Nieznany dziennik z getta warszawskiego

Michał Czajka, Tadeusz Epsztein

Nieznany dziennik z getta warszawskiego

W zbiorach Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie znajduje się fragment anonimowego dziennika z okresu okupacji, znaleziony zaraz po wojnie w gruzach getta warszawskiego. Dziennik ten powstał w getcie na przełomie marca i kwietnia 1941 roku. Jego autor, adwokat Leon Berenson, urodził się w 1882 r. w Warszawie. Ukończył studia prawnicze w Paryżu, w latach 1905–1908 bronił w wielu procesach politycznych, m.in. Józefa Montwiłł-Mireckiego i Feliksa Dzierżyńskiego.

W czasie I wojny światowej Berenson został radnym m.st. Warszawy, od 1916 r. pracował również w Milicji Miejskiej w Warszawie. Od 1915 r. brał udział w posiedzeniach Sądu Obywatelskiego.

W 1918 r. Berenson przebywał w Moskwie, gdzie interweniował u Feliksa Dzierżyńskiego w sprawie uwolnienia Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego z sowieckiego więzienia. W latach 1920–1923 był pracownikiem polskiej służby dyplomatycznej w Waszyngtonie i Charkowie. Od 1923 r. prowadził kancelarię adwokacką w Warszawie. W okresie międzywojennym uczestniczył w wielu procesach politycznych, miał opinię dobrego i zdolnego mówcy. Jesienią 1931 r. podjął się obrony oskarżonych w tzw. procesie brzeskim działaczy PPS: Norberta Barlickiego i Adama Pragiera. Był członkiem Ligi Obrony Praw Człowieka i Obywatela, współpracował z Klubem Demokratycznym i Stronnictwem Demokratycznym. Jeszcze przed 1914 r. wstąpił do loży masońskiej w Warszawie.

Po powstaniu getta Berenson musiał opuścić swoje mieszkanie i przenieść się do dzielnicy żydowskiej. Berenson żył do wojny w środowisku polskim oznaczało więc to dla niego początek innego życia. Na terenie getta mieszkał ul. Ogrodowej. Włączył się do pracy społecznej, kontynuował współpracę z Adamem Czerniakowem, z którym kontaktował się jeszcze przed utworzeniem getta. Miał być kandydatem na szefa służby porządkowej i autorem projektu uzdrowienia administracji gettowej. Utrzymywał również stosunki z Emanuelem Ringelblumem, który pozytywnie oceniał w swoich zapiskach postać Berensona i namówił go do współpracy z „Oneg Szabat”. Berenson podobno obiecał przekazać swój dziennik Ringelblumowi, ale w nocy z 22 na 23 IV 1941 r. nagle zmarł.

Berenson zanotował, że Berenson przekazywał stopniowo zeszyty swego dziennika na tzw. aryjską stronę. Tak prawdopodobnie było, gdyż ocalały tylko ostatnie zeszyty dziennika, (od 23 III do 18 IV) 1941 roku. Brak wcześniejszych zeszytów można wytłumaczyć przekazaniem ich na tzw. stronę aryjską i ich zagładą podczas powstania warszawskiego.

Zachowany fragment dziennika jest cenną relacją z getta warszawskiego. Autor myślami często wracał do przeszłości, ale przede wszystkim był obserwatorem teraźniejszości, tej najbliższej za oknem, ale też dalszej, poznawanej za pośrednictwem prasy i relacji ludzi. Krytycznie oceniał realia polityczne Polski przedwrześniowej, ale też patrząc na nadużycia administracji żydowskiej w getcie nie przebierał w słowach. Wykorzystując dostępną prasę śledził rozwój wypadków wojennych. Ciekawa jest jego próba zarysowania sytuacji Polski po zakończeniu wojny (rozwiązanie niemieckie, anglosaskie, a także wariant z dominacją Sowietów, którzy „przyniosą na bagnetach swój ustrój społeczny”. W tym przypadku autor nieźle przewidział scenariusz wydarzeń, jakie miały nastąpić za kilka lat, mniej proroczy był w sprawach bliższych, np. nie wierzył w wojnę niemiecko-sowiecką. Dziennik pozwala na dokładne datowanie drugiego aresztowania Adama Czerniakowa od nocy z 1/ 2 IV do 7 IV 1941 roku.

Stan zachowania rękopisu dziennika Leona Berensona uniemożliwia pełną edycję tekstu, gdyż z niektórych stron dokumentu zachowały się niewielkie fragmenty uniemożliwiające rekonstrukcję sensu zapisu. Zostawiliśmy te zapisy tam, gdzie udało się pomyślnie odczytać lub zrekonstruować nawet niewielkie części tekstu. Omówienie fragmentów pominiętych wydrukowano kursywą. 

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem