Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce

W nocy z 11 na 12 maja 1943 roku, kiedy w getcie warszawskim mordowani byli ostatni bojowcy, Zygielbojm popełnił samobójstwo. Pozostawił 3 pożegnalne listy, których adresatami byli: brat Fajwel, mieszkający w Johannesburgu, towarzysze partyjni w Stanach Zjednoczonych, prezydent i premier Polski na uchodźstwie.

Wide wide zrzut ekranu 2018 04 09 o 12.41.44
Szmul Zygielbojm  /  źródło: Wikipedia

Szmul Mordechaj Zygielbojm (ps. „Artur”) urodził się 21 lutego 1895 roku we wsi Borowica na Lubelszczyźnie jako najstarszy z jedenaściorga rodzeństwa. Jego ojciec Józef był nauczycielem, a matka Henie z domu Pinkier krawcową. W 1899 roku rodzina przeprowadziła się do pobliskiego Krasnegostawu. Szmul do dziesiątego roku życia uczył się w chederze, ale z powodu złej sytuacji finansowej rodziny szybko rozpoczął pracę w fabryce pudełek, gdzie miał się przyuczać do zawodu stolarza. Po wypadku, w wyniku którego stracił dwa palce lewej ręki, został pomocnikiem piekarza, a niedługo później, w wieku dwunastu lat, wyjechał do Warszawy, gdzie rozpoczął naukę zawodu rękawicznika.

W 1914 roku powrócił do Krasnegostawu, skąd po roku wraz z rodziną przeprowadził się do Chełma. Do 1917 roku pracował w szpitalu wojskowym. To właśnie wtedy Zygielbojm zaangażował się w lokalne struktury Bundu i szybko stał się jednym z jego najaktywniejszych działaczy. Nie bez znaczenia był tu zapewne jego talent oratorski. W tym czasie założył też rodzinę – ożenił się z Gołdą z domu Sperling, krawcową, z którą miał syna Józefa Lejba i córkę Rywkę. W 1917 roku został delegatem na pierwszy zjazd Bundu w Lublinie, co zwiastowało jego partyjną karierę.

W 1920 roku Zygielbojmowie przenieśli się do Warszawy, gdzie Szmul zaangażował się w działalność związkową, szybko zyskując coraz większą popularność wśród warszawskich robotników. W 1924 roku Zygielbojm został członkiem Centralnego Komitetu Bundu (funkcję tę pełnił aż do śmierci), a trzy lata później, w 1927 roku radnym miejskim Warszawy. Pozostawał na tym stanowisku do 1933 roku. Był również sekretarzem Sekcji Żydowskiej Centralnej Komisji Związków Zawodowych w Polsce oraz redaktorem „Arbeter Fragn” (jid., „Zagadnienia Robotnicze”). W 1928 roku ożenił się po raz drugi – z Marią, zwaną Manią, z domu Rozen (Rosen), z którą miał syna Artura. W 1936 roku Zygielbojmowie przenieśli się do Łodzi, gdzie Szmul został sekretarzem lokalnej organizacji partyjnej, a w 1938 roku radnym miejskim.

Po wybuchu drugiej wojny światowej Zygielbojm powrócił do Warszawy, gdzie zaangażował się w organizację robotników żydowskich do Batalionów Robotniczych Obrony Warszawy. Po wkroczeniu Niemców do miasta i kapitulacji stolicy znalazł się wśród dwunastu zakładników – „wybitnych obywateli”. Mieli oni stanowić zabezpieczenie warunków kapitulacji.

Podczas niemieckiej okupacji Zygielbojm jako członek Komitetu Centralnego był jednym z organizatorów nielegalnej działalności Bundu w stolicy. Przez krótki czas należał również do warszawskiego Judenratu (niem., Rada Żydowska). Jednak kiedy w listopadzie 1939 roku po raz pierwszy pojawił się pomysł utworzenia getta w Warszawie, Zygielbojm bardzo silnie przeciwstawił się tej koncepcji, wzywając do oporu, i w geście protestu złożył mandat członka Rady Żydowskiej. Publiczny sprzeciw oraz nielegalna działalność polityczna, jaką prowadził, groziły aresztowaniem. Dlatego też w styczniu 1940 roku, za namową swoich partyjnych towarzyszy, bundysta wyjechał z Polski do Brukseli, gdzie po raz pierwszy publicznie opowiadał o tym, jak wygląda niemiecka okupacja w Polsce. Wiosną 1940 roku, po zajęciu Belgii przez Niemców, znalazł schronienie we Francji, a po jej kapitulacji, we wrześniu 1940 roku przybył do Stanów Zjednoczonych. Rodzina Szmula Zygielbojma przez cały ten czas pozostawała w Polsce.

W Nowym Jorku Zygielbojm od razu włączył się w działalność Amerykańskiej Reprezentacji Bundu. Dużo podróżował po kraju, wygłaszając odczyty na temat trudnej sytuacji społeczności żydowskiej w okupowanej Polsce. Przez cały czas utrzymywał kontakt z rodziną, która znajdowała się w getcie warszawskim. Żona Maria włączyła się w działalność Bundu, pracując przez cały czas w ponownie otwartym sanatorium im. Włodzimierza Medema w Miedzeszynie. Udało jej się umieścić w tej placówce syna Artura.

W lutym 1942 roku Zygielbojm został mianowany członkiem Rady Narodowej RP w Londynie. Był to organ doradczy polskiego rządu na uchodźstwie. Od tego momentu Zygielbojm próbował informować świat o Zagładzie Żydów w okupowanej Polsce. Od polskiego podziemia oraz od organizacji żydowskich z kraju (m.in. od bundowca Leona Feinera) otrzymywał raporty dotyczące przebiegu i skali akcji eksterminacyjnej. Szczególne wrażenie zrobił na nim raport z maja 1942 roku, opisujący masową eksterminację ludności żydowskiej i zawierający listę miejsc, w których się dokonywała, a także szacujący liczbę zamordowanych Żydów na 700 tys. Zygielbojm udostępnił te informacje brytyjskiej prasie, m.in. „The Daily Telegraph”. Wkrótce potem, 2 czerwca radio BBC nadało audycję, w której podano tę liczbę. Kilka tygodni później Zygielbojm na antenie radia BBC podał dalsze szczegóły z raportu Bundu, który stanowił podstawę pojawiających się wówczas informacji.

W grudniu 1942 roku spotkał się Janem Karskim, który przekazał mu dramatyczny apel od partyjnych towarzyszy w Warszawie. Leon Feiner kazał powtórzyć kurierowi następujące słowa: „Żydzi umierają. Żydów już nie będzie. Jaki jest sens posiadania żydowskich przywódców? Niech Żydzi idą do najważniejszych oficerów, oficerów alianckich. Niech żądają. Jeśli ci odmówią, niech wyjdą. Niech pozostaną na zewnątrz. Niech odmówią picia. Niech odmówią jedzenia. Niech umrą. Niech umierają powoli. Niech ludzkość to widzi. Może to zmieni ich sumienia”.

Zygielbojm starał się także uzyskać polityczne wsparcie zarówno wśród polskich, jak i zachodnich polityków. Wysłał nawet telegramy do Franklina Delano Roosevelta i Winstona Churchilla. Domagał się rozpoczęcia akcji odwetowej na Niemcach, ale jedyne, co udało mu się uzyskać, to zapewnienia o współczuciu i obietnice ukarania winnych po wojnie. Liczne wystąpienia publiczne na wiecach brytyjskiej Partii Pracy, wydawane broszury i wystąpienia medialne okazały się niewystarczające.

W nocy z 11 na 12 maja 1943 roku, kiedy w getcie warszawskim mordowani byli ostatni bojowcy, Zygielbojm popełnił samobójstwo. Pozostawił 3 pożegnalne listy, których adresatami byli: brat Fajwel, mieszkający w Johannesburgu, towarzysze partyjni w Stanach Zjednoczonych, prezydent i premier Polski na uchodźstwie. W ostatnim z listów napisał:

„Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce, którego reprezentantem jestem. Towarzysze moi w getcie warszawskim zginęli z bronią w ręku, w ostatnim porywie bohaterskim. Nie było mi dane zginąć tak jak oni, razem z nimi. Ale należę do nich, do ich grobów masowych. Przez śmierć swą pragnę wyrazić najgłębszy protest przeciwko bezczynności, z jaką świat się przypatruje i pozwala lud żydowski wytępić. Wiem, jak mało znaczy życie ludzkie, szczególnie dzisiaj. Ale skoro nie potrafiłem tego dokonać za życia, może śmiercią swą przyczynię się do wyrwania z obojętności tych, którzy mogą i powinni działać, by teraz jeszcze, w ostatniej bodaj chwili, uratować od niechybnej zagłady tę garstkę Żydów polskich, jaka jeszcze żyje”.

Samobójstwo Zygielbojma było jednym z najbardziej dramatycznych protestów przeciwko milczeniu i bezczynności świata wobec Zagłady, a zarazem aktem solidarności z mordowanymi w getcie warszawskim. Bundysta liczył, że uda mu się zwrócić uwagę polityków i społeczeństw demokratycznego świata na rozgrywającą się w okupowanym kraju tragedię. Chciał zmusić ich do podjęcia kroków mogących uratować pozostałych jeszcze przy życiu polskich Żydów.

Zapraszamy!


W dniach 10 maja – 23 lipca 2018 r. w Żydowskim Instytucie Historycznym otwarta będzie wystawa „Szmul Zygielbojm. Milczeć nie mogę i żyć nie mogę”.






Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem