Obrazy z wyzwolenia obozu Auschwitz — Birkenau

70 lat temu Armia Czerwona, będąca już o krok od ostatecznego zwycięstwa, wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau.

Wide kl 10
Kronika wyzwolenia obozu, 1945

W drodze do zdobycia Berlina i tym samej ostatecznej klęski nazistowskich Niemiec, Sowieci sukcesywnie wyzwalali wszystkie napotkane obozy koncentracyjne oraz ośrodki zagłady wybudowane na wschodnich i centralnych terenach okupowanej Polski, wyzwalając jako pierwszy w lipcu 1944 niemiecki obóz koncentracyjny w Lublinie, nazywany potocznie Majdankiem.

27 stycznia 1945 żołnierze 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego, po wcześniejszych walkach stoczonych w rejonie Oświęcimia, weszli na teren obozu Auschwitz-Birkenau. Spośród ok. 1,3 mln ludzi przywiezionych do KL Auschwitz wyzwolenia doczekało jedynie ok. 7 tys. więźniów, głównie chorych i wycieńczonych fizycznie, którzy nie byli w stanie uczestniczyć w ewakuacji obozu[1]. Resztę więźniów, czyli co najmniej 1,1 mln osób zamordowano, wśród nich najwięcej było Żydów – ok. 1 mln.

28 stycznia 1945 r., nazajutrz po wyzwoleniu obozu, przybył tam jako jeden z pierwszych filmowców Adolf Forbert[2], który parę dni wcześniej dokumentował wyzwolenie Krakowa. Swoje pierwsze wrażenie z obozu opisał jako masakrę taką samą, jak Majdanek, z tym że na większą skalę. Forbert wchodził wskład Czołówki Filmowej Wojska Polskiego, która to w lipcu 1944 r. filmowała także oboz na Majdanku tuż po jego wyzwoleniu. Efektem pracy zespołu filmowego, na którego czele stał Aleksander Ford, był pierwszy film dokumentalny rejestrujący nazistowskie zbrodnie zatytułowany Majdanek — cmentarzysko Europy.

O obozie Auschiwitz, a właściwie o tym, co tam zobaczył, pisał następująco:

... długie szeregi opuszczonych baraków, sterczące ze śnieżnych zasp kończyny zmarłych, a wokół cmentarna cisza.

Forbert wyznaczył sobie jeden cel, a mianowicie chciał sfilmować wszystko, co tylko zdoła, jednakże ze względu na kiepskiej jakości kamerę, która była radzieckiej produkcji, brak sprzętu oświetleniowego oraz statywu nie był w stanie filmować, czy też fotografować choćby wnętrz baraków, pełen frustracji zanotował:

... wszędzie martwe ciała, a jestem bezradny, nie mogę filmować, nie mam sztucznego światła. 

Forbert spędził w obozie dwa dni i jedną noc. Byli więźniowie zaprowadzili go wraz z kolegami z ekipy filmowej do szpitala kobiecego w Birkenau, gdzie oprócz personelu medycznego przebywało ok. 500 chorych kobiet, tam też do późnych godzin wieczornych wysłuchiwał opowieści obozowych byłych więźniarek. Drugiego dnia, chodząc po Birkenau, które nazwał „gigantyczną fabryką cierpienia i śmierci“, robił zdjęcia obozu oraz kontynuował rozmowy z byłymi więźniami. Pomimo tego, że Forbert miał duże doświadcznie w fotografowaniu wojny i niejako uodpornił się już na drastyczne sceny, był przecież jednym z operatorów filmujących obóz na Majdanku po wyzwoleniu, jednakże, to co zobaczył w KL Auschwitz–Birkenau, przerosło jego wszelkie wyobrażenia na temat okrucieństwa. Wspominał później, że miał ogromny problem, aby robić fotografie w tym makabrycznym miejscu.

 Pomiędzy barakami pod śniegiem leżały wielkie i mniejsze stosy ciał, całkowiecie zamrzniętych ludzi. Kilku tutaj, kilkudziesięciu tam, potem następna sterta. Koszmar.

Forbert wyznał także, że tylko dystans, jaki stwarzał aparat pomiędzy nim a fotografowaną sceną, pozwolił mu znieść to, co widział:

 Tylko przez wizjer – mogłem spokojnie oglądać te makabryczne sceny. To musi być część moich zawodowych umiejętności“. 

Fotograf zrobił w Auschwitz kilka panoramicznych zdjęć, sfilmował m.in. wieże strażnicze, druty kolczaste, zniszczone krematoria, twarze chorych i wycieńczonych z głodu byłych więźniów oraz zasobnik z cyklonem B, który jeden z więźniów zaoferował się potrzymać, pozując do tej surrealistycznej, nierealnej przed wyzwoleniem obozu fotografii.

Po zakończeniu prac nad dokumentacją fotograficzną obozu Auschwitz-Birkenau Forbert oddał swoje filmy do wywołania w laboratorium i tu wszelki ślad po nich ginie, ich los do dzisiaj pozostaje nieznany. Rolki z negatywami w tajemniczy sposób zaginęły, być może trafiły gdzieś do radzieckiego archiwum państwowego, a może jeszcze gdzieś indziej, w ogóle nie wiadomo, czy zdjęcia zostały kiedykolwiek wywołane? Jedno natomiast jest pewne, to wszystko, co uwiecznił Forbert w swoim aparacie i kamerze, nigdy nie ujrzało światła dziennego.


Nie wszystkie jednak materiały dokumentujące obóz tuż po jego wyzwoleniu zaginęły, wręcz przeciwnie, niektóre z nich, jak choćby kadry z filmu dokumentalnego Kronika wyzwolenia obozu stały się z czasem kliszami kulturowymi i przynależeć zaczęły do upowszechnionej ikonografii Zagłady. To właśnie większość najbardziej rozpoznawalnych fotografii, scen z KL Auschwitz, jak: masowe groby, stosy włosów, walizek, butów i innych przedmiotów pochodzi z tego filmu. Ten pełen tragedii obraz wyzwolonego obozu zrealizowała sowiecka wojskowa ekipa filmowa, składająca się prawdopodobnie z czterech radzieckich filmowców, m.in.: Leonidowa Bykowa i Aleksandra Woroncowa, który po wojnie stwierdził:

Wspomnienia stamtąd zachowałem na całe moje życie. To wszystko było najbardziej poruszające i najstraszniejsze, co zobaczyłem i sfilmowałem podczas wojny.


Zbrodnie udokumentował także radziecki żołnierz-artysta pochodzenia żydowskiego, Zinowij Tołkaczew, który zamiast kamery, czy też aparatu, posłużył się ołówkiem, sporządzając w wyzwolonym obozie wiele szkiców o tematyce obozowej, które po wojnie zostały zaprezentowane w albumach wydanych w Polsce, Izraelu i w ZSSR.

Niedługo po wyzwoleniu obozu zaczęli przyjeżdzać do KL Auschwitz-Birkenau inni fotografowie, robiący zdjęcia dla specjalnej komisji śledczej, która została powołana w celu zbierania dowodów zbrodni hitlerowskich. I tak na przykład m.in. Henryk Makarewicz i Stanisław Mucha robili zdjęcia na zlecenie radzieckiej komisji badającej zbrodnie popełnione w Auschwitz i Polskiego Czerwonego Krzyża. Trzy miesiące po wyzwoleniu obozu w „Przekroju“ ukazał się ilustrowany artykuł, w którym zostały zamieszczone m.in. fotografie przedstawiające bramę obozu, baraki, druty kolczaste, jak również zdjęcia polskiej komisji śledczej przy pracy z adnotacją o rozpoczęciu prowadzonego przez nią śledztwa w sprawie zbrodni niemieckich w Auschwitz.


Faktem jest jednak, że w polskiej prasie niewiele opublikowano fotografii z wyzwolenia Auschwitz-Birkenau, analogiczna sytuacja miała miejsce w przypadku wyzwolenia obozu na Majdanku. Wynikało to głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, tuż po wojnie działalność wydawnicza praktycznie nie istniała, a po drugie, brakowało wówczas materiałów i środków do publikowania zdjęć. Jak wynika z przeglądu prasy polskiej z lat 1944–1946, w tym okresie opublikowano niewiele fotografii, a jeśli już jakieś się ukazały na łamach nielicznej prasy, to były one bardzo złej jakości technicznej, na tyle niewyraźne, że bardzo często nie można było rozpoznać na nich ani przedmiotów, ani postaci.

Natomiast na Zachodzie, dla tamtejszej opinii publicznej, fotografie z obozu Auschwitz-Birkenau, który dziś jest światowym symbolem Holokaustu stały się znane dopiero kilka dekad później. Zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy na temat wyzwalanych w Polsce przez Armię Czerwoną niemieckich, nazistowskich obozów koncentracyjnych i ośrodków zagładych praktycznie nic nie wiedzieli, za co w dużym stopniu odpowiedzialność ponosiły agencje prasowe. Mimo że przez całą wojnę Zachód otrzymywał raporty odnośnie Auschwitz-Birkenau, w prasie brytyjskiej nie ukazały się prawie żadne wzmianki o wyzwoleniu obozu a gazety nie zamieściły żadnych fotografii. Powód braku relacji prasowych na temat wyzwolenia obozu, był prawdopodobnie czysto pragmatyczny, zarówno przywódców państw alianckich, jak i samych czytelników na początku 1945 r. bardziej obchodziły postępy na froncie, przybliżające z każdym tygodniem nieuchronną klęskę Niemiec, niż radzieckie doniesienia o zbrodniach niemieckich, które i tak bardzo często były brane na Zachodzie za rosyjską propagandę. W związku z tym, od końca stycznia do połowy lutego 1945r. brytyjskie gazety zamieszczały na pierwszych stronach artykuły informujące o zwycięskim pochodzie wojsk radzieckich na Berlin. W ramach doniesień o sukcesach ofensywy radzieckiej gdzieniegdzie pojawiały się krótkie wzmianki o wyzwoleniu KL Auschwitz i tak np. 29 stycznia w „Manchester Guardian“ pojawiło się o tym jedno zdanie, natomiast 3 lutego w „Daily Express“ na tekst dotyczący wyzwolenia obozu przeznaczono jedną kolumnę. Natomiast słynny dokument Kronika wyzwolenia obozu obejrzano na Zachodzie dopiero pod koniec lat 50.

 

---


W 70. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau w ramach cyklu Czwartki na Tłomackiem zapraszamy Państwa 29 stycznia o godz. 18:00 do Instytutu na spotkanie z Pawłem Sawickim z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, który opowie o dokumentacji fotograficznej z niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

 Paweł Sawicki jest autorem m.in. cyklu audycji „Auschwitz między zbrodnią a świętością” oraz albumu „Miejsce na którym stoisz…”. W albumie zestawiono ze sobą 31 historycznych fotografii z tzw. Albumu Lili Jacob wykonanych w 1944 r. przez esesmanów, a ukazujących zagładę Żydów węgierskich w obozie Auschwitz II-Birkenau, ze zdjęciami tych samych miejsc zrobionymi współcześnie. 

Z albumu Lili Jacob zawierającego ok. 200 zdjęć wybranych zostało 31. Przedstawiają one poszczególne etapy przyjmowania transportu żydowskiego w Birkenau: od przyjazdu na rampę, przez selekcję, podział na zdolnych i niezdolnych do pracy, aż do zdjęć osób prowadzonych na Zagładę oraz skierowanych do obozu. Archiwalne fotografie pełne są ludzi i nietrudnych do odczytania sytuacji. Współczesne — porażają pustką i ciszą. 

Ogółem w latach 1940–1945 do KL Auschwitz przywieziono ok. 1,3 mln osób. Największą grupę, liczącą ok. 1,1 mln, stanowili Żydzi, następnie Polacy – 140–150 tys., Romowie – 23 tys., sowieccy jeńcy wojenni – 15 tys. Więźniowie innych narodowości, których łącznie było ok. 25 tys., stanowili mniejsze grupy liczące od kilku tysięcy (Czesi, Białorusini, Francuzi, Niemcy, Rosjanie), przez kilkaset (Jugosłowianie, Ukraińcy) do kilku lub kilkudziesięciu osób. W KL Auschwitz zginęło co najmniej 1,1 mln ludzi, wśród nich najwięcej Żydów – ok. 1 mln, następnie Polaków – 70–75 tys., Romów – 21 tys., jeńców sowieckich – ponad 14 tys. Natomiast wśród więźniów pozostałych narodowości życie straciło ok. 10–15 tys. osób.



[1] W drugiej połowie 1944 r., w związku ze zbliżaniem się armii sowieckiej, władze niemieckie przystąpiły do wstępnej ewakuacji więźniów KL Auschwitz. Ewakuowano około 58 tys. z KL Auschwitz i jego wszystkich podobozów. Wielu z nich zginęło podczas marszu i transportu koleją.

Kierownictwo obozu przystąpiło także do zacierania śladów zbrodni. Esesmani zdołali przed nadejściem oddziałów Armii Czerwonej założyć ładunki wybuchowe i wysadzić w powietrze krematoria i komory gazowe w Birkenau oraz podpalić magazyny ze zrabowanym mieniem (tzw. Kanada), którego władze obozu nie zdołały wywieźć. Palone były również pozostałe w obozie dokumenty.

[2] W 1943 r. wraz z bratem Władysławem trafił do Czołówki Filmowej armii Zygmunta Berlinga. Po wojnie obaj bracia stali się jednymi z najbardziej znanych filmowców w Polsce. Wykładał w łódzkiej szkole filmowej.

 

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem