Ulepszyć los Izraelitów. Żydzi w działalności Antoniego Jana Ostrowskiego

Antoniego Jana Ostrowskiego pamiętamy głównie jako założyciela przemysłowego Tomaszowa Mazowieckiego. Tymczasem ten wszechstronny arystokrata był nie tylko utalentowanym inwestorem, lecz także ambitnym politykiem, zaangażowanym w równouprawnienie Żydów na ziemiach polskich.

Wide ostrowski 1 a
Antoni Ostrowski. Portret autorstwa Piotra Michałowskiego, Muzeum Narodowe w Warszawie  /  Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie; Muzeum Cyfrowe dMuseion

Młodość i początek kariery

Antoni Ostrowski urodził się w Warszawie w 1782 r., był synem Tomasza Ostrowskiego, polityka szlacheckiego okresu Sejmu Czteroletniego, i Apolonii z Ledóchowskich. Uczył się w domu oraz w szkołach rządowych, m.in. w warszawskiej szkole artylerii. W 1807 r., po utworzeniu Księstwa Warszawskiego, został członkiem Izby Najwyższej Wojenno-Administracyjnej i wspólnie z generałem Stanisławem Woyczyńskim kierował jej wydziałem wojennym. Następnie pełnił różne funkcje we władzach centralnych księstwa, m.in. był radcą rządowym przy dyrektorze (ministrze) spraw wewnętrznych Stanisławie Brezie. W 1809 r. w stopniu podporucznika uczestniczył w wojnie z Austrią.

Po klęsce armii napoleońskiej w wojnie z Rosją opuścił teren Księstwa Warszawskiego i jesienią 1813 r. trafił pod Lipskiem do niewoli pruskiej. Został z niej zwolniony na prośbę cesarza Rosji Aleksandra I, po czym wraz z rodziną włączył się w działania zmierzające do utworzenia Królestwa Polskiego. Niestety, popadł w konflikt z cesarskim bratem, wielkim księciem Konstantym, toteż niedługo po kongresie wiedeńskim odsunął się od polityki. Zajął się gospodarowaniem w dobrach ujezdzkich, które otrzymał od ojca jeszcze w 1805 r. Już wówczas przeniósł zarząd dóbr z miasteczka Ujazd do osady przemysłowej Kuźnice Tomaszów, powstałej w 1788 r. Rozwijał zapoczątkowane przez ojca wydobycie rudy darniowej, wytop żelaza i produkcję wyrobów stalowych.

Przedsiębiorczy właściciel Tomaszowa

Antoni Ostrowski uważał, że wyjście z kryzysu gospodarczego spowodowanego przez wojny napoleońskie będzie możliwe dzięki uprzemysławianiu posiadłości ziemskich, sprowadzaniu maszyn i specjalistów z zagranicy. Ponieważ zasoby rudy żelaza w jego dobrach były niewielkie, postanowił przekształcić Tomaszów w ośrodek włókienniczy. Od 1822 r. sprowadzał sukienników, głównie ze Śląska, a także z Saksonii i Belgii. Już niebawem, w 1828 r., w osadzie na brzegach Wolbórki mieszkało niemal 500 specjalistów od produkcji włókienniczej, działało 176 warsztatów tkackich, dwie duże przędzalnie, farbiarnie i folusze. 6 lipca 1830 r. Tomaszów, liczący 3250 stałych i 1095 niestałych mieszkańców, otrzymał prawa miejskie. W mieście dominowali Niemcy, stanowiący ponad 38% ogółu ludności. Na drugim miejscu była społeczność polska, skupiająca niemal 33% mieszkańców, natomiast Żydzi stanowili około 29%.

Ostrowski starał się, by wszyscy przybysze mogli zaspokajać swe potrzeby religijne. Jeszcze w 1823 r. rozpoczął starania o założenie parafii ewangelicko-augsburskiej, zakończone powodzeniem w 1829 r. Przekazał na potrzeby parafii budynek mieszkalny, teren na założenie cmentarza, pola, ogrody i pastwiska oraz 4500 zł kapitału. Powstała w 1828 r. parafia katolicka również została uposażona w grunty, a ponadto właściciel Tomaszowa zobowiązał się sfinansować wzniesienie kościoła i zabudowań gospodarczych. W 1829 r. Ostrowski podjął starania o utworzenie dozoru bożniczego. Postanowił przekazać wspólnocie żydowskiej teren pod synagogę, szpital, szkołę, łaźnię i cmentarz, a ponadto obiecał dostarczyć materiał na budowę synagogi i szpitala. Niestety, wybuch powstania listopadowego i konfiskata dóbr tomaszowskich przez rząd uniemożliwiły Ostrowskiemu spełnienie wszystkich obietnic danych katolikom i starozakonnym.

Właścicielowi Tomaszowa zależało na napływie ludności żydowskiej, ponieważ handlowcy i kredytodawcy byli mu bardzo potrzebni. Postanowiono, że osadnik musi wykazać się posiadaniem 200–300 złotych kapitału i zobowiązać się pisemnie do zbudowania domu. Wiemy jednak, że wymóg ten nie był przestrzegany rygorystycznie. Najbiedniejszego, jak się rzekło, a z chęcią pracowania oświadczającego się Żyda od uczestnictwa do wielkiej mej kolonizacji nie oddalałem. Wielu uprzedzonych, nielitościwych, nierozważnych doradców, a między tymi moi ekonomiczni oficjaliści, mruczeli na tę moją łatwość w przyjmowaniu – jak nazywali– żydowskiego tatałajstwa na ów obiecujący porządniejszych zamieszkańców grunt Tomaszowa” – wspominał Ostrowski kilka lat później. Tak opisywał napływ starozakonnych osadników i początki ich aktywności gospodarczej:

 „Żydzi zaś posłyszawszy o mojej dla nich szczególnej względności, wdzięczni i już zaufani jak na lep lgnęli i z niemi z początku mniejsze, następnie coraz znakomitsze na grunt piaszczysty Tomaszowa spływały kapitały, a z temi przemysł, handel, ruch spekulacyjny. Właśnie to, czego mi potrzeba było w pomoc moim własnym, gruntowym zamożnościom i usiłowaniom […]. Skoro się tedy znalazły kapitały, znaleźli się i amatorowie do ich użycia. Najprzód stawili się średniej klasy, z ubogiem mieniem, a niektórzy wcale żadnej własności nie posiadający rękodzielnicy […] Wielu przybywało z zagranicy, w nadziei przyjścia w Polszcze do majątku, za pomocą danych sobie forszusów [tj. zadatków– P.F.], przynosząc tylko z sobą znajomość właściwego sobie rzemiosła (...).

Żydzi tedy poczęli osiadać w Tomaszowie i kwapić się z użyciem swych majątków (…). Poczęli ci, co byli ubodzy, od założenia magazynu bułek, obwarzanków. Bogatsi wzięli się do wystawiania na sprzedaż śledzi, soli, fruktów, trochę przy tym pieprzu, trochę kaszy. Inni w szafkach rozstawili kramarskie towary. Bogatsi jeszcze zwieźli wańtuchy [tj. worki] z różnymi gatunkami wełny, dostarczali przednich farb, oleju i wszelkich potrzeb fabrycznych. Żydzi to pierwsi – przyznać im to muszę – pierwsi, którzy pośpieszyli do wytykanego wśród pustkowia i lasu obozu rękodzielników, zasilali pierwsze ich potrzeby (…)”.

Pomimo nacisków władz województwa mazowieckiego Antoni Ostrowski nie wydzielił rewiru, tj. osobnej dzielnicy dla starozakonnych. W odróżnieniu od wielu wcześniejszych i współczesnych mu teoretyków i praktyków zarządzania (np. księdza Stanisława Staszica i Rajmunda Rembielińskiego, prezesa Komisji Województwa Mazowieckiego) nie był zwolennikiem izolowania Żydów. Zapewne nie wierzył, że skupieni w rewirach nauczą się, jak być „użytecznymi krajowi” i w ten sposób zasłużą sobie na prawo do zamieszkania wraz z innymi. Rewir dla starozakonnych wytyczono w Tomaszowie dopiero w 1844 r., a więc w czasach, gdy miasto było już własnością rządu Królestwa Polskiego.

Dodajmy, że w tamtych czasach Żydzi nie posiadali praw obywatelskich i jedynie nieliczni przedstawiciele elity finansowej lub intelektualnej mogli liczyć na przyznanie poczesnego (honorowego) obywatelstwa. Ogół starozakonnych musiał płacić specjalne, wysokie podatki, wyższe niż inni mieszkańcy Królestwa Polskiego. Obowiązujące przepisy uniemożliwiały Żydom swobodny wybór miejsca zamieszkania i ograniczały ich aktywność zawodową. Na szczęście właściciele dóbr prywatnych kierowali się przede wszystkim pragmatycznymi zasadami gospodarowania, które miały przynieść im korzyści.

Cesarz Rosji i król polski Aleksander I powierzył Antoniemu Ostrowskiemu funkcję senatora, którą ten sprawował zgodnie ze swymi przekonaniami. Związał się z liberalną opozycją parlamentarną i w 1828 r. podczas sądu sejmowego nad członkami Towarzystwa Patriotycznego stanął w ich obronie. Opowiedział się za łagodnymi wyrokami dla spiskowców, czym naraził się wielkiemu księciu Konstantemu. Książę zagroził, że wstrzyma realizowane przez tomaszowskie fabryki zamówienia rządowe na zakup sukna dla wojska. Ostrowski przez pewien czas nie mógł opuścić Warszawy i powrócić do Tomaszowa. To kolejne gorzkie doświadczenie sprawiło, że w 1830 r. wyjechał wraz z rodziną do Niemiec. Wieść o wybuchu powstania listopadowego zastała go w Lipsku, skąd 24 grudnia 1830 r. przyjechał do Warszawy.

Dowódca Gwardii Narodowej

13 stycznia 1831 r. dyktator powstania, generał Józef Chłopicki, powołał Antoniego Jana Ostrowskiego na stanowisko dowódcy warszawskiej Gwardii Narodowej, nadając mu stopień generała. Ponieważ Ostrowski pragnął zostać „polskim Lafayettem”, włożył wiele wysiłku w reorganizację gwardii, m.in. zmieniając zasady, na jakich mogli służyć w niej Żydzi. W myśl dotąd obowiązujących przepisów do gwardii przyjmowano starozakonnych posiadających majątek w wysokości co najmniej 60 tysięcy złotych, ubierających się „po europejsku”, znających język polski (ewentualnie francuski lub niemiecki) i posyłających swe dzieci do świeckich szkół publicznych. Wszystkie te warunki spełniali jedynie nieliczni przedstawiciele społeczności żydowskiej, a szczególny problem stanowił cenzus majątkowy. Wprawdzie obowiązywał on także przyjmowanych do gwardii Polaków, trzeba jednak podkreślić, że był barierą nie do pokonania dla bardzo wielu starozakonnych ochotników spełniających pozostałe wymogi.

Na wniosek generała Ostrowskiego 16 stycznia 1831 r. obniżono cenzus majątkowy obowiązujący ochotników do warszawskiej Gwardii Narodowej. W myśl postanowienia wydanego wówczas przez Radę Najwyższą Narodową, do gwardii mogli wstępować odtąd wszyscy żydowscy kupcy, właściciele nieruchomości lub kapitału, aczkolwiek nadal wymagano od nich zgolenia brody. Ponieważ wielu starozakonnych ochotników zgodziło się spełnić ten warunek, ich napływ do gwardii był znaczny. 24 stycznia generał Ostrowski wydał odezwę, w której zapewniał:

 „Każdy, jakiegokolwiek bądź plemienia, byle miał duszę szlachetną i nieskażoną i byle dopełniał warunków usposabiających go do wyższego i oświeceńszego towarzystwa, swobodnie używać może praw człowieka i bytu obywatelskiego”.

Odezwa ta wywołała entuzjazm żydowskich członków Gwardii Narodowej, którzy 31 stycznia 1831 r. skierowali do swego dowódcy adres hołdowniczy (pismo z wyrazami szacunku). Stwierdzali w nim, że generał jest człowiekiem kierującym się dobrem ludzkości, a jego postawę wobec starozakonnych uznali za przejaw liberalnego ducha czasu:

 „Wzniosły duch czasu, który wszędzie się odzywa, coraz świetniej jaśnieje w rozwijaniu się liberalizmu Polaków, zawsze szlachetnych, niegdyś wzorem innym narodom będących (…). Po długo snujących się cieniach ponurej przeszłości, otwiera się prawemu przyjacielowi ludzi widok wspaniały, widok radość sprawujący. Spostrzega wśród trwających jeszcze prawych jak i nieprawych poniżeń, któremi nieszczęśliwy lud izraelski nękany w ostatnie już miał wpaść odurzenie, godność człowieka hańbiące, spostrzega wśród tak strasznych kolei ciebie, mężu zacny, który znając i sam będąc hołdownikiem ducha światła i ludzkości, jakim ożywieni są dostojni reprezentanci narodu polskiego, [jak] w obliczu świata podajesz rękę ojcowską owemu ludowi dotąd poniżanemu”.

W początkach lutego 1831 r. pośród 6237 gwardzistów narodowych w Warszawie było 409 Żydów, którzy stanowili 6,5% członków tej formacji.

Wielu tradycjonalistów było gotowych wspierać powstanie, lecz nie chcieli ogolić brody, bo oznaczałoby to wyrzeczenie się przekonań religijnych. 11 lutego 1831 r. kupiec i talmudysta Chaim Dawidson udał się z delegacją ortodoksów do Rządu Narodowego z memoriałem w sprawie umożliwienia wszystkim Żydom zaciągania się do służby wojskowej. Wskazano w nim, że „golenie bród sprzeciwia się przepisom religii mojżeszowej”, a przede wszystkim „ani życzliwości dla kraju, ani waleczności nie dodaje”. Rząd powierzył Ostrowskiemu opracowanie projektu utworzenia „starozakonnej gwardii miejskiej”, w której mogliby służyć żydowscy ortodoksi.

Generał Ostrowski opracował projekt, który został zatwierdzony przez Rząd Narodowy 28 lutego 1831 r. Zgodnie z jego zapisami kandydaci do żydowskich oddziałów warszawskiej Gwardii Miejskiej mieli spełniać podobne wymagania jak kandydaci do Gwardii Narodowej, ale nie musieli golić bród. W początkach czerwca ukończono formowanie pierwszego żydowskiego batalionu Gwardii Miejskiej, liczącego cztery kompanie. Do połowy sierpnia 1831 r. zorganizowano drugi batalion, składający się z pięciu kompanii. Ogółem w obu tych batalionach służyło w sumie około 1100–1250 osób.

Ostrowski zauważał, że żydowscy gwardziści służyli sumiennie, choć byli narażeni na złośliwości ze strony swych chrześcijańskich towarzyszy. Szczególnie nieprzyjaźnie odnosili się do nich polscy gwardziści będący kupcami. Obawiali się oni nie tego, że dzięki służbie w gwardii starozakonni otrzymają prawo udziału w życiu politycznym Królestwa Polskiego, lecz tego, że uzyskają takie same prawa prowadzenia działalności handlowej w Warszawie, jakie przysługiwały chrześcijanom. Ostrowski odnotował:

„Poczęli zatem, jak się rzekło, ci mniemani dobrzy chrześcijanie (aż do drażliwości o to dbali i czuli, aby się Polska żydostwem nie plugawiła) wzniecać przeciw wyznańcom wiary Mojżesza do Gwardii Narodowej wstępującym, różne prewencje [tj. uprzedzenia], na pozór niektóre zasłużone, słuszne, w oczach jednak ścisłej, beznamiętnej sprawiedliwości żadne oraz pojęciom zdrowym o wolności nieprzyjazne”.

Pomimo licznych problemów udział Żydów w działaniach powstańczych był wyraźnie widoczny. Niestety, sam Ostrowski nie sprawdził się jako dowódca Gwardii Narodowej. Zarzucano mu, że nie potrafił zapanować nad sytuacją w Warszawie podczas rozruchów 29 czerwca 1831 r., kiedy to tłum usiłował zlinczować generała Józefa Hurtiga, podejrzewanego o potajemne układanie się z Rosjanami. Trzeba jednak przyznać, że Gwardii Narodowej udało się uchronić generała przed śmiercią z rąk tłumu.

Podczas rozruchów wznieconych przez członków Towarzystwa Patriotycznego 15 sierpnia 1831 r. generał Ostrowski nie zapobiegł samosądom i mordowaniu więźniów przez tłum niezadowolony z niekorzystnego przebiegu powstania i drożyzny w mieście. Później bronił się twierdząc, że gdyby kazał strzelać do tłumu, „zamiast nieszczęśliwych kilku ofiar tej nocy, paść mogły tysiące”. Dodajmy, że po stronie tłumu a przeciwko Gwardii Narodowej stanęło wojsko, a gubernator Warszawy generał Emilian Węgierski zachował się biernie. Niemniej Ostrowski podał się do dymisji, przyjętej 23 sierpnia 1831 r. przez generała Jana Stefana Krukowieckiego, prezesa Rządu Narodowego.

Jak poprawić sytuację Żydów?

Po upadku powstania listopadowego Antoni Jan Ostrowski udał się na emigrację. Ponieważ posiadał kapitały ulokowane za granicą, jego sytuacja materialna była dobra. Początkowo mieszkał w Paryżu, później nabył posiadłość Les Maderes pod Tours. Działając w kręgach emigracyjnych zajmował stanowisko pośrednie między liberalno-konserwatywnym obozem księcia Adama Czartoryskiego i demokratami skupionymi wokół Joachima Lelewela. Wspierał organizacje oraz wydawnictwa o umiarkowanym programie społecznym. Włączył się w organizowanie stowarzyszenia, które miało zająć się emancypacją Żydów w Polsce i innych krajach, czyli Komitetu Emancypacji Izraela.

Członkami komitetu byli głównie Francuzi i Polacy, a chęć działania w nim zgłosili ludzie rozproszeni po Europie, od Londynu i Livorno po Brody i Berdyczów. Przewodniczącym komitetu, który rozpoczął pracę w kwietniu 1833 r., został generał Maria Józef de Lafayette (Marie Joseph de La Fayette), sławny uczestnik wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, współtwórca francuskiej Deklaracji praw człowieka i obywatela. Na posiedzeniach omawiano sytuację Żydów w różnych krajach Europy Wschodniej, dyskutowano o potrzebie zniesienia archaicznego prawodawstwa i wspieraniu emancypacyjnych dążeń społeczności żydowskiej. Wielu członków komitetu widziało w zmianie statusu Żydów ważny element przemian ustrojowych, które uważali za niezbędne.

Antoni Ostrowski twierdził, że Komitet Emancypacji Izraela lub inspirowana przez to ciało starszyzna żydowska powinna ogłosić manifest do współwyznawców w różnych krajach, nawołujący do poparcia polskich dążeń niepodległościowych. Uważał, że powinien on zawierać apel: „Teraz wspierajcie wszelkimi siłami, jakie tylko są w możności waszej, sprawę Polaków, gdyż takowa jest sprawą polityczną, naszą sprawą, mającą na celu polepszenie losu całych pokoleń izraelskich”. Zdaniem Ostrowskiego taki apel spowodowałby, że Żydzi poparliby działania mające na celu zarówno dobro powszechne, jak i dobro ich społeczności. Jego idealistyczna wizja zawierała wszakże bardzo pragmatyczne wątki: „A z tej strony jaki przyrost dla nas sił, pomocy i współdziałania tego ludu, który tyle ma rozumu, który posiada kapitały, ma związki z wszystkimi świata krainami”.

Prace Komitetu Emancypacji Izraela już w połowie 1833 r. spowolniły. Było to spowodowane różnymi czynnikami. Wielu działaczy polskiej emigracji uważało, że nie należy aż tak bardzo eksponować kwestii żydowskiej. Członkowie Towarzystwa Demokratycznego Polskiego odnieśli się do inicjatywy z rezerwą lub krytycznie. Ich zdaniem istniały liczniejsze grupy społeczne potrzebujące emancypacji, przede wszystkim chłopi. Natomiast stronnictwo arystokratyczne skrytykowało powołanie komitetu i ubolewało, że Ostrowski „dał się na nieszczęście” wciągnąć w jego działalność. Z kolei francuscy Żydzi obawiali się, że okoliczności polityczne nie sprzyjają inicjatywie, że zamiast pomóc ich współbraciom rozsianym po świecie, może ona spowodować pogorszenie sytuacji. Uważali, że nie należało ujawniać powstania komitetu, a jego prace odroczyć do czasu bardziej sprzyjającego inicjatywie.

Jesienią 1833 r. Komitet Emancypacji Izraela przestał istnieć. Pomimo to Antoni Ostrowski nadal zajmował się kwestią żydowską i kontynuował rozpoczęte wiosną 1833 r. pisanie pracy poświęconej sytuacji Żydów oraz zamysłom jej zmiany. Przyrzekł komitetowi, że praca taka powstanie i wbrew niesprzyjającym okolicznościom zamierzał dotrzymać słowa. Przygotował się do tego zadania solidnie, studiując literaturę francuską, niemiecką i polską. Chciał rozbudzić zainteresowanie problematyką żydowską, upowszechnić wiedzę o sytuacji starozakonnych i sprostować błędne osądy na ich temat. Uważał, że „zaczepienie tej ważnej, że tak powiem jednej z witalnych kwestii kraju naszego dotyczących” otworzy dyskusję nad poprawą bytu Żydów w Polsce.

Ostrowski napisał książkę, ponieważ jednak wielu działaczy emigracyjnych odnosiło się niechętnie do publicznego poruszania problematyki żydowskiej, zastanawiał się, czy ją wydać. Radził się w tej sprawie Maurycego Mochnackiego, który wiosną 1834 r. napisał mu, że temat jest ważny, toteż należy oddać tekst do druku: „Pisać teraz o Żydach, zastanawiać się nad ich położeniem, nad ulepszeniem ich losu, osobliwie pisać o tym Polakowi i takiemu Polakowi, jak Ty jesteś (…), jest to jednać nieszczęśliwemu krajowi naszemu licznego i możnego sprzymierzeńca”.

Książka ukazała się jeszcze w 1834 r. w Paryżu jako Pomysły o potrzebie reformy towarzyskiej w ogólności, a mianowicie co do Izraelitów w Polszcze przez założyciela miasta Tomaszowa Mazowieckiego. Ostrowski dedykował swe dzieło „Cieniom Lafayetta”, zmarłego 20 maja 1834 r., i zaopatrzył w następujące motto: „Arystokracjo! Chceszli nie paść ofiarą nieuchronnej i już bliskiej świata reformy, wcześnie umysł twój, położenie twe osobiste i majątkowe do takowej usposabiaj...”.

Słowa te otwierały dzieło o śmiałej wymowie społecznej, zaskakujące czytelnika oryginalnym ujęciem tematu. Już we wstępie znajdujemy stwierdzenie: „Żyd po Murzynie jest może najnieszczęśliwszą a zatem najwcześniejszego ratunku potrzebującą istotą”. Ostrowski uzasadnił takie stanowisko w przypisie, poruszając kwestię chłopską:

 „Wahałem się, czy nie powiedzieć, że Żyd po polskim włościaninie najnieszczęśliwszą istotą. Lecz w ogólności (…), gdy w Księstwie Warszawskiem a później Królestwie Polskiem równość w obliczu prawa ogłoszona wszelką zniosła niewolę […], nade wszystko zaś, gdy o potrzebie dalszego usamowolnienia włościan i zapewnienia im własnych posad gruntowych na całej przestrzeni ziemi polskiej głos sprawiedliwości, ludzkości, dobrze nawet obrachowanej ekonomiki, powszechnie słyszeć się daje, za co Bogu niech będą dzięki (…), zostawuję więc wyraz pierwszy, że Żyd w Polsce, po Murzynie, najnieszczęśliwszą dotąd istotą”.

Kwestia uwłaszczenia chłopów pojawia się jeszcze w tekście książki. Ostrowski podkreślał że wymaga ona praktycznego zaangażowania arystokracji, rezygnacji z części uprawnień i wpływów. Dowodził, że chłopi nie potrzebują łaskawości i opiekuńczości panów, lecz zmiany swego statusu prawnego i materialnego: uwłaszczenia, którego był zwolennikiem i zamiany pańszczyzny na oczynszowanie, co stosował w swych dobrach. Fakt, że głównym tematem Pomysłów o potrzebie reformy towarzyskiej... byli nie chłopi, lecz starozakonni uzasadniał tak: „Miałem sposobność z bliska poznać, jakiemi są Żydzi w Polsce, ile są dla niej szkodliwemi, ile i w jakowy sposób dla niej upożytecznionemi być mogą, nie godziło mi się zatem mego jakiegokolwiek doświadczenia puścić na marne (…)”.

Antoni Ostrowski zgadzał się w części z opinią, że Żydzi odgrywali negatywną rolę w gospodarce. Powielał obiegowe opinie i powierzchowne obserwacje: „Wpływowi też to Żydów po części przypisać można nędzę naszych miast, demoralizacją ludu wiejskiego. Piją za wiele nasi chłopi i tam, gdzie szynkuje chrześcijanin, ale nigdy tyle, gdzie ich rozpaja Żyd, bo chrześcijanin rzadziej daje na kredyt i żąda zapłaty gotówką (…). Kto by rozumiał, że szlachcic wolny od szkodliwego wpływu Żydów, myliłby się. Na większą skalę, jak względem włościan i miejskich obywateli, Żyd rozpościera swe panowanie na domy obywateli, szlachty. Daje jej to kredyt wiktuałów, towarów, to pieniędzy, tam gdzie to zażądane. Ofiaruje im pośrednictwo usługi do sprzedaży wszelkiego z dóbr produktu”.

Jednakże w książce znajdujemy liczne, całkiem odmienne oceny gospodarczej roli starozakonnych, jak choćby opinię francuskich dowódców z okresu Księstwa Warszawskiego: „Czy Żydzi wam, czy wy Żydom na przeszkodzie do postępu cywilizacji, nie wiemy. Wiemy tylko, że Polska nieporządna, niewygodna. Ale przy tem i to wam powiadamy, że gdyby nie Żydzi wasi, wśród waszych dostatków, urodzajności ziemi polskiej nieraz cierpielibyśmy głód, niedostatek wszystkiego”.

Ostrowski zdawał sobie sprawę z finansowego wkładu przedsiębiorców żydowskich w rozwój produkcji przemysłowej. Toteż za „szkodliwy wpływ Żydów” na gospodarkę winił nie ich samych, lecz sytuację prawną, w której się znajdowali i błędną politykę rządu. Pisał: „Żyd u nas wyłączony spod swobód i dobrodziejstw ogólnego politycznego prawodawstwa, nie obywatel, nie rolniczy (…). W niczym nie zachęcony, nie ubezpieczony, przeciwnie, ręką człowieka bliźniego, współziomka, Polaka, niestety, nękany, poniżany (…). Nie Żyd zatem, ale raczej ci, co na ich uorganizowanie i do praw ludzkości przypuszczenie nie zezwalają, są głównie przyczyną, że Polska dotąd zakwitnąć nie mogła”.

Dalej znajdujemy stwierdzenie, że Żydzi „mimo całej ich demoralizacji i skłonności z wielu miar najgorszych, a będących owocem długich doznanych nieszczęść” są ludźmi potrafiącymi okazać wdzięczność tym, którzy osłaniają ich „od jakowej krzywdy, od pogardy, od poniżenia”. Ta i inne obserwacje miały uzasadniać optymistyczną konkluzję: „Jednem słowem swych dobrodziejów adorują. Kochać oni będą i Polskę, skoro ta im sprawiedliwość wymierzy”.

Antoni Ostrowski uważał, że prawa obywatelskie powinni otrzymać wszyscy Żydzi, którzy będą do tego odpowiednio przygotowani. Zapewniał przy tym, że jest zwolennikiem przyznania im pełnego obywatelstwa, ponieważ jego stopniowanie przypominało mu rozwiązania stosowane w Rosji. Jednakże „dla uspokojenia […] nie zawsze i nie zupełnie usprawiedliwionej obawy (…) rodaków” zaproponował rozwiązanie kompromisowe, polegające na dwustopniowym dopuszczaniu Żydów do praw obywatelskich. Warunki, jakie mieli spełniać kandydaci, powinny zostać szczegółowo określone w odpowiednich przepisach, a o przyznaniu praw obywatelskich miały decydować komisje (rady obywatelskie) złożone ze szlachty.

Proces uobywatelnienia powinno wyprzedzać „umoralnienie i ucywilizowanie Żydów”. Temu celowi miała służyć edukacja w szkołach publicznych, służba wojskowa, zmiana struktury zawodowej, polegająca m.in. na ograniczeniu działalności kredytowej oraz ograniczenie uprawnień gmin żydowskich, a szczególnie likwidacja sądownictwa religijnego. Żydowski kandydat na obywatela powinien wykazać się pozytywnymi cechami charakteru oraz odpowiednim wykształceniem i zasługami, a konkretnie: znajomością języka polskiego, ukończeniem nauki w polskich szkołach, zdolnościami użytecznymi dla kraju, zasługami dla jego obronności i rozwoju. Na dalszym planie znalazły się takie kryteria jak przyjęcie krajowego stroju i trybu życia oraz posiadanie kapitału i majątku nieruchomego. Niemniej, pełne prawa obywatelskie miały przysługiwać tylko tym, którzy spełnili wszystkie warunki.

Antoni Ostrowski podzielał obawy wielu sobie współczesnych, że Żydzi mają „w ogólności mało moralności”, a ponieważ dysponują wielkimi kapitałami, mogli by ustanowić w Polsce „panowanie (…) arystokracji pieniężnej”. Za jeden z czynników izolujących ich od otoczenia uważał religię, ale wierzył, że edukacja zneutralizuje jej negatywny wpływ na proces integracji. Pisał: „Skoro się oświecicie i przestawać nie będziecie na samego Talmudu czytaniu, na wartowaniu ksiąg pobałamuconych, pozbędziecie się zarazem niektórych form zewnętrznych, które was urąganiu poddają i zbyt od drugich odróżniając wasze usamowolnienie opaźniają”.

Ostrowski widział w Żydach „na ziemię polską wszczepionych” przyszłych współobywateli, którzy ukochają „wspólną ojczyznę Polskę” i staną się członkami polskiej wspólnoty politycznej. Wyrażał nadzieję, że dzięki nadaniu starozakonnym praw obywatelskich „silniejszymi będziemy uzyskaniem przychylności, szczerego przywiązania dla kraju ze strony mnogiego Żydów pokolenia. Ile to ich patriotyzm wzbudzony stać się nam może pomocą w trudnych ojczyzny położeniach, w wojennych wyprawach, tyle niezawodnie, ile teraz obojętność Żydów”. Był przekonany, że ze względu na rolę starozakonnych w wielu dziedzinach życia, szczególnie w gospodarce, stopniowa zmiana ich sytuacji prawnej odmieni całą strukturę społeczną. „Żydów reorganizując, zreorganizujemy (…) cały nasz dotychczasowy socjalny porządek”.

Krytyka poglądów Ostrowskiego przez współczesnych

Pomysły o potrzebie reformy towarzyskiej... miały charakter kompromisowy. Autor przyznawał, że chciał pogodzić zwolenników i przeciwników nadania Żydom praw obywatelskich. Możemy do tego dodać, że wiele zawartych w książce stwierdzeń na temat historii i kultury Żydów polskich mijało się z prawdą. Sam projekt reformy został sformułowany w sposób zagmatwany, w wielu miejscach niejasny dla odbiorcy. Niemniej książka wywołała wielkie zainteresowanie.

Z poglądami Antoniego Ostrowskiego solidaryzował się Włodzimierz Gadon, niegdyś sędzia w guberni wileńskiej, na emigracji związany z republikańską Młodą Polską. Ludwik Ozjasz Lubliner, działający w Towarzystwie Demokratycznym Polskim, postanowił dedykować Ostrowskiemu swą książkę Des Juifs en Pologne, wydaną w 1839 r. W jej tekście przytoczył wiele podanych w Pomysłach o potrzebie reformy... przykładów zaangażowania Żydów w powstanie listopadowe. Nie zgadzał się jednak z zamysłem stopniowego i warunkowego równouprawnienia starozakonnych, ponieważ uważał pełne i bezwarunkowe zrównanie w prawach i obowiązkach za podstawę integracji z otoczeniem.

Leon Hollaenderski, były drukarz z Suwałk, wraz z grupą żydowskich emigrantów przesłał Antoniemu Ostrowskiemu podziękowania za zaangażowanie w „polepszenie losu Izraelitów w Polsce”. Potomek frankistów Jan Czyński podziękował mu za książkę, stwierdził, że czytał ją z przyjemnością, choć był zwolennikiem całkowitego równouprawnienia Żydów. Natomiast inny potomek frankistów, prawnik Franciszek Wołowski, powiązany z obozem księcia Adama Czartoryskiego, ocenił książkę Ostrowskiego jako marną. W „Kronice Emigracji Polskiej” zakwestionował stawiane przez niego zarzuty, że przywódcy powstania listopadowego nie potrafili pozyskać Żydów dla sprawy polskiej. Oskarżył autora, że sam nie wykazał wystarczającego zaangażowania i stwierdził: „Emigracja jest to nowego rodzaju czyściec, w którym każdy zmywa dawne grzechy nie pokutując, lecz zwalając je na drugich”.

Józef Bolesław Ostrowski, redaktor emigracyjnej „Nowej Polski”, napisał złośliwą recenzję Pomysłów o potrzebie reformy towarzyskiej..., a następnie serię tendencyjnych artykułów, przepojonych wrogością do Żydów, w których dowodził, że nikt ich nigdy w Polsce nie prześladował. Ale już w 1835 r. jeden z publicystów „Nowej Polski” skłonny był przyznać, że stopniowe, selektywne przyznawanie Żydom praw obywatelskich jest pomysłem dopuszczalnym. Reprezentujący środowisko arystokratyczne Karol Boromeusz Hoffman, stronnik księcia Adama Czartoryskiego, w swych zapiskach z 1855 r. surowo ocenił książkę Ostrowskiego: „Tak głupiego produktu jeszcze emigracja nie widziała […]. Poczciwemu temu człowiekowi chce się figurować, chce się być w faworach u każdej partii, nawet u najgorszych łajdaków. Swoim dziełem chciał utrzymywać środek, ale tak głupio i niezgrabnie, iż się sam zamiast zbawić, dobił”.

O książce Antoniego Ostrowskiego dyskutowano i pisano jeszcze długo po jego śmierci. Autor zmarł w swej francuskiej posiadłości Les Maderes w 1845 r. Jego zwłoki przywieziono do Królestwa Polskiego i pochowano w kościele parafialnym w Ujeździe.

Podsumowanie

Antoni Jan Ostrowski należał do arystokratów obdarzonych talentem organizacyjnym, przedsiębiorczością i pomysłowością, dzięki czemu odniósł sukces uprzemysławiając swe dobra i zakładając Tomaszów Mazowiecki. Zdaniem współczesnych, podczas powstania listopadowego wykazał się patriotyzmem i ofiarnością, a jednocześnie słabością charakteru i niezdolnością do skutecznego działania. Gdy skompromitował się jako dowódca warszawskiej Gwardii Narodowej, nazwano go Lafajdą. Z drugiej strony musimy pamiętać, że zmienił zasady przyjmowania ochotników do Gwardii Narodowej i opracował projekt powołania żydowskich oddziałów Gwardii Miejskiej, co zwiększyło zaangażowanie starozakonnych w działania powstańcze.

Po upadku powstania udał się na emigrację i włączył w działalność Komitetu Emancypacji Izraela. Opracował projekt zmiany sytuacji prawnej i społecznej Żydów, który wzbudził duże kontrowersje w środowisku polskich emigrantów. Jego zamysły zmiany sytuacji prawnej społeczności żydowskiej, stopniowego przyznawania praw obywatelskich jej członkom, nie były nowatorskie. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że w myśl projektu najważniejszym kryterium miało być zaangażowanie Żydów w proces, czyli integracja z otoczeniem (w szkole i w wojsku) oraz aktywność gospodarcza, a nie posiadanie majątku (nieruchomości i kapitału). Tak pojmowane uobywatelnienie nie miało być procesem obejmującym małe grono finansowej elity, lecz stopniowo ogół Żydów polskich.

Podstawowa literatura:

Dwieście dwadzieścia lat Tomaszowa Mazowieckiego. Materiały z sesji naukowej. 16 września 2008; praca zbiorowa pod red. Wiesławy Bogurat, Tomaszów 2008.

Artur Eisenbach, Wielka Emigracja wobec kwestii żydowskiej 1832–1849, Warszawa 1976.

Jan Góral, Ryszard Kotewicz, Dwa wieki Tomaszowa Mazowieckiego. Zarys dziejów miasta 1788–1990, Tomaszów Mazowiecki 1992.

Kotewicz Ryszard, Antoni Ostrowski 1782–1845. Ziemianin – przemysłowiec, założyciel Tomaszowa Mazowieckiego, Warszawa 1995.

Krótki rys politycznego biegu życia Antoniego Ostrowskiego, wojewody, jenerała, b. dowódcy Gwardii Narodowej Warszawskiej, Paryż 1839.

Antoni Jan Ostrowski, Pamiętnik z czasów powstania listopadowego. 1830–1831; wyd. Karolina i Władysław Rostoccy, Wrocław 1961.

Antoni Jan Ostrowski, Żywot Tomasza Ostrowskiego ministra Rzeczypospolitej, później prezesa senatu Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego […], t. 1, Paryż 1836, t. 2, Paryż 1840.

Tomaszów Mazowiecki. Dzieje miasta; praca zbiorowa pod red. Włodzimierza Bądziora, Tomaszów 1980.


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem