Bełżec

niemiecki ośrodek zagłady, działający od 17 marca do grudnia 1942, w ramach „ostatecznego rozwiązania” kwestii żydowskiej, usytuowany przy linii kolejowej Warszawa-Lublin. Budowę ośrodka, pierwotnie tylko dla potrzeb realizacji akcji zagłady Żydów polskich (Akcja Reinhard), rozpoczęto w listopadzie 1941, na miejscu dawnego obozu pracy dla Żydów. Prace wykonywali początkowo Polacy z miasteczka Bełżec, później Żydzi z okolicznych gett. Ośrodek o kształcie kwadratu (o boku 270 m), otoczony był pojedynczym ogrodzeniem z drutu kolczastego, zamaskowanym wplecionymi weń gałęziami i rosnącymi drzewami; na każdym rogu stała wieża strażnicza; podzielony był na dwie nierówne, odseparowane od siebie części. W większej, zwanej „Obozem I” znajdowały się budynki administracyjne, kwatery załogi, baraki, pełniące rolę rozbieralni a zarazem magazynu na odzież i bagaż przywiezionych osób; oraz rampa, z prowadzącą do niej bocznicą. Ogrodzona drutem kolczastym ścieżka, zwana „Schlauch” (niem., rura), o szer. 2 m, także zamaskowana gałęziami, prowadziła do mniejszej części, zwana „Obozem II”, gdzie znajdowały się komory gazowe i dawne rowy przeciwczołgowe, wykorzystywane jako miejsce masowego pochówku. Komory mieściły się w baraku o wymiarach ok. 8x12 m, o podwójnych ścianach, przedzielonych warstwą piasku jako izolacją. Każda mierzyła ok. 4x8 m, posiadała dwoje drzwi – wejściowe i do wynoszenia zwłok. Podłoga i ściany do wysokości 1 m obite były blachą. Jako środka uśmiercania używano spalin z silnika dieslowskiego. W połowie czerwca 1942 istniejące komory zburzono, na ich miejscu – po miesiącu – uruchomiono nowe, o łącznej powierzchni 120 m2; do czasu ich zbudowania na 1 m2 komór ginęło dziennie ponad 30 osób. Załogę ośrodka, na czele której stał SS-Hauptsturmführer Christian Wirth, a później Gottlieb Hering, stanowiło 20-30 esesmanów, sprawujących funkcje administracyjne i nadzorujących całość procesu eksterminacji, oraz 90-120 Ukraińców i radzieckich folksdojczów, pełniących straż wokół obozu, zapewniających bezpieczeństwo i biorących także udział w niektórych fazach procesu eksterminacji (Einsatz Reinhard). Tylko Niemcy mieszkali poza obozem. W ośrodku przebywało także ok. 700-1000 wybieranych z transportów więźniów żydowskich. Podzieleni na grupy, zajmowali się czyszczeniem wagonów, strzyżeniem kobiet, wynoszeniem zwłok z komór gazowych, wyrywaniem pomordowanym złotych zębów, a potem zakopywaniem ciał, wcześniej – także sortowaniem, czyszczeniem i naprawianiem mienia pomordowanych i wyszukiwaniem w nich kosztowności. Wydzielona grupa żydowskich stolarzy, krawców, szewców i innych pracowała na rzecz załogi ośrodka. Początkowo więźniowie żyli 1-2 dni, później utrzymywano ich przy życiu – przez wzgląd na wydajność ośrodka – nawet przez kilka miesięcy. Pociągi z Żydami pochwyconymi podczas tzw. akcji w gettach, liczące ok. 40-60 wagonów (w każdym po 100-130 osób), zatrzymywały się na stacji w Bełżcu. Od składu odczepiano 20 wagonów i wtaczano do ośrodka, następnie nakazywano wszystkim wyjść z wagonów i oświadczano, że znajdują się w obozie tranzytowym, z którego – po kąpieli i dezynfekcji ubrań – udadzą się do miejsc pracy. Ofiary rozbierały się w baraku, gdzie nakazywano im pozostawić także pieniądze i kosztowności. Następnie krzykiem i biciem zaganiano, najpierw kobiety i dzieci, do komór, w których zabijano ich w ciągu ok. 30 minut. Początkowo proces wymordowania ludzi z jednego transportu zajmował ok. 3 godz., potem – dzięki równoczesnemu wykonywaniu kilku czynności, np. przyjmowania jednego transportu, rozbierania i mordowania przybyłych z poprzedniego itd. – skrócony został do 1,5 godz. Od poł. kwietnia 1942, ze względu na wstrzymanie transportów, przez miesiąc ośrodek był nieczynny; od poł. czerwca, przez kolejny miesiąc, z powodu budowy nowych komór gazowych. Ogółem w B. zamordowano ok. 600 tys. Żydów z Polski, Niemiec, Austrii i Czechosłowacji oraz kilka tysięcy Romów. Pomiędzy grudniem 1942 a wiosną 1943 dokonano ekshumacji i spalenia ciał ofiar, na specjalnych rusztach z szyn kolejowych, po czym ośrodek został rozebrany, a wszelkie widoczne ślady zbrodni zatarte. Spośród Żydów przywiezionych do B. ocalała tylko jedna osoba – Rudolf Reder. PS

Autor hasła: Paweł Szapiro

Strona główna Polskiego Słownika Judaistycznego

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem