śmierć

(hebr. mita, mawet, mawta; jid. tojt, umkum, ptire). W społeczności żydowskiej, zgodnie z obyczajem, by przywrócić zdrowie ciężko choremu, czuwająca przy nim rodzina zanosiła w synagodze modły. Modlono się także na cmentarzu, przy grobie cadyka lub osoby bliskiej choremu. Prowadzono dzieci z chederu do synagogi, by odmawiały tam Psalmy. Stawiano świecę tak długą, jak wysoki był chory, lub ważącą tyle, ile on sam. W wielu wypadkach, by zmylić nadchodzącą ś., zmieniano imię chorego, które później nosił już do końca życia (imiona żydowskie). Rozporządzano też jego majątkiem; otwierano szafy i każdy mógł wybrać coś dla siebie. Jeśli był to narzeczony lub narzeczona, darto nad ich głowami układ zaręczynowy. Sądzono również, że zgon może zostać oddalony poprzez udzielenie rozwodu. Niekiedy stosowano „wykup duszy” (hebr. pidjon nefesz), zbierając w gminie pieniądze na rzecz duszy chorego, a następnie rozdając je biednym. Wierzono, że człowiek ma duszę w trzech formach: 1. neszama – opuszczającą ciało z chwilą śmierci i ulatującą do Boga; 2. nefesz – wędrującą między domem a grobem przez okres Sziwy (a według niektórych – przez czas trwania Szloszim) i ostatecznie unicestwiającą się po roku; 3. ruach – związaną z ciałem i nigdy nie opuszczającą ludzkich szczątków. Jeżeli nie następowała poprawa zdrowia, namawiano chorego do odmawiania modlitwy przebłagalnej za popełnione grzechy. Przychodzili członkowie bractwa pogrzebowego, by wspólnie odczytywać Psalmy. Przy łożu umierającego paliła się świeca. Dla potwierdzenia jego zgonu przykładano mu do ust lusterko i sprawdzano, czy ulega ono zaparowaniu albo kładziono na nosie piórko, by sprawdzić czy się unosi. Najstarszy syn zamykał zmarłemu oczy i od tej chwili nieboszczykiem zajmowali się członkowie wspomnianego bractwa. Otwierano okna, zatrzymywano zegar, wylewano wodę ze wszystkich naczyń, wszystkie lustra odwracano do ściany lub zakrywano. Ciało umieszczano na podłodze, układając je nogami ku drzwiom. Pod spód, w poprzek zwłok, wkładano siedem źdźbeł słomy i nakrywano zmarłego prześcieradłem. U jego wezgłowia umieszczano płonące świece; ich liczba świadczyła o szacunku dla zmarłego. Do czasu wyniesienia zwłok z domu, czuwali nad nim członkowie bractwa. Uznanie świętości życia i obawa przed ś. powodowały, że w życiu codziennym starano się o niej w ogóle nie wspominać, a kiedy było to nie do uniknięcia, stosowano rozmaite formy, zastępujące mówienie o ś. wprost (używano np. określeń: „odszedł”; „przeniósł się na łono naszych ojców” itp.). Toteż w przypadku, kiedy w warunkach jakiejś umowy należało uwzględnić możliwość ś. jednego z sygnatariuszy (por. np. rozwód), używano specjalnej formuły. W zasadzie w prawie żydowskim warunek musiał być sprecyzowany podwójnie, tj. najpierw podawano zobowiązanie na wypadek, gdy zajdą określone okoliczności, a potem – gdy nie będą one miały miejsca. Według Szulchan Aruch (Ewen ha-Ezer), w przypadku, kiedy warunkiem miała być ś., stosowano trójstopniowe zobowiązanie, np.: „jeżeli nie umrę, rozwód będzie nieważny; jeżeli umrę, rozwód będzie ważny od chwili obecnej; jeżeli nie umrę, rozwód będzie nieważny”. W ten sposób unikano rozpoczęcia aktu od przewidywania nieszczęścia, a równocześnie czyniono zadość poprzednio przytoczonej regule. (Zob. też: Aninut; Anioł Śmierci; Aszamnu; autopsja i sekcja zwłok; całun; dom przedpogrzebowy; Ewel Rabati; Ewel Zutarti; karawan pogrzebowy; krew; nieśmiertelność; mary; modlitwy za zmarłych; pogrzeb; Samael; samobójstwo; seudat hawraa; światło za zmarłych; tahara; rocznica śmierci)

Autorzy hasła: Jan Jagielski, Rafał Żebrowski

Strona główna Polskiego Słownika Judaistycznego

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem