Na targowisku

Migawka z bazaru Uchwycona specjalnie dla „Forwertsa” przez M. Kipnisa”.

Wide mk112 160

„Świetna okazja w Warszawie. «Gdzie zdobyłaś taką wspaniałą porcyjkę barszczu, Zlata?» — woła na ulicy Żydówka, podbiegając do znajomej, która niesie miskę świeżego barszczu kupionego za sześć groszy na targu. Uchwycone specjalnie dla „Forwertsa” przez M. Kipnisa”.

Podobnie jest z tymi dwoma kobietami. Zostały one uchwycone w momencie, w którym ich uwaga zajęta jest tym, co dzieje się wokół. Jedna spojrzała w obiektyw, mrużąc oczy od słońca, nie było jednak czasu na pozowanie. Zapisała się na kliszy Kipnisa w ruchu – idąca, niosąca pod pachą jakieś palto, które pewnie odłożyłaby, gdyby fotograf chciał swoje bohaterki ustawić do zdjęcia. Ich wzajemna relacja zdaje się nie do końca odpowiadać opisowi Kipnisa – kobieta z bukietem wcale nie patrzy na tę drugą, wcale nie wydaje się podbiegać ani nawet krzyczeć właśnie w jej kierunku.

Niemniej jednak opis pasuje bardzo do atmosfery zdjęcia. Nie tylko daje odczuć klimat targu, na którym wszyscy szukają „świetnej okazji”, ale także podkreśla szczególny ruch uchwycony na kliszy. Cytat oddaje specyficzny sposób mówienia zasłyszany na bazarze, choć treść rozmowy chyba została przez Kipnisa wymyślona.

Tym razem mamy przed sobą migawkę z warszawskiego bazaru. W tle po prawej stronie pierzeja kończąca przestrzeń placu targowego: kilkupiętrowe budynki z żeliwnymi balkonami. Po lewej – drewniane zabudowania kramów, pars pro toto targowiska, z którego więcej nie zobaczymy – za duże zbliżenie na dwie kobiety, bohaterki tej fotografii. Jednej, odwróconej bokiem, nie udało się uchwycić w pełnej ostrości. Wymachuje bukietem, chyba coś krzyczy, bo usta otwarte, grymas na twarzy. Druga postawna, w szerokim płaszczu do ziemi, idzie w stroną fotografującego, niesie w ręku miskę. Patrzy w obiektyw.

To przykład jednego z charakterystycznych motywów obecnych w fotografiach Kipnisa robionych na zlecenie „Forwertsa”: miejskie targowisko. Z korespondencji między Kipnisem a redaktorem naczelnym „Forwertsa“, Abe Cahanem, wiemy, że takie było życzenie redakcji – by wśród portretów społeczności żydowskiej były również sceny z targowisk. Z Warszawy zachowały się w archiwum gazety zdjęcia ze znajdującej się przy Stawkach Wołówki, bazaru Janasza na placu Mirowskim i dwa z tego miejsca – nazwanego w podpisie do podobnego zdjęcia targiem Jarszewskim.

Podobne ujęcia powtarzają się i w innych miastach. Znajdujemy wśród zachowanych fotografii rozmaitość miejsc, a także towarów, które sprzedawano na targach. Przede wszystkim ubrania, buty, starocie, wiklinowe kosze, żywe zwierzęta. Wydaje się, że na tych targowiskach handlowano naprawdę wszystkim. Uwagę przyciągają osoby sprzedające przygotowane przed chwilą ciepłe przekąski – na przykład kobiety z garnkami gotowanej fasoli. Kipnisowe opisy scen targowych zazwyczaj są krótkie, wskazują jedynie, na jakim targu i co sprzedają sfotografowane osoby. Nie poznajemy imion, przezwisk, żadnych osobistych informacji.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem