Dziennik Icchaka Arona

W straszliwej rzezi wycięto, jak owce, całe miasteczko. Uratowało się niewielu. Uciekłem razem z innymi (głównie młodymi ludźmi) z rynku.

Wide 2 06

W straszliwej rzezi wycięto, jak owce, całe miasteczko. Uratowało się niewielu. Uciekłem razem z innymi (głównie młodymi ludźmi) z rynku. Strzelano do nas. Wielu zginęło, uciekając, i tylko nielicznym udało się uratować. Do nocy leżałem w domku rzeźnika Icchaka, a nocą opuściłem miasteczko. Poszedłem do znajomego chłopa i leżałem niedaleko jego domu, w krzakach. Nie myślałem o niczym, pamiętam tylko, że straciłem moich rodziców, trzy siostry (jedna z pięciomiesięcznym oseskiem), mojego szwagra Mosze, mojego wujka Mendla, moją siostrzenicę Elcik z Druskiennik, moich najlepszych przyjaciół – rodzinę Ajzyka i rodzinę Lei. Straciłem wszystkich, zostałem sam. Nocą zacząłem odmawiać za nich Kadisz – modlitwę za zmarłych.

Icchak Aron, 2 czerwca 1942, Miory, okręg wileński.


„Życie i Zagłada Żydów Polskich”, oprac. M. Grynberg, Warszawa 2003; dziennik ze zbiorów ŻIH.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem