Listy sióstr Karmel do Juliana Tuwima

List otwarty Do Juliana Tuwima, w którym poetka prosi o ocenę tego, co napisała w czasie wojny.

Wide zrzut ekranu 2013 12 9 o 4.22.54 pm

Henryka Karmel urodziła się w 1922 roku, a Ilona Karmel w 1925. Kiedy zaczęła się wojna jedna miała 17, druga 14 lat. Po wojnie, starsza Henryka miała 23 lata, młodsza Ilona 20. Miały za sobą koszmar i, na szczęście, przed sobą dość długie i ciekawe życie w Stanach Zjednoczonych. Tuwim miał 51 lat i jeszcze kilka lat życia, w złym stanie zdrowia.

W poezji obu sióstr wpływ Tuwima jest oczywisty. Można tam znaleźć jego rytmy, jego zestawy brzmieniowe, jego rymy, pewną charakterystyczną dla niego energię poetycką, choć jej kontekst jest oczywiście inny. Wiersz Do Juliana Tuwima opowiada o tym, jak poezja Tuwima usymbolizowała się w życiu sióstr. Dzieciństwo – z bohaterami Tuwima i w jednoznacznym zachwycie dla jego poezji. Wiersze Tuwima dla dzieci były olśniewającą nowością i — już od razu — klasyką w czasie dzieciństwa sióstr. W okresie młodzieńczych zauroczeń i miłości oczywiście można było o nich myśleć i mówić tekstami z piosenek Tuwima, pisanymi pod licznymi pseudonimami, a czasem i bez. Podobnie z postawami społecznymi młodych czytelniczek – Tuwim jest dla nich nauczycielem egalitaryzmu i demokratycznych postaw. Sokrates Tańczący z tomu o tym samym tytule z roku 1920 byłby dobrym patronem początku twórczego życia, ale, jak pisze autorka, „życie właśnie plunęło mi w twarz”. Teraz przyszedł czas na Tuwimowskiego Chrystusa z Miasta, postać umęczonego wśród skrzywdzonych. Na każdym etapie życia – postacie z poezji Tuwima. 

List otwarty Do Juliana Tuwima, w którym poetka (odręcznie podpisany „Ila”) prosi o ocenę, i to surową, tego, co napisała w czasie wojny, zawiera pakiet dość złożonych uczuć. Z jednej strony to list do mistrza, do wielkiego poety, który, jak wiemy, był patronem jej rozwoju, literackiej wrażliwości, poetyckiego słuchu. Ilona prosi o ocenę, ale też sama siebie ocenia. „Niech Pan pamięta o jednym” pisze, „te wiersze są szczere”. To jest zapewnienie, ale też i pouczenie. To, co napisała, było pisane w strasznych warunkach i w okrutnym czasie. W tak strasznych warunkach nie było miejsca „na grafomanię”, jak powiada. A więc rozumie grafomanię jako zmyślanie, jako pisanie daleko od rzeczywistości, jako kreowanie czegoś nierzeczywistego. Ona, jako everyman („człowiek” się uczył, pisze, „człowiek” uciekał, „człowiek” się bał jak zwierzę, tak mówi o sobie, bezosobowo), poznała rzeczy najgorsze, najtragiczniejsze i, przyznajmy, poucza o nich Tuwima, wiedząc, że poeta w czasie wojny był w bezpiecznym miejscu.

 „Pan się dziwi: przesada, jak można tyle wytrzymać? Drogi Panie! Pan jeszcze nic nie wie o życiu! (…)” — pisze 20-letnia autorka do 51-letniego Tuwima, który umrze za kilka lat. Wie, że ma za sobą skrajne doświadczenia, i tak jest w rzeczywistości. Czuje też, że one dają jej pewne wtajemniczenie, którego Tuwim nie dostąpił, i z majestatu tego wtajemniczenia poucza raczej, niż dzieli się z poetą na temat tego, co przeszła. W innym miejscu, kreśląc słowa o podpisywaniu administracyjnych blankietów, które oznaczały rozstanie, wyrok skazujący, śmierć, pisze: „(…) tak, proszę Pana, taka niewinna pastelowa karteczka”, jakby Tuwim nie był w stanie wyobrazić sobie pastelowej karteczki w złowróżebnej roli. Krótko mówiąc, Ila traktuje Tuwima jak wyrocznię w sprawach poezji, ale też informuje wyrocznię, że jego kompetencje, z powodu tragedii, jaka się rozegrała, uległy ograniczeniu i kryteria, jakimi chciałby się ewentualnie posłużyć, mogą nie być adekwatne do nowych okoliczności. On zna się na poezji, ale ona przeszła piekło i jest nim naznaczona, a to jej daje pewną przewagę. Tak czy inaczej muszą uzgodnić kryteria. „Przeklęty śpiew”, jak nazywa swoje utwory, wymaga innej miary niż poezja, po prostu.

Jest bardzo młoda, strasznie potraktowana przez historię i potwornie, okrutnie przez los. Jak zwykle bywa, daje upust swojemu gniewowi w liście do człowieka, który nie jest winny i który z pewnością sam zrozumiałby, jakie kryteria ma zastosować. W tonie listu słyszymy jednak wyrzut ze strony Ilony wobec Tuwima; ich drogi jakoś się rozjechały, ich doświadczenia tym bardziej. Teraz i ona jest od niego „starsza” o całe 6 lat wojny, i — co prawda — nadal go szanuje, ale w zasadzie żąda dla siebie takich kryteriów, które ujmą jej doświadczenie.

Ma rację, ale jakby źle wybrała i fałszywie ustawiła adresata.

I do tego ma prawo, jeśli pamiętać o jej wieku.

A Tuwim zapewne jej wybaczył, bez mrugnięcia okiem, pewne nietakty młodej poetki.

Dr Bożena Keff-Umińska

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem