Pożegnaliśmy Samuela „Igo” Willenberga

Setki ludzi oddały ostatni hołd Wielkiemu Bohaterowi całego pokolenia ocalałych z Holokaustu.

Wide img 2377
Prezydent Izraela Reuven Rivlin przemawia na pogrzebie Samuela „Igo” Willenberga.  /  Anna Chylak/Żydowski Instytut Historyczny

Pogrzeb Samuela „Igo” Willenberga odbył się w poniedziałek, na malutkim cmentarzu w Udim, wiosce, w której Igo zbudował dom dla swej rodziny. Samuela wspominali niezliczeni przyjaciele, rodzina, goście oficjalni oraz młodzież. Pierwszy przemawiał prezydent państwa Izrael Reuven Rivlin — mówił o Samuelu serdecznie, z podziwem i dumą przedstawił Jego życiorys. Wspominał między innymi ich wspólną podróż do Polski na uroczystość otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN i pierwszą rozmowę z „Igo”, podczas której miał usłyszeć: „W Izraelu jestem zwykłym człowiekiem, w Polsce jestem bohaterem”. Nawiązał do niej mówiąc:

- Samuelu, przyszedłem tu dzisiaj, by powiedzieć Ci, że jesteś bohaterem. I to jakim bohaterem, Samuelu. Jesteś symbolem heroizmu. Symbolem dla całego pokolenia ocalałych z Holokaustu. Pokolenia bohaterów. Ludzi silnych i odważnych. Niezwyciężonych. Optymistów. Tych, którzy przetrwali zniszczenia i odżyli na nowo, doświadczyli piekła i wybrali życie — powiedział prezydent Rivlin.

Potwierdziły to słowa listu prezydenta Andrzeja Dudy, odczytane przez ambasadora RP w Izraelu Jacka Chodorowicza: 

- Żegnamy dziś wielkiego patriotę polskiego i wielkiego patriotę izraelskiego. Odszedł niezwykły Człowiek, symbol walki o godność człowieka. Jego życie, to niezgoda na triumf zła. Był wyjątkowym przyjacielem Polski i Polaków. Jego mądrych i wyważonych sądów będzie nam bardzo brakowało. Na nas żyjących spoczywa obowiązek troski o dziedzictwo Samuela Willenberga. Jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej chylę czoła przed wyjątkowym świadkiem epoki. 

Zmarłego wspominali następnie współpracownicy, przyjaciele ze społeczności Żydów częstochowskich, wreszcie wzruszającym świadectwem miłości do niezwykłego Dziadka podzieliły się wnuki „Iga”. 

Mimo 2 tysięcy kilometrów i kilkudziesięciu lat życia dzielących Samuela od kraju urodzenia Jego pogrzeb był bardzo polski: „Igo” życzył sobie być pochowanym w trumnie. I to nie takiej zbitej ze zwykłych desek, ale takiej, jakie robi się w Polsce — solidnej, z mosiężnymi uchwytami. Przyjaciele i goście z Polski przystroili grób kwiatami i wieńcami. Może dlatego i jedyna piosenka, jaka zabrzmiała podczas uroczystości nie wydała się egzotyczna — na koniec pogrzebu puszczono jedną ze wspominanych przez Iga żołnierskich pieśni „Serce w plecaku”, której słowa brzmią: „Z młodej piersi się wyrwało...". 

Ta niepozorna piosenka w wiosennym słońcu wiejskiego cmentarza nabrała mocy symbolicznej: żegnaliśmy przecież Samuela, a w Jego piersi zawsze tkwiło młode serce, z ogromnym apetytem na życie! 

W imieniu ŻIH Samuela Willenberga żegnała Anna Chylak, odpowiedzialna w Instytucie m.in. za organizację dorocznych uroczystości 2 sierpnia w Treblince.



Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem