Szmugiel w getcie warszawskim. Część pierwsza

Praca napisana w konspiracji po likwidacji getta warszawskiego.

Wide szmugiel arg

TECHNIKA SZMUGLU

Szmugiel jako proceder nie był ani łatwy, ani bezpieczny. Szmugiel wymagał nadzwyczaj precyzyjnej techniki, będącej wynikiem długiego doświadczenia, okupionego krwią i dużymi ofiarami pieniężnymi. Forma szmuglu zależna była od znajdującego się na danym odcinku ogrodzenia, a więc odróżniamy szmugiel przez: sąsiednie posesje, druty kolczaste, płoty, mury, wyloty, szmugiel tramwajami.

SĄSIEDNIE POSESJE

Najdogodniejszą formą szmuglu był transport towarów przez sąsiednie posesje, z których jedna należała do strony „aryjskiej”, druga zaś przylegała do dzielnicy żydowskiej. Mur oddzielający te domy był przez szmuglerów przebijany na parterze, na piętrach względnie na strychach, tak że z mieszkania „aryjskiego” można było dostać się, jak również przenosić towary do sąsiedniego mieszkania żydowskiego. Towar podlegający szmuglowi bywał dostarczany w ciągu dnia i przechowywany blisko punktu przelotowego, a w nocy — po ustaniu ruchu na mieście, po zamknięciu obu bram i po odpowiednim zabezpieczeniu „świecami” okolicznego terenu — błyskawicznie przerzucany był na stronę dzielnicy żydowskiej. […]

Ubezpieczenie szmuglu składało się z sieci „świec”, tj. posterunków, ustawionych na skrzyżowaniach sąsiednich ulic; posterunki sygnalizowały ewentualne zbliżenie się „strefy” patrolu niemieckiego. Sygnałem alarmującym w dzień było zazwyczaj podanie na głos umówionego imienia jednego ze szmuglerów, przekazywanego z ust do ust, aż hasło doszło do przelotu. W nocy podczas ruchu przechodniów na ulicy hasłem był okrzyk wartowników OPL (Obrony przeciwlotniczej) — „światło”, po ustaniu zaś ruchu przechodniów, po godzinie policyjnej, hasłem był sygnał świetlny. [...]

Przelotów w sąsiadujących ze sobą domach było względnie dużo, ponieważ w pierwszym rozporządzeniu o utworzeniu dzielnicy żydowskiej granice getta biegły nie środkiem jezdni, a wzdłuż grzbietów domów. […]

To udogodnienie dla szmuglu zostało skasowane przez późniejsze korektury władz niemieckich co do obszaru i konfiguracji dzielnicy, ustawicznie zmniejszanej. Celem umożliwienia kontroli linii granicznej, będącej miejscem pracy grup szmuglerskich, mur, oddzielający getto od dzielnicy „aryjskiej”, przechodził środkiem jezdni i strzeżony był wzdłuż całej długości przez patrole i stałe posterunki. […]

Z licznych przelotów w domach sąsiadujących, […] na wzmiankę zasługują „mety” przy ul. Koźlej i St. Jerskiej zajmujące jedno z pierwszych miejsc wśród przelotów. Wspomniane domy miały przeloty na wszystkich piętrach (od piwnicy do strychu). Szmuglerzy zorganizowani byli w zwarte zespoły, a nasilenie szmuglu było tak wielkie, że „mety” te były miarodajne dla ustalania cen na artykuły żywnościowe sprowadzane do getta. Wskaźnik cen tych dwóch „met” był decydujący dla całego getta. Zespoły szmuglerów pracowały bez przerwy w dzień i noc, czyli, jak to się nazywało w żargonie szmuglerskim, „meta” „grała” całą dobę. Celem ułatwienia transportu mleka przeprowadzono przewody rur ze strony „aryjskiej” na stronę żydowską. Mleko wlewano do zbiornika po stronie „aryjskiej”, a po stronie żydowskiej czerpano mleko z kranu.

Jak wszędzie, towar, który przechodził przez te przeloty, nie zawsze stanowił własność szmuglerów. W większości wypadków towar był własnością polskich i żydowskich hurtowników, którzy płacili „mecianne” za szmugiel. […]

Od wysłanych z getta na stronę „aryjską” paczek, które — jak podano wyżej — zawierały wytwory przemysłu żydowskiego, opłata była wyższa i zależała od zawartości i wagi paczek. „Mety” asekurowały towar przed „spaleniem”, tj. przed konfiskatą towaru przez Niemców. Taryfa była dość wysoka i wynosiła około 15% wartości towaru.

Ze względu na lokalny charakter przelotów grupy szmuglerskie składały się obligatoryjnie z dozorców tych domów, zainteresowanych lokatorów i grup tragarskich, operujących na danym terenie.

DRUTY KOLCZASTE

Szmugiel przez druty kolczaste rozpoczął się wtedy, kiedy władze niemieckie w obawie przed szmuglem uprawianym z powodzeniem przez sąsiadujące ze sobą — skorygowały konfigurację dzielnicy żydowskiej i przeprowadziły linię graniczną środkiem jezdni granicznych ulic. Szmugiel przez sąsiadujące domy nagle się urwał i zespoły szmuglerskie zmuszone były do stosowania bardzo niebezpiecznych form szmuglu, tj. przerzucania towaru z jednej strony ulicy na drugą, przez druty kolczaste. […] Praca odbywała się w ten sposób, że towar był gromadzony za dnia, a z nadejściem nocy przerzucano go przez druty. […] Wybór przelotu musiał być obierany z całą skrupulatnością, gdyż ze względu na niebezpieczeństwo pracy na ulicy pod okiem policji od właściwego obrania punktu dla szmuglu zależało bezpieczeństwo grupy oraz rentowność przedsiębiorstwa. […]

Nasilenie szmuglu i hazard grup operujących na ul. Krochmalnej i na Walicowie były tak wielkie, że uprawiali swój proceder nawet w biały dzień ku utrapieniu funkcjonariuszy policji granatowej i Służby Porządkowej, którym groziła kula w głowę w razie przychwycenia szmuglu przez niemiecki patrol. […]

Pracę szmuglerów przy drutach cechowała wyjątkowa zwinność i zręczność. Tempo pracy było niebywale wielkie tak, że przeładunek 100 worków żyta lub cukru trwał zaledwie kilkanaście minut i towar znikał błyskawicznie w pobliskich norach i melinach, niedostępnych nawet dla niemieckiego patrolu, lub też przewożono go na ręcznych wózkach i na rykszach do detalicznych sklepów getta. Nawet ukazanie się „Streify” z dala nie peszyło szmuglowców, przyspieszano tylko pracę tak, że po przybyciu patrolu na miejsce szmuglu nie zastawano ani towaru, ani szmuglerów. Na miejscu zostawali tylko funkcjonariusze S. P. przykuci do miejsca regulaminem służby i odpowiedzialni za nieprzestrzeganie przepisów.

DREWNIANE PŁOTY

Płoty zbite z desek, wysokości 3 metrów, zostały użyte przez zarząd dzielnicy żydowskiej jako ogrodzenie w tych wypadkach, gdy chodniki należały do getta, a jezdnia była „aryjska”. Płoty zostały ustawiane na ul. Białej, Ogrodowej, Chłodnej, Ciepłej, na Walicowie oraz na Ceglanej.

Szmugiel przez płoty nie przedstawiał technicznie wielkich trudności, gdyż w miejscach najwygodniejszych dla transportu deski były tylko luźno umocowane, niekiedy zaopatrzone w zawiasy i podczas transportu z łatwością je odsuwano. Towar dostarczano zazwyczaj jezdnią „aryjską” do otworu i szybkim ruchem wrzucano do otworu, skąd tragarze zabierali go do „met”. Płoty były bardzo wygodne do transportu paczek z getta na stronę „aryjską” oraz jako miejsce przejść dla ludności z jednej dzielnicy do drugiej.

Ze względu na łatwość kontaktowania się ludności żydowskiej z ludnością polską szmugiel przez płoty uprawiany był przeważnie w dzień, podczas największego ruchu przechodniów na ulicy. Na ul. Białej największe nasilenie szmuglu miało miejsce gdy interesanci udawali się do gmachu sądu jezdnią na Białej, wydzieloną z getta. Ruch osobowy z jednej dzielnicy do drugiej nabierał na sile o zmroku. Posterunki alarmujące czyli „świece” ustawiane były na pobliskich balkonach dla lepszego obserwowania terenu.

Bardzo często płoty graniczne były miejscem spotkań Żydów z Polakami, którzy przez szpary w płocie rozmawiali i dla niepoznaki obie umawiające się strony przesuwały się wzdłuż płotu, jedna po stronie jezdni „aryjskiej”, druga po chodniku żydowskim. […]

Nie było dnia, by przy płotach nie padło z rąk policji niemieckiej zabitych lub ciężko rannych kilku szmuglerów żydowskich lub niewinnych przechodniów. Tego rodzaju tragiczne wypadki przerywały transport towarów i ruch osobowy między dzielnicami tylko na kilka minut zaledwie, i natychmiast po odjeździe niemieckiego samochodu szmugiel podejmowano na nowo z nie mniejszą niż przedtem intensywnością.

MURY

Mury były typową formą ogrodzenia dzielnicy żydowskiej i otaczały — poza wymienionymi wyżej wyjątkami — cały obszar getta. Szmugiel odbywał się przez otwory wybijane w murze tuż przy ziemi i często pogłębiane wykopem. Niekiedy transport odbywał się górą za pomocą drabin ustawianych po obu stronach muru. Otwory w murze o średnicy pół metra często maskowane luźno ułożonymi cegłami i ziemią, były szczególnie ulubione przez szmuglerów, gdyż — w odróżnieniu od drabin — praca odbywała się nisko tuż przy ziemi i była niewidoczna z daleka dla patroli i posterunków. […] Praca odbywała się w ten sposób, że tragarze dochodzili gęsiego do otworu, i zrzucali na ziemię worki z żytem lub ziemniakami, które błyskawicznie przeciągano do getta.

Przerzucanie szmuglu przez mur — górą — wymagało większych nakładów i liczniejszego zespołu szmuglerów. Praca odbywała się w ten sposób, że na znak, dany przez posterunki ubezpieczające z obu stron, tj. ze strony aryjskiej, jak i żydowskiej, szmuglerzy wybiegali z bram domów z drabinami w rękach, szybko przystawiali je do muru i okrakiern siadali na murze. W tym samym czasie tragarze rzędem podchodzili z workami na plecach i podawali je siedzącym na murze dla przerzucenia na drugą stronę, gdzie inni tragarze błyskawicznie łapali worki i uciekali. […]

Przez mury transportowano towar o dużym tonażu; metrowe worki, meble, zdemontowane maszyny, przenoszono nawet fortepiany. Praca odbywała się przeważnie o zmroku i nocą. […]

Artykuł pochodzi z Biuletynu Żydowskiego Instytutu Historycznego nr 2 (26), IV–VI 1958, s. 42–72.

Autor M. Passenstein był funkcjonariuszem Straży Porządkowej w getcie warszawskim, a jednocześnie współpracownikiem E. Ringelbluma i założonego przez niego Archiwum Getta Warszawskiego. Podczas wielkiej akcji likwidacyjnej latem 1942 r. porzucił służbę, później przedostał się na tzw. aryjską stronę i tam, ukrywając się, pisał swoje opracowanie. Przekazał je Adolfowi Bermanowi, który po wojnie złożył je w ŻIH. M. Passenstein nie zdołał się uratować. Wiemy, że zamierzał napisać, i być może napisał dalszy ciąg swojej pracy, który jednak nie zachował się.

Zapraszamy do wzięcia udziału w Marszu Pamięci, który odbędzie się 22 lipca br. o godz. 18 w Warszawie.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem