Szymon An-ski, twórca „Dybuka”

8 listopada 2015 r. mija 95 lat od śmierci Szymona An-skiego. Pochowany jest na cmentarzu żydowskim przy Okopowej w Warszawie.

Wide wide an ski  w . salomon zanwil rapaport

Między dwoma światami

Wyobraźnia ludowa pełna jest istot pozaziemskich, o nadprzyrodzonych mocach, złych duchów, demonów, zjaw. Istotą z pogranicza dwóch światów jest dybuk, dusza człowieka zawieszona pomiędzy życiem a śmiercią. Jeśli człowiek umrze śmiercią gwałtowną, pozostawi niezałatwione sprawy, opuści świat jako grzesznik, to jego błąkająca się dusza przylgnie do ciała żywego człowieka i zawładnie nim. Dlatego żywi muszą bardzo uważać, unikać miejsc odludnych, ciemnych, mokradeł, okolic studni, drzew rzucających cień, ruin domów, równie niebezpieczne są samotne wyprawy do latryny, miejsca nieczystego, ponieważ tam także czyhają duchy. Szczególnie narażeni na spotkanie demonów są: chory, pan młody i panna młoda, kobieta przy porodzie, osoba w żałobie, uczniowie mędrców w nocy. Wiara w złe duchy była czymś tak powszechnym, że Talmud włączył ją do swojego prawodawstwa. Rabini tworzyli zalecenia, które odnosiły się do realnego istnienia demonów. Co ciekawe, za równie niebezpiecznych, co złe duchy, uznawani byli goje. Strach przed złym duchem usprawiedliwia wręcz złamanie prawa: 

Kto gasi lampę z obawy (że zostanie zaatakowany) przez gojów czy rabusiów lub ze strachu przed złymi duchami, wolny jest od winy. (Szab.2,5)

Jeśli ktoś zostaje wyciągnięty (z domu) poza dozwoloną odległość, jaką wolno mu przebyć w szabat – czy to przez gojów, czy przez złego ducha – nie powinien przejść dobrowolnie więcej niż cztery łokcie. (Eruw. 4, 1) 

Pochodzenie istot „nie z tego świata” było przedmiotem wielu rozważań. Jedna z teorii głosiła, że zostały on stworzone kiedy powstawał świat, inna, że są to dusze grzeszników zmienionych w demony; kolejna, że złe duchy rozmnożyły się wskutek kontaktu z ludźmi. Historia o duchach stała się inspiracją dla jednego z najsłynniejszych utworów kultury jidysz. Ponad sto lat temu pisarz i badacz folkloru żydowskiego, Szymon An-ski, stworzył Dybuka, sztukę teatralną, napisaną po podróży do żydowskich sztetli Wołynia i Podola. 

Ekspedycja

An–ski, wówczas czterdziestodziewięcioletni dojrzały twórca, zaangażowany politycznie i społecznie, mieszkał w Petersburgu i współpracował z Żydowskim Towarzystwem Historyczno-Etnograficznym. Jego ekspedycja ruszyła w lipcu 1912 r. Organizatorowi wyprawy towarzyszył mały zespół: badacz muzyki ludowej Joel Engel oraz fotograf S.B. Judowin. Koszty wyprawy pokrył baron W. G. Ginzburg. Wykonane latem 1912 r. fotografie dokumentujące wyprawę ukazują architektoniczną rzeczywistość miasteczek. Widać na nich duże gospodarstwa i okazałe synagogi, a także zaintrygowanych, zwróconych w kierunku obiektywu ludzi, błotniste drogi, kałuże, bose dzieci siedzące na przyzbach, wędrowców (ubranych tradycyjnie lub według mody europejskiej). Zabudowa jest niska i drewniana, domy mają pobielone ściany, połatane dachy, na podwórkach stoją studnie (żurawie), biegają kury, walają się deski. Połączone z oborami zabudowania domowe stanowią jeden budynek. W każdym miasteczku sklepy znajdują się w rynku i w każdym miasteczku jest synagoga. Synagogi dokumentowane były bardzo drobiazgowo: fotografowano malowidła, dekoracje, przedmioty. Avrom Rechtman (student, który brał udział w drugiej ekspedycji) wspominał, ze w wielu sztetlach, w których stały bardzo stare synagogi na pytanie badaczy: Kiedy została zbudowana synagoga? Ludzie odpowiadali, że nie widzą kiedy i kto ją zbudował. Mieszkańcy tych miasteczek zamiast konkretnej odpowiedzi, opowiadali legendę. Według legendy synagoga nie była wybudowana, ale została odkryta przez dzieci. Dzieci bawiły się patykami, a pod warstwą ziemi, odkrywały dach synagogi. Wieść ta rozchodziła się po całej miejscowości, zbiegali się mieszkańcy i wspólnie wykopywali dach, a potem całą budowlę. Pod ziemią tkwiła gotowa synagoga z dekoracjami, malowidłami i całym wyposażeniem. 

W Miropolu badacze usłyszeli od ludzi historie o dybukach i cadyku egzorcyście. W Jarmolińczu, w trakcie wizyty u zamożnego gospodarza, podczas kolacji obserwowali scenę niemej gry miłosnej między córką gospodarza, a mieszkającym w tym samym domu uczniem jesziwy. Skromny romans został przerwany przez ojca, który postanowił wydać córkę za innego kandydata. W nocy badacze słyszeli szlochanie dziewczyny. Podobno historie te, i notatki, które z nich powstały, stały się inspiracją do stworzenia Dybuka. W sztuce An-skiego młodzieniec (Chonen) umiera i wciela się w swoją ukochaną (Lea) przerywając uroczystość zaślubin. 

Dybuk 

W „Dybuku” znalazło ujście doświadczenie podróży etnograficznych, wysłuchanych historii i biografii An-skiego. Symboliczne jest to, że „Dybuk” zaczął żyć na scenach teatrów dopiero po śmierci autora. Natan Gross pisze, że kiedy An-ski po raz pierwszy przeczytał swój poemat dramatyczny znawcom literatury, tekst uznano za niemożliwy do wystawienia i pomysł zarzucono. An-ski zmarł jesienią 1920 roku. Na wieść o odejściu autora „Dybuka” członkowie Trupy Wileńskiej postanowili jak najszybciej wystawić sztukę. Prapemiera odbyła się w warszawskim teatrze Elizeum, trzydzieści dni po pogrzebie An-skiego. „Dybuk” porwał żydowską publiczność Warszawy. W nowym 1921 r., wszystkie drogi prowadziły na Karową, do teatru Elizeum. Sztuka była popularna nie tylko w Warszawie. Grywano ją wszędzie. Największą, światową popularność zdobyła inscenizacja moskiewskiego teatru Habima, w reżyserii Jewgienija Wachtangowa, z którą zespół Habimy objechał pół świata (Stany Zjednoczone, Palestyna, Niemcy). W ciągu sześciu lat spektakl zagrano sześćset razy. Siedemnaście lat po śmierci An-skiego „Dybuk” doczekał się także genialnej adaptacji filmowej w reżyserii Michał Waszyńskiego, który: 

Zapalił się, gdy mu ofiarowano reżyserię „Dybuka”. Fascynowała go monumentalność filmu i mistyczna romantyka zawarta w jego treści. Perspektywa – że może stworzyć reprezentatywny film żydowski, była dla niego tak silną pokusą, że nie mógł się jej oprzeć. 

„Dybuk” opętał kino. Motyw dybuka wykorzystywany jest do dzisiaj, nie tylko w filmach grozy (takich jak Kronika Opętania, 2012) ale także jako komentarz do żydowskiego mode de vie, żydowskiej filozofii życia. Znakomitym przykładem takiego wykorzystania motywu jest scena z dybukiem otwierająca film Poważny Człowiek (2009) Ethana i Joela Coenów. 

Inwazja Dybuków

Współczesne inscenizacje „Dybuka” uwzględniają epilog dopisany przez historię. Andrzej Wajda, Krzysztof Warlikowski, Maja Kleczewska, interpretują sztukę poprzez pryzmat Zagłady. Oniryczny tekst dotyczący dwóch światów, wędrówki dusz, niemożliwości zrealizowania szczęścia, śmierci, rozłąki szczególnie poddaje się takim interpretacjom. Lea, bohaterka „Dybuka”, rozmawia z Frade o losie i śmierci:

Nie, babuniu! One są z nami. Człowiek rodzi się przecież na długie, długie życie. A gdy umiera przed czasem, to gdzie podziewa się jego nie przeżyte do końca życie? Jego radość i jego cierpienie? Jego myśli, których z braku czasu nie zdążył przemyśleć, jego czyny, których nie zdążył spełnić? Gdzie wszystko się podziewa? Gdzie? Żył sobie młodzieniec, a duszę miał wzniosłą i umysł głęboki. Miał przed sobą długie życie. I nagle, w jednej chwili urwała się nić jego życia. I przyszli obcy ludzie i pochowali go w obcej ziemi. Gdzież więc podziewa się reszta jego życia? Co się stało z jego słowami, które zamilkły, z jego modłami, które zostały przerwane? Babciu, gdy zgaśnie świeca, zapala się ją na nowo i wtedy pali się dalej, aż do końca. Jakże więc może zagasnąć na wieki nie wypalona świeca ludzkiego żywota? Nie może tak być!

Duchy — dybuki zamordowanych Żydów pojawiają się w opowiadaniach Hanny Krall, żyją w miejskich legendach o Muranowie, w powieści Noc żywych Żydów Igora Ostachowicza, w piosenkach kabaretu Pożar w burdelu (Inwazja dybuków, 2015), w filmie Demon Marcina Wrony. W kulturze polskiej obecna jest historia o duchach żydowskich, które wracają do mieszkań, zatrzymują się przy dawnych ulicach, które dzisiaj zmieniły nazwy i kształty. Pisze się o duchach, które pojawiają się w blokach stojących przy miejscach pamięci, o zjawach, które odwiedzają znajome okolice. Przekazywane z ust do ust opowieści o muranowskich dybukach budują współczesny, miejski folklor. 

***

Pisząc tekst korzystałam z  książek:

An-ski Szymon, Dybuk, tłum. Awiszaj Hadari, Austeria, 2007 

Buczkowski Leopold, Proza żywa, Pomorze, Bydgoszcz, 1985

Cohen Ambraham, Talmud, Cyklady, tłum. Regina Gromacka, 1995

Gross Natan, Film żydowski w Polsce, tłum. Anna Ćwiakowska, Rabid, Kraków 2002

Petrovsky-Shter Yohanan, Sztetl, tłum. Joanna Gilewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2014

https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/anski-dybuk.html

http://www.anski.org/

Fotografie z etnograficznej ekspedycji An-skiego:

https://www.youtube.com/watch?v=J4i-Crf7rGs

https://www.youtube.com/watch?v=j7uZVms8oys

https://www.youtube.com/watch?v=dflVpSodgXM

https://www.youtube.com/watch?v=w7YL73mn-XU


Zosia Mioduszewska


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem