Dziennik Dawida Sierakowiaka

Mówi się już o otwarciu kuchen za kilka dni wobec nadeszłej wielkiej ilości warzyw dla getta, z których na razie nic prawie się nie otrzymuje (...)

Wide sierakowiak 12 lipca 1942

Staję się ostatnio coraz bardziej zdenerwowany. Jak na złość, spotykam ciągle ludzi, którzy w getcie korzystają z rozmaitego rodzaju talonów, przydziałów, talonów prywatnych, dodatków, urlopów, pensjonatów na Marysinie itd., itd. i którzy w swej dobrodusznej naiwności opowiadają o swoich „glückach”, aczkolwiek większą część prawdy ukrywają. Mimo to można dojść do zupełnie prostego wniosku, że ok. 20 000 ludzi w getcie zjada tyle, ile by starczyło do wydania podwójnej wielkości racji dla reszty ludności, nie mówiąc o rzeczach, o których zwykły śmoiertelnik nigdy nawet nie słyszał. [...] Mówi się już o otwarciu kuchen za kilka dni wobec nadeszłej wielkiej ilości warzyw dla getta, z których na razie nic prawie się nie otrzymuje (mówię o robotnikach naturalnie). Będą więc znów zupy w resortach, tym razem bez kiełbasy i bez niczego innego. Znowu zaczną się tuczyć pasożyty w kuchni, a robotnik otrzyma trochę ubarwionej, mętnej wody. Radość tylko dla „wyższych figur” w resortach i „protekcyjnych”, którzy będą mieli „lepsze” zupy z „dolewkami”, prócz „nieoficjalnych” zup, „robionych na lewo”. Do diabła – tylko spalić tę całą bandę raz na zawsze!

12 lipca 1942 roku, Łódź.

Dawid Sierakowiak, więzień getta łódzkiego, w którym zmarł z głodu 8 sierpnia 1943 r.

Dawid Sierakowiak, Dziennik, wyd. II, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016, s. 229.

„Dziennik” Dawida Sierakowiaka można nabyć w Księgarni na Tłomackiem lub w internecie na Sforim.pl

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem