W gruncie rzeczy był nieśmiałym człowiekiem

2 października mija 10. rocznica śmierci Marka Edelmana. W tym roku obchodzimy również 100. rocznicę jego urodzin.

Wide  mgl6626
Marek Edelman  /  Zbiory ŻIH

Urodził się 1 stycznia 1919 r. w Homlu na Białorusi. [1] Po tym, jak bolszewicy rozstrzelali jednego dnia jedenastu braci matki, rodzina przeprowadziła się do Warszawy. Do śmierci mówił o stolicy „moje miasto”.

Rodzice szybko go osierocili. Jego ojciec, Natan Feliks, związany z socjalistycznymi rewolucjonistami rosyjskimi (tzw. eserowcami) zmarł w ok. 1924 r., dziesięć lat później odeszła jego matka — Cecylia Edelman z domu Percowska, działaczka Bundu. Po śmierci rodziców zaopiekowali się nim przyjaciele matki, Salek i Roza Lichtenstein.

Jako dziecko wstąpił do Socjalistiszer Kinder-Farband (SKIF), organizacji dziecięcej działającej przy Bundzie, a w 1939 r. do Cukunftu.

Na początku września 1939 r. wyjechał z Warszawy, ale wrócił po miesiącu i zatrudnił się jako goniec w Szpitalu Dziecięcym Bersohnów i Baumanów. W listopadzie 1940 r. jego mieszkanie znalazło się w granicach getta. Przez pewien czas posiadał przepustkę uprawniającą do opuszczania dzielnicy zamkniętej, niezbędną do dostarczania kart chorobowych i próbek krwi do Urzędu Higieny na ul. Nowogrodzką, a później na ul. Spokojną.

Był jednym z założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej. Podczas powstania w getcie warszawskim dowodził powstańcami na terenie tzw. szopu szczotkarzy w rejonie ulic: Świętojerskiej, Wałowej i Franciszkańskiej. Po śmierci Mordechaja Anielewicza został ostatnim przywódcą ŻOB. 10 maja 1943 r. udało mu się wraz z grupą żydowskich bojowców przedostać kanałami na ulicę Prostą. Edelman wspominał po wojnie: W tych warunkach w kanale, wysokim na siedemdziesiąt centymetrów, gdzie nie można się wyprostować, a woda sięga do ust, czekamy 48 godzin na wyjście. Co chwilę ktoś mdleje. Najbardziej męczy pragnienie. Niektórzy piją gęstą, szlamowatą wodę kanału. Sekundy wydają się miesiącami. [2] Tego dnia o godz. 10.00 rano przed właz na ul. Prostej, róg Twardej podjechały dwa ciężarowe samochody, a ukrywający się — na oczach zdumionych gapiów – wyszli z kanału z bronią w ręki. Nie wszyscy zdążyli się wydostać – część bojowców schowała się w pobliskich ruinach. Ktoś jednak zawiadomił Niemców, wywiązała się walka, w której zginęli wszyscy ukrywający się.

Kazik Ratajski „Rotem” mówił o nim: Marek był wspaniałym dowódcą, bardzo zdecydowanym i opanowanym. To jego opanowanie dawało poczucie bezpieczeństwa i oznaczało życie. Miał też inną, wyjątkową zaletę – umiał słuchać i milczeć. Właśnie wtedy, gdy wyszliśmy z getta, siedział w ciężarówce, milczał, nie wtrącił się słowem (…) To jego milczenie było dla mnie największym wsparciem. Nikt wówczas nie mógł zrobić nic więcej. [3]

Po upadku powstania w getcie ukrywał się z Antkiem Cukiermanem w Grodzisku Mazowieckim.

W 1944 r. wziął udział w powstaniu warszawskim jako członek ŻOB w szeregach Armii Ludowej na Starym Mieście, a następnie, po ewakuacji kanałami, na Żoliborzu. Po upadku powstania ukrywał się wraz grupą kolegów (m.in. Icchakiem Cukiermanem, Cywią Lubetkin, Teodozją Goliborską, Zygmuntem Warmanem, i Salem Fiszgrundem) przy ul. Promyka 43. 15 listopada 1944 r. zostali ewakuowani przez ekipę zorganizowaną przez personel szpitala Polskiego Czerwonego Krzyża z Boernerowa. Alina Margolis, przyszła żona Marka, wspominała, że transportowanego na noszach Edelmana trzeba było przykryć całkowicie, bo ze swoim nieszczęsnym żydowskim wyglądem nie nadawał się do pokazania. Gdy na posterunku podeszli Niemcy, by unieść koc z jego głowy, wszyscy zbledli. W ostatniej chwili jedna z dziewczyn krzyknęła „Achtung! Fleckfiber”. Niemcy panicznie bali się tyfusu, więc odskoczyli jak oparzeni. [4]

Żydowscy powstańcy zostali wyprowadzeni poza Warszawę, umieszczeni w szpitalu i zaopatrzeni w fałszywe dokumenty.

W 1946 na stałe zamieszkał w Łodzi. W 1951 r. ukończył studia na Akademii Medycznej w Łodzi, specjalizował się w zakresie kardiologii. W 1966 r. z powodu nagonki antysemickiej, został zwolniony z pracy w Szpitalu im. S. Sterlinga, dwa lata później ze szpitala wojskowego, a w 1968 r. z powodów politycznych nie przyjęto jego habilitacji. [5] Podjął pracę w Szpitalu im. Madurowicza, a w 1972 został ordynatorem oddziału intensywnej terapii łódzkiego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. Mikołaja Pirogowa.

Ożenił się z Aliną Margolis, również lekarką, i miał z nią dwoje dzieci: syna Aleksandra i córkę Annę. Z powodu nastrojów antysemickich wyjechali z Polski w 1968 r., Marek został w Polsce. Nie widzieli się przez lata – polskie władze nie chciały dać Edelmanowi paszportu.

Działalność opozycyjną rozpoczął w połowie lat 70., podejmując współpracę z Komitetem Obrony Robotników. Od początku lat 80. działał w „Solidarności”, m.in. jako członek Zarządu Regionu Ziemia Łódzka. Został na krótko internowany w Łęczycy w 1981 r. – zwolniono go w wyniku interwencji Jana Józefa Szczepańskiego, prezesa Związku Literatów Polskich.

W 1983 roku odmówił władzom PRL udziału w Honorowym Komitecie Obchodów 40-lecia Powstania w Getcie, natomiast SB uniemożliwiła mu udział w obchodach niezależnych.

W oficjalnych uroczystościach rocznicowych nie uczestniczył od końca lat 40., ale zawsze 19 kwietnia szedł z przyjaciółmi na ul Miłą 18, gdzie był bunkier komendanta ŻOB Mordechaja Anielewicza.

Przez pół wieku co roku w rocznicę powstania w getcie, 19 kwietnia, Marek jeździł do Warszawy, aby stanąć przed pomnikiem Bohaterów Getta – i za każdym razem znajdował wspaniały bukiet żółtych kwiatów, przeznaczony dla niego i położony tam nieznaną ręką. [6] 

W drugim obiegu ukazywały się wznowienia jego książki z 1945 roku pt. Getto walczy. Udział Bundu w obronie getta warszawskiego. W 1988 r. przewodniczył Komisji ds. Mniejszości Narodowych w ramach Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Uczestniczył w obradach podzespołu do spraw zdrowia w ramach rozmów Okrągłego Stołu.

W kwietniu 1989 r. był przewodniczącym Wojewódzkiego Komitetu Obywatelskiego w Łodzi, organizującego kampanię wyborczą do parlamentu. Po 1990 r. prowadził działalność polityczną w ramach ROAD (był członkiem-założycielem), a następnie Unii Demokratycznej, Unii Wolności (był m.in. członkiem rady politycznej partii) oraz Partii Demokratycznej. Był członkiem Komitetu Budowy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. W latach 90. działał na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie.

Był jednak przede wszystkim lekarzem. Razem z prof. Janem Mollem opracował metodę przeprowadzania operacji kardiologicznych w stanie rozległego zawału. W 1971 roku wprowadził w Polsce rewolucyjną metodę leczenia schorzeń sercowych polegającą na połączeniu krążenia żylnego z tętniczym. Dzięki niej uratowano wiele osób, które bez takiej operacji nie przeżyłyby zawału. [7]

W maju 2009 r., czyli niecałe pół roku przed śmiercią, napisał jeszcze pismo zatytułowane „Rady dla pielęgniarek pracujących na oddziałach intensywnej terapii na podstawie własnych doświadczeń”. Zwracał w nim uwagę, że do działań czysto medycznych niezbędne jest dodanie okazywanie pacjentowi zainteresowania, serdeczności i bliskości. (…) Umożliwia to kontakt fizyczny, trzymanie pacjenta za rękę, manifestowanie mu swej obecności w bliskim kontakcie wzrokowym. Pismo zostało rozesłane do wszystkich szpitali.

Przez ostatnie dwa lata życia mieszkał w Warszawie u swojej przyjaciółki, Pauli Sawickiej, która mawiała o nim: W gruncie rzeczy był nieśmiałym człowiekiem, wcale nie był tupeciarzem. [8] Gdy jego racja zwyciężała, zwykł mawiać o sobie: Bo ja jestem mądry Żyd. W pewnym momencie zaczął dodawać: stary, mądry Żyd. Do końca życia tkwił w nim chłopiec – przekorny, zbuntowany i chodzący własnymi drogami. [9]

Zmarł w piątkowy wieczór, w szabat, 2 października 2009 z powodu niewydolności oddechowej. Jak wspomina jeden z jego przyjaciół, Odszedł tak, jak sobie życzył. Wśród bliskich. [10] 

Został pochowany 9 października na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej.

Marek Edelman został odznaczony m.in. Orderem Orła Białego w 1998 r., Krzyżem Komandorskim Legii Honorowej w 2008 r.

Podczas wystąpienia na uroczystej sesji otwierającej polską prezydencję Task Force for International Cooperation on Holocaust Education, Remembrance and Research w 2005 r. mówił: Za mną jest nicość, w którą odeszły setki tysięcy ludzi. (…) Mam obowiązek, żeby pamięć o nich nie zaginęła. (…) Nienawiść jest łatwa. Miłość wymaga wysiłku i poświęcenia. Pozwalamy, żeby na ulicach miast demokratycznych krajów, w imię swobód demokratycznych, odbywały się parady nienawiści i tolerancji. To zły znak. I to nie jest demokracja, bo demokracja nie polega na przyzwoleniu na zło, nawet najmniejsze, bo ono może nie wiadomo kiedy urosnąć.


Rok 2019 został ogłoszony w Warszawie i Łodzi rokiem Marka Edelmana.

Przypisy:

[1] Władze komunistyczne usiłowały wysłać go na emeryturę. Sfałszował swoją metrykę, żeby wykazać, że jest o trzy lata młodszy i nie osiągnął jeszcze wieku emerytalnego. Stało się to źródłem obecnych nieporozumień co do jego wieku.

[2] Barbara Engelking, Jacek Leociak, Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, Wyd. IFiS PAN, Warszawa 2001, s. 745.

[3] Bogdan Białek, Kilka rzeczy o doktorze, które trzeba o nim wiedzieć, Charaktery, Kielce 2011, z. 77–78.

[4] http://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,44788,22654124,niezwykle-zycie-aliny-margolis-edelman-ala-nie-tylko-z...

[5] Bogdan Białek, Kilka rzeczy o doktorze, które trzeba o nim wiedzieć, op. cit., s. 11.

[6] Ibidem, s. 68.

[7] https://dzieje.pl/postacie/marek-edelman-1922–2009

[8] Bogdan Białek, Kilka rzeczy o doktorze, które trzeba o nim wiedzieć, op. cit., s. 26.

[9] Ibidem, s. 38–39.

[10] Ibidem, s. 29.


Bibliografia:

Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Marek Edelman: Bóg śpi, Świat Książki, Warszawa 2010.

Bogdan Białek, Kilka rzeczy o doktorze, które trzeba o nim wiedzieć, Charaktery, Kielce 2011.

Barbara Engelking, Jacek Leociak, Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, Wyd. IFiS PAN, Warszawa 2001.

Paula Sawicka, Krzysztof Burnetko, Marek Edelmna. Prosto się mówi, jak się wie, Świat Książki, Warszawa 2013

http://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,44788,22654124,niezwykle-zycie-aliny-margolis-edelman-ala-nie-tylko-z-elementarza.html

https://polskifr.fr/polska-we-francji/11-lat-temu-w-paryzu-zmarla-anna-margolis-edelman/

https://polskifr.fr/polska-we-francji/aleksander-edelman-moj-ojciec-nie-byl-bohaterem/

 






Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem