Śmierć Anielewicza i Sztabu ŻOB

Po trzech dniach walk powstańcy w getcie warszawskim wycofali się z zajmowanych pozycji i kontynuowali walkę partyzancką w oparciu o przygotowane wcześniej bunkry.

Wide rekonstrukcja bunkier anielewicza mi a 18
Rekonstrukcja bunkra przy ul. Miłej 18

Po trzech dniach walk powstańcy w getcie warszawskim wycofali się z zajmowanych pozycji i kontynuowali walkę partyzancką w oparciu o przygotowane wcześniej bunkry. Przez kolejne dni żołnierze niemieccy podpalali budynek za budynkiem, odcinając ukrywającym się w nich cywilom i bojowcom dostęp powietrza oraz drogę ucieczki.

Bunkier, w którym mieścił się sztab Żydowskiej Organizacji Bojowej znajdował się przy ul. Miłej 18. Zbudowali go i doskonale wyposażyli ludzie należący do warszawskiego półświatka. Znajdowały się w nim kuchnie, studnia, funkcjonowały wodociągi i instalacja elektryczna. Dowódcy ŻOB trafili do bunkra przy Miłej przez przypadek i za pozwoleniem gospodarzy stopniowo ściągali kolejnych bojowców. Ostatecznie znalazło się ich tam koło 300. Przy takiej liczbie lokatorów w bunkrze zrobiło się nieznośnie gorąco i brakowało powietrza.

8 maja 1943 r. Niemcy odkryli bunkier ŻOB. Wezwali ukrywających się w nim Żydów do wyjścia, obiecując, że kto się podda, będzie skierowany do pracy, reszta natomiast zostanie rozstrzelana na miejscu. Wezwania posłuchali głównie cywile. 120 bojowców zdecydowało się zostać w bunkrze.

„Niemcy nie ośmielili się wejść do bunkra – wspomina Cywia Lubetkin – natomiast wpuścili gaz. Bojowcy zaczęli się dusić. […] Najpierw wpuścili do bunkra małą ilość gazu – by zdławić ducha oporu powoli, ale skutecznie. Arie Wilner krzyknął: Odbierzmy sobie życie i nie oddawajmy się żywcem w ich ręce!. Rozpoczęła się seria samobójstw. W bunkrze rozległa się strzelanina. Żydowscy bojowcy odebrali sobie życie. Zdarzało się, że rewolwer się zacinał, a jego zrozpaczony właściciel błagał przyjaciela, aby go zabił, lecz nikt nie chciał odbierać życia innym. Berl Braudo, który została ranny w rękę przed kilkoma dniami, nie mógł utrzymać rewolweru i prosił towarzyszy, by go zastrzelili”.

Cywia Lubetkin,

„Zagłada i powstanie”, Warszawa 1999 r., s. 131–132

Tylko kilkorgu z pozostałych w bunkrze bojowców udało się odnaleźć i, mimo zatrucia gazem, uciec przez jedyne (z sześciu) nie obstawione przez Niemców wyjście. Ci spośród nich, którzy nie umarli w krótkim czasie na skutek odniesionych ran, wydostali się kanałami na stronę „aryjską”. Wśród poległych w bunkrze był także dowódca ŻOB, Mordechaj Anielewicz.

Serwis wykorzystuje pliki cookie do celów statystycznych. Jeśli się na to nie zgadzasz, wyłącz obsługę plików cookie w swojej przeglądarce internetowej. Rozumiem