Łódzkie getto — największy obóz pracy niewolniczej

76 lat temu, 8 lutego 1940 roku Niemcy utworzyli w Łodzi getto.

Wide lodz getto
Kładka w łódzkim getcie. Rok 1940.  /  Bundesarchiv, R 49 Bild-1733 / Holtfreter, Wilhelm / CC-BY-SA 3.0

76 lat temu, 8 lutego 1940 roku, Niemcy utworzyli w Łodzi getto, które od reszty miasta odizolowano już 30 kwietnia tego samego roku. Wiosną 1941 roku jeszcze bardziej odcięto je od świata poprzez ustawienie podwójnych zasieków i zwiększenie liczebności sił policyjnych, które miały strzelać do każdego zbliżającego się do granic getta, co – po likwidacji łączności pocztowej – doprowadziło z początkiem 1942 roku do izolacji ludności tej części miasta w stopniu niespotykanym w innych gettach.

- Łódzkie getto stało się najbardziej niedostępnym gettem w Europie – pisze w swoich wspomnieniach uwięziona w nim z rodziną Eva Libitzki, której udało się przeżyć Zagładę. – Niemcy wyburzyli wszystkie otaczające je domy, zostawiając niebezpieczną strefę niczyją między płotem a stroną aryjską. W porównaniu, na przykład, z Warszawą, gdzie można było przynajmniej nawiązać jakiś kontakt z członkami "podziemia", po zamknięciu naszego getta nie przemycano do niego żadnej żywności ani broni. Praktycznie żadnym Żydom nie udało się też z niego uciec. Przez teren getta przebiegały dwie z najważniejszych arterii miasta – Zgierska i Limanowskiego. Jeżdżące po nich tramwaje woziły Polaków i Volksdeutsche’ów. Nas od tych ulic odgradzał drut kolczasty. Chcąc przejść na drugą stronę musieliśmy korzystać z drewnianych kładek biegnących niemal 8 metrów nad nimi. Zrobiono wszystko co można było, żeby odgrodzić nas od reszty Łodzi. (…) Brak kanałów uniemożliwiał szmugiel i ucieczki, jak to miało miejsce w getcie warszawskim. [1]

W czerwcu 1940 roku w łódzkim getcie zamkniętych było ok. 200 tys. osób. Od 17 XI do 4 XII 1941 przybywały tam transporty Żydów z Niemiec (z Berlina, Düsseldorfu, Duisburga, Kolonii, Frankfurtu n. Menem, Hamburga), Austrii (głównie z Wiednia), Czech (z Pragi), Holandii i Luksemburga, oraz przywieziono 15 tys. robotników wykwalifikowanych z Kraju Warty. 

Szef łódzkiego Judenratu, Chaim Rumkowski zwany „królem getta”, wprowadził rządy autorytarne, likwidując z czasem większość nie podlegających mu bezpośrednio struktur (m.in. komitety domowe, ziomkostwa przesiedleńców). Formalnie przyznany stosunkowo szeroki zakres autonomii, został wykorzystany m.in. na rozbudowę aparatu administracyjnego z policją, posiadającą nawet tajną służbę do zwalczania opozycji. W getcie łódzkim realizowano zasadę „sprawiedliwego podziału nędzy” i „ratowania się przez pracę na rzecz Niemców”.

- Rumkowski rozumiał w jak trudnej znaleźliśmy się sytuacji – pisze w swoich wspomnieniach Eva Libitzky. – Zawarł więc z Niemcami wyjątkowy układ, który obowiązywał przez kolejne cztery i pół roku: zaproponował, by getto z jego wieloma budynkami fabrycznymi i wykwalifikowanymi rzemieślnikami, stało się ośrodkiem produkcji na potrzeby Niemców. (…) Uważał, że nie ma innego sposobu, byśmy mogli przeżyć. »Naszą jedyną drogą jest praca«, powtarzał raz za razem. (…) Do pewnego stopnia mu się udało. W obliczu groźby śmierci staliśmy się jednym z największych ośrodków przemysłowych w Rzeszy, działającym jeszcze lata po likwidacji gett w Warszawie, Krakowie, Białymstoku i większości innych miast. [2]

Równocześnie powstała, związana z Rumkowskim, elita gettowa (jej członków nazywano „jachsenami”; por. jachsan), korzystająca z willi i pensjonatów w Marysinie. Getto stopniowo zmieniło się w największy obóz pracy. Na początku 1943 roku istniało w nim 119 zakładów przemysłowych, w których pracowało przeszło 89% ludności, liczącej wówczas ok. 87 tys. osób. Korzyści, jakich getto łódzkie przysparzało zaopatrzeniu armii i firmom niemieckim, oraz zyski, czerpane z getta przez administrację okupacyjną, sprawiły, że zlikwidowano je jako ostatnie getto w Polsce. Opór przeciwko Niemcom podjęła Komunistyczna Komisja Międzyzwiązkowa, przekształcona jesienią 1940 w Lewicę Związkową, którą tworzyli działacze lewicowych związków zawodowych (głównie członkowie Bundu i PS-L oraz byli członkowie KPP). Jej działania zogniskowały się na sabotażu pracy dla okupanta. Parokrotnie doszło też do akcji protestacyjnych i wystąpień ulicznych (30 VI 1940 roku; koniec sierpnia i 8 IX 1940 roku; styczeń i marzec 1941 roku).

Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń, jakie rozegrały się w łódzkim getcie było przemówienie Przełożonego Starszeństwa Żydów, Chaima Mordechaja Rumkowskiego, które wygłosił 4 września 1942 roku i jego tragiczne następstwa. Stojąc na zaimprowizowanej mównicy ustawionej na tzw. Placu Strażackim (przed siedzibą Oddziału Strażacko-Kominiarskiego w getcie) przy ul. Lutomierskiej 13 (wówczas Telegrafenstrasse) „Król łódzkiego getta” „wezwał mieszkańców getta, aby na żądanie Niemców oddali swoich najbliższych – dzieci i starszych ludzi:

- Na nasze getto spadło wielkie nieszczęście. Żądają od niego, by oddało najlepsze, co posiada – dzieci i starych ludzi. (…) Nigdy nie wyobrażałem sobie, że moje własne ręce będą musiały złożyć je jako ofiarę na ołtarzu. Na moje stare lata muszę wyciągnąć ręce i błagać: Bracia i Siostry, oddajcie mi je! Ojcowie i Matki, oddajcie mi wasze dzieci! (…)

Ja muszę przeprowadzić tę ciężką i krwawą operację. Muszę poświęcić członki, by ratować ciało. Muszę zabrać dzieci, gdyż inaczej, nie daj Boże, mogą zostać zabrani także inni.

Dramatyczną reakcję zebranych na placu Żydów i później mieszkańców całego getta, w większości domyślających się, że dzieci pojadą na śmierć, przedstawił w swych wspomnieniach Michał Mosze Chęciński:

- Z piersi tysięcy ludzi wydobył się przejmujący krzyk, rozpacz matek i ojców była niemal fizycznie dotykalna. Tego dnia całe getto płakało i z każdego jego kąta płynęło wołanie do Boga. [3]

Jak pisze Andrzej Rukowiecki w dniach 5–12 września 1942 roku „do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem, wywieziono 15 681 osób – dzieci do 10 roku życia, chorych i osoby starsze powyżej 65 roku życia”. [4] Akcji wysiedleńczej towarzyszył wydany przez Niemców zakaz opuszczania domów przez Żydów (niem. Allgemeine Gehsperre) nazywany „Wielką Szperą”.

Deportacje w 1942 ostatecznie załamały wszelkie formy oporu. W okresie eksterminacji pośredniej w getcie łódzkim, głównie z powodu głodu (choroba głodowa) i chorób, zmarło: w 1940 – 6 197 osób, w 1941 – 11 378 osób. W czasie Akcji Reinhard, od połowy stycznia do września 1942, ok. 116 tys. mieszkańców getta łódzkiego zostało zamordowanych w ośrodku zagłady w Chełmnie n. Nerem. 

1 VI 1944 w getcie łódzkim znajdowało się jeszcze 76 701 osób, z których – od 2. połowy czerwca 1944 do września 1944 roku – 60 tys. wywieziono do Oświęcimia-Brzezinki, 5 tys. do obozów Stutthof i Ravensbrück. Była to akcja likwidacji ostatniego na ziemiach polskich getta. Na miejscu, w tzw. brygadzie porządkowej (niem. Aufräumungskommando) pozostało ok. 880 osób. Niemcy zamierzali wszystkich wymordować, lecz członkowie brygady w decydującym momencie ukryli się. 19 I 1945 roku, kiedy Armia Czerwona zdobyła miasto, było w nim 877 Żydów.


PRZYPISY

[1] Eva Libitzky, Fred Rosenbaum, Out on a Ledge. Enduring the Lodz Ghetto, Auschwitz, and Beyond, Wicker Park Press, River Forest 2010, s. 43–44.

[2] Ibidem, s. 44–46.

[3] Andrzej Rukowiecki, Łódź. 1939–1945. Kronika okupacji, Księży Młyn, Łódź 2012, s. 125.

[4] Ibidem.


Bibliogfrafia 

Rafał Żebrowski, Getto łódzkie, w: Polski Słownik Judaistyczny.

Eva Libitzky, Fred Rosenbaum, Out on a Ledge. Enduring the Lodz Ghetto, Auschwitz, and Beyond, Wicker Park Press, River Forest 2010.

Andrzej Rukowiecki, Łódź. 1939–1945. Kronika okupacji, Księży Młyn, Łódź 2012.


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem