Antoś Liliental, który zmarł w Katyniu

„Od kiedy datuje się moja świadomość, uczony byłem co wieczór każdy pacierz kończyć słowami: “... i daj Boziu, żeby tatuś wrócił”. Wiem, chociaż o tym dowiedziałem się już o wiele lat później, że moja matka nie przestała kazać mi się modlić nawet po tym, gdy przypadkowo, jadąc kolejką EKD, zauważyła nazwisko ojca na liście katyńskiej, drukowanej przez niemiecką gadzinówkę „Nowy Kurier Warszawski”, czytanej przez siedzącego na przeciw mężczyzny. Na każde Boże Narodzenie i na kolejne Święta Wielkanocne, dzieliłem się opłatkiem, bądź jajeczkiem z fotografią mężczyzny w mundurze oficerskim. Zdjęcie, mocno sfatygowane i zabrudzone od tego dzielenia...”

Wide 1

Zdjęcie Antosia z siostrą – Antoni LILIENTAL, urodzony w 1908 roku, syn Natana i Reginy LILIENTAL ze starszą siostrą Stanisławą.

List Antosia do Taty.


List Antosia do rodziców.

Zdjęcie Natana LILIENTAL i Reginy nee EIGER LILIENTALOWEJ, rodziców Antoniego. Więcej o Reginie Lilientalowej:
www.sztetl.org.pl/pl/cms/wiedza/1306,dziecko-w-folklorze-zydowskim/
Source/Źródło: Virtual Shtetl Portal — Wirtualny Sztetl

Sabina Gleichgewicht, żona Antoniego – tu na zdjęciu z roku 1925 z dokumentu przyjęcia na studia na Uniwersytecie Warszawskim – wydział filozoficzno-humanistyczny - jeszcze przed ślubem z Antonim w 1930 roku. Później używała imienia Stefania. 
Sabina urodziła się w Warszawie w dzielnicy żydowskiej, na ul. Pawiej, jako najmłodsza z czworga dzieci Jakuba i Laji Gleichgewichtów. Ukończyła szkołę panien Jadwig Kowalczykówny i Jawurkówny na Wiejskiej. Podczas wojny ukrywała się na „aryjskich papierach“, wraz z synem Witkiem przeżyli przede wszystkim dzięki pomocy niani Witolda, pani Geni. Była ona opiekunką chłopca jeszcze przed wojną. To ona udostępniła im dokumenty swojej rodziny i przyjęła chłopca do siebie w czasie wojny, jako swojego syna. Pomagał im również Aleksander Schiele, jeden z dyrektorów znanych warszawskich browarów „HABERBUSCH I SCHIELE”. Sabina przez całą wojnę pracowała jako nauczycielka, również na tajnych kompletach. Zmarła w Warszawie w 1983 roku.


Stasia siostra Antosia – Stanisława urodziła się w 1897 roku, wkrótce po ślubie rodziców (w 1896 w ortodoksyjnej synagodze w Szczebrzeszynie). Została sławnym i cenionym doktorem nauk matematycznych. Wojnę przetrwała razem z mężem, Ottonem NIKODYM, profesorem matematyki, w Polsce. W 1946 wyjechali do Belgii, potem Francji, a w 1948 do Stanów Zjednoczonych. Stasia była rownież malarką. Jej akwarele można dziś oglądać w Muzeum Okręgowym w Sandomierzu. Jedna z nich, namalowana w 1933 roku, przedstawia synagogę w Zawichoście, miasteczku rodzinnym jej mamy, Reginy (rodzina EIGER).

Antoni w mundurze.
Studiując na Politechnice Antoni ukończył wydział Chemii i został pracownikiem naukowym Instytutu Metalurgii i Metaloznawstwa Politechniki Warszawskiej. Jeszcze będąc studentem został asystentem w katedrze prowadzonej przez prof. Jana Czochralskiego. W 1935 roku ożenił się ze Stefenią Gleichgewicht, a 4 lat później rodzi im się, jak się później okaże, ich jedyny syn Witold. Mieszkali wtedy w Alei Niepodległości 157.

Antoni na czele wojsk.
Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny dostał propozycję pracy, ale jej nie przyjął, przewidując rychłą wojnę i uważając za swój obowiązek (był już wówczas oficerem rezerwy) bronić, w razie konfliktu, Polski. Ostatecznie przyjął bardzo dobrą posadę w Kablu Polskim. Nowa pracę, znacznie lepiej płatną i z samochodem do dyspozycji, miał rozpocząć na jesieni, po przeprowadzce rodziny do Krakowa. Wybuch wojny przekreślił wszelkie zmiany. Pod koniec sierpnia 1939 roku ppor. Rezerwy Wojska Polskiego Antoni Liliental pokwitował wezwanie mobilizacyjne...

Gazeta z ogłoszeniem listy Ofiar Katyńskich.
„Liliental Antoni, podporucznik, inżynier. Znaleziono: legitymację urzędnika państwowego, prawo jazdy na samochody wojskowe, legitymację oficerską, dowód osobisty, list, kartkę pocztową, foto kobiety”
Wspomina syna Antoniego, Witold:
„Od kiedy datuje się moja świadomość, uczony byłem co wieczór każdy pacierz kończyć słowami: “... i daj Boziu, żeby tatuś wrócił”. Wiem, chociaż o tym dowiedziałem się już o wiele lat później, że moja matka nie przestała kazać mi się modlić nawet po tym, gdy przypadkowo, jadąc kolejką EKD, zauważyła nazwisko ojca na liście katyńskiej, drukowanej przez niemiecką gadzinówkę „Nowy Kurier Warszawski”, czytanej przez siedzącego na przeciw mężczyzny. Na każde Boże Narodzenie i na kolejne Święta Wielkanocne, dzieliłem się opłatkiem, bądź jajeczkiem z fotografią mężczyzny w mundurze oficerskim. Zdjęcie, mocno sfatygowane i zabrudzone od tego dzielenia …”

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem