„Miejsce urodzenia” (1992)

Po projekcji dyskusja z udziałem reżysera oraz Tadeusza Sobolewskiego.

Wide screen shot 2014 05 21 at 11.21.04

„Miejsce urodzenia” (1992) to wybitny dokument Pawła Łozińskiego, który oglądany po latach nie stracił nic ze swej oskarżycielskiej siły i uchwyceniu momentów o których każdy dokumentalista marzy; jak najbardziej być może wstrząsająca scena w polskim kinowym dokumencie — odkrycia grobu ojca Henryka Grynberga zamordowanego przez polskich sąsiadów. Scena hipnotyczna, niezwykle naturalistyczna o sile szekspirowskiego dramatu. Sekwencja w której Henryk Grynberg dotyka czaszki zamordowanego ojca nie jest hamletowskim mise-en-scène, jest momentem prawdy, symbolem haniebnych tajemnic ukrytych przy polskich, błotnistych drogach, które są cmentarzem dla ukrywających się Żydów. Ten grób siłą dokumentu został odnaleziony a pamięć została ekshumowana i wskrzeszona. Bartosz Kwieciński

„Cały film jest zbudowany z tego, co ludzie mówią, a niekoniecznie myślą. Albo mówią, a niekoniecznie się wydarzyło. Chciałem zrobić film o Polakach i Żydach za okupacji, ale nie taki grzeczny i ładny, o tym, jak Polacy, którzy pomagali, spotykają się z nimi po latach. Grynbergowie byli w Radoszynie jedyną żydowską rodziną, zasymilowaną, wszyscy ich znali. Zbrodnia ciążyła ludziom. Rozmawiali z nami, bo chcieli się oczyścić. Nie bali się spotkać z Henrykiem Grynbergiem. Bał się tylko brat domniemanego mordercy. Film dostał na świecie wiele nagród, ale nie na festiwalu w Krakowie. Bano się go, uznano za „kontrowersyjny”, podejrzewano o inscenizację. Kiedy pokazywałem Miejsce urodzenia w Chicago, dla Polonii, padło pytanie: czy Grynberg sam zapłacił za ten film? Z kolei Żydzi mówili mi: szkoda, że pan nie docisnął tych chłopów, oni na pewno kłamali! Ale ja tłumaczyłem, że mam sympatię dla moich bohaterów. Nie chciałem ich oskarżać, tylko pokazać, przed jakimi strasznymi wyborami byli postawieni” 

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem