9 listopada 1938 — Preludium Zagłady

Wide 220px ddr   niemals wieder kristallnacht nightflyer
Znaczek pocztowy NRD upamiętniający noc kryształową, wydany w 25. jej rocznicę  /  fot. Nightflyer/ Wikimedia Commons / lic. CC-BY-SA 3.0

Atmosfera była wspaniała. W jednej z sal monachijskiego ratusza trącali się kryształowymi kieliszkami członkowie NSDAP o najniższych numerach legitymacji partyjnych – prawdziwa stara gwardia. Zebranych zaszczycił swoją obecnością sam Wódz i Kanclerz Rzeszy Adolf Hitler, przemawiał Minister Propagandy Joseph Goebbels. O 22.50 wszyscy goście się rozeszli. Kilka godzin później, w nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku, Niemcy ogarnęła fala antyżydowskich pogromów. 

Niemal w każdym mieście III Rzeszy wybijano szyby w żydowskich mieszkaniach i sklepach, plądrowano je, podpalano synagogi i bezczeszczono cmentarze. Tłum kierowany przez ubranych w brunatne koszule członków Oddziałów Szturmowych NSDAP wyłapywał, bił i upokarzał napotkanych Żydów. Policja i straż pożarna nie reagowały. Włączały się do akcji tylko wtedy, gdy zagrożony był dobytek Niemców. Dopiero koło 17.00 Goebbels wydał odczytywane przez radio polecenie zaprzestania „spontanicznych demonstracji”. Zmęczony, ale też spełniony lud zaczął rozchodzić się do domów.

W czasie nocy kryształowej, nazwanej tak od rozrzuconych po chodnikach niemieckich i austriackich miast odłamków szkła, zamordowano 91 Żydów, a 20 – 30 tysięcy osadzono w obozach koncentracyjnych.

Eskalacja przemocy wobec Żydów planowana była przez nazistowskie władze od dawna. Za odpowiedni pretekst do jej rozpoczęcia uznano śmierć sekretarza Ambasady Niemiec w Paryżu, Ernsta vom Ratha. Vom Rath po dwóch dniach pobytu w szpitalu, gdzie opiekował się nim osobisty lekarz Hitlera, zmarł na skutek ran postrzałowych brzucha. Strzelał do niego siedemnastoletni Herschel Grynszpan, syn małżeństwa polskich Żydów, którzy na kilka lat przed wybuchem pierwszej wojny światowej wyemigrowali do Hanoweru. Desperacki czyn Herschela był odwetem za to, co tydzień wcześniej spotkało jego rodzinę.

26 października gestapo otrzymało polecenie natychmiastowego aresztowania mieszkających w Niemczech Żydów polskiego pochodzenia i deportowanie ich do Polski. Nachodzono ich w domach i z miejsca zabierano, pozwalając wziąć ze sobą tylko jedną walizkę. W ciągu kilku dni trwania Polenaktion, 17 tysięcy Żydów wysłano zaplombowanymi wagonami w kierunku wschodniej granicy Rzeszy.

Sytuacja prawna tych ludzi była fatalna. Już w marcu 1938 roku rząd Polski, obawiając się masowych powrotów prześladowanych w Niemczech polskich Żydów, wprowadził ustawę pozbawiającą obywatelstwa osoby przebywające dłużej niż pięć lat poza granicami kraju. W sierpniu władze niemieckie anulowały wszystkie stałe pozwolenia pobytu dla cudzoziemców. Było przy tym jasne, że Żydzi nowych pozwoleń nie dostaną. W praktyce stali się więc bezpaństwowcami. Polskie władze zgodziły się przyjmować, pozbawionych już polskiego obywatelstwa Żydów, tylko do końca października. I stąd wziął się pośpiech aresztujących ich gestapowców.

Deportowani Żydzi przywożeni byli do Zbąszynia, niewielkiego miasta leżącego na niemiecko-polskim pograniczu. Polskie władze wpuściły jednak tylko kilka tysięcy uchodźców, a pozostałych 12 tysięcy, w tym starców i dzieci, zmuszono do koczowania na dworcu i w okolicznych stodołach. Polenaktion wstrzymano dopiero, gdy polski rząd zagroził deportowaniem obywateli niemieckich. Większość Żydów, których Niemcom nie udało się wcześniej przewieźć za wschodnią granicę, trafiła do obozów koncentracyjnych.

Wśród uwięzionych w Zbąszyniu Żydów znalazł się krawiec Zendel Grynszpan z żoną Ryfką, rodzice Herschela, oraz jego brat Mordechaj z żoną Bertą. On sam od 1936 roku mieszkał u wujostwa w Paryżu, gdzie 3 listopada otrzymał list, informujący o rozpaczliwym położeniu jego rodziny. Cztery dni później Herschel Grynszpan wyszedł z domu, kupił rewolwer oraz naboje i pojechał do Ambasady Niemiec. Ubiegał się o widzenie z Ambasadorem Joannesem von Welczką, ale dopuszczono go tylko do sekretarza ambasady, vom Rotha, w kierunku którego oddał pięć strzałów śmiertelnie go raniąc.

Herschela aresztowano i osadzono w więzieniu. Choć tuż przed upadkiem Francji pozwolono mu uciec, Niemcy pojmali go ponownie. Nie wiadomo jakie były jego dalsze losy, najprawdopodobniej został przez Niemców zamordowany. Nie odbył się w każdym razie pokazowy proces, który mu szykowano.

Przed wyruszeniem do ambasady Herschel napisał adresowaną do rodziców pocztówkę, którą wsadził do kieszeni płaszcza, spodziewając się najgorszego:

Z pomocą Boga. Moi drodzy rodzice, nie mogłem uczynić inaczej, niech Bóg mi przebaczy, serce krwawi kiedy słyszę o tragedii waszej i 12 tysięcy Żydów. Muszę zaprotestować tak, żeby cały świat się dowiedział o moim proteście, i uczynię to. Przebaczcie mi.

Świat usłyszał protest Herschela. A naziści wykorzystali go do rozpętania wobec Żydów agresji na nieznaną dotąd skalę. Był to jednak tylko wstęp do uruchomienia machiny zbrodni, która na przestrzeni kilku następnych lat pochłonąć miała prawie sześć milionów ofiar.

Autor: Cyryl Skibiński


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem