Udział Żydów w odrodzeniu się Rzeczypospolitej Polskiej

W zaraniu niepodległości Polski, Żydzi odegrali dużą rolę w wielu dziedzinach życia, w odbudowie kraju i jego rozwoju.

Wide pi sudski i  ydzi

Odwieczne marzenia Żydów polskich, by wolna i niepodległa Polska stała się ich autentyczną ojczyzną, by mogli w tym kraju żyć w pełni praw i swobód obywatelskich na równi z „rdzenną” ludnością — znajdowały swój wyraz we wszystkich historycznych manifestacjach politycznych. W walkach narodowo-wyzwoleńczych w przeszłości, a już szczególnie od czasów kościuszkowskich biorą Żydzi udział, dając dowody nie tylko waleczności i poświęcenia, ale także nie kwestionowanego przez przywódców tych walk — patrotyzmu. Toteż, kiedy „zaświtała jutrzenka swobody”, już w wieku XIX — Żydzi, przede wszystkim młodzież, zaczęła się skupiać w polskich organizacjach patriotycznych i postępowych, między innymi pozostającymi pod wpływami Polskiej Partii Socjalistycznej.

Kiedy Józef Piłsudski na terenie byłej Galicji zaczął organizować Drużyny Strzeleckie, zalążek Legionów Polskich, w ich szeregach znaleźli się Żydzi. Nie tylko w kraju, także za granicą, w Szwajcarii, w działalności strzeleckiej był m.in. bardzo aktywny dr filozofii Mateusz Frenkel oraz jego brat Aron — późniejsi legioniści, a także Stefan Lubliner i Tadeusz Zylberbaum. Droga do Legionów wiodła wielu Żydów między innymi przez przynależność do Żydowskiej Sekcji PPS, działającej w latach 1893–1907 lub do Polskiej Partii Socjalistycznej. W „walce i pracy z Polską i dla Polski” znaleźli się bez przymusu. Taka była, jak to oświadczali, ich „wola własna i miłość Sprawy”. Szli na ochotnika, by „bić się na ziemiach polskich, pod polskimi sztandarami, w polskim mundurze i — o polską sprawę”. Tak pisali ówcześni ideolodzy Legionów, (…) wśród nich jeden z najbliższych w zaraniu działalności współpracowników Józefa Piłsudskiego, zanim nie przeszedł wobec niego do opozycji — Feliks Perl (Res) oraz współorganizator wielkiej demonstracji na Grzybowie w 1905 roku — Józef Kwiatek.

Większość Żydów, członków organizacji strzeleckich, przyszłych legionistów pochodziła z Galicji, co jest zrozumiałe ze względu na miejsce formowania się tych oddziałów. Ale również warszawianie znaleźli się w jej szeregach. Jeden z założycieli „Filarecji” w Paryżu i współorganizator „Strzelca” — Bronisław Mansperl (Chaber), student medycyny, po powrocie do Warszawy odbył szkolenie bojowe w Związku Walki Czynnej, gdzie działał również Bolesław Friedman (Zagłoba), kierownik Kontrwywiadu, który organizował przerzut przez kordony graniczne wojsk walczących — młodzieży do Legionów. Friedman działał w żandarmerii Polskiej Organizacji Wosjkowej (P.O.W.), później jako komendant Żandarmerii Okręgu Warszawskiego w stopniu podporucznika. Odznaczony był Krzyżami: Niepodległości, Polonia Restituta, Walecznych, P.O.W. i Legionów.

Mansperl, już jako podporucznik i dowódca kompanii, zginął na czele oddziału 20 X 1915 rl w bitwie pod Kuklami. Jego pogrzeb w Warszawie stał się manifestacją patriotyczną. Mansperl, dowódca pododdziału, przydzielonego jako osłona artylerii poległ przy odbijaniu szarży jazdy nieprzyjacielskiej na baterie pod Kuklami. Na wniosek pułkownika, późniejszego generała Tadeusza Piskora, poparty przez generała Edwarda Rydza-Śmigłego — Mansperl odznaczony został pośmiertnie Krzyżem Virtuti Militari.

Rodem z Warszawy byli polegli legioniści: Filip Śmiałkowski, który, by nie wpaść w ręce nieprzyjaciela, ranny w obie nogi, odebrał sobie życie, Ludwik Rittenberg, syn znanego, warszawskiego lekarza i inni. (…)

Malarzem I Brygady Legionów nazywano jej żołnierza, wybitnego artystę malarza Leopolda Gottlieba (1883–1934), autora licznych rysunków i portretów wybitnych oficerów Legionów, między innymi marszałka Józefa Piłsudskiego.


W dziejach Legionów pięknie zapisał się również Władysław Steinhaus, syn doktora Ignacego Steinhausa, posła do parlamentu austriackiego, a w niepodległej już Polsce posła do Sejmu Ustawodawczego. Władysław Steinhaus brał udział w bitwach 6 pułku piechoty, na stanowisku adiutanta pułkowego. Poległ w bitwie pod Maniewiczami. Pośmiertnie mianowany został kapitanem i otrzymał Krzyż Virtuti Militari.

Wielu Żydów-legionistów wyszło z walk o niepodległość z ranami, zostając inwalidami na całe życie, liczni, mimo uczestnictwa w bojach wyszli cało. (…)

Lista [Żydów] poległych w Legionach, w latach 1914–1916 sięga 80 nazwisk. Jest to lista niepełna, nie obejmująca zaginionych bez wieści, wziętych do niewoli, ciężko rannych, których było około trzystu, spośród których wielu zmarło w szpitalach, a także poległych w latach późniejszych. Historycy żydowscy, usiłujący ustalić dokładne liczby i listy poległych, rannych, a nawet odznaczonych krzyżami i orderami bojowymi — natrafiali na duże trudności, ponieważ w Legionach, w aktach, nie prowadzono rubryk wyznaniowych, a wielu Żydów miało imiona i nazwiska rdzennie polskie. Lista Żydów odznaczonych z tego okresu i później Krzyżami i Medalami Niepodległości obejmuje 190 osób.

Ilu było Żydów w Legionach dokładnie nie wiadomo. Był to czas burzliwy, dokumentacja była niepełna, często improwizowana, niektórzy żołnierze dla osobistego i swojej rodziny bezpieczeństwa — podawali nazwiska przybrane. I, jak wspomniano, ewidencja prowadzona była bez podziału wyznaniowego, także narodowościowego. Ocenia się, że liczba Żydów w Legionach sięgała w Galicji 10%, w Królestwie 4%. W stratach zaś liczba Żydów sięgała 15%. Żołnierze Legionów — Żydzi rekrutowali się z różnych środowisk, zarówno ze sfer bogatego mieszczaństwa, średniego kupiectwa i rzemiosła, proletariatu, a przede wszystkim — inteligencji. Udział Żydów z centralnej Polski i z samej Warszawy w szeregach polegionowych — w Polskim Korpusie Posiłkowym i wreszcie w Polskiej Sile Zbrojnej osiągał procentowy stosunek przybliżony do odsetka ludności żydowskiej w kraju.

***

Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku — żydostwo polskie przyjęło w wielkiej radości i rozbudzonej nadziei. Polska wolna, bez jarzma okupacyjnego despotyzmu — wydawała się Żydom niemalże cudem. Wierzyli, że ich od wieków deklarowany i manifestowany czynem — patriotyzm zostanie przyjęty życzliwie przez państwo, które uważali za swoją ojczyznę, a które było w potrzebie. Konieczność odbudowy państwowości i administracji, gospodarki i kultury oraz rozlicznych form życia społecznego i politycznego — zdawała się być także dla Żydów szansą na włączenie się w nurt nowego życia.

Niestety — wolność ta była także wolnością dla reakcji. Stare antysemickie hasła endecji zabrzmiały z nową siłą. Żydzi boleśnie odczuwali sam fakt, że w chwilach tak doniosłych dla niepodległego już państwa polskiego — nikt wyraźnie nie przeciwstawił się reakcyjnym hasłom i żydożerczej wrzawie. (…) 

Pierwsze lata niepodległości nie były dla Żydów latami spokoju. Tu i ówdzie zdarzały się agresywne napaści i pogromy, przypominające najgorsze czasy carskiej reakcji, nie ustało odwieczne, nie uzasadnione szkalowanie Żydów, w czym ciemnym i nieświadomym masom przewodziły najbardziej reakcyjne organizacje i ich prowodyrzy. Tak więc żydostwo polskie, otrząsnąwszy się z euforii pierwszych dni wolności — zmuszone było kontynuować walkę o swoje miejsce w kraju, o prawa obywatelskie, o równouprawnienie. Nie odbywała się ta walka bez zgrzytów i bez trudności w łonie samego żydostwa. Ortodoksyjne, dość silne środowiska w dalszym ciągu zasklepiały się w swojej odrębności. Bieda i nędza mas żydowskich szły w parze z fanatyzmem religijnym i wrogością wobec elementów postępowych i tej części żydostwa, którą określano mianem asymilatorów. (…)

Sytuacja Żydów w Polsce zaczęła się poprawiać w 1919 roku, do czego przyczyniały się również oficjalne enuncjacje władz państwowych i niektóre zarządzenia czynników rządowych, jak na przykład Okólnik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych [z dn. 1 lutego 1919 roku], podpisany przez ministra Stanisława Wojciechowskiego, późniejszego (1922–1926) prezydenta Rzeczypospolitej. W okólniku tym czytamy: „Liczne skargi napływają do mnie na popełniane przez przedstawicieli władz państwowych, administracyjnych, wojskowych oraz osoby prywatne nadużycia w stosunku do ludności żydowskiej. Zmuszony jestem przypomnieć, że ludność żydowska korzysta z praw obywatelstwa polskiego na równi z rdzenną ludnością polską i nie powinna być przedmiotem ani gwałtów, ani nadużyć. Wszyscy są równi w obliczu prawa, każdy może urzeczywistnić swe dążenia, byleby nie godziły one w podstawy państwowości polskiej. (…) Wobec tego ostrzegam, że wszystkie akty samowoli i bezprawia, których ostrze zwraca się przeciwko ludności żydowskiej, dokonywane przez organy administracyjne lub osoby prywatne, będą karane z całą bezstronnością i surowością prawa. W wolnej Polsce nie ma miejsca na niesprawiedliwość, gwałt i samowolę”. (…)

Reasumując należy podkreślić, że w zaraniu niepodległości Polski, Żydzi odegrali dużą rolę w wielu dziedzinach życia, w odbudowie kraju i jego rozwoju.

Niniejszy tekst stanowi skrót odczytu wygłoszonego przez prof. Mariana Fuksa w Żydowskim Instytucie Historycznym 25 listopada 1988 r. Jego obszerne fragmenty zostały opublikowane w Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce nr 2 (150), kwiecień-czerwiec 1989. 

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem