To jest nasz wspólny skarb, który musimy strzec...

Z Piotrem Wiślickim, Przewodniczącym Zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce, o Archiwum Ringelbluma, programie Oneg Szabat i najważniejszych zadaniach stojących przed Stowarzyszeniem, rozmawia Anna Majchrowska.

Wide piotr wis licki 02

Ostatnio rozmawiałam z prof. Pawłem Śpiewakiem o wspólnej historii ŻIH i Stowarzyszenia. Pana chciałabym zapytać, jakie są główne cele Stowarzyszenia?

Stowarzyszenie jest strażnikiem spuścizny narodu żydowskiego, zarówno materialnej, jak i duchowej. Spuścizna materialna to zbiory takie jak: akta archiwalne obejmujące różne dokumenty i obiekty, niektóre pochodzące już z połowy XVII wieku, księgozbiór liczący ok. 80.000 woluminów, obrazy, grafiki, plakaty, rzeźby, przedmioty rzemiosła artystycznego, metaloplastyka, fotografie … Ta spuścizna jest w sensie moralnym własnością wszystkich Żydów, którzy ocaleli, nie tylko z Polski, ale z całego świata. Dlatego też zadanie bycia jej strażnikiem traktujemy jako obowiązek, ale jednocześnie jako zaszczyt. Mamy świadomość powagi tej roli. W pełni zgadzam się z Michałem Friedmanem, nieżyjącym już wieloletnim przewodniczącym Stowarzyszenia, pisarzem i tłumaczem, który pisał: „50 lat w tysiącletniej historii Żydów na ziemi polskiej to niewiele. Natomiast 50 lat nieustannej działalności Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny to ogromny, niemal heroiczny okres w dziejach powojennej społeczności żydowskiej w Polsce”. Dziś dodałbym do tych słów tylko jedną rzecz, a mianowicie, że minęło kolejne 20 lat, podczas których Stowarzyszenie inicjowało i realizowało wiele bardzo znaczących działań i projektów.

Stowarzyszeniu – mimo wielu trudności, na które napotykało przez te wszystkie lata – nie tylko udało się przetrwać, ale obecnie wydaje się niezwykle silne i skuteczne.

Bo ono reprezentuje interes społeczny i ma misję, która przyciągała ludzi zarówno w przeszłości, jak i obecnie. Ludzie, którzy tworzą Stowarzyszenie, mogą mieć różnego rodzaju poglądy, nastroje, mogą się spierać na temat historii i sposobu życia. Natomiast bezdyskusyjne jest, że w naszych rękach – a dokładnie w budynku, którego jesteśmy właścicielem, w którym kiedyś działała grupa Oneg Szabat – znajduje się skarb zdziesiątkowanego narodu. Przez wiele lat w ramach Stowarzyszenia chroniliśmy go, opracowywaliśmy jego zawartość, konserwowaliśmy. W 1994 roku powierzyliśmy te zbiory zawodowcom, czyli Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu. I to jest moim zdaniem dobry przykład partnerstwa publiczno – prywatnego, współpracy organizacji społecznej i państwowej instytucji naukowej.

To partnerstwo wiele dla nas znaczy, ponieważ potrafimy się doskonale uzupełniać. Bez Instytutu nie bylibyśmy w stanie zrealizować wielu projektów, na które udaje nam się pozyskać wsparcie finansowe. Bardzo ważnym krokiem w zacieśnianiu współpracy jest dla nas rozpoczęcie realizacji programu Oneg Szabat. W pełni dostrzegamy i doceniamy, z jakim zaangażowaniem pracownicy ŻIH-u podchodzą do zadań związanych z opieką nad powierzoną im spuścizną narodu żydowskiego.

Opieka nad tym skarbem nie polega jedynie na pracach archiwizacyjnych?

Historia to jedno, ale nie możemy zapominać także o edukacji. Już od dawna naszym marzeniem jest udostępnienie Archiwum Ringelbluma i upowszechnienie wiedzy o nim. Większość ludzi w Polsce i na świecie nie wie nic o grupie Oneg Szabat, kim był Emanuel Ringelblum i co zrobił. Jeszcze smutniejsze jest to, że o Archiwum, które jest przecież wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, nie wiedzą także Żydzi! Dlatego też 18 września zainicjowaliśmy wspólnie z Żydowskim Instytutem Historycznym program Oneg Szabat, w ramach którego powstają m.in. wystawa stała, wystawa podróżująca, tłumaczenie polskiego wydania Archiwum na język angielski. Program obejmuje także szeroko zakrojoną kampanię internetową i wiele projektów edukacyjnych i badawczych, które będziemy realizować przez kolejne lata.

Biorąc pod uwagę rolę Stowarzyszenia podczas tworzenia Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, program jest w dobrych rękach.

Stowarzyszenie było inicjatorem, założycielem i współwykonawcą Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, które odniosło znaczący sukces. Zrobili to ludzie związani ze Stowarzyszeniem, ale również w znaczącej części z ŻIH-em. To niewiarygodne, że tak skromnej grupie zapaleńców udało się zrealizować tak wspaniały projekt.

Pytają mnie: co jest najważniejsze w Muzeum? Jako Żyd mieszkający w tym kraju, w rodzinie, która jest tutaj od stuleci, powtarzam: wnieśliśmy gigantyczny wkład do tego, że ludzie zaczynają używać słowa „Żyd”. Od tego wszystko się zaczyna. Tego słowa można używać na wiele sposobów, również pejoratywnie. Są ludzie, którzy się go boją: że urażą, że może to nieładnie po Holokauście powiedzieć: Żyd, Żydzi. I w momencie, kiedy się wchodzi do Muzeum i zaczyna się o nim mówić, to słowo „Żyd” staje się naturalne, trafia na swoje miejsce. Uważam, że dzięki stworzonej przez ŻIH wystawie stałej o grupie Oneg Szabat i Archiwum Ringelbluma uczynimy kolejny krok – o tym się wreszcie będzie mówiło i dzięki temu słowo „Żyd” jeszcze częściej będzie w naturalny sposób używane. Zwiedzający wystawę dowiedzą się kim był Ringelblum i jego współpracownicy z Oneg Szabat, o ich staraniach, by udokumentować życie w getcie i zagładę Żydów w Polsce. To dla mnie zupełnie niesłychane, jak ci ludzie w straszliwych warunkach warszawskiego getta zorganizowali podziemne archiwum i zgromadzili w nim tak ważne dla historii zbiory. Kolejnym niezwykłym aspektem jest to, że wystawa będzie prezentowana w gmachu dawnej Głównej Biblioteki Judaistycznej, który stanowił część kompleksu Wielkiej Synagogi na Tłomackiem, przetrwał jej zniszczenie, a dziś jest siedzibą Żydowskiego Instytutu Historycznego i Stowarzyszenia. To właśnie tu, dokładnie w tym budynku, spotykała się potajemnie grupa Oneg Szabat.

Marzeniem naszym i innych organizacji żydowskich jest połączenie w jedną ścieżkę miejsc ważnych dla poznania i zrozumienia historii Żydów – mam na myśli m.in. Umschlagplatz, Pomnik Bohaterów Getta, budynek byłej Głównej Biblioteki Judaistycznej na Tłomackiem i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Powiedział pan, że Stowarzyszenie stoi na straży spuścizny zamordowanego narodu żydowskiego. Czy kiedyś nastąpi moment, w którym będzie można powiedzieć: zrobiliśmy już wszystko, co do nas należało?

Nigdy nie będzie tak, że powiemy sobie: zrobiliśmy wszystko. Na szybko przychodzi mi do głowy takie porównanie: kiedy następuje moment, w którym rodziny mogą przestać opiekować się grobami i spuścizną przodków? Nigdy. Opiekują się następne pokolenia, a potem kolejne, i kolejne… Czujemy wewnętrzną potrzebę, aby na groby naszych przodków iść osobiście, zadbać o wszystko i stanąć na chwilę w zadumie. A my przecież jesteśmy taką jedną wielką żydowską rodziną. Czy mamy moralne prawo przestać się opiekować tym, co ta wielka rodzina zostawiła? Nie mamy. Możemy tylko dzielić się częścią swoich obowiązków i zapraszać do współpracy takich ludzi, jakich można spotkać w ŻIH-u – zapaleńców całkowicie oddanych idei.

Program Oneg Szabat potrwa do 2025 roku…

Stowarzyszenie ma dwoje dzieci: Żydowski Instytut Historyczny i Muzeum POLIN. Pragnę zwrócić uwagę że zanim od 1993 roku Stowarzyszenie skoncentrowało się na tworzeniu Muzeum Historii Żydów Polskich, na pierwszym planie była potrzeba znalezienia środków finansowych, które umożliwiały konserwację i zabezpieczenie zbiorów. Tak, aby była możliwość korzystania z nich w celach naukowych i wydawniczych. A teraz wspólnie realizujemy program Oneg Szabat. Po otwarciu wystawy stałej stoją przed nami kolejne wyzwania, z których chyba najważniejszym jest dokończenie wydania kompletnej edycji 36 tomów dokumentów z Archiwum Ringelbluma, a następnie przetłumaczenie ich na język angielski oraz uruchomienie wystawy podróżującej. Chcemy dotrzeć z opowieścią o grupie Oneg Szabat i Archiwum Ringelbluma do ludzi w USA, Kanadzie i innych krajach.

Ludzi, którzy również są spadkobiercami tego wielkiego skarbu.

Absolutnie! To jest spadek po całej żydowskiej wielkiej 3-milionowej rodzinie. A ich potomkowie mają prawo go poznać. Muszą wiedzieć, że ten skarb jest zdeponowany tu, w Polsce, w Warszawie, na ulicy Tłomackie. I że to nie jest skarb do podziału. To jest skarb, który należy do wszystkich, ale jest przypisany do tego miejsca – budynku, w którym potajemnie spotykała się grupa Oneg Szabat. A my jesteśmy jego strażnikiem i liczymy na ich pomoc i wsparcie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.


Program Oneg Szabat realizowany jest przez Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma i Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.




Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem