Duchowy opór jednostki. Wywiad z autorami książki „Archiwum ważniejsze niż życie”

Napisanie książki o tych, którzy jako pierwsi opisali Zagładę europejskich Żydów, było niełatwym zadaniem. Mimo iż informacje o konspiracyjnej grupie archiwistów działających w getcie warszawskim można czerpać z wielu źródeł drukowanych i dostępnych online, wciąż brakowało pozycji porządkującej wiedzę o okolicznościach powstania Podziemnego Archiwum Getta Warszawy. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z autorami książki „Archiwum ważniejsze niż życie. Losy Żydów polskich w czasie II wojny światowej w dokumentach konspiracyjnej grupy Oneg Szabat”.

Wide main2a
Okładka książki / Emanuel Ringelblum, główny organizator Podziemnego Archiwum Getta Warszawy

Z wyzwaniem opisania losów polskich Żydów w czasie okupacji zmierzyli się edukatorzy z Żydowskiego Instytutu Historycznego – Agnieszka Kajczyk, Olga Szymańska i dr Bartosz Borys oraz Zastępca Dyrektora ŻIH ds. Programowych Anna Duńczyk-Szulc. Na co dzień pracują z uczniami i studentami z kraju i zagranicy, szkolą nauczycieli oraz edukatorów zajmujących się tematyką historii i kultury Żydów, a także prowadzą działania popularyzujące wiedzę varsavianistyczną i judaistyczną.

 

ŻIH: Po raz pierwszy oddajemy w ręce czytelników popularnonaukową publikację o grupie Oneg Szabat. Kogo może zaciekawić ta książka? Czy pisząc ją, myśleliście o konkretnej grupie docelowej?

Agnieszka Kajczyk: Książka jest przeznaczona dla osób, które do tej pory niewiele wiedziały o Podziemnym Archiwum Getta Warszawy, albo spotkają się z tym zagadnieniem pierwszy raz. Dzięki przejrzystej strukturze, dokładnie objaśnionym pojęciom i nazwiskom, jest ona znakomitym źródłem informacji i stanowi kompendium wiedzy w tym zakresie.

Bartosz Borys: Początkowo planowaliśmy przygotowanie publikacji dla nauczycieli i edukatorów, dla których prowadzimy szkolenia, ale szybko doszliśmy do wniosku, że grono potencjalnych zainteresowanych książką jest dużo większe. Chcemy trafić do osób, które odwiedzają ŻIH i biorą udział w naszych zajęciach edukacyjnych, spacerach oraz czwartkowych wydarzeniach i dyskusjach.

Olga Szymańska: Dla uczniów biorących udział w naszych zajęciach edukacyjnych może to być pierwsza lektura o grupie Oneg Szabat. Będzie ona adekwatnym wprowadzeniem w temat, ponieważ dwa pierwsze rozdziały są podsumowaniem zagadnień dotyczących przedwojennej społeczności żydowskiej oraz utworzenia getta w Warszawie. W kolejnych częściach młodzież znajdzie wiele cytatów z relacji świadków historii, co będzie z pewnością o wiele bardziej wartościowe, niż standardowa wiedza z podręcznika.

ŻIH: Mamy nadzieję, że książka dotrze do jak najszerszego grona czytelników. Wielu z nich z pewnością po raz pierwszy spotka się z wiedzą o getcie warszawskim i historii grupy Oneg Szabat. Jakie było najtrudniejsze zagadnienie, które należało przystępnym językiem przedstawić odbiorcy?

Anna Duńczyk-Szulc: Chcieliśmy opublikować wyjątkowe dokumenty Podziemnego Archiwum Getta Warszawy, takie jak fotografie stanowiące jedno z niewielu w skali światowej spojrzeń na getto „okiem świadka”, czyli z perspektywy jego więźniów. Starałam się, aby materiał ilustracyjny częściowo powtarzał ten zgromadzony na wystawie i w różnych publikacjach dotychczas wydanych przez Instytut. Z drugiej strony, pokazaliśmy fotografie mniej znane i nie „opatrzone”. Wiele z nich czytelnik zobaczy po raz pierwszy właśnie na jej kartach.

BB: Temat jest co prawda omówiony w wielu publikacjach naukowych opatrzonych przypisami i całym aparatem badawczym, przede wszystkim w wydawanych przez ŻIH kolejnych tomach Pełnej Edycji Podziemnego Archiwum Getta Warszawy. Aby zainteresować tematem czytelników po raz pierwszy sięgających po publikację Instytutu, przybliżamy im temat w przystępny, popularnonaukowy sposób. Dlatego skomplikowane procesy należało opisać używając zrozumiałego języka. We współpracy z grafikiem stworzyliśmy czytelny system różnego rodzaju ramek i podkreśleń, który zwracałby uwagę na najważniejsze naszym zdaniem kwestie, nie rozpraszając jednocześnie uwagi czytelnika.

OS: Grupa Oneg Szabat była wyjątkowa. Staraliśmy się pokazać jej działalność w warunkach getta, zobrazować, jaką siłę ma jednostka stawiająca duchowy opór siłom, które za wszelką cenę, z determinacją i precyzją objawiającą się w zakazach i nakazach, chcą ją zgładzić. Widoczne jest to w ostatniej części wystawy stałej w ŻIH, kiedy przechodzimy między czterema gablotami, a w nich czytamy o kolejnych masowych mordach, deportacjach i powstających obozach śmierci. O wszystkim tym piszą świadkowie wydarzeń i członkowie Oneg Szabat, a ich pojedyncze relacje wspólnie tworzą panoramę „piekielnych dni”.

Wszyscy zajmujecie się edukacją o Zagładzie Żydów, chociaż każdy z Was reprezentuje inną profesję. W jaki sposób wnieśliście odrębne perspektywy badawcze w sposób przedstawienia treści w publikacji?

AK: Chcieliśmy, aby książka z jednej strony dawała obraz danego zjawiska z „lotu ptaka”, z drugiej strony – ukazywała perspektywę pojedynczego człowieka, takiego jak członkowie grupy Oneg Szabat, ich informatorzy, anonimowe osoby, z którymi przeprowadzano wywiady m.in. w punktach dla uchodźców. Dlatego zamieściliśmy wiele tekstów źródłowych. Oddajemy głos uczestnikom i świadkom tych wydarzeń, poznajemy ich punkt widzenia, a tym samym towarzyszące im emocje i uczucia.

BB: Jestem historykiem i moją obsesją była chęć upamiętnienia tego, co wydawało mi się ważne, na przykład konkretnych faktów z historii getta. Dbałem o trzymanie się ujednoliconej terminologii i odwołania do danych statystycznych, nie chciałem, żeby pod względem merytorycznym publikacja ustępowała książkom naukowym.

OS: Zależało mi na wspomnieniu o życiu kulturalnym w getcie warszawskim, które istniało niejako na przekór przygnębiającej codzienności, zaznaczając w kartonowo-szarym krajobrazie ulic delikatnie tlące się jasne, świetliste punkty teatrów i kabaretów literackich. Przydało się nam również czujne oko zaprzyjaźnionego przyrodnika i geografa, który pomógł zidentyfikować gatunki drzew w mazowieckich lasach oraz zweryfikował kierunki sieci kolejowych. Książka została dopracowana pod każdym względem.

Okoliczności powstania Archiwum Ringelbluma to również historia ludzi. Czy jest jakaś postać w grupie Oneg Szabat, która jest Ci najbliższa?

ADSZ: Po prawie trzech latach od otwarcia wystawy, poprzedzonych wieloma miesiącami pracy nad jej koncepcją, postacią, którą nadal darzę szczególnym sentymentem jest Gustawa Jarecka. Pisarka i nauczycielka, dzięki bardzo dobrej znajomości języka niemieckiego dostała posadę maszynistki w Radzie Żydowskiej. Przekazywała do Oneg Szabat stenogramy zebrań, rozkazy niemieckie. Jednym z najbardziej wstrząsających dokumentów, autorstwo którego przypisuje się Gustawie Jareckiej, jest Ostatnim etapem przesiedlenia jest śmierć – napisany we wrześniu 1942 roku reportaż dokumentujący Akcję Likwidacyjną.

Dzięki zachowanej jej fotografii rozumiem, dlaczego Marcel Reich-Ranicki pisał o niej, że była piękną, tajemniczą kobietą, która go pociągała. Mam też wiele podziwu dla niej. Samotna matka z dwójką dzieci w getcie – przeżycie musiało być dla niej ogromnym wyzwaniem. Tam trwała walka o wszystko. Tymczasem dzieci rosną, trzeba je ubrać, nakarmić. Jej praca dla Oneg Szabat jest też świadectwem trwającego w getcie życia umysłowego. W przypadku Jareckiej tak wydawałoby się nieistotne sprawy, jak literatura czy twórczość, nagle okazywały się niezbędne. Bliska jest mi także postać Henryka Bojma, autora fotografii z getta. Jego biografię poznawałam podczas pracy nad ubiegłoroczną wystawą czasową „Światło negatywu”. Fotografie Bojma wykorzystane w naszej publikacji są również przyczynkiem do zaprezentowania najnowszych odkryć dotyczących autorstwa zdjęć, szczegółów wydarzeń czy opisów dokumentów. Praca nad rozwikłaniem zagadek fotografowanych lokalizacji, ustawienia fotografa czy rozpoznania osób i okoliczności wykonania zdjęć wymagała bardzo dobrej znajomości topografii getta. Dzięki współpracy z różnymi działami ŻIH podpisy pod zdjęciami są kompletne i stanowią kolejne źródło faktów.

BB: Bohaterem, który stanowił dla mnie wyjątkowe odkrycie podczas przygotowywania się do oprowadzania na wystawie, został Szmuel Szajnkinder – przed wojną piłkarz stołecznego klubu „Hagibor” (hebr. Bohater), a następnie dziennikarz sportowy w jidyszowym dzienniku „Der Moment”. Brał udział w kampanii wrześniowej, bronił Warszawy na Pradze, a następnie trafił do obozu jenieckiego. Po zwolnieniu z obozu, już w getcie warszawskim, pracował w Centrali Kuchen Ludowych ŻSS. Dla Oneg Szabat zaczął pracę na początku 1942 r. Tym, co z jego relacji wydało mi się najbardziej interesujące, są jego zapiski o towarzyszach broni z września 1939, a także o nastrojach ludności cywilnej i ogólnej panującej ówcześnie atmosferze. W tych notatkach, a od początku wojny minęły zaledwie 2–3 tygodnie, sierpień 1939 r., nie mówiąc już o dawniejszych czasach, wydaje się niezwykle odległym, wręcz nierealnym wspomnieniem.

AK: Ja nie mam takiej jednej postaci, ponieważ każdy członek grupy jest, moim zdaniem, wyjątkowy na swój sposób. Poszczególne osoby miały różne zadania: jedni tworzyli dokumenty (m.in. poprzez pisanie pamiętników, opracowań, zestawień liczbowych etc.), drudzy zbierali materiały (zrywali obwieszczenia niemieckie, plakaty teatralne, zabierali karty menu z restauracji, gromadzili bilety tramwajowe, karty aprowizacyjne), inni z kolei kopiowali dokumenty, zbierali fundusze, werbowali kolejnych członków itp. Niezależnie jednak, czym się zajmowali, wszyscy wierzyli, że to co robią ma sens i to motywowało ich do dalszej pracy nawet w sytuacji najbardziej dramatycznej, w czasie trwania Wielkiej Akcji Likwidacyjnej.

OS: Niezmiennie wyjątkowe są okoliczności zakopania pierwszej części Archiwum, dlatego postaciami, których losy są mi szczególnie bliskie, pozostają nastolatkowie Dawid Graber i Nachum Grzywacz. Ich nauczycielowi, członkowi Oneg Szabat Izraelowi Lichtensztajnowi, została powierzona misja zakopania 10 metalowych skrzynek z zebraną partią dokumentów. Dawid i Nachum, przekonani o tym, że uczestniczą w przełomowym wydarzeniu, spisują swoje testamenty, w których przeplatają się skrajne emocje: od strachu o życie bliskich, przez zwątpienie w uratowanie od śmierci, po nadzieję, że „to czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu, zakopaliśmy w ziemi”. Mimo kilku lat pracy w Dziale Edukacji, słowo testament w kontekście ostatnich dni życia nastolatków z trudnością przechodzi mi przez gardło. Myślę wtedy o samotności i wielkości ducha tych dwóch chłopaków, którzy w sytuacji granicznej proszą nas o pamięć o zamordowanych.

Praca konspiracyjnych archiwistów z warszawskiego getta to wyjątkowy przykład oporu duchowego, którego siła często pomijana jest w powszechnej narracji o II wojnie światowej. Czy członkowie grupy Oneg Szabat mogą stać się bliscy współczesnemu odbiorcy?

BB: Myślę, że tak. Ich działania pokazują, że w chwili, wydawałoby się, beznadziejnej, nie mając szans na opór zbrojny, można zachować siłę duchową, poczucie godności i sensu własnej pracy. Są to moim zdaniem wartości ponadczasowe, dlatego też zapiski członków grupy Oneg Szabat, nieraz anonimowych, mówią nam wiele nie tylko o czasach getta warszawskiego i Zagładzie, ale też o kondycji człowieka w sytuacji granicznej.

AK: Poznanie historii pojedynczego człowieka, poznanie jego zmagań, trosk, a także jego siły i determinacji w działaniu – z całą pewnością książka umożliwia poznanie takiej perspektywy – może sprawić, że dla niektórych czytelników poszczególne osoby z grupy Oneg Szabat staną się bliższe. Przecież my wszyscy – żyjący kiedyś i dziś – jesteśmy tacy sami, odczuwamy smutek, strach, czasem gniew, ale doświadczamy też poczucia solidarności i tego, że zawsze, nawet w sytuacjach granicznych, należy mieć nadzieję.

OS: To prawda, że pisanie dziennika czy kopiowanie danych statystycznych nie jest tak efektowne jak bitwy, akcje dywersyjne czy zamachy na zbrodniarzy. Wielu ludziom wydaje się, że pisać może każdy, a „prawdziwym” bohaterem jest właśnie ten, kto opór stawiał z bronią w ręku – na froncie lub w „lasach partyzanckich”. O nierówności tych śmierci pisze zresztą współpracujący z Ringelblumem poeta Władysław Szlengel, autor zacytowanych słów. Oneg Szabat przełamuje stereotyp wojennej odwagi, pokazując, jak wielkie znaczenie dla poznania prawdy o tamtych czasach miała niepozorna działalność cichych bohaterów, którzy tak samo musieli przestrzegać zasad konspiracji i byli narażeni na denuncjację.

ADSZ: To jest właśnie nasze zobowiązanie. Gdybyśmy nie wierzyli w nie, nie podejmowalibyśmy tego wyzwania! Kontynuujemy misję przedwojennych historyków pracujących w naszym budynku, spotykających się w nim w czasie okupacji współpracowników Emanuela Ringelbluma. Chronimy pamięć tych, których imiona i nazwiska odczytujemy w dokumentach prezentowanych na wystawie. Idąc za przesłaniem płynącym z ich testamentów: „Niech ten skarb dostanie się w dobre ręce, niech dożyje lepszych czasów, niech zaalarmuje świat o tym, co się stało w XX wieku” – pragniemy, aby razem z nami pamiętało, jak najszersze grono czytelników książki.


Zobacz książkę Archiwum ważniejsze niż życie w Księgarni na Tłomackiem



Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem