Holocaust and Genocide Studies

Motywy, jakimi kierował się Stalin zezwalając na repatriację Żydów i Polaków do Polski, przedstawił Albert Kaganovitch w artykule Stalin’s Great Power Politics.

Wide holocaust and genocide studies

Motywy, jakimi kierował się Stalin zezwalając na repatriację Żydów i Polaków do Polski, przedstawił Albert Kaganovitch w artykule Stalin ́s Great Power Politics, The Return of Jewish Refugees to Poland, and Continued Migration to Palestine, 1944–1946, opublikowanym w numerze 1/2012 czasopisma „Holocaust and Genocide Studies”. Na początku autor wyjaśnia, skąd w ZSRR wzięli się po zakończeniu II wojny światowej Żydzi i Polacy zainteresowani powrotem do Polski. Na terytorium Związku Radzieckiego nieokupowanym przez Niemców w 1939 r. znalazło się 300 000 polskich Żydów. W 1942 r. około 6000 Żydów opuściło ZSRR z armią generała Władysława Andersa. Zgodnie z sowieckimi przepisami dotyczyło to tylko tych żydowskich uchodźców, którzy w dniach 1–2 XI 1939 r. przebywali na terytorium przyznanym Niemcom. Nie obejmowało to Ukraińców i Białorusinów – obywateli Polski, nawet jeżeli mieszkali w zachodniej części Polski, oraz polskich Żydów z krajów bałtyckich. Autor podkreśla obawy polskich Żydów nieprzyjętych do armii generała Andersa, że nie uda się im nigdy powrócić do ojczyzny. W czterech rozdziałach (The Citizenship of Poles and Polish Jews in the USSR, Repatriation, Currying Sympathy among the Pre-Partition Polish Jewish Citizens i Playing the Polish Jewish Card) wskazuje na korzyści polityczne osiągane przez Stalina dzięki repatriacji obywateli polskich – Żydów i Polaków.

W pierwszym z wspomnianych rozdziałów przedstawiono prawne regulacje dotyczące Polaków i Żydów, którzy znaleźli się w Związku Radzieckim. Już w listopadzie 1939r. Sowieci przeprowadzili ustawowe zróżnicowanie obywateli polskich. 29 XI 1939 r. dekretem Prezydium Rady Najwyższej ZSRR nadano obywatelstwo radzieckie obywatelom Polski zamieszkałym przed 1–2 XI 1939 r. na terytorium obecnej Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy, a także uchodźcom przybyłym przed tą datą. Sowieckie obywatelstwo zobowiązywało między innymi do służby w Armii Czerwonej. Po napaści Niemców na Związek Radziecki zawarto porozumienie pomiędzy rządem polskim na uchodźstwie i ZSRR (30 VII 1941 r.) i w połowie sierpnia uzgodniono sformowanie polskiego wojska w Związku Radzieckim z Polaków którzy przed 1939 r. nie mieszkali na jego terytorium. Umowa zwalniała też Polaków służących w Armii Czerwonej. Praktycznie kierowano ich głównie do pracy na tyłach, co wywołało oficjalny protest rządu polskiego 10 XI 1941 roku. Jednak Główny Komitet Obrony 25 XII 1941 r. zdecydował, że Polacy z terenów Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, należących poprzednio do Polski, mogą wstępować do Armii generała Andersa. Autor pisze, że początkowo przyjmowano do niej Żydów z okupowanych przez ZSRR obszarów, i wspomina o tajnym piśmie generała Andersa z 30 XI 1941 r. do dowódców dywizji, polecającym ukrócić jawne okazywanie antysemityzmu. Miało to poprawić kontakty rządu na uchodźstwie z amerykańskimi i brytyjskimi organizacjami żydowskimi. Nastroje antysemickie usprawiedliwiano w piśmie nielojalnością Żydów w czasie okupacji Kresów przez ZSRR. Autor przytacza następnie niektóre zarzuty wy-uwane przez Stalina w grudniu 1941 r. podczas spotkania z premierem Władysławem Sikorskim i generałem Andersem. W dalszej części rozdziału przedstawiono starania rządu polskiego na uchodźstwie o przyznanie równych praw byłym obywatelom polskim – Ukraińcom i Białorusinom, oraz uniki strony radzieckiej. W czerwcu 1942 r. przewodniczący Głównego Zarządu Rozpoznania Czerwonej Armii (GRU) złożył protest przeciw przyjmowaniu do armii osób ze wschodniej Polski nie będących Polakami, w tym Żydów. Mimo różnego stosunku do ludności z zachodniej i wschodniej Polski radziecki pułkownik zagroził wstrzymaniem ewakuacji polskiej VIII. Dywizji z Kazachstanu do Iranu, gdyż jej dowództwo zamierzało pozostawić żydowskich żołnierzy (wszystkich z zachodniej Polski). Szykany sowieckie wobec obywateli polskich, dotyczące nie tylko Żydów przebywających w Związku Radzieckim, nasiliły się po opuszczeniu ZSRR przez armię Andersa. Nakłaniano, a nawet zmuszano do przyjmowania obywatelstwa sowieckiego. Niezdecydowanych, którzy obawiali się, że przyjęcie obywatelstwa sowieckiego uniemożliwi im powrót do Polski, milicja i funkcjonariusze Narodowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD) łapali na stacjach kolejowych, rynkach, w domach i aresztowali. 1583 obywateli polskich, w tym wielu Żydów, którzy odmówili przyjęcia obywatelstwa sowieckiego, wysłano do obozów. Wiosną 1944 r. rozpoczęto rejestrację wszystkich byłych polskich obywateli. Latem 1944 r. było ich 290 000–320 000, choć wielu w obawie przed represjami się nie rejestrowało.

Aprobowany przez Stalina 21 VII 1944 r., Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), podpisał wkrótce umowę o polsko-sowieckiej granicy wzdłuż tak zwanej Linii Curzona, przewidującą między innymi włączenie Białostocczyzny do Polski oraz Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi do ZSRR. W ślad za nią poszła umowa o wymianie obywateli, której poświęcono rozdział drugi. Obejmowała ona trzy sowieckie republiki (Białoruś, Ukrainę i Litwę) i dotyczyła również Białorusinów, Ukraińców i Litwinów – obywateli polskich. Mieli oni zgodnie z postanowieniami umowy zostać wysłani do ZSRR, a Polacy (w tym Żydzi) do Polski.

W rozdziale przytoczono wiele danych liczbowych. Do września 1945 r. 734 729 Polaków i Żydów powróciło do Polski, a do 1 V 1946 r., według dokumentów zawartych w tzw. teczce specjalnej (oso ba ja pap ka) Stalina – 1 016 354. Przedstawiono procent obywateli polskich starających się o powrót do Polski, którym w 1946 r. pozwolono wyjechać z ZSRR: do 5 I było ich 49,8% (217 903/108 557)2, do 20 II – 78,0% (218 670/170 689), do 1 IV – 83,8% (222 408/186 348), do 5 VI – 90,5% (223 200/202 113) i do 15 VII – 94,2% (247 460/233 203). Przyczyną znacznego wzrostu liczby uwzględnionych podań latem 1946 r. było zwolnienie z więzień 21 819 Polaków, którzy walczyli w Wehrmachcie lub w Armii Krajowej. Negatywnie załatwione prośby dotyczyły przeważnie Białorusinów i Ukraińców. Na przykładzie Kazachstanu wspomniano też o wyjazdach na podstawie dokumentów uzyskanych dzięki kradzieży blankietów w urzędach, fałszywych – nie wymagano bowiem fotografii, oraz otrzymanych dzięki małżeństwom z osobami uprawnionymi do wyjazdu.
W rozdziale Cur ry ing Sym pa thy among the Pre — Par ti tion Po lish Je wish Ci ti zens przedstawiono niektóre poczynania Stalina i władz radzieckich będące elementem dalekosiężnych planów pozyskania przychylności zarówno repatriantów, jak i aliantów dla przyszłych stosunków z wyzwoloną Polską. Powstały w marcu 1943 r. Związek Patriotów Polskich (ZPP), jądro przyszłej prosowieckiej władzy w Polsce, znacznie ożywił działalność w 1944 r. szczególnie w Uzbekistanie, gdzie znajdowało się wielu uchodźców przewidzianych do repatriacji, dostarczając im żywność i odzież. Od maja 1944 r. obniżono podatki rodzinom żołnierzy, zapewniono im pracę i przydzielono działki, a w listopadzie 1944 r. zrezygnowano z poboru obcokrajowców (Polaków, Czechów, Słowaków, polskich Żydów) urodzonych w 1927 r. do Armii Czerwonej. W kwietniu 1944 r. umożliwiono 27 000 polskich uchodźców wyjazd z północnej Rosji do południowych i centralnych regionów Ukrainy. W lipcu 1944 r. dodatkowe 29 300 obywateli polskich (Polaków i Żydów) przeniosło się z północnej Rosji na Ukrainę, gdzie w kołchozach i sowchozach stworzono im znośne warunki życia. W 1944 r. Związek Patriotów Polskich zaczął otwierać szkoły i ogródki dla dzieci, wpajając „miłość ojczyzny i do władzy sowieckiej”. Równolegle z repatriacją pojawiały się w prasie radzieckiej artykuły o jej humanitarnym i moralnym znaczeniu, a także o respektowaniu praw religijnych. W 1945 r. żydowski tygodnik „Ejnikajt” (Jedność) pisał o Żydach polskich uratowanych przed Niemcami, o dostarczaniu im żywności i odzieży. Ewakuowanym Żydom polskim pozwolono zabrać 300 rodałów, w tej liczbie 30 ofiarowanych w Bucharze i 50 w Samarkandzie. Jak świadczą relacje repatriowanych, część dostarczanej im żywności trafiała na czarny rynek. Często przed opuszczeniem Związku Radzieckiego odbierano repatriantom sowieckie dokumenty.

Autor cytuje rozmaitych autorów, podających różne liczby osób, które opuściły Związek Radziecki w ramach repatriacji. Stwierdza jednak, że w latach 1944–1946 około 202 000 Żydów, byłych obywateli Polski, oficjalnie wyjechało ze Związku Radzieckiego, łącznie z osobami posiadającymi fałszywe dokumenty, dziećmi z sierocińców i polskimi Żydami służącymi w Armii Czerwonej.

W ostatnim rozdziale (Playing the Polish Jewish Card) autor naświetla przesłanki, jakimi kierował się Stalin zezwalając na repatriację Żydów z ZSRR. Po pierwsze oczekiwał on, że w powojennej Polsce wielu repatriowanych będzie przeciwwagą dla przypuszczalnie nielojalnego polskiego społeczeństwa, w którym żywa będzie nadal niechęć do Sowietów, pamięć o Katyniu i o utracie Lwowa i Wilna. Opierając się na doniesieniach o przypadkach antysemityzmu w Polsce latem i jesienią 1945 r. Stalin przypuszczał, iż wielu powracających Żydów skieruje się dalej do Palestyny, dążąc do powstania państwa żydowskiego, co osłabi pozycję Anglii na Bliskim Wschodzie. Potwierdziły to wydarzenia lat późniejszych. Niemniej istotna była chęć uzyskania kontroli nad rosyjską własnością w Palestynie sprzed I wojny światowej, szacowaną na 1 mln funtów sterlingów. Stalin sądził, że wśród polskich Żydów zachowujących lewicowe sentymenty i ceniących wkład Związku Radzieckiego w pokonaniu faszystowskich Niemiec łatwo będzie można pozyskiwać agentów. Miał także nadzieję, że przyszłe państwo żydowskie będzie prosowieckie. W tym samym rozdziale przypomniano szereg rozmów i kontaktów dyplomatycznych, między innymi spotkanie Iwana Majskiego, sowieckiego ministra spraw zagranicznych, z przywódcą syjonistów w Jerozolimie (prawdopodobnie w październiku 1943 r.), na którym podobno poruszano sprawę przyszłej polsko-sowieckiej granicy i repatriacji polskich Żydów do Palestyny. Autor stwierdza, że dzięki polityce Stalina udało się 200 tysiącom polskich Żydów opuścić Związek Radziecki.

On the Other Side of the River : Dr. Arnold Herschmann and the Zhmerinka Ghetto 1941–1944 to tytuł artykułu Vadima Alskana o historii getta w Żmerynce, opartego na relacjach więźniów getta. W artykule przedstawiono historię wieloetnicznej Bukowiny, dawnej prowincji Austro-Węgier, zamieszkałej przez Niemców, Rumunów, Żydów, Ukraińców i inne narodowości, ze stolicą w Czerniowcach, nazywanych „małym Wiedniem na Wschodzie”. Po upadku cesarstwa Bukowina weszła w skład Królestwa Rumunii (Romania Mare).Wśród ludności rumuńskiej wzrastał antysemityzm, spowodowany między innymi wyższym poziomem zamożności Węgrów, Niemców i Żydów oraz napływem antysemicko nastawionych lekarzy, prawników, nauczycieli i przedstawicieli innych zawodów z tak zwanego Regat (Starego Królestwa) na miejsce zwalnianych miejscowych profesjonalistów. Ekscesy antyżydowskie rozpoczęte w 1918 r. na południu rozszerzały się na północ i osiągnęły szczyt w latach 1929–1930 w czasie kryzysu ekonomicznego. 28 VI 1940 r. Związek Radziecki okupował część Bukowiny i miejscowi Żydzi znaleźli się – jak określił to Herman Sternberg 3 – pomiędzy rumuńską Scyllą i rosyjską Charybdą. W lipcu 1941 r. Niemcy zajęli Czerniowce, entuzjastycznie witani przez Rumunów i Ukraińców.

W maju 1944 r. 3000 Żydów zostało wyzwolonych przez Armię Czerwoną w otoczonym drutem kolczastym getcie w Żmerynce (obwód winnicki). Byli to Żydzi miejscowi oraz pochodzący z sąsiednich miasteczek i wsi, których Niemcy nie zdążyli zamordować podczas odwrotu, a także z Żydzi z Czerniowców. Getto w Żmerynce było jednym z 200 gett i żydowskich obozów pracy zorganizowanym przez rząd Rumunii w Transnistrii, na okupowanym przez Rumunię terytorium Ukrainy. Ocalenie tak licznej grupy Żydów wydawało się podejrzane władzom sowieckim, które aresztowały wielu członków rad żydowskich (Judenratów) w Transnistrii, w tym Adolfa Herschmanna, przewodniczącego rady getta w Żmerynce; zarzucono mu zdradę ojczyzny. Oskarżony nie przyznawał się do winy twierdząc, że pewne dyscyplinujące przedsięwzięcia wprowadzone w getcie miały na celu ochronę Żydów przed likwidacją, choć – z punktu widzenia oskarżenia – istotniejsze było naruszenie obowiązujących praw radzieckich. Uważano bowiem, że Żyd by przeżyć okupację mógł tylko w partyzantce lub działając w komunistycznym podziemiu. 65 lat po śmierci Herschmanna okazało się na podstawie dokumentów NKWD, oświadczeń byłych więźniów getta i wywiadów przeprowadzonych w latach 90. XX w., że autokratyczne zachowanie się przewodniczącego gminy i jego kontrowersyjne zarządzenia przyczyniły się do ocalenia mieszkańców getta.

W ciągu dwóch tygodni po okupowaniu Czerniowców w 1941 r. niemieckie Einsatzkommando przy pomocy miejscowych Rumunów i Ukraińców zamordowało 2000 Żydów. Te wydarzenia miały wydatny wpływ na życie Herschmanna, urodzonego w 1895 r. w Ostrycy (północna Bukowina), w dobrze sytuowanej rodzinie żydowskiej. Ukończywszy gimnazjum w Czerniowcach Adolf rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Wiedeńskim i w 1915 r. został powołany do wojska jako sanitariusz, a później, po ukończeniu szkoły oficerskiej, został skierowany na front włoski. W 1918 r. powrócił do Czerniowców, ukończył studia prawnicze, otworzył kancelarię adwokacką, ożenił się (w 1925 r.), a po wkroczeniu wojsk radzieckich pozostał w sowieckich Czerniowcach, znając jak inni Żydzi antysemickie nastroje panujące w Rumunii. Dzięki pracy w lokalnej fabryce uniknął deportacji jako przedstawiciel burżuazji i po odejściu wojsk radzieckich w 1941 r. pozostał na miejscu z rodziną. Aresztowany przez władze rumuńskie po dwóch miesiącach został wysłany do obozu w Rosz, a następnie w Sadogórze, na drugim brzegu Prutu. Wykupiony przez żonę wrócił do Czerniowców i wraz z 28 000 Żydami spośród 49 0004 stłoczonych w getcie został deportowany z rodziną na początku listopada do Transnistrii. Ponieważ władze odmówiły mu prawa pobytu w Mohylowie Podolskim, ruszył dalej wraz z 500 Żydami z Czerniowców i 22 XI 1941 r. zatrzymał się w Żmerynce, zajętej przez Niemców już w sierpniu 1941 roku. Niemcy zgodnie z porozumieniem zawartym z Rumunią w Tighinie oddali miasto Rumunii, utrzymali jednak kontrolę nad stacją kolejową. Z żyjących tam przed wojną około 5000 ukraińskich Żydów (80% ogółu mieszkańców), część uszła w głąb ZSRR, pozostało około 1200 osób, które pod koniec sierpnia 1941 r. znalazły się w getcie, otoczonym od połowy listopada 1941 r. kolczastym drutem. Wyjście z getta było dozwolone tylko za przepustkami wydawanymi przez Judenrat; Żydów obowiązywało noszenie specjalnego znaku z gwiazdą Dawida. Zobowiązano Judenrat do wyznaczania Żydów do pracy przy odbudowie miasta ze zniszczeń wojennych. W listopadzie 1941 r. ukraińska policja pomocnicza aresztowała wszystkich członków Judenratu za uchylanie się Żydów od pracy. Na miejsce zmarłego na atak serca przewodniczącego wyznaczono jego zastępcę, krawca, Josifa Inkelisa. By ułatwić sobie kontakty się z Judenratem, rumuńska administracja (pretura) wyznaczyła Herschmanna, znającego niemiecki, jidysz oraz rosyjski, na stanowisko kierownika Wydziału Pracy, a w 1943 r. został on przewodniczącym Judenratu. Autor artykułu przypomniał, że getta Transnistrii miały niejednolity skład etniczny. Znaleźli się w nich miejscowi, ukraińscy Żydzi, uchodźcy z okupowanej przez Niemców części Ukrainy oraz Żydzi rumuńscy, deportowani z Bukowiny i Besarabii. Ich wspólnym językiem był jidysz, lecz różnili się znacznie pod względem kulturalnym. Lepsza znajomość rumuńskiego drugich, mobilność, przystosowanie się do okoliczności umożliwiały przesiedleńcom z Bukowiny łatwiejsze porozumienie się z administracją rumuńską. Po przybyciu do Żmerynki Herschmann spotkał się z kierownikiem pretury Gheorghe Grosu i za pieniądze oraz inne kosztowności zebrane wśród czerniowieckich Żydów uzyskał zgodę na ich pozostanie w mieście. Zrozumiał wówczas, że przekupstwem można wiele uzyskać. Przewidując wyczerpanie się kosztowności uznał, że praca zapewni przeżycie mieszkańcom getta, tym bardziej, że w połowie 1943 r. Transnistria stała się jedną z nielicznych na okupowanych przez państwa Osi terytoriach „wysp” na których jeszcze żyli Żydzi. By uniknąć samowoli kierowników przedsiębiorstw niemieckich i administracji rumuńskiej, zatrudniających Żydów z getta, wprowadził pewną dyscyplinę w getcie, w tym kary fizyczne, mniej dotkliwe niż wymierzane przez władze niemieckie i rumuńskie. Pretor Grosu zarządził, iż może je stosować tylko żydowska władza w getcie, a nie kierownicy zakładów, w których pracowali Żydzi. Herschmann powołał specjalną komisję Judenratu do rozpatrywania spraw Żydów naruszających dyscyplinę (przez opieszałość lub spóźnienie się do pracy, wyjście z getta bez przepustki, złodziejstwo, kradzież żywności na miejscu pracy, naruszenie norm higieny, czarny rynek itp.) Nie rozumieli jego zachowania ukraińscy Żydzi, uważając, że działa jak sowiecki „naczalnik”, aprobowali je natomiast w znacznej mierze Żydzi deportowani z Czerniowców i Besarabii. Ben Oczakowski, którego Herschnann zastąpił na stanowisku kierownika Wydziału Pracy w Judenracie, zamierzał donieść władzom rumuńskim, że Herschmann ukrywa sowieckich żydowskich uciekinierów jako lokalnych Żydów. U aresztowanego przez gettową policję Oczakowskiego znaleziono ich listę, adresowaną do dowódcy rumuńskiej żandarmerii, pułkownika Ionescu. Donosiciel po aresztowaniu popełnił – zdaniem Judenratu – samobójstwo. Stosunkowo wysoko cenił działalność Herschmanna przedstawiciel Centralnego Biura Żydowskiego w Bukareszcie, odwiedzający za zgodą rządu rumuńskiego getta w Transnistrii. W raporcie napisanym po wizycie 4 I 1943 r. w Żmerynce5 pisał, że spotkał się z Herschmannem i Inkelisem reprezentującym 1200 Żydów ukraińskich; pozostałych 20 742 to deportowani z Rumunii. W getcie znajdują się: kuchnia, szpital (12 łóżek i 4 lekarzy), ambulatorium (3 lekarzy), oddzielne pomieszczenia dla zakaźnie chorych, pralnia, dom dla starszych i niezdolnych do jakiejkolwiek pracy, szkoła (9 klas, 250 uczniów), przedszkole dla 60 dzieci w wieku 6 lat; podkreślił dobre warunki sanitarne, dzięki którym getto w Żmerynce uniknęło tyfusu, który pochłonął tysiące ofiar w gettach Szarogrodu, Mohylowa Podolskiego i innych. W Żmerynce działało około 10 warsztatów zatrudniających szewców, krawców, kapeluszników i bieliźniarzy. Wyrabiano też mydło, gwoździe, szczotki, powrozy, likier i inne produkty. Większość produkcji sprzedawano poza gettem, a pieniądze uzyskane ze sprzedaży wzmacniały fundusze Judenratu.

Zupełnie inaczej przedstawiało się położenie Żydów na drugim brzegu rzeki Row (dopływu Bohu), w getcie w Braiłowie, któremu poświęcono pozostałą część artykułu. Wzdłuż rzeki przebiegała granica między niemiecką a rumuńską strefą okupacyjną. Żydów w Braiłowie likwidowano sukcesywnie: w lutym 1942 r. zastrzelono 800 Żydów na miejskim cmentarzu, niecały miesiąc później dalszych 300, a w kwietniu 180 – w większości dzieci. Znaczna liczba specjalistów i rzemieślników zbiegła z rodzinami do rumuńskiej Transnistrii, podobnie jak wielu Żydów z zachodniego Podola i innych regionów Ukrainy. Znajdowali oni schronienie w gettach Transnistrii. W getcie w Żmerynce znaleźli się Żydzi z Płoskirowa, Humania, Chmielnika, Stanisławczyka, Winnicy i innych miast Reichskommissariatu Ukraine. Właścicieli kosztowności udawało się Herschmannowi rejestrować legalnie, inni liczyli na los szczęścia. Kosztowności w całości szły na przekupywanie władz rumuńskich, choć niektórzy uważali, że część przywłaszczał sobie przewodniczący Judenratu. Szczegółowo opisano jego działania, gdy wczesnym latem 1942 r. Hans Graff, Gebietskommissar dystryktu braiłowskiego, zwrócił się do pułkownika Ionescu żądając odesłania 300 Żydów z Braiłowa przebywających w getcie w Żmerynce. Żydzi z Braiłowa wbrew sugestiom Herschmanna nie przenieśli się do innych gett w Transnistrii i mimo jego starań część z nich rumuńska żandarmeria odprowadziła do Braiłowa; 25 VIII 1942 r. zostali oni zastrzeleni. Ten przypadek był jednym z punktów oskarżenia Herschmanna o zdradę. Szybkie zbliżanie się Armii Czerwonej spowodowało, że rumuńska administracja przeniosła się w styczniu 1944 r. ze Żmerynki do Mohylowa Podolskiego. Wraz z Rumunami wyjechał Herschmann z rodziną, nie wiadomo czy zrobił to z własnej woli czy na rozkaz, ale już 15 I 1944 r. powrócił do miasta. Władze radzieckie aresztowały przewodniczącego oraz byłych członków Judenratu, a także żydowskiej policji ze Żmerynki, oskarżając ich o współpracę z wrogiem. 18 XII 1944 r. Trybunał Wojskowy skazał Herschmanna na karę śmierci przez rozstrzelanie. Data wykonania wyroku nie jest znana. Żona osądzonego Dora i córka Donia wyjechały na Bukowinę, krótko zatrzymały się w Czerniowcach i z Rumunii wyjechały do Palestyny.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem