Odkrywamy rodzinne tajemnice

Dział Genealogii w Żydowskim Instytucie Historycznym.

Wide genealogia

„Dziękujemy wszystkim dobrym ludziom, którzy pomogli nam siebie odnaleźć” – to lapidarne zdanie nie przyciąga uwagi. Jest uprzejme, nieco oficjalne. Ale to tylko pozór, pierwsze wrażenie. Świadomość, kto jest jego autorem i na skutek jakich okoliczności zostało napisane, zmienia wszystko. Uwaga czytelnika samorzutnie zaczyna koncentrować się na dwóch sformułowaniach: „dobrzy ludzie” i „odnaleźć siebie”. Niosą w sobie ładunek treściowy i emocjonalny, który rozsadza to zdanie od środka.

Tak rozpoczyna się list wysłany we wrześniu 2017 r. do Działu Genealogii Żydowskiego Instytutu Historycznego. Mieści się on na parterze budynku przy ul. Tłomackie 3/5, gdzie przez wojną znajdowały się Główna Biblioteka Judaistyczna i Instytut Nauk Judaistycznych, a który obecnie jest siedzibą ŻIH. A dokładniej: na parterze, po lewej stronie. Łatwo go odnaleźć: drzwi są zawsze otwarte. To ważne, jako że wciąż przychodzi tu wiele osób – od dwudziestu lat to już kilka tysięcy.

Czeka na nich zespół: Ania, Noam, Matan. Pomagają odtworzyć nieznane fragmenty historii rodzinnych, odnaleźć ślady zaginionych członków rodzin, a także połączyć krewnych żyjących w różnych stronach świata. Korzystają z zasobów archiwum ŻIH i różnorodnych baz danych (m.in. JRI-Poland, Jewishgen, Yad Vashem, Ancestry lub FamilySearch). Mają wieloletnie doświadczenie we współpracy z instytucjami pomocnymi przy tego typu poszukiwaniach. Ale przede wszystkim: mają serce do tej pracy.

Autorką listu jest Łucja.

Łucja

Łucja urodziła się w 1944 r. małej miejscowości niedaleko Wilna. Wychowywała się bez ojca i nie miała o nim żadnych informacji. Pod koniec lat 90-tych bezskutecznie poszukiwała go przez Polski Czerwony Krzyż pod nazwiskiem, którego używał podczas wojny. Po śmierci matki w 2001 r. dowiedziała się od ciotki, że ojciec był Żydem, a nazwisko zmienił na polskie chcąc zapewne uratować życie przed hitlerowską Zagładą. W czasie wojny ukrywał się w gospodarstwie dziadków Łucji – tam poznali się z matką i dzięki temu narodziła się Łucja.

Po wojnie wraz z pierwszymi repatriantami wyjechał na Dolny Śląsk. Nie dawał znaku życia, więc matka w 1946 r. również wróciła z Łucją do Polski w poszukiwaniu męża. Bezskutecznie. W końcu przeprowadziły się do Gdańska, a mama powtórnie wyszła za mąż. Ojca uznano za zmarłego/zaginionego.

Po ujawnieniu prawdziwego nazwiska ojca, Łucja wznowiła poszukiwania. W 2017 r. zwróciła się do Działu Genealogii ŻIH, który odnalazł jego dane w kartach informacyjnych zbieranych po wojnie przez Centralny Komitet Żydów Polskich. Z karty nr 15972 Łucja dowiedziała się, że przyjechał do Łodzi i zarejestrował się jako kawaler, a następnie wyjechał do Izraela.

Genealodzy zlokalizowali na stronie BillionGraves jego grób – zmarł w Tel Avivie w 1999 r. Inskrypcja głosiła: naszemu kochanemu mężowi, ojcu i dziadkowi.

Poszukiwania

Dział Genealogii ŻIH istnieje od ponad 20 lat: początkowo funkcjonował jako Projekt Genealogiczny przy ŻIH wspierany przez Fundację Ronalda S. Laudera, następnie – dzięki wsparciu The Taube Foundation for Jewish Life & Culture z San Francisco – jako Dział Genealogii ŻIH. Obecnie jest jedynym takim ośrodkiem w Polsce.

Zgłaszają się tu – mailowo lub osobiście – osoby pragnące poznać historię swojej rodziny. Część z nich poszukuje własnej tożsamości – chcą ustalić, skąd pochodzą oni sami bądź ich bliscy; kontaktują się także ci, których prawdziwe dane zostały ukryte w trakcie wojny. 

Zapytania nadchodzą z prawie każdego zakątka świata. Najwięcej ze Stanów Zjednoczonych, Izraela i Polski, ale również z Kanady, Australii, Nowej Zelandii, krajów Ameryki Południowej, państw europejskich, z Japonii, Iranu, Indii, a w ostatnich latach również z Rosji, Białorusi, Ukrainy, Litwy i Łotwy. 

Pracownicy genealogii starają się zebrać od osób, które się do nich zwracają o pomoc, potrzebne dane: gdzie mieszkali poszczególni członkowie rodziny, jak się nazywali, z kim się wiązali. Ustalają wszystkie możliwe informacje: zarówno podstawowe, jak i te z pozoru mniej istotne, na podstawie których próbują stworzyć możliwie kompletny obraz rodziny.

Podejmują także próby nadania przodkom swoich rozmówców „obrazu” wyrastającego poza podstawowe dane: próbują dociekać, kim byli, jakie mieli osobowości, jakie idee były dla nich ważne? Jeśli wyjechali z Polski, to dlaczego? Ważnym pytaniem jest również, dlaczego te informacje są poszukiwane i czym są dla osób, które się do nich zwracają.

Stale współpracują z rabinatami oraz instytucjami mogącymi wesprzeć dział w prowadzonych badaniach, m.in. sądami, urzędami miast, prasą, a nawet policją.

Odkrycia są efektem długotrwałych poszukiwań, czasem z pomocą przychodzi przypadek. Każdy z tropów może być tym właściwym. Na pewno silną stroną tego ośrodka jest stały dostęp do bogatych archiwów, jako że ŻIH powstał z przekształcenia z Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej, której głównym zadaniem było zbieranie relacji osób ocalałych z Zagłady. Z drugiej strony, od lat są tu gromadzone wszystkie badane historie rodzinne, adresy kontaktowe do poszczególnych osób, dzięki czemu nawet po latach genealodzy są w stanie skojarzyć dalszych lub bliższych kuzynów, ludzi szukających tych samych danych lub z tej samej miejscowości.

Na nic jednak nie zdałby się dostęp do baz danych, gdyby nie zespół (na który składają się osoby z Polski i Izraela) z wieloletnim doświadczeniem nie tylko w pracy stricte genealogicznej, ale również – a może przede wszystkim – w rozmawianiu z ludźmi na niezwykle trudnym, osobistym, gruncie.

Róża

Róża urodziła się w ZSRR w 1943 r. Jej ojciec był Żydem. Kontakt z nim urwał się po jego powrocie do Polski w latach powojennych. Jego poszukiwania zainicjowała… wnuczka Róży, która odnalazła zdjęcia rodzinne, wśród nich fotografię mężczyzny i kobiety z dwoma synami — jak się okazało, wujka Róży z rodziną. Wysłali to zdjęcie przed wyjazdem do Izraela w latach 50-tych.

Dział Genealogiczny na prośbę wnuczki odnalazł akt urodzenia ojca, jego dokumenty pobytowe, a także… rodzinę Róży w Izraelu. Okazało się, że Róża ma przyrodnią siostrę Tziporę. Ich ojciec zmarł, kiedy Tzipora miała 14 lat.

Odnalezienie

Poszukiwanie informacji to pierwszy etap dociekań genealogów. Drugim, nie mniej istotnym, jest przekazanie zainteresowanym stronom efektów pracy: nie tylko osobom, które zwróciły się z prośbą o rozpoczęcie badań, ale również – a może przede wszystkim — tym, którzy w wyniku ich działań zostali odnalezieni.

Bo jak poinformować kogoś, że jego mąż, żona, ojciec czy dziadek miał przed wojną inną rodzinę? Czyli: że przez całe życie nosił w sobie sekret, skrywał informacje stanowiące o istocie jego – a pośrednio także ich — tożsamości? Albo po prostu: że ich przodek był Żydem?

A jak powiedzieć, że ktoś, kto przez lata był uznany za zmarłego, założył nową rodzinę w Izraelu? Że gdzieś – w Tel Avivie bądź w sąsiednim mieście — mieszka przyrodni, bądź rodzony, brat lub siostra?

Częstą reakcją takich osób jest wypieranie informacji, ratowanie bezpiecznego status quo: może to ktoś inny z takim imieniem? Może mama, babcia bądź dziadek wymyślili tę historię? Wielokrotnie w takich sytuacjach głos rozstrzygający ma test DNA.

Nie są to łatwe rozmowy. Wymagają doświadczenia, wyczucia. Najważniejsze jest udowodnienie prawdziwości odnalezionych informacji. Przywrócenie pewności w świecie, który zachwiał się w posadach.

Łucja i Róża

Genealodzy odnaleźli rodzinę ojca Łucji w Tel Avivie. Okazało się, że ma przyrodnie rodzeństwo: Tirzę i Avrahama. Nie wiedzieli o jej istnieniu, choć mieli świadomość, że ojciec przeżył wojnę dzięki ukrywającej go polskiej rodzinie. Nowa sytuacja była dla nich trudna do zaakceptowania. Potrzebowali czasu, by oswoić się z tą informacją. Ostatecznie Łucja pojechała do Tel Avivu i spotkała się ze swoją rodziną. Jak pisze w liście do Działu Genealogii: „5 listopada 2017 roku stanęłam w Tel Avivie nad Jego grobem i położyłam kamyczek w kształcie serca. Nad grobem taty stanęli przy mnie: moja nowa siostra Tirza, mój nowy brat Avi”.

Spotkanie Róży z Tziporą odbyło się prawie od razu po odnalezieniu rodziny w Izraelu. Miało miejsce w Szczecinie pod koniec listopada 2017 r. Spotkaniu – pełnemu łez i wzruszeń — towarzyszyła telewizja izraelska. Relację można obejrzeć tutaj.

Róża zamierza jak najszybciej odwiedzić grób ojca w Izraelu.

Droga

Od wojny minęło kilkadziesiąt lat. Wiele białych plam w historiach rodzinnych zostało wyjaśnionych. Ale tematy dotyczące pochodzenia, tożsamości nie ulegają przedawnieniu. Kolejne pokolenia wciąż na nowo podejmują próby dotarcia do swoich korzeni.

Osobom przychodzącym do Działu Genealogii ŻIH niejednokrotnie brak nadziei, że podjęte działania odniosą skutek. Ich wizyta na Tłomackiem 3/5 to często kolejna próba podjęta po konsultacjach w podobnych ośrodkach rozrzuconych po całym świecie, gdzie nie otrzymali odpowiedzi na postawione pytania.

Często ta odpowiedź pada właśnie tu – w Żydowskim Instytucie Historycznym — dzięki dostępowi do archiwów, autorskim bazom danych, pracy doświadczonego zespołu. Ale poszukiwania nie zawsze kończą się sukcesem. Jednak sam fakt, że zrobiono wszystko, aby znaleźć odpowiedź, również może być pewnego rodzaju zwycięstwem. Wtedy celem staje się sama droga, której przebycie może dać spokój. Poczucie, że zrobiło się naprawdę wszystko. A to już bardzo dużo.

Więcej informacji na temat Działu Genealogii ŻIH

Profil Działu Genealogiii na Facebooku


































Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem