Kocham życie do szaleństwa

„Kocham życie do szaleństwa”, pisał Claude Lanzmann, filozof, publicysta, reżyser. Ta wielka, nienasycona wręcz łapczywość na to, co życie przynosi, przebrzmiewa w każdym zdaniu jego autobiografii „Zając z Patagonii”, w której opowiada o swojej twórczości, bezkompromisowej aktywności politycznej i społecznej, rozwoju intelektualnym i życiu towarzyskim, w których wielką rolę odegrali Jean-Paul Sartre i Simone de Beauvoir. Dziś mija pierwsza rocznica jego śmierci — Claude Lanzmann zmarł 5 lipca 2018 roku w Paryżu w wieku 92 lat.

Wide lanzmann
Claude Lanzmann z honorowym Złotym Niedźwiedziem, którego otrzymał na Festiwalu Filmowym w Berlinie w 2013 roku  /  Fot. Gero Breloer / AP Photo / Wyborcza.pl

Tysiące razy, ze wszystkich stron, mówiono mi, iż koniecznie powinienem napisać historię swojego życia, które było na tyle bogate, wielowymiarowe i wyjątkowe, że zasługuje na to, by o nim opowiedzieć — tymi słowy Claude Lanzmann rozpoczyna swoje zapiski autobiograficzne (ukazały się w jęz. polskim w 2010 roku nakładem Wyd. Czarne). I rzeczywiście, czytając o jego przeżyciach z okresu II wojny światowej, latach powojennych, które uczyniły go jednym z najciekawszych i najodważniejszych publicystów francuskich, czasie spędzonym nad filmem Shoah, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jego życiorysem można by obdzielić kilka osób, a żadna z nich nie narzekałaby na nudę.

Urodził się 27 listopada 1925 roku w Paryżu. Był synem Pauline (zwanej Paulette) Grobermann i Armanda Lanzmanna, potomkiem żydowskich imigrantów z Europy Wschodniej. Rodzina dziadka ze strony ojca pochodziła ze sztetla koło Mińska na Białorusi, a matka Paula urodziła się na statku między Odessą a Marsylią; jej rodzice, Jankiel i Perła Grobermann pochodzili z Kiszyniowa w Besarabii. Po rozwodzie rodziców, w październiku 1939 r. dzieci (Claude miał dwójkę rodzeństwa: Jacques’a Lanzmanna (pisarza, scenarzystę) i Evelyne Rey (aktorkę, która popełniła samobójstwo 18 listopada 1966 r. w wieku 36 lat) przeniosły się wraz z ojcem do Brioude w departamencie Haute-Loire. Ojciec był jednym z szefów MUR (Ruchu Oporu).

Od 1943 r. uczęszczał do liceum Pascala (Lycée Blaise Pascal w Clermont-Ferrand), gdzie związał się z Młodzieżówką Komunistyczną (organizacją FUJP – Unią Młodzieży Patriotycznej). Odbierał walizki z bronią na dworcu i przenosił w umówione miejsce. W 1944 r. Młodzieżówka została wcielona do MUR i przeszła do walki partyzanckiej. Claude brał udział w krwawych walkach w Margeride, Mont Mouchet, zasadzkach w Cantal i Haute-Loire w lecie 1944 r., z których cudem uszedł z życiem.

Po wyzwoleniu jego rodzina powróciła do życia w Paryżu. Matka Claude’a związała się z poetą Monnym de Boullym, w każdą sobotę prowadziła salon literacki – dzięki temu Claude poznał Jeana Cocteau, Franicisa Ponge’a, Gillesa Deleuze’a. W styczniu 1945 r. został przyjęty do pomaturalnej klasy literackiej w wyższej szkole średniej w Louis-le-Grand. Tam przyjaźnił się z Jeanem Cau (późniejszym sekretarzem Jeana-Paula Sartre’a), z którym, jak sam przyznaje, wspólnie i z wielką namiętnością doskonalili sztukę uwodzenia kobiet słowami i w której to – dzięki regularnym ćwiczeniom podczas długich spacerów na Champs-Elysees — został mistrzem.

Podjął studia na Sorbonie — wybrał „możliwości i niezgodności” Leibniza, którego uważał za jednego z największych filozofów, jako przedmiot studiów podyplomowych. W 1947 roku, za radą przyjaciela Michela Tourniera, kontynuował studia na Leibnizem na Uniwersytecie Eberharda Karla w Tybindze. W latach 1948/49 wykładał filozofię i literaturę na Freie Universität Berlin, a także prowadził nowo utworzone berlińskie Francuskie Centrum Kultury. Na uniwersytecie, za namową grupki studentów, uruchomił seminarium o antysemityzmie. Po trzech tygodniach został wezwany do generała Ganevala, dowódcy francuskiego rządu wojskowego w Berlinie, który zawiesił seminarium. Oburzony tym zakazem Lanzmann, już po powrocie do Francji, opublikował w 1950 r. w Berliner Zeitung, najważniejszej gazecie w Berlinie Wschodnim, artykuł o nazistowskiej biurokracji funkcjonującej na uniwersytecie. W artykule przedrukowano także pochlebcze sonety Edwina Redsloba, rektora uniwersytetu, dedykowane Emmie Göring, żonie feldmarszałka Göringa, opiewające wdzięk jej łokci, gdy podawała kawę nazistowskim dygnitarzom. W efekcie publikacji Redslob oraz kilka innych osób zostało natychmiast zwolnionych z pracy.

Po powrocie do Francji pisał dla „France Dimanche”, „Elle” (tam też 27 kwietnia 1959 r. ukazał się jego artykuł na temat ucieczki Dalajlamy z Tybetu), „France-Soir.” W 1950 r. opublikował serię tekstów o NRD (Niemcy za żelazną kurtyną) w „Le Monde”. Zostały zauważone przez Sartre’a, który zaprosił go do współpracy w założonym przez siebie i Simone de Beauvoir w 1945 r. lewicowym czasopiśmie „Les Temps Modernes”. Od 1986 r. był redaktorem naczelnym pisma, utrzymując jego kurs na nie-niewierność.

Z filozofem Jeanem-Paulem Sartrem połączyła go szczera przyjaźń, a z pisarką i feministką Simone de Beauvoir — głębokie uczucie. Mieszkał z nią przez siedem lat (1952–1959), był jedynym mężczyzną, z którym kiedykolwiek dzieliła mieszkanie. Razem pracowali, spędzali wakacje, wspinali się po górach, wzajemnie inspirowali się do pracy, spędzali na rozmowach długie, szczęśliwe godziny.

W maju 1958 r. wziął udział w pierwszej zachodniej delegacji zaproszonej do Korei Północnej, podczas której osobiście poznał Kim Ir Sena. Był głęboko zaangażowany w ruch antykolonializmu, a „Les Temps Modernes” było jednym z bastionów walki o niepodległość dla Algierczyków. Wraz z Sartre’em i Simone de Beauvoir pomagali Algierczykom wychodzącym z więzienia, był także jednym z sygnatariuszy „Deklaracji o prawie do nieposłuszeństwa w wojnie algierskiej” znanej jako Manifest 121 (z 6 września 1960), za którą został aresztowany i przesłuchany. Był wielbicielem Frantza Fanona, działacza związanego z algierskim Frontem Wyzwolenia Narodowego, którego poznał w Algierii.

Claude Lanzmann był trzykrotnie żonaty — z francuską aktorką Judith Magre (1963), niemiecką pisarką Angeliką Schrobsdorff (1974), z Dominique Petithory (1995). Miał dwoje dzieci: córkę Angelique (ur. W 1950 r.) i syna Felixa (1993–2017), który zmarł na raka w wieku 23 lat.

Do roku 1970 r. pracował przede wszystkim jako publicysta, potem całkowicie poświęcił się dziesiątej muzie. W swojej pierwszej produkcji Pourquoi Israel (Dlaczego Izrael,1973) zajmował się własną żydowską tożsamością. Inspiracją dla nakręcenia filmu była jego pierwsza podróż do Izraela w 1952 r., która, jak mówił, wywołała w nim wiele pytań o moją przeszłość, moją tożsamość. Po powrocie, zamiast planowanego artykułu, napisał ponad 100-stronicowy przyczynek do książki, który wykorzystał po latach właśnie przy tym filmie. Tytuł nie ma znaków zapytania. Jednocześnie ten film jest pełen pytań o nienormalną normalność tego kraju. Czy to nie sprzeczność? To rdzeń filmu.

W 1975 roku rozpoczął trwające jedenaście lat prace nad dziewięcioipółgodzinnym dokumentem Shoah, który miał pokazać Zagładę z punktu widzenia Żydów, zastąpić nieistniejące obrazy śmierci w komorach gazowych, którego tematem miała być sama śmierć. Film przyniósł mu światowy rozgłos — otrzymał za niego wiele nagród (m.in. Nagrodę Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej (FIPRESCI) i Amerykańskiego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych) i 13 doktoratów honoris causa. Pracował nad nim 11 lat – ponad cztery lata zbierał dokumentację w 14 krajach, zdjęcia zajęły ok. 350 godzin, montaż ponad pięć lat. Z tych 350 godzin zdjęciowych po skrótach zostało dziewięć i pół.

W Shoah nie zostały wykorzystane archiwalne dokumenty, fotografie czy filmy. Bohaterami są Żydzi, którzy zostali wcieleni do arbeitskommando w obozach zagłady, naziści oddelegowani do akcji Ostatecznego Rozwiązania, polscy chłopi mieszkający w bezpośredniej bliskości obozów zagłady. [1] Sam mówił, że ten film kompletnie go opętał. Z niecierpliwością czekał na przyjęcie Shoah w Niemczech, wierzył, że będzie pierwszym wyzwalającym filmem dla Niemców od 1945 roku.

Po wejściu filmu na ekrany w kwietniu 1985 roku Simone de Beauvoir napisała artykuł zamieszczony na pierwszej stronie „Le Monde”, który zaważył na losach tego dzieła. Sześć miesięcy wcześniej po projekcji filmu w Paryżu, Simone przesłała Claude’owi kilka linijek na temat filmu bojąc się, że nie będzie żyła, kiedy film wejdzie na ekrany: Uważam film Claude’a Lanzmanna za wielkie dzieło, powiem więcej, za prawdziwe arcydzieło. Nigdy nie widziałam ani nie czytałam niczego, co by mi dało tak mocno odczuć grozę „ostatecznego rozwiązania”, ani co by z taką oczywistością wydobyło na światło dzienne piekielne mechanizmy. Stając po stronie ofiar, po stronie katów, po stronie świadków i wspólników zbrodni, Lanzmann każe nam przeżyć niezliczone aspekty doświadczenia, które do tej pory uważałam za nieprzekazywalne…

Film wzbudził wiele kontrowersji w Polsce, rozpętał istne tsunami. W 1986 r. ukazał się artykuł Daniela Passenta w „Die Zeit”, w którym zauważył, że przeciwko filmowi opowiedzieli się solidarnie rząd socjalistyczny, Kościół katolicki i prawie cały naród, dzięki czemu Lanzmann osiągnął to, czego nikt nie osiągnął od czasu wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. [2] Jeszcze przed polską premierą Ambasada Republiki Ludowej oficjalnie apelowała do francuskiego MSZ. Władze PRL przed wyborami do Sejmu PRL w 1985 r. rozpętały kampanię propagandową wymierzoną w Shoah, występując w roli obrońców honoru Polaków. Krytyczne artykuły o filmie, którego wówczas w Polsce prawie nikt nie widział, ukazały się w „Trybunie Ludu” i „Rzeczpospolitej”, natomiast Związek Bojowników o Wolność i Demokrację wydał rezolucję stwierdzającą, że kombatanci odrzucają z pogardą próbę rzucenia kalumnii na dobre imię naszego narodu. W połowie maja 1985 r. o Shoah debatowali też uczestnicy XIX Plenum KC PZPR. [3] Pokazano go w TVP w 1986 r. w formie tak okrojonej, że rzeczywiście można było odnieść wrażenie, iż głównym wątkiem filmu jest polski antysemityzm, a także w wybranych salach kinowych w kilku miastach Polski. Z krajów byłego bloku Shoah pokazano w całości jedynie w Czechach — na prośbę prezydenta Vaclava Havla, w 50. rocznicę deportacji praskich Żydów do obozu w Teresinie.

W 1987 ro. Izaak Rabin, ówczesny minister obrony Izraela zaproponował Lanzmannowi zrobienie filmu o wojnie o niepodległość – tak powstała produkcja Tsahal (1994) o armii izraelskiej. Inne filmy Claude’a Lanzmanna to: Un vivant qui passe (1997), Sobibór, 14 października 1943, godzina szesnasta (2001), Light and shadows (2008), Le Rapport Karski (2010), Le dernier des injustes (2013), Napalm (2017), Les Quatres Soeurs (2018).

W 2013 na festiwalu Berlinale otrzymał Honorowego Złotego Niedźwiedzia za dorobek twórczy. 

Claude Lanzmann zmarł 5 lipca 2018 r. w Paryżu w wieku 92 lat. Został pochowany 12 lipca 2018 r. na Cimetière Montparnasse (rejon 5).


Przypisy:

[1] Anna Bikont, Claude Lanzmann nie żyje, 4 października 1997, http://wyborcza.pl/1,75248,138543.html

[2] Daniel Passent, Die Fahne beschmutzt, Die Zeit, 7.03.1986, https://www.zeit.de/1986/11/die-fahne-beschmutzt/komplettansicht

[3] Igor Rakowski-Kłos, Awantura o „Shoah”. Dlaczego film Claude’a Lanzmannna wzbudzał takie kontrowersje?, Wyborcza. Ale Historia, 8.02.2016, http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,19594082,awantura-o-szoah-historie-telewizyjne.html


Źródła:

Wszystkie cytaty, poza wyróżnionymi w przypisach, pochodzą z książki: Claude Lanzmann, Zając z Patagonii, przeł. Maryna Ochab, Wyd Czarne, Wołowiec 2010.

Anna Bikont, Claude Lanzmann nie żyje, 4 października 1997, http://wyborcza.pl/1,75248,138543.html

Ewa Likowska, Musiałem dotrzeć do prawdy, Tygodnik Przegląd, 16.02.2003, https://www.tygodnikprzeglad.pl/musialem-dotrzec-do-prawdy-o-holokauscie/

Daniel Passent, Die Fahne beschmutzt, Die Zeit, 7.03.1986, https://www.zeit.de/1986/11/die-fahne-beschmutzt/komplettansicht

Igor Rakowski-Kłos, Awantura o „Shoah”. Dlaczego film Claude’a Lanzmannna wzbudzał takie kontrowersje?, Wyborcza. Ale Historia, 8.02.2016, http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,19594082,awantura-o-szoah-historie-telewizyjne.html

http://www.geschichte-projekte-hannover.de/filmundgeschichte/holocaust_im_film/dokumentarfilme-dokumentationen/shoah/materialien-shoah/interview-lanzmann-2.html

https://www.berliner-zeitung.de/der-filmemacher-claude-lanzmann-ueber-seinen-kampf-in-der-franzoesischen-r%C3%A9sistance--seine-interviews-mit-kz-waechtern--die-rolle-der-israelischen-armee-und-einen-aufsehenerregenden-text--den-er-vor-50-jahren-in-der-berliner-zeitung-schrieb-die-israelis-toeten--aber-sie-sind-keine-killer-15559504




Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem