Odpytywanie Tuwima. O pewnym wywiadzie z międzywojnia

Wywiadów Tuwim ponoć nie lubił. A także, jak twierdził Nojech Pryłucki, nie umiał ich udzielać. A jednak rozmów z Tuwimem mamy wystarczająco dużo, by złożyły się na niewielki tomik.

Wide image00005 2

W bogatych, wielojęzycznych zbiorach prasowych ŻIH-u pośród wywiadów z Tuwimem drukowanych po polsku można odnaleźć także rozmowę, która ukazała się w języku żydowskim (często takie wywiady ukazywały się równocześnie także w prasie polsko-żydowskiej). Przeprowadził ją w 1926 roku znany dziennikarz, poeta i tłumacz literatury polskiej Szmuel Lejb Sznajderman, który gościł u Tuwima w domu. Nie była to jego pierwsza wizyta u poety. Z poprzednich zapamiętał „szeroką zieloną pluszową sofkę, na której leżały rozrzucone różnokształtne, kolorowe poduszeczki niczym cud-owoce na zielonej ziemi”.

Gotowa rzecz ukazała się na łamach tygodnika „Literarisze Bleter“, najważniejszego jidyszowego pisma literackiego międzywojnia, żydowskiego odpowiednika „Wiadomości Literackich“. 

Co ciekawe, Tuwim miał dość stereotypowe wyobrażenia na temat języka jidysz, rozpowszechnione zresztą w środowisku „Wiadomości Literackich“ (i nie tylko). Niewiele też, jak sam przyznawał, wiedział o kulturze języka, którym mówiła wówczas większość żydowskich mieszkańców Polski oraz trzy czwarte wszystkich Żydów na świecie. W jednej z rozmów przyznawał, że nie lubi „owej mieszaniny języków, zwanej żargonem, którą tak często słyszę na ulicy.

– „Żargon” ten – ripostował dziennikarz – ma już swoją bogatą literaturę – uchodzi ogólnie za język kultywowany przez rzesze inteligencji żydowskiej.

– Tak, zapoznałem się nawet ostatnio z twórczością bardzo – moim zdaniem –utalentowanego poety żydowskiego, Markisza. Poza tym znam niektóre przekłady. Sam po żydowsku nie umiem czytać, gdy mi ktoś odczytuje, to mogę się orientować (…)”.

Tego negatywnego – ale dość rozpowszechnionego (i pokutującego do dziś) – stosunku do języka jidysz, jidyszyści nie mogli Tuwimowi wybaczyć. Był on więc, wraz z całym środowiskiem „Wiadomości Literackich”, obiektem częstych i ostrych polemik.

Wątek ten nie pojawia się w wywiadzie ze Sznajdermanem, a cała rozmowa ma zupełnie inny wydźwięk. Zresztą i z cytowanego wyżej wywiadu widać, że na przekór zdeologizowanemu stanowisku wobec jidysz, Tuwim po prostu poddawał się niekiedy sile dobrej literatury. 

Panowie rozmawiają o planach Tuwima i bieżących pracach, przekładach. Wreszcie Sznajderman pyta poetę o pisarzy jidysz. Ten przyznaje się do niewiedzy i na pytanie zdaje się niechętnie odpowiada, a jednocześnie, niczym uczeń wywołany do tablicy, wymienia listę znanych sobie (z tłumaczeń) autorów – Szolem-Alejchema, Pereca, Asza, Opatoszu, bardzo pozytywnie się o nich wyrażając. Trudno dziś stwierdzić, na ile te opinie były autentyczne, a na ile tylko kurtuazyjne. Na koniec stwierdza, że nie lubi być odpytywany na określony temat i woli przeczytać rozmówcy swój wiersz.

Czyta wówczas Sznajdermanowi wiersz „O poecie”, kończący się słowami „...Bądź moim przyjacielem / O biegły w tajnej kabale! / Przyjdź dziś wieczorem. Czekam / Poeto-prowincjale!“. Sznajderman przełoży go, jeszcze z rękopisu, na jidysz i opublikuje w tym samym numerze „Literarisze Bleter“.

Po odczytaniu wiersza panowie kontynuują rozmowę o niesymetryczności polsko-żydowskich stosunków kulturalnych. O zbliżeniu „tak bliskich, a tak dalekich sobie obozów literackich“. O tym, że, gdy do Warszawy przyjeżdża z Ameryki H. Lejwik nikt nawet nie fatyguje się na spotkanie z nim, a wszyscy rwą się do Majakowskiego czy Maxa Jacoba.

– Dlaczego jesteśmy sobie tak obcy? Dlaczego w ogóle się nie spotykamy? – zadaje sobie pytanie Tuwim. – Nie raz już myślałem – zdradza Sznajdermanowi – o przekładach z żydowskich poetów, ale przecież nie znam na tyle jidysz, by móc swobodnie tłumaczyć. Gdyby mi Pan w tym dopomógł, zrobiłbym małą antologię nowej poezji żydowskiej. Najpierw wydrukowałbym ją w „Skamandrze“, a potem wydałbym w formie książkowej. (...) I niechby to już raz na zawsze położyło kres opinii o moim negatywnym, złym stosunku do literatury jidysz“.

Panowie rozstają się z niemal gotowym projektem, Sznajderman obiecuje Tuwima wesprzeć, czując, że tym razem rodzi się szansa na jakieś realne zbliżenie. Tuwim prosi jeszcze o przekazanie pozdrowień poetom jidysz: Mojszemu Broderzonowi i Melechowi Rawiczowi oraz o zapoznanie go z innymi pisarzami. 

Z planów antologii, o ile wiadomo, niestety nic nie wyszło. 

Bibliografia:

„Rozmowy z Tuwimem”, wybrał i opracował Tadeusz Januszewski, Warszawa 1994.

Przekłady fragmentów wywiadu przeprowadzonego przez Sznajdermana: dr Karolina Szymaniak

Autorką artykułu jest: dr Karolina Szymaniak

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem