyteczne dla siebie towary, pozostawiając reszta na pastwę oczekującego w kolejce tłumu.

Około 7 wieczorem kanonada zaczęła słabnąć, a pod wieczór strzały umilkły zupełnie. Bitwa przeniosła się, ku naszemu wielkiemu zdumieniu, w kierunku Dereczyna, a więc na południowy zachód. Pożary zdołano ugasić, mieszkańcy powrócili i znów zapanował spokój. Nie na długo jednak. W nocy rozległy się znów strzały. To odcięte od trzonu armii oddziały sowieckie atakowały miasto. Sygnałem do tego ataku było podpalenie budynku, gdzie stacjonował sztab niemiecki, dokonane w zaiste romantycznych okolicznościach: jakieś auto sowieckie zdołało, dzięki ciemnościom zapewne, przejechać nie zatrzymane przez nikogo przez całe miasto i zatrzymało się przed sztabem. Wyskoczyło zeń kilku żołnierzy, zadławiło strażnika, nim zdążył zaalarmować otoczenia, i przy pomocy granatów podpaliło budynek. W tym samym czasie tanki bolszewickie rozpoczęły atak wzdłuż ulic, ale nie udało im się przedrzeć, zostali odparci, pozostawiając na placu masę zabitych i wiele zniszczonych czołgów. Odtąd już miasta nie niepokoili. Niemców padło w obu bitwach o Słonim około 150.

W niektórych zajmowanych miejscowościach Niemcy od razu rozpoczynali tropienie i szykanowanie Żydów. W Słonimie na początku nowej okupacji nie doszło do takich wydarzeń. „Żydzi prędko się oswoili: mijał jeden dzień po drugim, a nikt ich nie zaczepiał, nikt im nie robił żadnej krzywdy. Żołnierze odnosili się do nich tak, jak do reszty ludności, to znaczy przyjaźnie. Np. u nas na podwórzu stała kuchnia polowa, która oddawała nadmiar porcji ludności i żołnierze częstowali zarówno Żydów, jak i nie-Żydów, nie zwracając uwagi na lizusowskie podpowiadanie Polaków: „Das ist ein Jude”.

Nawet sami uchodźcy nie poznawali Niemców: „To chyba nie ci sami ludzie” – mawiali ze zdumieniem.

(…)

Pierwsza jaskółka nadleciała w 3 tygodniu pobytu Niemców, było nią rozporządzenie, że Żydom i Polakom nie wolno mieszkać w jednym domu (domki były przeważnie parterowe i zamieszkałe przez 1–2 rodziny), przy czym zamieszkałe przez Żydów należy zaopatrzyć w wymalowaną niebieską farbą olejną gwiazdę Dawida i takiż napis „Judenhaus”. Jednocześnie zaaresztowano całą niemal inteligencję miasteczkową (wyłącznie Żydów) i wywieziono w nieznanym kierunku – o losie ich do tej pory nic nie wiadomo[2]. W tym samym tygodniu utworzono – na rozkaz Niemców – Judenrat. W skład jego weszło 10-ciu najbogatszych Żydów – byli to ludzie sprytni i kombinatorzy – jeśli zdołali pozostać w miasteczku po tylu czystkach i wywózkach bolszewickich. W kilka dni później uzupełniono rozporządzenie o domach żydowskich, rozkazując Żydom w ogóle wyprowadzić się z kilku bardziej okazałych ulic. (…)

Po miesiącu wprowadzono żółte łaty w formie kół o średnicy 10 cm, które trzeba było nosić po lewej stronie z przodu i z tyłu. Według rozporządzenia, winny one być dobrze przyszyte. Żydzi początkowo wstydzili się wyjść na ulicę z takimi oznaczeniami, ale prędko do tego przywykli.

(…) Drugi akt rozpoczął się we wrześniu. Na kilka dni przed zapowiadanym i reklamowanym niemal przyjazdem władzy cywilnej, Judenrat otrzymał rozkaz dostarczenia wszystkich niezbędnych produktów i przedmiotów do projektowanego powitalnego bankietu. Zażądano od nas poza stołowizną, obrusami, talerzami itp. fantastycznych – jak na słonimskie stosunki i fakt, że miasto było 2 lata pod władzą bolszewicką – ilości artykułów kolonialnych, a więc 10 kg kakao, tyleż herbaty i kawy, kilka kilogramów rodzynków itp. Mimo niepokonalnych zdawałoby się trudności, Gmina zdołała – nie wiem, jakim kosztem – wywiązać się z nałożonych na [nią] obowiązków. (…)

Po dwóch tygodniach nałożono na Żydów olbrzymią kontrybucję: dwa miliony rubli i całe posiadane złoto. Zbieranie jej powierzono Judenratowi, a ponieważ, jako się rzekło, weszli weń sami spryciarze, mieli tu niezmiernie wdzięczne pole do popisu. Innymi słowy, popełniano tu tak niebywałe malwersacje (np. zbierający nie wydawali pokwitowań, a o kombinacjach buchalterii opowiadano anegdoty), że Niemcy zainteresowali się tą sprawą, a wykrywszy nadużycia zaaresztowali wszystkich członków Judenratu wraz z rodzinami i wywieźli w nieznanym kierunki, konfiskując ich majątek. O losie ich po dziś dzień nic nie wiadomo. Kontrybucja nie została całkowicie pokryta, gdyż zdołano osiągnąć tylko 400 000 rubli, ale ponieważ zebrano nadspodziewanie wielką ilość złota – 4 kg – Niemcy nie dopominali się o resztę”.

Jeszcze gwałtowniejszy przebieg miały represje wobec Żydów na Wileńszczyźnie, gdzie konflikty narodowościowe były szczególnie skomplikowane. Wilno i sąsiednie tereny zostały zajęte przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 r., po czym odstąpione Litwie. Litwini, pragnąć odegrać się na Polakach za odebranie im miasta w 1920 r., wprowadzili antypolskie represje. W 1940 r. Litwa została przyłączona do ZSRR, ale już rok później weszli do niej Niemcy, traktowani przez Litwinów jak wyzwoliciele. Za linią frontu panował chaos: niebezpieczeństwo groziło każdemu ze wszystkich stron. Współpracujące z Niemcami oddziały litewskie dotarły też do Słonimia:

„Od pewnego czasu w okolicy zaczęła grasować (a raczej „urzędować”, ponieważ działała ona zupełnie oficjalnie) banda litewska, objeżdżając wioski i miasteczka i mordując wszystkich bez wyjątku Żydów. Pierwszy pogrom, a raczej rzeź, miał miejsce w oddalonych o 10 km Żyrowicach, gdzie w liczbie 60 zamordowanych mieści się prawie cała ludność żydowska miasteczka. Wyglądało to następująco: w nocy przyjechała do miasta „ekspedycja karna” (tak nazywano tę partię Litwinów, która urządzała pogromy w okolicy) w asyście kilku Niemców i rozkazała całej ludności zebrać się na rynku. Następnie polecono, by Polacy i Białorusini stanęli po jednej, a Żydzi po drugiej stronie rynku. Ci Żydzi, a było ich kilku zaledwie, którzy zorientowali się i przeszli na stronę chrześcijańską, ocaleli, ale pozostali zostali wprowadzeni do lasu i przepadli bez wieści. Dopiero po paru dniach odnaleziono ich zwłoki. W ten sposób wymordowano całą ludność żydowską w całym szeregu wiosek i miasteczek, jak Lachowicze, Mir (wyrżnięto tu całą jesziwę), Kosów itp. W ostatnim miasteczku po raz pierwszy nie poszło im tak gładko jak dotychczas: „ekspedycja” zjawiwszy się tu pewnej nocy stwierdziła ze zdziwieniem, że wszyscy Żydzi poznikali, przeczuwając widać tę wizytę i poukrywali się w okolicznych lasach. Zawiedzeni Litwini odjechali, ale nie dali za wygraną. Po kilku dniach powrócili niespodzianie, a zastawszy delikwentów w domach, ale przygotowanych do stawienia opory, postanowili załatwić się z nimi radykalnie, łącząc cum utili dulce [3]: w tym celu ogłosili, że cała ludność żydowska ma być wysiedlona nazajutrz do innego miasteczka – przy czym każdemu wolno brać paczkę z najbardziej niezbędnymi rzeczami. Paczki te w dniu wyjazdu ponumerowano i załadowano na specjalny samochód. Żydom zaś dano kwitki z numerkami i oświadczono, że będą mogli za okazaniem ich odebrać swe bagaże na miejscu przeznaczenia. Gdy samochód z paczkami odjechał, zajechało kilka ciężarówek, które zaczęły partiami wywozić Żydów. Nie jechały z nimi daleko: rozstrzeliwano ich zaraz za miastem”.

W październiku 1941 r. Niemcy utworzyli getto w Słonimie. W toku kolejnych akcji likwidacyjnych zamordowano niemal całą 22-tysięczną przedwojenną ludność żydowską miasta.

Daniel Fligelman zginął prawdopodobnie podczas Wielkiej Deportacji do Treblinki w lecie 1942 r., parę miesięcy po spisaniu relacji uchodźców z Kresów.

Słonim został zajęty przez Armię Czerwoną 10 lipca 1944 r. W 1946 r. w mieście żyło zaledwie 30 Żydów.

Wilno

Do Wilna wojska niemieckie weszły 24 czerwca 1941 r., po wycofaniu się Rosjan. Wraz z nową okupacją zaczęły się grabieże żydowskiego mienia, Żydzi musieli nosić na ubraniu białe łaty z żółtym kołem i wpisaną w nie literą „J”. Dodatkowo cywilne władze niemieckie wydały szereg represyjnych zarządzeń. Wspominał anonimowy uchodźca:

„1) Żydom wolno chodzi jezdnią, i to gęsiego

2) Na ławkach w parku, skwerach Żydom nie wolno siedzieć

3) Żydom nie wolno korzystać z żadnych urządzeń użyteczności publicznej

4) Zabronione zostaje Żydom korzystanie ze wszelkiej komunikacji

5) Wykraczający przeciwko powyższemu zarządzeniu zostają skazani na karę śmierci”.

Od sierpnia obowiązywały nowe ograniczenia:

„1) Żydom wstęp na wszelkie targi i rynki zostaje zabroniony

2) Tylko w godzinach 10–12 mogą Żydzi kupować

3) Zostaje zabroniony wszelki handel uliczny

4) W sklepach dla Żydów wolno sprzedawać tylko od 8–12 (lub 16-ej)”.

W getcie wileńskim, utworzonym we wrześniu 1941 r., znalazło się 29 tys. Żydów. Byli oni mordowani głównie w Ponarach – egzekucje na ludności żydowskiej i polskiej przeprowadzali tam Niemcy wraz z pomocniczymi oddziałami litewskimi. Armia Czerwona weszła do Wilna 13 lipca 1944 r. Około 6 tys. wileńskich Żydów przeżyło wojnę.

Lwów

Wojska niemieckie weszły do Lwowa 30 czerwca 1941 r., ku radosnym powitaniom ze strony ludności ukraińskiej. „Rozpoczyna się ponury rozdział martyrologii żydowskiej na odcinku lwowskim” – opowiadał kolejny anonimowy uchodźca. „Niemcy – na razie – oddają inicjatywę milicji ukraińskiej, naprędce zorganizowanej, nieudolnie i prymitywnie. Są to szumowiny społeczne najniższego rzędu, ludzie bez żadnej moralności i odpowiedzialności, bestialskie instynkty rabunku, bicia i znęcania się nad słabszym – oto ich jedyna kwalifikacja. Ludzie spod ciemnej gwiazdy, ciemni analfabeci, nie wiedzą, kogo biją za co, dlaczego, wszystko im jedno, burżujów, bolszewików, Żydów, Polaków. Byle rabować. Takie elementy wysyłano do domów żydowskich, gdzie wyciągano z łóżek kobiety, mężczyzn, starych, dzieci, zdrowych, chorych i szukano dla nich specjalnie ciężkich robót. Przez całe miasto przemaszerowuje ponura kolumna Żydów, Żydówek branych do robót, bitych, głodzonych, zamęczanych przenoszeniem pudowych ciężarów, poniżanych i wyśmiewanych.

(…) Są już kartki chlebowe, jest głód u Żydów, bo nie wolno Żydom kupować w sklepach aryjskich, a żydowskich sklepów jeszcze nie ma. Pojęcia socjalne gruntownie ulegają przeobrażeniom, zmienia się pogląd na równość i wolność, o 1800 odwracają się pojęcia o nacjonalizmie – to wszystko oszałamia, wydaje się jakby się przeżywało długi odcinek historii w jakimś przyspieszonym, szalonym tempie nierzeczywistym. A jednak to prawda. A przy tym ta pustka w żołądku…”.

Już 1 lipca zaczęły się pogromy lwowskich Żydów, dokonywane przede wszystkim przez Ukraińców. W tym miesiącu utworzono getto we Lwowie, skąd w kolejnych latach wywożono Żydów do obozów zagłady w Bełżcu i Sobiborze. Armia Czerwona zdobyła miasto po ponad trzech latach od jego utraty, 26 lipca 1944 r. Wojnę przeżyło 2571 lwowskich Żydów.


Zobacz też:

8–9 czerwca 1941. Dziennik Dawida Sierakowiaka z getta łódzkiego

Pociejów – żydowskie centrum handlowe dawnej Warszawy


Źródła:

Archiwum Ringelbluma, t.3, Relacje z Kresów, tłum. Sara Arm i in., opracował Andrzej Żbikowski, Żydowski Instytut Historyczny IN-B, Warszawa 2000, s. 172–175, 176–177, 450–451, 551–552.

Słonim. Historia społeczności, portal Wirtualny Sztetl

Lwów. Historia społeczności, portal Wirtualny Sztetl

Wilno. Historia społeczności, portal Wirtualny Sztetl


Przypisy:

[1] Niemcy wkroczyli do Słonimia 25 czerwca 1941.

[2] 17 lipca 1941 r. Einsatzgruppe B zamordowała 1200 Żydów ze Słonimia na terenie miejskiej rzeźni – ciała pochowano w pięciu masowych grobach. Była to pierwsza masowa egzekucja Żydów z tego miasta.

[3] łac. przyjemne z pożytecznym.






Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem