Świadectwo przymusowego grabarza Grojnowskiego Jakuba

Pierwsza relacja z obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem.

Wide szlama ber winer  jakub grojnowski  2
Szlama Ber Winer (Jakub Grojnowski)

W lutym 1942 r. do warszawskiego getta dotarł Jakub Grojnowski (jego prawdziwe imię i nazwisko to Szlama Ber Winer), uciekinier z pierwszego w okupowanej Polsce obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem. Jego relacja, którą wysłuchał i spisał sekretarz grupy Oneg Szabat Hersz Wasser była pierwszą, która opisywała proces masowego mordowania ludności żydowskiej na terenach okupowanej Polski.

Szlama Ber Winer pochodzi z Izbicy Kujawskiej, skąd 5 stycznia został wywieziony przez Niemców, wraz z wieloma innymi żydowskimi mieszkańcami miejscowości, do Chełmna. To właśnie tam, we wsi nazwanej przez Niemców Kulmhof am Ner i w położonej kilka kilometrów dalej wsi Las Rzuchowski utworzony został pierwszy stacjonarny ośrodek zagłady ludności żydowskiej. Obóz działał od 8 grudnia 1941 r. do 7 kwietnia 1943 r. oraz między czerwcem i lipcem 1944 r. Liczba ofiar obozu w Chełmnie jest nieznana, ale wedle różnych szacunków zginęło tam od 152 tys. do 225 tys. osób. W dużej mierze zamordowano tam Żydów z Kraju Warty, który został bezpośrednio włączony w granice III Rzeszy, ale najwięcej ofiar pochodziło z Łodzi (70–80 tys.).

W Chełmnie działał oddział specjalny pod komendą SS-Hauptsturmführera Herberta Langego, pierwszego komendanta obozu, który pełnił tę funkcję do marca 1942 r. Zabijał on ludzi na masową skalę przy pomocy samochodowych gazów spalinowych. Przywiezionych do obozu Żydów nakłaniano do rozebrania się, a później pędzono do samochodów, z których nie mogli już uciec. Samochodami zawożono ich na polanę w Lesie Rzuchowskim, gdzie kierowano rurę wydechową auta do wnętrza samochodu tak, by po 15–20 minutach znajdujący się we wnętrzu samochodu ludzie się udusili. 

Szlama miał szansę uciec z obozu dlatego, że po przywiezieniu do Chełmna przydzielono go do komanda leśnego (Waldommando), które zajmowało się chowaniem zwłok zamordowanych Żydów. Przetrzymywano ich w piwnicy dawnego pałacu, a po kilku dniach pełnienia funkcji grabarzy domyślili się, że także ich czeka śmierć i jedyną szansą na przeżycie jest ucieczka. W związku z tym 19 stycznia 1942 r. Szlama zdecydował się na ucieczkę, która początkowo wydawała się uratować mu życie. Udało mu się bowiem dotrzeć do warszawskiego getta, gdzie opowiedział o piekle które widział, dzięki czemu jego relacja została przekazana AK i polskiemu państwu podziemnemu, dzięki czemu miała szansę trafić również do aliantów. 

Z Warszawy Ber Winer wyjechał na wschód i dotarł do Zamościa, skąd po likwidacji tamtejszego getta 11 lub 12 kwietnia trafił do obozu zagłady w Bełżcu. Jednak jeszcze przed 5 kwietnia pisał do Wassera, że w Bełżcu znajduje się obóz zagłady podobny do tego w Chełmnie. Historia ta nie ma  niestety pozytywnego zakończenia, gdyż z obozu w Bełżcu nie udało się już Ber Winerowi uciec. Data jego śmierci jest niepewna, była to jednak z pewnością pierwsza połowa kwietnia 1942 r.

Choć Ber Winerowi nie udało się przeżyć wojny to jego relacja dokumentująca masowe mordy nazistów na ludności żydowskiej, znajdująca się dziś w Archiwum Ringelbluma w Żydowskim Instytucie Historycznym, miała ówcześnie olbrzymie znaczenie, a dziś stanowi niezwykle cenne źródło dla badań nad dziejami Zagłady. Zapoznać się z nią można na stronie Centralnej Biblioteki Judaistycznej lub w 13. tomie Archiwum Ringelbluma

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem