W rocznicę powstania raportu: „Likwidacja żydowskiej Warszawy”

Raport „Oneg Szabat” z 15 listopada 1942 r. o wielkiej „akcji wysiedleńczej” z getta warszawskiego.

Wide  1  plan treblinki z relacji anonimowego uciekiniera
Plan Treblinki z relacji anonimowego uciekiniera


"W blaskach niezrównanej, złotej jesieni polskiej lśni i migoce warstwa śniegu. Śnieg ten to nic innego, jak tylko pierze i puch z pościeli żydowskiej, zostawionej wraz z całym dobytkiem – od szaf, kufrów, walizek pełnych bielizny i odzieży, aż do misek, garnków, talerzy i innych części gospodarstwa domowego przez 300 000 Żydów «ewakuowanych na Wschód». Bezpańskie rzeczy – obrusy, palta, pierzyny, swetry, książki, kołyski, dokumenty, zdjęcia leżą w nieładzie w mieszkaniach, podwórzach, na placach nagromadzone w stosy, pokryte owym «śniegiem» z okresu uwielokrotnionego mordu niemieckiego na Żydach Warszawy – wyprutymi wnętrznościami pościeli żydowskiej".

Tak rozpoczyna się słynny raport „Oneg Szabat” z 15 listopada 1942 r. o wielkiej „akcji wysiedleńczej” z getta warszawskiego, kiedy blisko 300 tysięcy Żydów warszawskich wywieziono i zamordowano w obozie zagłady w Treblince. Był to ostatni, czwarty i najobszerniejszy raport sporządzony przez członków grupy „Oneg Szabat”, przeznaczony dla władz polskiego podziemia i dla rządu polskiego w Londynie. Poprzednie raporty dotyczyły zagłady Żydów w Kraju Warty i na Lubelszczyźnie – ostatni zaś pisali ludzie, którzy kilka tygodni wcześniej sami ukrywali się w schronach, uciekali z zablokowanych ulic, opłacali fałszywe zaświadczenia o zatrudnieniu, by uratować własne życie. Przeżyli „akcję” cudem. Zaraz po jej zakończeniu podjęli gorączkową pracę nad ustaleniem danych, które miały zobrazować, co właśnie się wydarzyło.

W Archiwum Ringelbluma zachowały się materiały pokazujące tok pracy nad raportem: notatki statystyczne, zestawienia zmian liczby ludności getta – dzień w dzień w ciągu całej „akcji”; pisane w nieładzie ołówkiem listy zamordowanych inteligentów; niepełne szkice planów getta szczątkowego; wykazy firm niemieckich (szopów) zatrudniających Żydów. Tak samo jak przed „akcją” spisywano relacje (wśród nich zeznania uciekinierów z Treblinki), gromadzono dzienniki, ściągano obwieszczenia i oficjalne dokumenty. Materiał ten uporządkowano i sporządzono konspekt przyszłego opracowania.

Raport jest podzielony na cztery części: pierwsza i najbardziej szczegółowa dotyczy przebiegu „akcji wysiedleńczej” w getcie warszawskim od 22 lipca do 21 września 1942 r., druga funkcjonowania obozu zagłady w Treblince; w trzeciej scharakteryzowano codzienne życie w tzw. getcie szczątkowym po akcji, zaś czwarta zawiera skrótowy opis zagłady Żydów na prowincji.

Raport listopadowy nie jest wyłącznie opisem wydarzeń, choć zawiera szczegółową ich chronologię, przytacza dane statystyczne i treść dokumentów oficjalnych. Znajdziemy w nim również pogłębioną socjologiczną analizę działań Niemców i reakcji społeczności żydowskiej. Autorzy raportu, nie cofając się przed ocenami, pokazali zarówno perfidię sprawców, jak i naiwność ofiar, dzięki którym „akcja wysiedleńcza” została sprawnie przeprowadzona. Np. przedstawili skutki wydzielenia przez Niemców kilku kategorii Żydów, którzy nie podlegają wysiedleniu, m.in. pracowników przedsiębiorstw niemieckich:

Pierwszy okres wysiedlenia, czas od 22 lipca do końca miesiąca, to jedna wielka pogoń za Ausweisami – legitymacjami fabrycznymi starych i nowych fabryk niemieckich. Nic tedy dziwnego, że w pierwszych dniach akcji widać na ulicach ghetta masy ludzi z maszynami do szycia spieszących do shopów krawieckich. Nikt nie siedzi w domu, wszyscy gonią, pędzą, oblegają shopy, robią wszystko, byleby tylko uzyskać prawo do życia. Pierwsze dnie mijają prawie że niepostrzeżenie, mimo że preliminowane kwoty wysiedleńcze zostają dostarczone. Ogół nie widzi jeszcze całej otchłani, w której godzina za godziną, dzień za dniem coraz bardziej się pogrąża.

W późniejszym okresie Niemcy unieważniali zaświadczenia z kolejnych firm, a ostatecznie przestali honorować wszelkie dokumenty. W ten sposób zminimalizowali próby podejmowania ucieczek z getta czy stawiania oporu: osoba posiadająca świadectwo pracy czuła się bezpiecznie:

Głosy nielicznych nawołujących do oporu, wyjaśniających prawdziwe intencje Niemców, ukazujących istotny sens «wysiedlenia», nie spotkały się z oddźwiękiem mas. Nędzna wegetacja, życie pariasów, kompleks niższości wycisnęły swe niewolnicze piętno na masach żydowskich. Ulotki obrazujące zamierzenia i cele Niemców są traktowane jako prowokacja niemiecka.

Na połowę sierpnia datują autorzy raportu pojawienie się informacji o faktycznym celu wysiedlenia:

Stopniowo przenika pozostałych Żydów świadomość, że wszystkich «wysiedleńców» kierują Niemcy do Treblinki, gdzie kończą swe życie w straszliwych męczarniach, tym bardziej, że zrazu lękliwie podawane na ucho, a następnie coraz jawniej, napływają wiadomości z Treblinki. Dziesiątki osób uratowanych z tej kaźni – gigantu opowiada swoje tragiczne przeżycia. Jednak w atmosferze ciągłej niepewności, ciągłych zmian miejsca pobytu, terroru fizycznego i moralnego nie zależy już Niemcom na utrzymaniu dyskrecji w stosunku do Żydów warszawskich. W drugiej fazie wysiedlenia, gdy masy żydowskie są już zupełnie rozbite i niezdolne do stawiania oporu (pomijając sporadyczne wypadki oporu czynnego lub biernego) zależy czynnikom niemieckim jedynie na utrzymaniu tajemnicy wobec zagranicy, i to im się w zupełności udaje.

Za wstrząsające określenie stanu ducha Żydów warszawskich w trakcie „akcji” można uznać następujące zdanie raportu:

W ciągu całego drugiego okresu akcji nie dali Niemcy nikomu ani chwili wytchnienia, ani jednej chwili do namysłu. Razy padały jedne po drugich. W rezultacie obawa Żydów przed Niemcami stała się większa niż obawa przed śmiercią. 

Raport kończy się apelem: „pozostałego jeszcze przy życiu żydostwa polskiego” do rządu RP i rządów państw sprzymierzonych o wysłanie do Treblinki międzynarodowej komisji oraz podjęcie kroków odwetowych wobec winnych zbrodni na Żydach polskich i na obywatelach Niemiec mieszkających na terenie państw sprzymierzonych. Postulaty te później powtarzali członkowie Komisji Koordynacyjnej Żydowskiego Komitetu Narodowego (ŻKN) i Bundu – reprezentacji politycznej Żydów wobec władz polskich. Raport listopadowy pełnił więc również funkcje polityczne: był jednym z ostatnich głosów ginących Żydów polskich.

Dwie kopie raportu ukryto pod ziemią w lutym 1943 r. wraz z pozostałymi dokumentami drugiej części Archiwum Ringelbluma. Tekst raportu ukazał się po raz pierwszy drukiem w 1951 r. w „Biuletynie ŻIH”, zaś w 1980 r. dr Ruta Sakowska wydała go w opracowaniu naukowym. Wkrótce ukaże się poprawione wydanie tego niezwykle ważnego dokumentu w tomie 11. pełnej edycji Archiwum Ringelbluma.


Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem