Bracia Seidenbeutlowie

Bracia Menasze i Efraim Seidenbeutlowie (ur. 1902, Warszawa, zm. kwiecień 1945, KL Flossenbürg) to jedne z najciekawszych postaci bohemy międzywojennej Polski. Byli bliźniakami w sensie biologicznym, ale także artystycznym. Wybrali wspólne życie jako malarze, i wytrwali w swoim postanowieniu.

Wide manasze seidenbeutel  widok na kazimierz nad wis a
Zaułek w Kazimierzu nad Wisłą  /  Menasze Seidenbeutel

Z ich życiem związanych było wiele anegdot wynikających głównie z wrodzonego poczucia humoru i wykorzystywania bliźniaczych fizjonomii.

„Do dziesięciu lat matka znaczyła ich w celach rozróżniczkowych. W szkole byli kwadraturą koła. Ostatnio jeden z nich zaniósł do starostwa fotografie obu. Mieli jechać na wycieczkę malarską. Władyka paszportowy łypnął gałą na zdjęcia. Rozjuszył się. Obsztorcował urzędnika, który fotosy przyjął. Kazał wezwać braci. Już, już zacierał dłonie, jak to on im znowu zada bobu, gdy własnowolnie zjawili się bliźnięta. Weszli i zwyciężyli. Paszporciura przepraszał, korzył się i podziwiał i, jak chce legenda, w dniu tym samym wręczył obu malarzom zagraniczne glejty”*.

Pierwszych lekcji malarstwa udzielał młodym Seidenbeutlom starszy brat, Józef. Studia artystyczne rozpoczęli w 1921 r. w Miejskiej Szkole Sztuk Zdobniczych i Malarstwa pod kierunkiem Miłosza Kotarbińskiego. Bliźniacy kontynuowali naukę w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych w pracowniach Władysława Skoczylasa i Tadeusza Pruszkowskiego*. Pierwsza wystawa ich prac odbyła się już w 1921 r.

W 1932 r. bracia odbyli półroczną podróż po Francji, Włoszech, Niemczech i Belgii. W czasie okupacji niemieckiej przebywali we Lwowie, potem w getcie białostockim, skąd zostali wywiezieni do niemieckich obozów zagłady, najpierw Stutthofu, potem Flossenbürga. Obydwu zamordowano w przededniu zakończenia wojny. W 1948 r. obrazy malarzy były eksponowane na wystawie „Dzieła Żydowskich Artystów-Plastyków, Męczenników niemieckiej okupacji 1939–1945” w Żydowskim Instytucie Historycznym. Dopiero przeszło czterdzieści lat później, na przełomie 1993/1994 r. odbyła się w warszawskiej galerii „Kordegarda” monograficzna wystawa twórców. Do końca marca bieżącego roku można oglądać obrazy Seidenbeutlów na wystawie „Ocalałe” w Żydowskim Instytucie Historycznym.

Na artystycznej postawie Seidenbeutlów zaważyła koncepcja „umiarkowanego realizmu” upowszechniana przez Tadeusza Pruszkowskiego. Kluczową ideą programu nauczania profesora było stworzenie polskiej szkoły malarstwa opartej na historycznej stylizacji, czerpiącej z włoskiego malarstwa wczesnorenesansowego i barokowego, a także holenderskiego i hiszpańskiego. Pruszkowski na pierwszy plan wysuwał kunszt malarski. Mimetyczne odtwarzanie form opierał na bardzo dokładnym rysunku i subtelnym modelunku walorowym. Wśród uczniów profesora Seidenbeutlowie wyróżniali się dużą wrażliwością na kolor*. Z czasem bracia zaczęli jednak odchodzić od sztuki dawnej jako źródła inspiracji. Coraz częściej pojawiał się na ich płótnach realistyczny pejzaż, martwa natura i tematy zaczerpnięte z życia codziennego. Proces twórczy stawał się bardziej swobodny, co przejawiało się w samym sposobie nakładania farb — szeroko, bez kurczowego trzymania się rysunku, który ustępował przed kolorem.

„Im dalej w wieczór, tym widuję go częściej. Przenosi się z miejsca na miejsce z szybkością właściwą błyskawicom. Wreszcie o dwunastej w nocy widzę, że on jest aż w dwóch osobach. Udało mi się im przedstawić. Są to [...] malarze. Bracia bliźnięta, braterska drużyna. Podobieństwo jest wykapane. Malują wspólnie. Jeden lepiej czuje formę, a drugi kolor”*. Tadeusz Breza dostrzegał różnicę w obrazach braci. Dziś jednak jej ujrzenie wydaje się niemożliwe.

Podczas studiów i na początku lat trzydziestych Seidenbeutlowie wykonywali i wystawiali swoje obrazy oddzielnie, jednak styl ich malarstwa różnił się nieznacznie; od 1933 eksponowali wspólnie tworzone dzieła sygnowane jedynie nazwiskiem. Malowali razem, I to dosłownie.

Monika Żeromska tak wspominała ich praktyki:

„Podchodzili i cofali się od sztalug na zmianę, co było szalenie męczące dla modela, widzieć kątem oka czworonoga malującego. Albo jeden przychodził, malował jakiś czas, potem nagle odkładał paletę i pędzel i znowu mówił: »Do nosa przyjdzie brat«. I wychodził”*.

Obrazy Braci Seidenbeutlow można zobaczyć na wystawie — Ocalałe, na którą Państwa zapraszamy. 

Prezentowane są na niej dzieła blisko pięćdziesięciu autorów, ukazujące bogactwo żydowsko-polskiego życia artystycznego przedwojennej Warszawy i wielu innych miast II Rzeczypospolitej.
Znajdą się na niej także prace powstałe w gettach w czasie niemieckiej okupacji. Wystawa Ocalałe jest wyjątkowym świadectwem życia wielu artystów, które zostało brutalnie przerwane: umierali z głodu, mordowano ich w niemieckich obozach zagłady w Treblince, Auschwitz, Bełżcu, ginęli zamęczeni w gettach Warszawy, Lwowa, Krakowa, Białegostoku i Łodzi. Tylko niewielu z nich udało się przeżyć gehennę Holokaustu. Jedyne, co po nich zostało, to wspomnienie pejzaży minionego świata.


Przypisy:

  1. Cyt. Za A. Tanikowski, Malarze Żydowscy w Polsce, cz. 2., Warszawa 2007, s. 39.
  2. J. Sandel, Seidenbeutel, Efraim u. Menasze, Allgemeines Lexikon der Bildenden Künstler des XX. Jahrhunderts, t. 4, red. Hans Vollmer, Lipsk 1958, s. 254–255.
  3. I. Kossowska, Efraim i Menasze Seidenbeutel, CULTURE.PL, 2005 
  4. Cyt. Za A. Tanikowski, Malarze Żydowscy w Polsce, cz. 2., Warszawa 2007, s. 39.
  5. Tamże.



Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem