„Nie wiedzieliśmy, dokąd jedziemy”

2 listopada 1942 r. Niemcy rozpoczęli likwidację getta w Grajewie, która była częścią akcji eksterminacyjnej ludności żydowskiej w Okręgu Białystok.

Wide grajewo31
Synagoga w Grajewie (1871–1939)  /  Zdjęcie ze zbiorów Społecznego Muzeum Żydów Białegostoku i regionu.

75 lat temu, w poniedziałek 2 listopada 1942 r., Niemcy przystąpili do likwidacji getta w Grajewie. Tego samego dnia akcje likwidacyjne odbyły się w większości miejscowości Okręgu Białystok, z wyłączeniem Białegostoku, Jasionówki, Prużan oraz częściowo Grodna, Krynek i Sokółki. Żydów wysiedlano do obozów tranzytowych lub wywożono bezpośrednio do obozów zagłady w Treblince i Auschwitz – Birkenau. 

W 1939 r. Żydzi stanowili ok. 40% mieszkańców Grajewa (3850 osób). Zajmowali się głównie handlem i drobnym rzemiosłem, byli wśród nich lekarze i nauczyciele.

W sierpniu 1941 r. komisarz miasta Greiss przeznaczył Żydom pięć dni na przeprowadzenie się do getta, które zostało wyznaczone na ulicy Dolnej, Łaziennej i części ul. Zielonej. Niemcy pozwolili okolicznym chłopom sprzedawać żywność i drewno ludności zamkniętej w getcie dwa razy w tygodniu. Żydzi mieli sklep z żywnością i piekarnię.

W żydowskiej zamkniętej dzielnicy w Grajewie znalazło się 4,5 tys. osób. Poza Żydami grajewskimi przesiedlono tam również osoby z pobliskich miejscowości: w czerwcu 1942 r. większość młodych kobiet z Augustowa, ok. 600 osób ze zlikwidowanego 25 października 1942 r. getta w Rajgrodzie.

Jedyną znaną relację na temat życia w grajewskim getcie i deportacji do obozu pozostawiła Runia Lunski. W 1940 r., gdy wschodnie tereny Polski znajdowały się pod okupacją sowiecką, została przeniesiona wraz z mężem z Białegostoku do Grajewa, gdzie mąż Runi, Lowa, został zatrudniony jako lekarz. Runia przez kilka miesięcy była kasjerką w magistracie. „Po wkroczeniu Niemców – wspomina – nasze życie kompletnie się zmieniło. Żyliśmy w ciągłym strachu, że zostaniemy wywiezieni do obozu. Wiedzieliśmy, że wywożą. Bardzo obawialiśmy się o naszą przyszłość. Spotykaliśmy się z sąsiadami i dyskutowaliśmy o tym, co z nami będzie. Baliśmy się. Ciągle się baliśmy”.

Niemcy przeprowadzali wysiedlenia 2 listopada 1942 r. w różnych miejscowościach Okręgu Białystok według określonego planu. SS i policja otaczały teren getta (4.30 – 5.30 nad ranem). Wywlekano ludzi z mieszkań i gromadzono ich na placu. Osoby, które próbowały się ukryć lub stawiać opór, były zabijane na miejscu. Podczas likwidowania grajewskiego getta zamordowano 6 rodzin.

Żydów wysiedlono do odległego o 5 kilometrów obozu przejściowego w Boguszach, położonego niedaleko stacji kolejowej w ówczesnym Prostken (obecnie Prostki). Nachman Rapp, który po wojnie opisał grajewskie getto i jego zagładę, pisze, że droga między Grajewem a Boguszami była usłana porzuconymi rzeczami osobistymi. Runia Lunski wspomina wysiedlenie: „Pewnej nocy Niemcy przyszli do naszego mieszkania i zabrali nas do obozu, który znajdował się na skraju miasta. Zebrali tam wszystkich ludzi z okolicy. Nie było za wiele jedzenia. Prawie nic nie jedliśmy”.

Teren obozu obejmował kilka hektarów pola, otoczony był drutem kolczastym, z prymitywnymi barakami. Część uwięzionych musiała chronić się przed zimnem, deszczem i śniegiem we własnoręcznie wykopanych dołach w ziemi.

W obozie znajdowało się 5 — 9 tys. Żydów z Grajewa i okolic, skoncentrowanych podczas listopadowych wysiedleń. Między 15 a 16 grudnia 3 do 5 tys. osób Niemcy zapędzili na stacją kolejową w Prostken, skąd zostali wywiezieni do obozu zagłady w Treblince. 3 stycznia 1943 r. pozostałe 2 tys. osób wysłano do Auschwitz – Birkenau. W pociągu znalazła się Runia Lunski z mężem. Wspomina: „Dla lekarzy i innych profesji Niemcy mieli wagon osobowy, z którego można było wyjść. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, dokąd jedziemy”. Pociąg zatrzymał się w Częstochowie. W tamtejszym getcie znajdowała się rodzina Runi Lunskiej. Mąż wyciągnął ją z wagonu. „Nikt z Niemców nie strzelał. Było może dwóch żołnierzy na 250 ludzi, więc nas nie zauważyli. Ktoś z wagonu rzucił nam płaszcz”.

Pociąg, który 3 stycznia wyjechał z Prostken, po 4 dniach dotarł do rampy w Birkenau. 296 mężczyzn i 215 kobiet skierowano do pracy przymusowej. Pozostałe 1489 osób zagazowano natychmiast po przyjeździe.

Żydowska społeczność Grajewa została zgładzona i nigdy się nie odrodziła. Ocalało kilkadziesiąt osób. W większości byli to ludzie, którzy podczas okupacji sowieckiej uciekli lub zostali deportowani w głąb Związku Radzieckiego. Po wojnie w ramach repatriacji znaleźli się na Dolnym Śląsku, skąd kilka lat później emigrowali do Izraela i innych krajów. Wśród nich był Nachman Rapp, który przyjechał wraz ze Szmulem Kamińskim w 1947 r. do Grajewa zebrać informacje na temat Zagłady żydowskiej społeczności miasta. Jego relację możemy dziś przeczytać w Księdze Pamięci wydanej w 1950 r. w Nowym Jorku.

Luńscy przeżyli wojnę. Runia straciła całą rodzinę: dwie siostry i rodziców. Po wojnie ostatecznie zamieszkała w Stanach Zjednoczonych.

 

Bibliografia:

Dean, Martin, red., Encyclopedia of camps and ghettos 1933–1945, Indiana University Press, 2012, vol. 2, pp. 887–889.

Gorin, George, red., Grajewo Memorial Book, New York: JewishGen Inc., 2014, pp. 174–215, XIX–XLIX.

USH Foundation, Visual History Archive, # 3129.

 




Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem