Dziennik Dawida Sierakowiaka

Miałem dziś fatalny dzień. Przed pójściem do szkoły, chcąc ukroić sobie kawałek chleba, ściąłem sobie dosłownie kawałek palca.

Wide 22 maj 1

Miałem dziś fatalny dzień. Przed pójściem do szkoły, chcąc ukroić sobie kawałek chleba, ściąłem sobie dosłownie kawałek palca. […] Będąc w pogotowiu ratunkowym byłem świadkiem, jak przywieźli postrzelonego w bok Żyda. Otóż dwóch Niemców paradowało sobie dzisiaj po ulicach getta, waliło i strzelało, i w rezultacie jednego Żyda zabili, a jednego zranili. To też do szczęścia potrzebne. Ja tymczasem straciłem sporo krwi i dwie zupy w szkole (od dwóch dni dostaję w szkole podwójną zupę „dzięki” memu okropnemu wyglądowi. Mimo to czuję się fatalnie).

Dawid Sierakowiak, 22 maja 1941, Łódź.


„Dziennik Dawida Sierakowiaka”, Warszawa 1960; dziennik ze zbiorów ŻIH.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem