„Rok za drutem kolczastym”. Kronika życia w łódzkim getcie

Chaim Rumkowski, szef Judenratu w getcie w Łodzi, komunikował się z mieszkańcami dzielnicy zamkniętej za pomocą setek obwieszczeń. Dzięki nowej publikacji przygotowanej przez dr Ewę Wiatr i dr Adama Sitarka uzyskujemy dostęp do cennych materiałów opowiadających o życiu w łódzkim getcie.

Wide  en 222
zdjęcie: Grzegorz Kwolek (ŻIH)

„Posiadamy w miniaturze wszystkie instytucje państwowe i społeczne”

Minął rok od chwili, kiedy zamknęły się wrota swoistego osiedla żydowskiego, ochrzczonego nazwą getto z czasów ciemnego średniowiecza. (…) całe żydostwo łódzkie łącznie z odszczepieńcami umieszczone zostało na małym i najbrudniejszym skrawku i tak dość brudnego miasta.

Tak zaczyna się pierwsza część książki, 32-stronicowy raport Rok za drutem kolczastym (Na marginesie obwieszczeń Pana Prezesa Chaima Rumkowskiego). Nie wiadomo, kto go napisał – anonimowy autor był zapewne pracownikiem żydowskiej administracji getta.  Pisał rok po założeniu getta w Łodzi, które powstało 8 lutego 1940 roku. Na obszarze 4 kilometrów kwadratowych stłoczono ponad 163 tysiące Żydów. Na czele utworzonego przez okupantów Starszeństwa Żydów stanął Chaim Rumkowski, przedwojenny kupiec i działacz syjonistyczny.

Rumkowski chciał, by „dzielnica zamknięta” jak najdłużej pozostała w oczach Niemców sprawnie funkcjonującą fabryką. Zakłady na terenie getta produkowały mundury, plecaki, obuwie i inny sprzęt dla Wehrmachtu. Hasło Rumkowskiego brzmiało: „Naszą jedyną drogą jest praca”. Zwracał się do uwięzionych Żydów za pomocą obwieszczeń. Przez cztery i pół roku istnienia dzielnicy zamkniętej ukazało się ich 426, większość w pierwszym roku po zamknięciu bram getta.

Autor Roku za drutem kolczastym w wielu miejscach chwali Rumkowskiego – jako człowieka, który zorganizował życie Żydów w getcie. Jednocześnie nie ukrywa, że warunki były katastrofalne, a mieszkańcy cierpieli przede wszystkim z powodu głodu. Dziś na tym szczupłym terenie posiadamy w miniaturze wszystkie instytucje państwowe i społeczne; jeżeli jednak zastanowimy się, że przed rokiem panował jeszcze kompletny chaos, zrozumiemy ogrom pracy i energii położonej przy urzeczywistnieniu tego planu.

Getto w Łodzi wyróżnia się tym, że zachowała się niemal cała jego dokumentacja. Dotąd jednak pozostawała rozproszona w archiwach Żydowskiego Instytutu Historycznego, Archiwum Państwowego w Łodzi i Instytutu YIVO w Nowym Jorku. Edycję źródłową tych cennych materiałów, pierwszą próbę zebrania w jednej publikacji obwieszczeń Rumkowskiego, przygotowali historycy getta w Łodzi, dr Ewa Wiatr i dr Adam Sitarek.

 „Troską moją jest, by wszyscy w miarę możliwości byli syci”

Rok za drutem kolczastym podąża za obwieszczeniami Rumkowskiego – od pierwszego, z 1 marca 1940 roku, po 257. z 23 kwietnia 1941 roku – składającymi się na kronikę tragicznych wydarzeń. „Pokazują życie codzienne getta przez pryzmat regulacji dotyczących praktycznie wszystkiego, poczynając od spraw związanych z aprowizacją, pocztą, zatrudnieniem, ustaleniem godziny policyjnej, rozpoczęciem roku szkolnego itp., a kończąc na rejestracji posiadanych psów” – napisała w recenzji dr hab. Joanna Nalewajko-Kulikov. Rumkowski ogłaszał podział 70 000 kilogramów kartofli wśród najbiedniejszej ludności getta, wzywał do rejestracji krawców, informował o ustanowieniu na terenie getta bezpłatnej opieki medycznej itd.

W tekstach przygotowywanych w języku polskim i jidysz, a od 1942 roku również po niemiecku, możemy wychwycić cechy stylu samego Rumkowskiego, starającego się, by mieszkańcy odebrali jego wypowiedzi jako osobiste. 28 grudnia 1940 roku pisał: zwracam jeszcze raz uwagę, że troską moją jest, by wszyscy w miarę możliwości byli syci. Uruchomiłem już cały szereg kuchen i uruchomię jeszcze dalsze kuchnie. Będę też dbał o to, aby większa część ludności otrzymywała obiady z mięsem. Na koniec dodawał: Siostry i bracia w getcie! Ufajcie mi! Ja znam i wypełniam swój obowiązek!.

Ostatnie obwieszczenia Rumkowskiego pochodzą z sierpnia 1944 roku i mówią o „przeniesieniu” getta – tak naprawdę chodziło o jego likwidację. Większość z około 70 tysięcy osób, które wówczas pozostawały w zamkniętej części Łodzi, została wkrótce wywieziona do Auschwitz.

Więcej informacji o książce

Książkę można nabyć w Księgarni na Tłomackiem

Publikacja ukazała się dzięki dotacji Fundacji im. Róży Luksemburg.

 



This website uses cookies to collect statistical data. If you do not accept it, please disable cookies in your web browser. I understand