Relacja z wernisażu wystawy czasowej „Re-generation. Życie żydowskie w Polsce/Jewish life in Poland”

Od 7 sierpnia do 28 października w Żydowskim Instytucie Historycznym prezentujemy fotografie nowojorskiego artysty Chucka Fishmana.

Wide  44a1716
fot. Grzegorz Kwolek (ŻIH)

Wystawę otworzyła Jolanta Hercog, zastępca dyrektora ds. zarządzania strategicznego. Na wystawie zobaczycie Państwo społeczność żydowską Warszawy, Krakowa i Lublina – sprzed 40 lat i współczesną. Ale przede wszystkim zobaczycie przyjaciół, znajomych – tych, którzy są z nami i których już z nami nie ma. Jestem przekonana o tym, że każdy z Was znajdzie własną ścieżkę do interpretacji tych zdjęć. (…) Dla mnie najważniejsze są z nich trzy: ręce Krystyny Willenberg, które kieruje do Samuela Willenberga w geście miłości, zakryta rękami twarz Janka Jagielskiego, który jest skupiony nad dokumentami, a także błysk w oku pani Haliny Paszkowskiej-Turskiej, której już z nami nie ma, a która wciąż na tej fotografii zachowuje swoją jasność i młodzieńczość. Ta wystawa przypomina mi także wystawę, którą Teresa Śmiechowska razem z Krysią Fisher otworzyły w Żydowskim Instytucie Historycznym cztery lata temu. Były to fotografie Menachema Kipnisa, żydowskiego fotografa, który umarł w getcie w 1942 r. Swoje zdjęcia — przede wszystkim ludzi — wykonywał zarówno w małych miasteczkach, jak i na Nalewkach w Warszawie i wysyłał do Stanów Zjednoczonych, gdzie były publikowane w magazynach. Na tych zdjęciach widać lekkość, uśmiech. Takiej lekkości już na zdjęciach Chucka Fishmana nie możemy znaleźć. Zastanawiam się nad tym, jak zdjęcia Kipnisa wykonane przed wojną przeglądają się w społeczności obecnej na zdjęciach wykonanych przez Chucka Fishmana, jak te zdjęcia na siebie oddziałują.

Następnie głos zabrała Teresa Śmiechowska, kuratorka wystawy. Niektóre wybory dokonane w młodości mają swoje konsekwencje na długi czas, czasem na całe życie. Chuck Fishman jako 22 letni student Southern Illinoi University w Carbondale miał do wyboru dwa pomysły na esej fotograficzny — jeden na temat Chasydów Lubawiczowskich żyjących na Brooklynie w Nowym Jorku, drugim projektem było zapisanie na kliszy fotograficznej, tego co pozostało po społeczności żydowskiej w Europie Wschodniej i jej centrum, którym była Polska. Gdyby wtedy wybrał Chasydów Lubawiczowskich na Brooklynie, tej wystawy by nie było. Wraz ze swoim kolegą Earl Vineccoure’m uzbrojeni tylko w historyczną perspektywę i aparaty fotograficzne (wtedy to były Pentaxy) wjechali do Polski w lecie 1975 roku. Po prawie dwóch miesiącach podróżowania do prawie setki miast i miasteczek rozmawiając z niezliczoną grupą osób i utrwalając na kliszy pozostałość po tym, co kiedyś było najbardziej tętniącą życiem społecznością żydowską w świecie. W czasie tej podróży zadawali dwa pytania po polsku: „Gdzie jest synagoga?” i „Gdzie jest cmentarz żydowski?” Efektem tej podróży była książka wydana w 1977 roku pt. „Polish Jews. The Final Chapter”. (...) Potem Chuck przyjechał jeszcze kilkakrotnie do Polski. Podczas swojej podróży w 1978 roku pierwszy raz zobaczył żydowskie dzieci uczące się języka hebrajskiego w Warszawie. Robił zdjęcia po cichu, dla siebie, fotografował powoli. (...) Przyjeżdżając ponownie po trzydziestoletniej przerwie zastał nowy świat: odrodzenie zapoczątkowane w latach 80-tych, 90-tych stało się oczywistością. Fotografowane przez niego osoby, poznające wtedy judaizm i odkrywające żydowską tożsamość, dziś mają dzieci i wnuki, które od urodzenia wiedzą, że są Żydami.(...) W swych fotografiach Chuck koncentruje się przede wszystkim na kwestiach politycznych i społecznych, zawsze stawiając na pierwszym planie ludzi i ich historie. (...) Jest niezwykle konsekwentny w tym, co robi, jest wierny analogowym aparatom fotograficznym, fotografii czarno-białej, wykonuje własnoręcznie odbitki żelatynowo-srebrowe z negatywów fotograficznych angażując się w cały proces ich wykonywania. (...) Na koniec chciałabym się podzielić refleksją na temat fotografii, która jest znakomitym medium uświadamiającym nam z jednej strony przemijanie, a z drugiej przedłużającym pamięć o wszystkich tych, którzy na fotografiach zostali utrwaleni. Można by uogólnić – Fotografia to Pamięć, a Pamięć to Życie...

Chuck Fishman opowiedział o swojej pierwszej podróży do Polski w 1975 r., kiedy jako 21-letni student przyjechał do Wrocławia, aby sfotografować Synagogę pod Białym Bocianem. Dorastałem w Stanach Zjednoczonych i jak większość ludzi na Zachodzie nie wiedziałem, jak wygląda życie w krajach leżących po drugiej stronie żelaznej kurtyny. (…) Nasza przygoda zaczęła się w Synagodze pod Białym Bocianem, którą nie tak łatwo było wtedy znaleźć. Kiedy się do niej zbliżałem, poczułem gęsią skórkę. Zrozumiałem, że trzeba ją pokazać ludziom na Zachodzie, wszystkim, którzy do Wrocławia nigdy nie przyjadą. Owocem tego wyjazdu była książka „Polish Jews: the Final Chapter”. Wróciłem ponad trzy lata później już jako profesjonalny fotograf. Po wyborze papieża Jana Pawła II ludzie na Zachodzie zaczęli się interesować Polską, chcieli dowiedzieć się więcej o tym kraju, zobaczyć zdjęcia. Odwiedziłem wspólnotę żydowską i osoby, które poznałem trzy lata wcześniej. Ale tym razem spotkałem się z wieloma młodymi osobami, dziećmi. Postanowiłem kontynuować ten projekt, ale podjąłem decyzję, że zdjęcia będę przechowywał w swoim prywatnym archiwum. Nie chciałem, aby komuś stała się krzywda tylko dlatego, że został pokazany ze społecznością żydowską.

Po części oficjalnej Chuck Fishman oprowadził gości po wystawie.

Więcej informacji o wystawie







Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem