„Przybyłem z bardzo daleka, by przynieść niedobrą nowinę”

11 kwietnia 1987 r. w Turynie zmarł Primo Levi. O włoskim pisarzu pisze Karolina Ziółkowska z Księgarni na Tłomackiem.

Wide primo levi2
Primo Levi  /  źródło: Wikipedia

Scrittore d’occasione czyli pisarz okazyjny. Tak o sobie mówił.

Prawdopodobnie, gdyby nie jego deportacja do Auschwitz z grupą partyzancką (był aktywnym działaczem antyfaszystowskiego ruchu oporu), pobyt w obozie i przetrwanie dzięki fachowi chemika, nie poznalibyśmy jego talentu pisarza i intelektualnych prób radzenia sobie z doświadczeniem Holocaustu.

W krótkiej przedmowie do swojej najsłynniejszej książki „Czy to jest człowiek?” („Se Questo è un uomo”, 1947 rok) pisze przede wszystkim o próbie osiągnięcia stanu wyzwolenia wewnętrznego i dostarczeniu dokumentów do spokojnych studiów nad pewnymi aspektami ludzkich postaw.

Zapis wstrząsających relacji to chłodna analiza oświęcimskiego zła, wędrówka przez piekło, bez dantejskiego immunitetu, prowadząca do niszczycielskiego aktu poznania i wniosku, że człowiek nie może patrzeć bez konsekwencji na ogrom zła. Jednostka porażona takim odkryciem zatraci na zawsze siebie i swój świat. Według niego, nie ma już powrotu dla tych, którzy przeżyli obóz.

My nie powrócimy, pisze Primo Levi po procesie bestializacji i odkryciu tego, co człowiek był zdolny uczynić człowiekowi.

Po szesnastu latach milczenia wychodzi „Rozejm” („La tregua”, 1963 rok). Ta mini odyseja na trasie Auschwitz –Turyn, ukazuje powrót pisarza do domu w konkretnym i metaforycznym znaczeniu i sposób radzenia sobie z przeżyciami ostatecznymi. Tym razem dom, rodzina, soczysta piemoncka ojczyzna i zmysłowa przyroda stają się odpowiedzią na zło Zagłady. Jednak jest to chwilowy sen ukojenia, bo Nic nie było prawdą poza Lagrem.

Po napisaniu książek — świadectw i wcześniejszych zapewnieniach o „odłożeniu pióra”, poświęceniu się pracy zawodowej chemika, Primo Levi nie jest w stanie całkowicie zrezygnować z pisania. Wydaje tomiki poezji i zbiory opowiadań. Pod koniec życia powie o sobie: będąc chemikiem dla oka świata, a czując krew pisarza płynącą w mych żyłach, miałem wrażenie, ze mam w ciele dwie dusze, o jedną za dużo.

Te szarpnięcia, które targały jego drugą duszą pisarza, spowodowały powstanie fenomenalnych zbiorów wierszy. Twórczość prozatorska ze swoją dramatyczną parabolą egzystencjalną (doświadczenia wojenne i cierpienia obozów zagłady) nie wystarczyła pisarzowi do całkowitego wyrażenia siebie. Sam Primo tłumaczy to, tym razem jako poeta, tak:

Jestem człowiekiem. Również ja w nieregularnych odstępach, o niepewnej porze, ulegałem impulsowi: podobno zapisany jest w naszym dziedzictwie genetycznym. Poezja wydała mi się odpowiedniejsza od prozy do przekazania jakiejś myśli czy obrazu. Nie umiem powiedzieć dlaczego oraz:

Moim naturalnym stanem jest nie pisać poezji; a jednak od czasu do czasu nachodzi mnie ta dziwna infekcja niczym zakaźna, podniecająca choroba.

Nie wiadomo, czy pisarz popełnił samobójstwo, czy jego upadek ze schodów, na skutek którego stracił życie, był nieszczęśliwym wypadkiem. Ostatecznie jego losy zamknęły się 11 kwietnia 1987 roku, czterdzieści lat po powrocie z Auschwitz.

Czytelnicy pozostali zaś z subtelnymi opisami zawstydzenia doznanego poniżeniem, jakie towarzyszyły wyzwolonym więźniom obozów zagłady, poczuciem absurdalnej niesprawiedliwości, że wszystko złe na tym świecie jest jak najbardziej możliwe, a zniekształcony ironicznym żartem świat Primo Leviego, dorzucił nam proroczo nowego bohatera, który zamiast tatuażu z numerem porządkowym nosi na sobie wytatuowane slogany reklamowe.

Agawa

Nie jestem pożyteczna ani piękna,

Nie mam barw kojących ani zapachów,

Moje korzenie kruszą cement,

A moje liście, obrębione kolcami,

Strzegą mnie ostre, jak miecze.

Jestem niema. Mówię tylko własnym językiem rośliny,

Trudnym do zrozumienia dla ciebie człowieku.

To język niemodny,

Egzotyczny, bo przychodzę z daleka,

Z kraju okrutnego

Pełnego wiatru, trucizn i wulkanów.

Czekałam wiele lat, zanim wydałam

Ten mój kwiat strzelisty i desperacki,

Brzydki, włóknisty, sztywny, ale zwrócony ku niebu.

To jest sposób, w jaki ogłaszamy, że

Jutro umrę. Rozumiesz mnie w końcu?

10.09.1983 (tłum. Jarosław Mikołajewski, Ocalały. Wybór wierszy, 2014, Wyd. Austeria)



Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem