Lachert, Sądy na Lesznie i Saska Kępa

Postać Bohdana Lacherta nierozerwalnie kojarzy się z Muranowem. Podczas okupacji jego dom na Saskiej Kępie stanowił ważny punkt konspiracyjny.

Wide lachert0002
Notatka z wywiadu z prof. inż. Bohdanem Lachertem na temat Maksymiliana Goldberga znajdująca się w Archiwum ŻIH

Jego nazwisko stało się nierozłączne z powojenną historią jednego z warszawskich osiedli mieszkaniowych – Muranowa Południowego. Bohdan Lachert, bo o nim mowa, jest autorem koncepcji tego osiedla-pomnika, wybudowanego na gruzach warszawskiego getta. Postać architekta jest dziś już dobrze znana nie tylko varsavianistom, historykom i architektom, ale również spacerowiczom poznającym historię stolicy podczas weekendowych wycieczek. Jeden z mniej znanych epizodów z życia Bohdana Lacherta i jego żony Ireny wydarzył się w czasie niemieckiej okupacji po drugiej stronie Wisły — na Saskiej Kępie. Historia Maksymiliana, Alicji i Piotrusia prowadzi nas do 1950 roku i dokumentów zgromadzonych w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Irena i Bohdan Lachertowie w czasie wojny mieszkali w swoim domu na Saskiej Kępie przy ulicy Katowickiej 9, który dzięki ich zaangażowaniu w opór cywilny, stał się w tym czasie ważnym punktem kontaktowym konspiracji. Irena Lachertowa, przed wojną zaangażowana działaczka społeczna, podczas okupacji była aktywna w Radzie Pomocy Żydom (Żegocie) i Związku Walki Zbrojnej. Dzięki jej działalności na ul. Katowickiej spotykali się członkowie ruchu oporu, tu kolportowano prasę podziemną, odbywały się zebrania Komendy Głównej Armii Krajowej oraz szkolenia szeregowych członków, a w garażu stały samochody Kedywu. W tym czasie Irena Lachert posługiwała się pseudonimem konspiracyjnym „Agata”, ale równie często zwracano się do niej „Ciociu”. Tuż po przybyciu do stolicy, to właśnie do niej zgłaszali się „cichociemni”. Jeden z nich, Stanisław Jankowski, wspominał: „Ciotka“ prowadziła do pierwszego „gorącego” konspiracyjnego mieszkania, zaopatrywała w pierwsze fałszywe dokumenty, uczyła abecadła konspiracyjnego życia w okupowanej Warszawie. Jednemu pomogła w pozbyciu się strachu odbierającego spokój, drugiego oduczyła niepotrzebnej głupiej brawury. Za każdego nadstawiała karku. Nazwa „ciotka” powstała i przylgnęła samorzutnie. Nazwisko fałszywe, często zmieniane — więc najprościej było „ciociu”.

W domu na Saskiej Kępie podczas wojny ukrywano wyprowadzanych z warszawskiego getta Żydów, znajomych małżeństwa Lachertów. W ciągu półtora roku trafiło do nich sześcioro dzieci, o jednym z nich Irena Lachert w „Pamiętniku Agaty Kowalskiej (Ireny z Nowakowskich Lachertowej), Warszawa, wrzesień 1939 – lipiec 1944” pisze: Rozpoczął tę serię syn kolegi mego męża, chłopak lat dwunastu, wybitnie zdolny i inteligentny, który mieszkał u nas jakiś czas w chwili gdy rodzice jego rozstrzygali problemat: przenieść się w wymaganym terminie do getta, czy też pozostać po naszej stronie. W ostatniej chwili wybrali pierwszą alternatywę, odwiozłam więc im Piotra na pół godziny przed zamknięciem murów, wynosząc podczas powrotu niezapomniane wrażenie, jakby zamykało się wieko trumny nad tysiącami żywych i uczucie zawstydzenia, że mnie wolno wyjść. Chłopiec o imieniu Piotr był synem Alicji Godlewskiej i Maksymiliana Goldberga [1], warszawskiego architekta. Goldberg współpracował z Hipolitem Rutkowskim i duet ten często rywalizował z innym znanym przedwojennym duetem architektów Lachert & Szanajca. Lachertowie próbowali nakłonić Goldberga do wyjścia z getta, jednak jego decyzja była nieodwołalna, postanowił pozostać w getcie, mimo ofiarowanej pomocy przyjaciół.

W Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego znajduje się zespół dokumentów zatytułowanych: „Wywiady o zmarłych architektach Żydach” – w notesach, na kartkach spiętych spinaczami, spisane są wywiady i relacje o życiu i twórczości architektów żydowskiego pochodzenia, ze szczególnym uwzględnieniem ich losów wojennych i okoliczności śmierci. Zapisane piórem, odręcznym pismem notatki z rozmów opatrzone są datą spotkania, imieniem, nazwiskiem, adresem zamieszkania, miejscem pracy i telefonem kontaktowym rozmówcy. Pośród nich znajdujemy kartkę, u góry której widnieje: Wywiad z ob. prof. inż. Lachertem Bohdanem, pracuje: ZOR [2] Senatorska 37, zam. Katowicka, 24 VII 1950. Lachert tak wspomina swojego przyjaciela, a zarazem konkurenta: Jeden z najwybitniejszych architektów. Fenomenalna pamięć. Subtelna i wyostrzona inteligencja. Mówca doskonały, świetny satyryk. Zgadza się profesor z życiorysem podanym przez żonę, z tym, że umarł za życia i dlatego odgrodził się od rzeczywistości mimo, że miał poczucie niczym niezmącone tejże rzeczywistości. Do pliku kartek dołączony jest maszynopis z życiorysem Maksymiliana Goldberga, napisany przez jego żonę. Oprócz opisu edukacji i drogi zawodowej, spisu licznych projektów, założeń urbanistycznych i nagród za nie otrzymanych, Alicja Godlewska podkreśla społeczne działania męża. Już będąc w getcie, kończył pisać podręcznik o architektach Renesansu – Palladim i Viagnolim i wykładał w szkole budowlanej. Dalej tłumaczy decyzję męża o pozostaniu w getcie: Zdecydował się na pójście do getta, uważał, że pozostając w Warszawie u przyjaciół, proponujących mu mieszkanie u siebie, zbytnio by ich swoją osobą narażał. (…) Częste odwiedziny kolegów i spotkania z nimi w Sądach były dla niego odprężeniem. Rysując i pisząc odgradzał się od strasznej rzeczywistości. Słusznie zauważyła wówczas Barbara Brukalska, że Maksymilian ratuje w sobie artystę i człowieka, nie zaś istnienie biologiczne. Głównym motywem tego, że nie próbował się ratować, była obawa, aby swoją osobą nie narażać nikogo, dlatego wykluczał możliwości, jakie mu zaofiarowywali koledzy-przyjaciele.

W czerwcu 1941 r. Bohdan Lachert wyprowadził Piotrusia Goldberga przez budynek Sądów na Lesznie, po dwóch miesiącach spędzonych na Katowickiej 9 chłopiec trafił do rodziny przyjaciół, gdzie otrzymał aryjskie papiery, dzięki czemu udało mu się przeżyć wojnę. Maksymilian Goldberg pozostał w getcie do końca, zginął podczas akcji likwidacyjnej w sierpniu 1942 r.

Bohdan Lachert zmarł w Warszawie 8 stycznia 1987 roku.


[1] Maksymilian Goldberg (25 grudnia 1895 Warszawa – 12 sierpnia 1942 Treblinka) – ukończył Gimnazjum im. Staszica w Warszawie w czerwcu 1912 r. i rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Lwowskiej. Przerwał studia z powodu wybuchu pierwszej wojny światowej, początkowo przebywał w Budapeszcie, a do Warszawy wrócił w 1915 r. i rok później rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej. Dyplom z architektury monumentalnej otrzymał w lipcu 1922 r. Pracował w Towarzystwie Opieki nad Zabytkami, był współzałożycielem Stowarzyszenia Architektów Polskich. Jego najważniejsze realizacje: Dom Prasy, schronisko na Hali Gąsienicowej, domy na Mokotowie, Saskiej Kępie, wille w Podkowie Leśnej i Aninie, budynki poczty we Włocławku i Baranowiczach, więzienie w Sieradzu. 

[2] ZOR – Zarząd Osiedli Robotniczych


Bibliografia:

Beata Chomątowska, Stacja Muranów, Wołowiec 2012.

Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego: Anna Kubiak, Wywiady o zmarłych architektach Żydach, Warszawa 1950.

Katarzyna Uchowicz, Czytanie Muranowa. Pamięć miejsca/pamięć architekta. Komentarz do powojennej twórczości Bohdana Lacherta, RIHA Journal, 31 grudnia 2014.


 

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem