Mały Przegląd

Jedyne czasopismo, do którego treść dostarczały dzieci.

Wide zrzut ekranu 2015 10 23 o 16.00.40


W październiku 1926 roku reporter „Małego Przeglądu” odwiedził warszawski Ogród Krasińskich, żeby sprawdzić, jak wygląda sytuacja placu zabaw dla dzieci ogrodzonego drutem kolczastym, o której donoszono wcześniej redakcji. 22 października 1926 roku ukazała się relacja młodego adepta dziennikarstwa, w której czytamy: „Dookoła placyku jest trawnik. Cały placyk otoczony jest drutem kolczastym. Rozluźnione miejsca wskazują, że mimo ostre kolce dzieci przez ogrodzenie przechodzą. 

Prawdopodobnie wtedy, gdy im piłka upadnie na trawnik. (…) Sprawa, jak wziąć piłkę, gdy upadnie na trawę, nie jest po dziś dzień uregulowana. A choćby się bawić najostrożniej, piłka musi czasem wypaść na trawnik”. Ogrodzenie placu zabaw w tym i w innych ogrodach uniemożliwiało dzieciom swobodną zabawę, ale także zmuszało do drobnych oszustw, co szczególnie zmartwiło młodego reportera. „Wtedy dziecko rozgląda się, czy nie ma w pobliżu dozorcy i spiesznie ukradkiem biegnie po swoją własność.” Młody reporter zauważa, że dzieci uczą się, jak omijać zakazy, uciekać przed dozorcą, który karę może wymierzyć nawet kijem. Odebrana jest im prawdziwa frajda z beztroskiej zabawy i korzystania z przebywania na świeżym powietrzu. Kończy swój artykuł refleksją: „Dzieci przyzwyczajają się nie przestrzegać przepisów i unikać stróżów bezpieczeństwa, uczą się bać i nie słuchać”.

To tylko jeden z setek tysięcy artykułów, notek, wywiadów, wiadomości i listów pojawiających się na łamach „Małego Przeglądu” – jedynego czasopisma, do którego treść dostarczały dzieci. „Mały Przegląd”, jako cotygodniowy dodatek do „Naszego Przeglądu”, ukazywał się od 9 października 1926 do 1 września 1939 roku, a pomysłodawcą tego wyjątkowego formatu prasowego i jego pierwszym redaktorem był Janusz Korczak. Siedziba redakcji mieściła się, w dwóch pokojach udostępnionych przez macierzystą redakcję przy ul. Nowolipki 7. „Kto chce, może powiedzieć, kto chce może przyjść i napisać na miejscu, w samej redakcji. (…) Temu, kto się krępuje, że brzydko pisze albo z błędami, redaktor powie: — Nie szkodzi. W korekcie się poprawi. (…) Wiadomości można będzie podawać ustnie, telefonicznie, przysyłać pocztą, dyktować lub pisać. Żeby było wygodnie, żeby nikt się nie wstydził, żeby się nie śmieli.” (Do moich przyszłych czytelników, „Nasz Przegląd”, 3 października 1926).

Pierwszymi sekretarzami czasopisma byli Madzia Markuze, Edwin Markuze i Emanuel Sztokman, a wyborem listów od dzieci zajmował się Chaskiel Bajn. Początkowo listy przysyłane były z Warszawy, potem już z odległych miast i miasteczek, aż w końcu z zagranicy. Ich autorami były dzieci z rodzin inteligenckich, kupieckich, robotniczych i fabrykanckich, spolonizowani i ortodoksyjnie żydowscy, bogaci i biedni. W piśmie rzadko pojawiały się teksty literackie – wiersze, bajki i opowiadania, gdyż pomysł Janusza Korczaka polegał na tym, aby w „Małym Przeglądzie” dominowały materiały autentyczne — dokumentalne, informacyjne i reporterskie. W listach do redakcji dzieci poruszały sprawy osobiste – codzienne radości i kłopoty, wydarzenia ze szkoły, domu i wakacji. Opisywali zabawy z rówieśnikami, w co grają na podwórkach, jakie książki czytają, co oglądali w kinie i teatrze. W listach jednak często pojawiają się gorzkie opisy rodzinnych dramatów – chorób, biedy, bezrobocia.

Korczak wprowadził podział na rubryki „Wiadomości bieżące”, w której pojawiały się listy z Warszawy, oraz „Z kraju” dla listów z prowincji. Kiedy niepokoili się brakiem odzewu ze strony redakcji, Korczak odpisywał: „Kto wyśle list do „Małego Przeglądu”, niech się nie dziwi, że go zaraz nie ma, i niech się nie boi, że zginął. Bo jest tak: Przez tydzień zbieramy listy. Potem Chaskiel je numeruje, wpisuje do książki imię, nazwisko i adres. (…) Listy zawiązuje się zielonym sznurkiem i wkłada do teczki. Listy numeruje się niebieskim ołówkiem. Potem ja w okularach czytam listy i czerwonym ołówkiem piszę, co z każdym listem zrobić. (…) Nie można się spieszyć, bo będzie bałagan i powiedzą, że „Mały Przegląd” jest głupi. (…) Bardzo ważne i trudne listy czekają długo, bo trzeba się radzić różnych ludzi, co odpowiedzieć, albo sprawdzić, czy napisali prawdę. W gazecie trzeba wszystko robić bardzo ostrożnie i uważnie. I żeby nie było bez sensu.” (Tym, którzy się dziwią i niepokoją, „Mały Przegląd”, 5 listopada 1926).

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem