Ostatnie dni Emanuela Ringelbluma

7 marca 1944 roku na ulicy Grójeckiej 81 zjawili się funkcjonariusze gestapo w towarzystwie policji granatowej z XXIII komisariatu.

Wide zrzut ekranu 2014 03 7 o 10.24.46
Rysunek Orny Jagur, która opuściła bunkier przed dekonspiracją

7 marca 1944 roku na ulicy Grójeckiej 81 zjawili się funkcjonariusze gestapo w towarzystwie policji granatowej z XXIII komisariatu. Jedna ich grupa wpadła do domu rodziny Wolskich i zaczęła bić Mieczysława Wolskiego, druga w tym czasie okrążyła oranżerię, pod którą znajdował się bunkier „Krysia”. Ukrywała się w nim grupa trzydziestu ośmiu Żydów, wśród których był Emanuel Ringelblum z rodziną. Niemcy wiedzieli, gdzie i kogo szukać. Według relacji matki Mieczysława Wolskiego, przytoczonej we wspomnieniach Orny Jagur (która przez osiem miesięcy ukrywała się w „Krysi”), Niemcy mieli krzyczeć „Ty przeklęty żydowski pachołku, zachciało ci się Żydów ukrywać!”.

Niemcy zaciągnęli Mieczysława Wolskiego do szklarni, po czym zaczęli krzyczeć i strzelać w powietrze, zmuszając ukrywających się do wyjścia ze schronu. Pani Wolska wspominała, że najpierw wyszły matki z dziećmi, potem mężczyźni; panującą ciszę przerywał niekiedy płacz kobiecy i wrzask Niemców. Jako ostatni z bunkra wyszli Janusz Wysocki, siostrzeniec Wolskiego, i Szymek, młody Żyd, który pomagał Januszowi w utrzymaniu schronu. Jeden z ukrywających się, adwokat Tadeusz Klinger (ojciec Orny Jagur), zdążył zażyć cyjanek i zmarł na miejscu. Pozostałych – razem z Mieczysławem Wolskim i Januszem Wysockim – Niemcy załadowali na ciężarówki i wywieźli na Pawiak. Szklarnię oraz bunkier wysadzili granatami.

Jak wspomina Samuel Kassow w Kto napisze naszą historię?, powołując się na relację pisarza Jechiela Hirschauta, na Pawiaku powstał plan ratowania Ringelbluma, ale ten odmówił, gdy zorientował się, że będzie musiał opuścić swoją żonę i syna. Według Hirschauta Ringelblum był torturowany przez gestapo, które chciało wydobyć od niego informacje na temat żydowskiego podziemia. Podczas ostatniego spotkania pisarza i historyka w celi, Ringelblum miał powiedzieć patrząc na syna Uriego, „Ten mały, co on jest winien? Przez niego serce mi pęka”, a następnie zapytać Hirschauta „Czy umieranie jest trudne?”.

Historycy zazwyczaj piszą, że Ringelbluma – razem z innymi mieszkańcami „Krysi” oraz ich opiekunami – wyprowadzono z Pawiaka i rozstrzelano w ruinach getta kilka dni po aresztowaniu. Na ustalenie dokładnej daty śmierci Ringelbluma pewne światło rzucają jednak raporty Komórki Więziennej Delegatury Rządu z 10 i 16 marca 1944 roku (AAN, 202/II–17). Pierwszy zawiera informację o odkryciu bunkra i transporcie ukrywających się na Pawiak: „Przywieziono 24 Żydówki i 16 Żydów. Połów b. obfity: zaszyte w ubraniu i ukryte w guzikach waluty, biżuteria, pieniądze w wielkich sumach”. W drugim raporcie zaś czytamy: „W dniu 10.3 rozstrzelano wszystkich Żydów wziętych w bunkrze przy ul. Grójeckiej”. Być może z nimi zginęli Mieczysław Wolski i Janusz Wysocki, także rozstrzelani przez Niemców.

Śmierć Emanuela Ringelbluma i mieszkańców „Krysi” kryje w sobie jeszcze jedną zagadkę – do końca nie wiadomo, kto zdradził. Według jednej wersji donieść na gestapo miała dawna dziewczyna Mieczysława w zemście za to, że z nią zerwał. Inna mówi, że był to Jan Łakiński. Według obwieszczenia Wojskowego Sądu Specjalnego Okręgu Warszawa AK wydrukowanego w „Biuletynie Informacyjnym” z 30 marca 1944 roku, został on skazany na karę śmierci „za współdziałanie z okupantem w prześladowaniu i tropieniu obywateli polskich pochodzenia żydowskiego”.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem