Dziennik Chaima Kapłana

Niekiedy wyręczają nas starszych – jeśli chodzi o postawę wobec hitlerowców – dzieci ulicy, które nie mają już nic do stracenia.

Wide 15 maj 1

Niekiedy wyręczają nas starszych – jeśli chodzi o postawę wobec hitlerowców – dzieci ulicy, które nie mają już nic do stracenia. Przedrzeźniają one i szydzą z władców niemieckich, z ich manier, ich okrutnych wyczynów i manii wielkości.

Ostatnio na ulicach żydowskich pojawił się jakiś hitlerowiec z prowincji, gdzie rygorystycznie był przestrzegany obowiązek zdejmowania nakryć głowy przez Żydów przed każdym napotkanym Niemcem. W Warszawie nie przestrzegano ściśle nakazu. „Szanowny” gość z prowincji domagał się jednak, aby oddawano „należne mu honory”. Na Karmelickiej powstał popłoch: jedni Żydzi uciekli, inni ukryli się, a kilka osób złapano i pobito dlatego, że nie ukłonili się… Niektórzy pękali ze śmiechu. Łobuziaki, które były rzeczywistymi panami ulicy, skorzystały z nadarzającej się okazji i ośmieszyły „nadczłowieka” z prowincji w oczach przechodniów. Wielokrotnie wyprzedzali go i ostentacyjnie mu się kłaniali. Koledzy ich zaś za jego plecami śmiali się do rozpuku, przedrzeźniając jego chód i ruchy. W końcu zebrała się b. liczna gromada łobuziaków, która celem ośmieszenia faceta wznosiła gromkie „hurra!”. Taka oto jest zemsta Żydów!

Chaim Kapłan, 15 maja 1940, Warszawa


Ch. Kapłan, „Księga życia”, cz. 2, Biuletyn ŻIH, nr 2 1964; dziennik ze zbiorów ŻIH; Przełożyli z hebrajskiego A. Rutkowski i A. Wein.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem