Dziennik Elzy Binder

W dniu 31 marca zaczęło się poszukiwanie za kalekami i starcami, a zabrano kilka tysięcy zdrowych, młodych i zdolnych do życia.

Wide 14 05

W dniu 31 marca zaczęło się poszukiwanie za kalekami i starcami, a zabrano kilka tysięcy zdrowych, młodych i zdolnych do życia. Przez okno strychu, na którym byliśmy skryci widziałam transporty węgierskich Żydów, od których uwolniono Rudolfsmühle, widziałam dzieci z sierocińca otulone w prześcieradła. Widok oświetlały płonące wokół getta domy. Słyszałam strzały, płacz dzieci, wołanie matek i dobijanie się Niemców do sąsiednich domów. Ocaleliśmy. […]

W niedzielę rano polecieliśmy [wpisać się do rejestru]. I wiedząc, że zatrzymuje się młode osoby i dzieci, nie zważając na strach Dory weszliśmy. W ostatniej chwili nagadałam jej od histeryczek, widząc jej nienaturalne drżenie. „Tak strasznie się boje, że aż mnie kurczy” brzmiały jej ostatnie słowa. Odpowiedziałam, że mnie też, mimo tego że byłam całkiem spokojna. Dodałam jej animuszu mówiąc, że Tato jest z nią, no i ja. Poszła pierwsza i dostała „C”, zmieniono na „B” i zwrócono „C”. Myśmy widzieli. Tato się odezwał, omal i jego nie zatrzymano. I nastąpił okres, o którym nie można pisać. Rozpacz! […]

Pomiędzy rozpaczą i nadzieją upłynęły 4 dni i 4 noce bez końca. Przychodziły listy wahające się między błaganiem o wyzwolenie, o pomoc i pocieszaniem nas. „Bądźcie silni – pisała moja siostra – nie wystrzelają nas, poślą na pracę. – I na uboczu cichutko: Tak się męczę”. I w ciągu tego kresu wybierali innych. Myśmy tego niestety nie dokonali. Przebacz nam moja siostrzyczko.

Elza Binder (Eliszewa), 14 maja 1942, Stanisławów


E. Binder, J. Feuerman, „Dwa pamiętniki świadków i ofiar zagłady Żydów Stanisławowa”, Montreal 2008; dziennik ze zbiorów ŻIH 

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem