Dziennik Reni Knoll

Największe marzenia, prawie zawsze są nierealne, prawie nigdy się nie sprawdzają. Ale mnie zdarzył się wyjątek.

Wide full hd dzienniki 2

Największe marzenia, prawie zawsze są nierealne, prawie nigdy się nie sprawdzają. Ale mnie zdarzył się wyjątek. Zdarzało się, że nieraz czytałam jakąś książkę np. „Białe Róże” Zakrzewskiej lub jakąś inną. W takich książkach zawsze występowały dziewczynki – bohaterki 13–17-letnie. Po przeczytaniu takiej książki długo myślałam o tym, abym i ja kiedyś tak mogła przysłużyć się Ojczyźnie. […] wczoraj, siedząc na podwórku, dowiedziałam się, że szukają sanitariuszek. Nie namyślając się długo, ja i moja koleżanka Hanka Pollak poszłyśmy do p. komendanta i zapisałyśmy się. Ale nim będziemy prawdziwymi sanitariuszkami, będziemy musiały przejść kurs sanitarny. Jak ja się szalenie cieszę! Cieszę się nie tylko dlatego, że przysłużę się Ojczyźnie, o nie! Cieszę się też, że będę nosiła biały, długi fartuch, a na ramieniu zamiast opaski z Syjonem, opaskę z czerwonym krzyżem. Ludzie na ulicy będą się z szacunkiem rozstępować przede mną, a do Krakowa będę mogła chodzić wiele razy zapragnę, a policjantowi nie będzie wolno mnie zaczepić. Nie wolno mnie będzie również chwycić do roboty.

Renia Knoll, lat 14, 25 czerwca 1941, Kraków.


R. Knoll, „Dziennik”, Warszawa 2012; dziennik ze zbiorów ŻIH.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem