Ostatnie listy Szmula Zygielbojma

W nocy z 11 na 12 maja 1943 r. Szmul Zygielbojm odebrał sobie życie. Zostawił trzy pożegnalne listy adresowane do prezydenta i premiera Polski na uchodźstwie, mieszkającego w Johannesburgu brata Fajwla oraz towarzyszy partyjnych w Stanach Zjednoczonych.

Wide list prezydent

I. List do Prezydenta Władysława Raczkiewicza i do Prezesa Rady Ministrów Generała Władysława Sikorskiego, zbiory Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie.

11 maja 1943 [r.]

Panie Prezydencie, Panie Premierze,

Pozwalam sobie kierować do Panów ostatnie moje słowa, a przez Panów do Rządu i społeczeństwa polskiego, do Rządów i Narodów państw sprzymierzonych, do sumienia świata:

[…] Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce, którego reprezentantem jestem. Towarzysze moi w getcie warszawskim zginęli z bronią w ręku, w ostatnim porywie bohaterskim.

Nie było mi dane zginąć tak jak oni, razem z nimi. Ale należę do nich, do ich grobów masowych.

Przez śmierć swoją pragnę wyrazić najgłębszy protest przeciwko bezczynności, z jaką świat przypatruje się i pozwala lud żydowski wytępić. Wiem, jak mało znaczy życie ludzkie, szczególnie dzisiaj. Ale skoro nie potrafiłem dokonać tego za życia, może śmiercią swoją przyczynię się do wyrwania z obojętności tych, którzy mogą i powinni działać, by teraz jeszcze, w ostatniej bodaj chwili, uratować od niechybnej zagłady tę garstkę Żydów polskich, jaka jeszcze żyje.

Życie moje należy do ludu żydowskiego w Polsce, więc je daję. Pragnę, by ta garstka, która ostała się jeszcze z kilkumilionowego żydostwa polskiego, dożyła wraz z masami polskimi wyzwolenia, by mogła oddychać w kraju i w świecie wolności i sprawiedliwości socjalizmu za wszystkie swe męki i cierpienia nieludzkie. A wierzę, że taka właśnie Polska powstanie i że taki właśnie świat nastąpi.

Ufam, że Pan Prezydent i Pan Premier skierują powyższe moje słowa do wszystkich tych, dla których przeznaczone są i że Rząd polski natychmiast rozpocznie odpowiednią akcję na terenie dyplomatycznym i propagandowym, ażeby jednak tę resztkę żyjących jeszcze Żydów polskich uratować przez zagładą.

Żegnam wszystkich i wszystko, co mi było drogie i co kochałem.

S. Zygielbojm


II. List pożegnalny Szmula Zygielbojma do brata Fajwla

„Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce” 11 maja 1943.

Jest cicha noc kwietniowa 1943 roku. Idę w tłumie ludzi londyńskimi ulicami, a w muskających moje ubranie przechodniach widzę cienie z warszawskiego getta. Otaczają mnie ze wszystkich stron… Dlaczego ich opuściłem? Byłem tam razem z nimi. Dlaczego teraz, w ich ostatnich zmaganiach, nie ma mnie tam? Dlaczego nie walczę razem z nimi na ruinach muru w Warszawie? Dlaczego nie leżę zmiażdżony razem z nimi? Co osiągnąłem? Czy uratowałem choć jedno żydowskie dziecko przed najstraszliwszą śmiercią? Stoję przybity z druzgocącym uczuciem bezsilności… Krzyczę w ciemną noc: „Głuchy świecie! Ratuj! Ratuj! W Polsce mordują Żydów, mężczyzn, kobiety, starców i dzieci…”.

Radość we mnie jest stłamszona. Ogarnia mnie smutek obły jak księżyc w pełni. Patrzę na strzępy chmur, również w nich widzę cienie drutów… Rozpoznaję twarze moich kochanych przyjaciół.

Żaden cień nie mija mnie dwukrotnie, za każdym razem jest inny… Mój Boże… Tak wielu… Cały żydowski świat… Widziałem ich walczących, dumnych żydowskich robotników i ludzi pracy. Widziałem ich w związkach zawodowych, na zebraniach, na ludowych zabawach i demonstracjach pierwszomajowych. Dziś ich cienie przemykają obok mnie i przeze mnie w strzępach chmur. Każdy cień domaga się wyrównania rachunków…

A niebo jest zimne i milczące, jak ludzie na ziemi… Obojętni na naszą tragedię, każdej nocy idą spać do swoich ciepłych łóżek. To ćwiartuje moje serce i umysł niczym miecz. Ich życie w agonii, ich śmierć są hańbą każdego na tym świecie. I nikt się nie wstydzi?!

Ach, gdybym miał siły, rozpłatałbym niebo, wstrząsnął ziemią i krzyczał… Jest już po północy, a ja kontynuuję mój rozrachunek… Zrywa się wiatr, a cienie gnają i gnają…

Na Leicester Square stoi pijak i śpiewa smutną piosnkę.

A ja, Żyd, przedstawiciel żydowskich mas ludowych w Polsce, również śpiewam moją pieśń:

„Bracie, zawarliśmy pakt na śmierć i życie…”.

Moje życie należy do narodu żydowskiego w Polsce, dlatego mu je oddaję.

 

III. List pożegnalny do towarzyszy partyjnych w Stanach Zjednoczonych do L. Blita

11 V [19]43

Moi drodzy Leonie i Lucjanie,

Proszę Was obu, abyście mi wybaczyli zmartwienia i kłopoty, których Wam przysparzam. Jest późno, nie ma czasu na długie wyjaśnienia i sentymentalizm. Żegnam was, ściskam i całuję, jedyni z moich wszystkich przyjaciół, którzy byliście tak dobrzy, byliście moim życiem, byliście na wyciągnięcie ręki. Z pewnością zrozumiecie wszystko bez wyjaśnień. Zrozumieją mnie także towarzysze z Nowego Jorku i z Polski (jeśli którykolwiek z nich mnie przeżyje – jakim szczęściem i ulgą byłoby wiedzieć, wierzyć, że tak może się stać!). Nie piszę oddzielnie do towarzyszy z Nowego Jorku, jestem już bardzo, bardzo zmęczony. Każdego z naszych ukochanych widzę teraz przed sobą i cieszę się każdym, który żyje. Ściskam każdego z was.

Zostawiam list do prezydenta, do premiera, dla Mikołajczyka i Kota. Zostawiam ich odpisy. Wyślijcie natychmiast kopie do Nowego Jorku i do PPS. Dajcie je również do przetłumaczenia na angielski i wyślijcie do: dr. Wolfa z Manchester Guardian, Freemana z Timesa, […] z Labour Party, a także Hausmanowi.

Moi kochani, nie zajmujcie się żałobą po mnie, zatroszczcie się o to, aby natychmiast rozpoczęto akcję ratowania Żydów, którzy żyją jeszcze w Polsce.

Zostawiam podpisaną depeszę, którą proszę, abyście natychmiast wysłali do Nowego Jorku. To moje ostatnie pożegnanie ze wszystkimi mymi przyjaciółmi.

Kochany Leonie, zostawiam Ci 50 funtów oraz czek na Twoje nazwisko, abyś odebrał w banku gotówkę z mojego konta (nie wiem dokładnie, ile tam jest). Niech to będzie mój spadek dla najbliższych.

Moi drodzy przyjaciele, jeśli któryś z Was zobaczy Manię albo któreś z moich dzieci, powiedzcie im, że nigdy nie mogłem sobie wybaczyć, że ich zostawiłem.

Całuję was i dziękuje wam.

Wasz Z. Artur.

P.S. W Ministerstwie Finansów leży na moje nazwisko:

500 dolarów na naszą pracę tutaj,

3000 dolarów dla towarzyszy z Polski.

Leonie, wprowadź się do mojego mieszkania. Napiszę o tym mojej gospodyni.





















Zapraszamy na wystawę czasową w Żydowskim Instytucie Historycznym „Szmul Zygielbojm. Milczeć nie mogę i żyć nie mogę”, którą będzie można oglądać do 22 lipca 2018 r. Prezentujemy na niej m.in. przedwojenną biografię Zygielbojma na tle jego działalności związkowej, politycznej i samorządowej, jego relacje rodzinne (wyjeżdżając w styczniu 1940 roku pozostawił w stolicy swoją żonę i dzieci), a także kalendarium — życie Szmula Zygielbojma na tle wydarzeń II wojny światowej.

Więcej informacji...






Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem